środa, 24 listopada 2021

Katy Evans - "Miłość za milion dolarów"

Autor: Katy Evans

Tytuł: Miłość za milion dolarów

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

Data wydania: 2021

Ilość stron: 360

Ocena: 6,5/10

Opis:

Podjęła się prawie niemożliwego zadania przeistoczenia tego faceta w mężczyznę idealnego – tyle że w trakcie tego procesu nie wolno jej ulec jego urokowi.

Elizabeth Banks wychowała się w świecie mężczyzn. Przez całe życie musiała udowadniać, że jest godna przejęcia schedy po swoim ojcu, że jest pod każdym względem idealna.

Nie ustając w walce o aprobatę ojca, stawia samej sobie bardzo wysoką poprzeczkę. Ma wprowadzić na rynek nową linię garniturów – i musi to zrobić lepiej niż ktokolwiek w historii firmy. Ale żeby to osiągnąć, musi zatrudnić odpowiedniego modela – kogoś, kto uosabia wszystko to, co reprezentują sobą najwyższej jakości garnitury: klasę, elegancję, styl i pewność siebie. Kiedy nie udaje jej się znaleźć idealnego mężczyzny, ma tylko jedno wyjście: musi go stworzyć. Gdy spotyka niepokornego Jamesa Rowana, wie, że ma on wszystko to, czego jej potrzeba. Ktoś musi to tylko wyciągnąć na światło dzienne. Za cenę miliona dolarów James zgadza się zostać mężczyzną idealnym, choć do tej pory do tego ideału było mu zdecydowanie daleko.

Czy po tym, jak Lizzy sama stworzy mężczyznę ze swoich marzeń – będzie umiała mu się oprzeć?

Recenzja:

Katy Evans - chyba każdy o niej słyszał albo przynajmniej kojarzy te jej sławne serie. Nie? To w sumie nic takiego nie straciliście - bo w końcu w każdej chwili możecie nadrobić. Dla mnie jednak Katy Evans jest symbolem fajnego romansu, pełnego uczuć, chemii i wzajemnego pożądania. No i bez wątpienia jej sceny erotyczne są naprawdę dopracowane: obstawiam, że połowie jej czytelniczej (co najmniej!) pojawiają się rumieńce na twarzy podczas czytania!

W "Miłość za milion dolarów" poznajemy Elizabeth Banks - córkę multimilionera, który od lat prowadzi firmę dotyczącą mody męskiej - a raczej: garniturów. Lizzy nie ma z nim zbyt dobrych kontaktów, zawsze chciała mu zaimponować i później stać się dyrektorem generalnym (gdy jej ojciec pójdzie na emeryturę) - ale jej ojcu bardziej imponuje niespokrewniony z nimi kandydat na to stanowisko: LB. 

Lizzy z trudem udaje się przekonać, że jest w stanie wprowadzić nową kolekcję garniturów w szeroki świat. Obiecuje tacie, że znajdzie modela idealnego - ale wszyscy biznesmeni, których Lizzy ma na liście, odmawiają jej udziału, ponieważ milion dosłownie nic dla nich nie znaczy: dla nich to niewielka suma. 

Lizzy jest dosyć załamana - idzie do pierwszego lepszego baru, a raczej trochę takiej speluny, gdzie poznaje... No właśnie. Poznaje faceta prawie idealnego, przynajmniej z wyglądu. A w jej głowie pojawia się wizja, co mogłaby z nim zrobić - i jakie kroki mogłaby uczynić, żeby zrobić z niego faceta, a raczej dżentelmena, idealnego. Szczególnie, że takiemu facetowi na pewno zaimponowałby milion... 

"Miłość za milion dolarów" jest dosyć nieskomplikowaną książką - właściwie większość z tego to gierki i podryw między Lizzy a Jamesem. Pojawia się trochę tej akcji związanej z wprowadzeniem nowej kolekcji na rynek, ale to są raczej krótkie sceny. Także nie jestem też w stanie powiedzieć, że akcja mknie szybko - bo jednak podryw Lizzy wcale nie jest łatwy, skoro ona nie chce mieszać pracy z przyjemnością... 

