środa, 5 grudnia 2018

Marta Dymek - "Nowa Jadłonomia"

Autor: Marta Dymek
Tytuł: Nowa Jadłonomia
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 17 października 2018 (wersja mini)
Liczba stron: 288
Ocena: 8/10

Opis:

Zjeździła Wietnam i Tajlandię, zmarzła w Korei, pojechała ucierać pasty curry do Indii, przejechała całe Bałkany, zgrzała się na targowiskach w Maroko i rozpływała się nad świeżym awokado w Kalifornii.

Odwiedziła ponad pięćdziesiąt krajów, a kulturę każdego z nich poznawała od kuchni. Dla Marty Dymek najważniejsze były regionalne przyprawy, tradycyjne śniadania, rytualne obiady, narodowe dania, ulubione słodkości oraz to, jak wyglądają stragany i targowiska z warzywami.

W każdej podróży spisywała ulubione przepisy, notowała najciekawsze połączenia oraz spotykała się z tamtejszymi kucharzami, kucharkami i domowymi gospodyniami. Kuchnia roślinna nie pochodzi z żadnego konkretnego kraju ani kontynentu – jest wszędzie. Od wieków roślinne potrawy można spotkać na każdej szerokości geograficznej, bez względu na temperaturę, klimat i wysokość nad poziomem morza. Wegańskie jest zarówno meksykańskie guacamole, swojski barszcz z uszkami, afrykański gulasz z jarmużu, jak i buraczane curry z cynamonem. Jeśli tylko wie się, gdzie patrzeć, w każdym kraju z łatwością można spotkać mnóstwo roślinnych przepisów, które otwierają oczy na niespotykane dotąd połączenia i pozwalają na nowo odkryć dobrze znane warzywa. Uwierzcie, że zjedzenie bulwy selera po chińsku zmienia kulinarną wyobraźnię raz na zawsze.



Recenzja:


   Ostatnio, paradoksalnie, im mniej mam czasu wolnego, tym bardziej mam ochotę i wenę na małe kuchenne eksperymenty. Już znudziły mi się klasyczne kanapki na lunch do pracy, więc moim priorytetem są dania, które z powodzeniem zapakuję do pudełka i bezpiecznie przetransportuję. W poszukiwaniu przepisów idealnych, tym razem sięgnęłam po Nową Jadłonomię. 

Roślinne przepisy z całego świata, to wynik wielu inspirujących podróży autorki. Tradycyjne i lokalne potrawy, to klucz do zrozumienia kuchni regionalnej. Kuchnia Wegańska jest wszędzie jeśli tylko wie się gdzie należy szukać. Ta książka to nie tylko zbiór wegańskich potraw pochodzących z całego świata, ale także zbiór smakowych inspiracji.

Obecnie mam taki okres, że jak tylko przyjdzie do mnie jakaś nowa książka kucharska, od razu siadam z zakładkami indeksującymi i zaznaczam sobie przepisy z których jak najszybciej chciałabym skorzystać (wygląda to mniej więcej TAK). Od dłuższego czasu śledzę stronę autorki i zdarzyło mi się już korzystać z jej przepisów. Tak więc tym bardziej byłam ciekawa, jakie przepisy zaserwuje nam w swojej książce. Dosyć sporo tych zakładek się znalazło w tej pozycji. Mimo iż nie jestem weganką, ani nawet wegetarianką i nie przewiduję, żeby to się miało zmienić, znalazłam tu mnóstwo inspiracji. 

Piękne zdjęcia to teraz podstawa w książkach kucharskich. Bardzo lubię ten moment, kiedy widzę zdjęcie, jeszcze nie wiem co to jest, ale już wiem, że chciałabym to zjeść. Marta Dymek świetnie się spisała pod tym względem i książka przyciąga uwagę swoją wizualną stroną. 

No ale co by to była za recenzja, gdybym chociaż jednego przepisu nie zrobiła z tej książki. Na pierwszy ogień poszła meksykańska zupa kukurydziana i mimo iż już nie udał mi się kupić całej kolby kukurydzy tak jak zalecano, to i tak wyszła przepyszna i jeszcze nie raz ją wykonam. Świetna alternatywa dla klasycznej pomidorowej czy ogórkowej. 

Mały minusik o którym chciałabym wspomnieć to, to że bardzo lubię, kiedy mogę sobie rozłożyć książkę na blacie, na danym przepisie i ona mi się nie zamyka, bez żadnych podtrzymywaczy. Ta książka niestety tak nie ma, ale wydaje mi się, że jest to rezultat mniejszego wydania. Za to ma bardziej poręczny format, także wychodzi na to, że coś za coś. 

To, co podoba mi się w tej książce, to krótkie wprowadzenia do przepisów, w których to autorka opowiada coś o tej potrawie. To sprawia, że te przepisy wyglądają, jakby się je dostało od dobrej znajomej, która ma fajny sprawdzony przepis. Taki drobiazg a cieszy.

