sobota, 29 lutego 2020

Michelle Harrison - "Szczypta magii"

Autor: Michelle Harrison
Tytuł: Szczypta magii
Wydawnictwo: Literackie 
Premiera: 11 marca 2020
Liczba stron: 400
Ocena: 8/10

Opis:

Wronoskał, gdzie mieszkają od dzieciństwa Cherlie, Betty i Fliss, jest dla nich niczym wznoszące się na pobliskiej wyspie więzienie. Zajmujący niemal całą Skruchę gmach z posępną wieżą kryje nie jedną tajemnicę. Otaczające go mokradła oraz dwie inne wyspy – Udręka i Lament – też nie napełniają dziewcząt optymizmem. A one marzą o przygodzie, podróżach, piaszczystych plażach!
Cóż, kiedy na Wronoskale trzyma je potężne przekleństwo, rzucone wieki temu na ich rodzinę. Nadciągająca wraz z krakaniem wron kara za opuszczenie jego granic będzie okrutna.
Czy Charlie, Betty i Fliss zdołają przełamać klątwę? Czy pomoże im w tym uwięziona w lusterku, matrioszkach i starym sakwojażu Buni magia? Czy siostrom Wspacznym uda się umknąć przed prześladującym ich rodzinę pechem? I kim była Sorsha Ciernioczar, której imienia na mokradłach nie odważy się wymówić największy nawet śmiałek?


Recenzja:

Trzy siostry, rodzinna klątwa i… szczypta magii - ten napis na okładce powieści Michelle Harrison wystarczył, abym zapragnęła całym serduchem przeczytać jej najnowszą powieść. Poza tym uwielbiam powieści młodzieżowe od Wydawnictwa Literackiego, bo jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam – każda okazuje się dla mnie wspaniałą i oryginalną przygodą. Nie inaczej było i w przypadku Szczypty magii, którą miałam szczęście przeczytać przedpremierowo i która – jak się zapewne domyślacie – okazała się doprawdy magiczną lekturą! 

Przygody tylko dla zuchwałych! 

Powieść zaczyna się w dość tajemniczy sposób – rzec można, że od skromnej zapowiedzi wspomnianej w opisie klątwy, by zaraz później przenieść nas w przyszłość, gdzie poznajemy trzy nietuzinkowe siostry – małą Charlie, zbuntowaną Betty oraz nastoletnią i piękną Fliss – oraz ich babkę, zwaną Bunią, choć do typowej babuni jej zdecydowanie daleko (m.in. prowadzi karczmę i lubi sobie żłopnąć whisky). Z każdą stroną jej postać wydaje się coraz bardziej... creepy, ale i intrygująca – i choć nie jest najsympatyczniejszą osobą, tak jakoś zapałałam do niej sympatią. Pokochałam również Charlie, bo to słodkie i psotliwe stworzonko, które lubi jeść – wiecie, ja też lubię jeść. Na uwagę zasługuje tutaj również niepokojące i mroczne środowisko, w jakim dziewczyny się wychowały – dorastały w cieniu więzienia, na mokradłach, w miejscu o niezbyt przyjaznej nazwie Wronoskał. Ponadto, jak się wkrótce okazuje przeznaczenie dziewczyn zostało już dawno ustalone za sprawą klątwy i nic na to poradzić nie mogą. Ale czy oby na pewno? 

Tylko ta, która próbuje, zwycięża (...).

Betty, najżywsza z sióstr, nie zamierza rezygnować z marzeń i postanawia złamać ciążącą na jej rodzinie klątwę. W dążeniu do tego celu pomagają jej siostry oraz tytułowa szczypta magii – czyli nic innego jak magiczne przedmioty, które Bunia przekazuje w ich ręce, choć… chyba nie do końca spodziewa się, że siostry wykorzystają je do innego celu niż ochrona. Wówczas rozpoczyna się prawdziwa przygoda, którą czyta się jednym tchem – między innymi pomoc dziewczyn w brawurowej ucieczce pewnego młodzieńca z więzienia, która – jak to zwykle bywa – nie do końca idzie zgodnie z planem, ale jest pierwszym krokiem do wolności sióstr Wspacznych. Czy uda im się zdjąć przekleństwo? Tego zdradzić nie mogę, ale zapewniam, że przy tej będziecie się zarówno świetnie bawić, jak i czuć grozę! 