Nie jest to powieść, która zmieni Wasz świat - ale to naprawdę fajna książeczka, z którą możecie spędzić kilka miłych godzin. Ja mimo wszystkiego nie mogłam się od tej powieści oderwać - bo chociaż obstawiałam, jak to wszystko się skończy, to zakończenie i tak mi się bardzo spodobało: i odłożyłam tę książkę z uśmiechem na twarzy. Także pod tym kątem, jak chcecie sobie poprawić humor, to "Miłość za milion dolarów" powinna dać radę!

Katy Evans pisze prostym, lekkim językiem - daje sporo opisów przeżyć wewnętrznych, żeby bardziej pokazać, co jej bohaterów napędza do działania. Niemniej jednak jak już się pojawiają dialogi: są raczej okej. Pikantne sceny są jeszcze bardziej okej: według mnie to jeden z mocniejszych punktów tej książki. No i wisienką na torcie jest sposób kreacji bohaterów - dla mnie i Lizzy, i James są po prostu boscy!

Podsumowując: ja polecam, naprawdę szczerze polecam! Jak już wspomniałam: nie jest to powieść, która zmieni Wasz świat i sposób myślenia, ale jako sposób na odprężenie jest to naprawdę dobra pozycja. Także mam nadzieję, że jak szukacie czegoś, przy czym się zrelaksujecie i przy czym będziecie się dobrze bawić, to nie zapomnicie o książce, którą dziś dla Was recenzowałam! 

12 komentarzy:

  1. Chętnie przeczytam, czasami lubię takie książki .

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, będę pierwsza!
    Po pierwsze ok, muszę pochwalić pomysł na fabułę, bo takiego przypadku jeszcze nie słyszałam. Dalej to już musi zostać ładnie poukładane podczas lektury... Nie jestem za to fanką Katy Evans, szczególnie scen łóżkowych (po prostu nie mój rejon), pikantnych lub mniej ostrych. Tak sobie spojrzałam na strony internetowe - ona sporo już tego napisała i chyba nie przeczytałam do tej pory ani jednej jej pozycji. Choć mogę się mylić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Renata Kozłowska24 listopada 2021 09:34

    Recenzja mnie zachęca. Może być to dobra książka by się trochę oderwać od rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi interesująco, chętnie przeczytam i zobaczymy czym tym razem autorka mnie zaskoczy

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Katy Evans mogę jej książki brać w ciemno a Remy skradł moje serce. Prędzej czy później "Miłość za milion dolarów" na pewno będzie przeczytane. Lubię zabawne, romantyczne historie a taka jest opowieść która wyszła spod pióra pisarki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam twórczości autorki. recenzja lekko mnie zachęca, może kiedyś dotrę do tej książki. Relaks wskazany.

    OdpowiedzUsuń
  7. Próbowałam kiedyś czytać książki tej autorki ale w ogóle mi nie wchodzą. A i opis w ogóle nie jest interesujący dla mnie.
    Tej autorce mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak tak tak ❤️❤️❤️❤️❤️❤️ już dodaje do listy ❤️❤️❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  9. Koniecznie muszę sięgnąć po najnowszą książkę autorki. Mam w kolekcji wiele jej książek i z przyjemnością przeczytam coś nowszego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nie znam książek autorki, a ta przypomina trochę Pigmaliona, albo Cała ona, tylko w męskim wydaniu 😅 Nie wiem czy sięgnę po nią kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam twórczości autorki. Takie książki,które są na dobre na odprężenie,lekkie,nie wymagającego dużego skupienia,potrzebna są co jakiś czas,aby odświeżyć,odciążyć mózg. Bardzo dziękujemy za fajną receznję oraz polecenie😘B.B

    OdpowiedzUsuń