Przeszkodą może być to, że w tej książce znajduje się wiele składników, których stacjonarnie nie koniecznie można dostać. Zwłaszcza jeśli chodzi o jakieś bardziej wyszukane przyprawy. Ale na szczęście jest Internet, gdzie spokojnie wszystko można dostać. A poza tym, większość przepisów jest tak elastycznych, że spokojnie można je odrobinę modyfikować po swojemu.

Tak więc, ja już się przymierzam do kupna pierwszej książki Marty Dymek i wiem, że to nie będzie moje ostatnie zetknięcie z kuchnią wegańską, ponieważ mimo jakiś panujących mitów, można wyczarować przepyszny, pełnowartościowy posiłek, który zasmakuje nawet największym mięsnym wielbicielom. 

Z książkowymi pozdrowieniami,
Klaudia.

8 komentarzy:

  1. Mam chrapkę na tę książkę, a dodatkowo uważam, że będzie to wspaniały pomysł na prezent. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. I już wiem, co kupić bratowej pod choinkę. Ona jest weganką. Pewnie i ja wykorzystam, gdyż nigdy nie wiem co przyszykować dla niej, gdy nas odwiedzają. Może tym razem uda mi się ją zaskoczyć.
    Super, że autorka dodała wprowadzenia do potraw. Mam nadzieję, że oprócz pochodzenia, historii związanych z potrawami, odnajdę tam choć parę słów o tym, na co zwrócić szczególna uwagę przy przyrządzaniu albo jak coś można zrobić lepiej.
    Pozostaje dodać tylko: SMACZNEGO!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nigdy nie skorzystałam z przepisu z książki kucharskiej co w moim przypadku może być dziwne bo z zawodu jestem kucharką i technikiem żywienia. Ale sęk w tym, że przepisy w tych książkach z którymi miałam styczność zawierają bardzo wyszukane produkty no i nie ukrywajmy drogie. Tak jak Pani napisała zdjęcia potraw są bardzo kuszące ciekawe czy też tak dobrze smakują. :D Uwielbiam gotować ale chętniej sięgnęłaby po książkę kucharską w której produktami są rzeczy z naszych ogródków. :)
    A tak na marginesie,
    Dzisiaj rozważałam propozycję pracy w Vega chatce i właśnie doszłam do wniosku, że byłoby to super doświadczenie. Jutro się do nich zgłoszę :D
    Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też lubię eksperymentować w kuchni, choć niekiedy różnie mi z tym wychodzi 😂 Super sprawa tak jeździć po świecie i czerpać z tego tyle dobrego. Można się sporo nauczyć. Z samej telewizji człowiek nie jest w stanie się tyle dowiedzieć, co z książki, którą napisała osoba widząca na własne oczy to i owo. Najlepiej moc poczuć na własnej skórze i własnymi zmysłami dane potrawy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesuje mnie ta książka od dłuższego czasu. :D
    Też nie lubię jak coś gotuję i mi się przepis sam zamyka. xd

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  6. W kuchni raczej jestem tradycyjna, choć można by ją przełamać. Marta Dymek napisała książkę, w której ciekawie opowiada oraz przyrządza potrawy ze zwykłych warzyw (zdarzają się też bardziej wyszukane na pewno), ale fajnie tak ze zwyczajnych warzyw można stworzyć coś niezwykłego. Do tego apetyczne zdjęcia, które zachęcają do wypróbowania dań oraz inspirują do kulinarnych eksperymentów. "Nowa Jadłonomia" nawet skusi nawet okładką która wygląda na apetyczną.

    OdpowiedzUsuń
  7. Do tej pory przerobiłam kilka książek kucharskich, jednak jestem osobą bardzo leniwą, która nie ma żadnego talentu kulinarnego. Szczytem moich możliwości jest zrobienie budyniu, który nie jest przypalony. Więc po kolejną książkę kucharską, nie wiadomo z jak pięknymi zdjęciami i opisami raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak się złożyło, że jestem mięsożercą (widzę, że tak jak ty), który raczej mięsa nie porzuci, ale, wiadomo, jedzenie go codziennie byłoby ciosem w brzuch (dosłownie). Lubię zasadę, że należy jeść mniejsze porcje i mocno urozmaicone.
    Pomimo mojej powyższej deklaracji, uwielbiam wegańskie potrawy. Mają zupełnie inny smak niż tradycyjne, wbrew powszechnej opinii, że to nazbyt wyszukane potrawy, w których próbuje się zamaskować brak mięsa. W kuchni wietnamskiej i indyjskiej uważam, że przesadzają z przyprawami, jednak przy domowym kuchceniu można je ograniczyć. Koniec końców, mimo że przeraża mnie gotowanie, to jednak jestem ciekawa, jak poradziłabym sobie z tymi przepisami (dobra, to ta meksykańska zupa mnie przekonała).
    Ciekawi mnie jednak jedno... Jakie to składniki do potraw można znaleźć tylko w Internecie? :O

    OdpowiedzUsuń