(…) „Oj ty!”, krzyczała na niego babka, gdy drapał jej wnuczkę, i przeganiała go miotłą, ale kot prędzej czy później wracał i robił, co mu się żywnie podobało. Miał nawet imię, nadane mu przez najmłodszą z sióstr, mimo że babka kategorycznie tego zabroniła. 
- Biedny Oj… - wymamrotała teraz dziewczynka, zerkając za uciekającym pchlarzem. 

Szczypta magii to nie tylko magiczno-przerażające perypetie przeklętych sióstr, bo choć siostrzane relacje oraz motywy fantastyczne autorka maluje cudownie, tak ma znacznie więcej do zaoferowania. Mam tutaj na myśli przede wszystkim kapitalny język powieści, który sam w sobie zdaje się być zaklęty i pobudza wyobraźnię czytelnika. Książkę czyta się wyśmienicie, a pomaga w tym zabawne słownictwo i nazewnictwo – smakołyk o wdzięcznej nazwie błotkolada, szczur Hopsasa oraz znacznie więcej. W kreatywność Michelle Harrison idzie się po prostu zakochać! Ciekawym dodatkiem tutaj jest również quiz na końcu książki, dzięki któremu można dowiedzieć się, którą z sióstr Wspacznych się jest. Tak, jestem Charlie – no, kto by się spodziewał… 😂

Najnowszą powieść Michelle Harrison polecam przede wszystkim młodym czytelnikom, aczkolwiek i dorosły miłośnik powieści fantastycznych polubi siostry Wspaczne. Szczypta magii jest prawdziwie zaczarowaną lekturą, w której nie tylko klątwa jest zwalczana przez trzy siostry, ale i… gęsty, niepokojący klimat. Naprawdę, te dziewczyny potrafią zdziałać cuda, a ich ciepło i siostrzana miłość wlewa się litrami w serducho czytelnika! Polecam bardzo, bardzo mocno - fantastyczna rozrywka! 

P.S. Prawie zapomniałam dodać, że przed każdym rozdziałem wita nas drobny, czarno-biały obrazek. Szczypta magii będzie prześlicznie wydana i już nie mogę doczekać się, gdy trafi w moje ręce!

15 komentarzy:

  1. Fantastyka to nie koniecznie mój ulubiony gatunek, ale ta recenzja mnie zachęciła i zaciekawiła...więc jak tylko spotkam w bibliotece to przeczytam .

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla młodzieży to jaki przedział wiekowy pani Dizzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku celuję w przedział od 10 do 100 (i wyżej). Nie trzeba być nastolatkiem, aby czuć się młodzieżą, tudzież lubić takie powieści. :)

      Usuń
  3. Już wiem czemu tak lubię książki dla młodzieży.. większość ma tak ładne okładki, że kupiła bym tylko po to aby ładnie wyglądały na półce :3 do tego nie ma w nich okrucieństwa, a wszystko wydaje się takie bajkowe i możemy jeszcze na chwilę powrócić do dzieciństwa. Fantasy dla młodzieży tez należy do moich ulubionych gatunków :P
    Obok tej pozycji nie potrafiła bym przejść obojętnie. Juz na samym początku spodobała mi sie postać babki (przecież nie każda babcia musi być czarującą starszą panią która wpycha w nas ogrom jedzenia :P) oraz Charlie (miałam psa o takim samym imieniu) ale mam też "słodkie" i psotliwe koty które kochają kochają jedzenie :D chociaż, młodych i walecznych sióstr również nie można tu pominąć.
    Fajny jest tez ten quiz, ciekawy pomysł.
    Mnie nie trzeba namawiać ja już kocham tą powieść :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka powieści jest niezwykle zachęcająca! :D Przy okazji fabuła również brzmi całkiem intrygująco.

