niedziela, 18 grudnia 2016

Nick Jans - "Wilk zwany Romeo"

Autor: Nick Jans
Tytuł: Wilk zwany Romeo
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2016
Liczba stron; 368
Ocena: 9/10

Opis:


Prawdziwa i poruszająca historia wyjątkowego wilka, który spędził siedem lat w pobliżu psów i ludzi na Alasce. Kiedy się pojawił, mieszkańcy Juneau zachowali ostrożność. Byli też zafascynowani. Nie samym wilkiem – na Alasce mieszka ich sporo. Ale tym, że ten czarny dziki wilk zaczął się przyłączać do narciarzy, bawić się z ich psami albo po prostu w ciche popołudnia wylegiwać na słońcu na środku zamarzniętego jeziora.


Recenzja:

Wilki to moje ukochane dzikie zwierzęta. Odkąd zobaczyłam je na żywo w Kadzidłowie, nie mogłam przestać szukać ciekawostek i różnych informacji o nich, z czasem jednak ta pasja nieco zgasła. Kolejna książka z serii EKO, której głównym bohaterem okazał się być właśnie wilk, na nowo ożywiła moją miłość do tych leśnych czworonogów, a może nawet ją spotęgowała. Tytułowy Romeo jest najbardziej niesamowitym stworzeniem, o którym miałam szansę przeczytać!

Romeo i Jessie
Nie będę rozpisywać się na temat samego Romea, opis Wydawnictwa Marginesy świetnie charakteryzuje jego postać. Nick Jans, autor tej książki, opowiada w niej o przyjaźni wspomnianego dzikiego wilka z psami i mieszkańcami Juneau w Alasce. Historia ta nie dotyczy jedynie samego Romeo, ale także konfliktu między ludźmi pragnącymi chronić przyrodę oraz tymi, którzy chcą zabijać wilki. W książce nie brakuje również malowniczych opisów przyrody i przepięknych zdjęć tytułowego bohatera. Znajduje się tu również mapka terytorium Romea - ten dodatek niezwykle pozytywnie mnie zaskoczył! 

To historia utkana ze światła i mroku, nadziei i smutku, strachu i miłości, i może z krztyny magii. To opowieść o naszych czasach na tym kurczącym się świecie, ta, którą muszę opowiedzieć - przede wszystkim dla siebie. (...) Po wielu latach będę przynajmniej wiedział, że to nie był sen że kiedyś istniał wilk, na którego mówiliśmy Romeo. 

Nick Jans jest osobą, która zakochała się w wilkach równie mocno jak ja. Uważa, że zwierzęta te zyskały złą reputację poprzez bajkowy stereotyp, w czym bardzo przypomina mi Bohdana Dyakowskiego (Nasz las i jego mieszkańcy). Choć miejscami nieco tendencyjnie chroni w swych zapiskach Romeo i przyrodę, nie przeszkadzało mi to wcale - podzielałam jego zdanie. Nie dziwię się również, że podszedł do swojej historii tak emocjonalnie i z animuszem, w końcu Romeo był jego przyjacielem i - możecie się śmiać - dla mnie również się nim stał. Wiele oddałabym, aby poznać go na żywo i zazdroszczę mieszkańcom Juneau tak niesamowitej osobistości. Chciałabym dodać coś jeszcze odnośnie gniewu i obrzydzenia do człowieka, którego doświadczyłam na kartach tejże opowieści, ale nie chcę Wam zdradzać losów Romea, choć... pewnie już się domyślacie, że nie są one wesołe... 

Wilk zwany Romeo to wspaniale napisana, skłaniająca do refleksji książka. Alaska i jej mieszkańcy budzą w czytelniku sprzeczne emocje - z jednej strony jest to niezwykle przepiękne miejsce, które pragnie się zobaczyć na własne oczy, z drugiej można spotkać tam ludzi, którzy jawnie pragną niszczyć tamtejszą przyrodę i wywołują tym samym w nas same negatywne afekty. Jest to również przepiękna historia przyjaźń z osobliwym wilkiem, obok której nie można przejść obojętnie. Gorąco polecam każdemu, kto interesuje się przyrodą i relacjami ludzko-zwierzęcymi.

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Marginesy. :) 

1 komentarz:

  1. Przepiękny tytuł, ale to Alaska głównie kusi w tej książce ;)

    OdpowiedzUsuń