    www.kulturalnameduza.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Z pewnością polecę moim znajomym czytającym nastolatkom, a może i sama kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka prześliczna!Lubię fantastykę młodzieżową, tylko tutaj nie wiem jakby mi się to czytało? widzę, że jest trochę specyficznym językiem napisana... Kiedyś sprawdzę jak w praktyce wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może nie jestem docelową grupą do której jest skierowana 'Szczypta magii' ale z wielką chęcią bym ją przeczytała. Opis oraz recenzja zaintrygowały mnie światem stworzonym przez Michelle Harrison, te nazwy, bohaterki książki i oczywiście "Bunia". Przygoda wzywa jestem gotowa w nią wyruszyć, oraz żeby poczuć 'Szczyptę magii".

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem, jak to się stało, że nie wiedziałam, iż Wydawnictwo Literackie wydaje powieści młodzieżowe... Zawsze sądziłam, że promują klasykę oraz literaturę uznaną czy poważną. To taki rodzaj wydawnictwa, że po ich książki w zasadzie można sięgać z zamkniętymi oczami. Na literaturze młodzieżowej, szczególnie na bazie fantastyki, do tej pory nie zawiodłam (z kilkoma wyjątkami, ale nie były na tyle wielkie, bym rzuciła ten gatunek w cholerę), raczej ich autorzy nie poddają się, często eksperymentują i nieraz mnie zaskakują, czego np. bardzo brakuje mi w innych gatunkach (chyba najbardziej w romansach xD). Ponadto istnieją młodzieżówki, które bynajmniej nie poleciłabym młodzieży :P Słowem: traktować je jako gorszą literaturę? Wydawnictwo Literackie tego nie robi, więc coś to znaczy.
    Moim zdaniem zabawne słownictwo i nazwy są raczej zasługą tłumacza w naszym przypadku... Przynajmniej po części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zaćmienie. Faktycznie - tłumacz, Łukasz Małecki, odwalił kawał dobrej roboty, powinnam go uwzględnić w recenzji. Czasami jestem ciapowatą recenzentką. Dzięki za wytknięcie tego, będę się pilnować następnym razem! :)

      A Pana Łukasza - jeśli kiedykolwiek to przeczyta - bardzo przepraszam za pominięcie!

      Usuń
    2. Aj tam zaraz mówić o ciapowatości - dobrze było :) Po prostu od razu skojarzyło mi się to z problematyką tłumaczenia Harry'ego Pottera, gdzie pokuszono się na przenoszenie na polski nawet niektórych imion czy nazwisk bohaterów, przez co potrzebny był przydługi słowniczek na końcu tomów. Powstało na ten temat nawet sporo artkułów. Wracają wspomnienia! :D

      Usuń
  9. Fantastykę lubię, więc jak będę miała okazję to przeczytam. Recenzja mnie zaciekawiła, fabuła wydaje się być ciekawa, bohaterki - siostry, magia, przeznaczenie z którym walczą, trochę jak w serialu Czarodziejki 😍 Okładka śliczna, ach tyle ciekawych książek, a tak mało czasu 😱

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawnictwa ostatnio szaleją z cudownymi książkami, a doba się nie wydłuża. :(

      Usuń
  10. Za okładkę i tytuł ta książka jest już moja. I bardzo ogromnie cieszę się, że Wasza recenzja jest tak pochlebna, bo oznacza to, że z przyjemnością sięgnę po nią, by, jak to recenzentka stwierdziła, moja wyobraźnia została pobudzona "zaklętym językiem powieści".

    OdpowiedzUsuń