poniedziałek, 26 listopada 2018

K.N. Haner - "Sponsor. Tom 1"

Autor: K.N. Haner
Tytuł: Sponsor. Tom 1
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 2018
Ilość stron: 512
Ocena: 6/10

Opis:


Królowa Dramatów kolejny raz zaskakuje!
Romans inny niż wszystkie!


Kalina wiedzie niemal idealne życie. Ma cudownych rodziców, energiczną rezolutną siostrę i wiele planów na przyszłość. Oprócz tego nie wdaje się w relacje damsko-męskie, bo najnormalniej w świecie nie ma na to ani czasu, ani ochoty. Wszystko się zmienia pewnego dnia, gdy jadąc rowerem na uczelnię, wjeżdża w auto pewnego mężczyzny.
Nathan na pozór nie ma żadnych problemów. Pieniądze, własna firma i wysoki status społeczny ułatwiają mu kontakty z kobietami. Nie zależy mu jednak na stałym związku, ale raczej na spełnianiu własnych zachcianek i fantazji. Nie spodziewa się, że najzwyklejsza dziewczyna na świecie wywróci jego świat do góry nogami.
Co się stanie, gdy serce przestanie słuchać rozumu? Kalina i Nathan będą błądzić w krainie niedomówień i niepewności, ale rodzące się między nimi uczucie przyniesie nadzieję na lepsze jutro. Czy to wystarczy, by Nathan zmienił swoje przyzwyczajenia? Może to Kalina będzie dyktować warunki? W tej grze nie ma jasnych zasad, są tylko najciemniejsze zakamarki miłości, która wbrew pozorom nie jest prosta.
Historia o dziewczynie, która oprócz miłości nie ma nic, i o mężczyźnie, który ma wszystko oprócz miłości.


Recenzja:

Czytałam już książki K.N. Haner - ale od dłuższego czasu nie sięgnęłam po żadną jej nowość. Kiedy na świeczniku pojawił się "Sponsor" - postanowiłam dać mu szansę i zobaczyć, czy styl i warsztat tej autorki trochę się rozwinęły. Ogólnie jestem mile zaskoczona, chociaż znalazłam w głównym bohaterze nową wersję Greya, ale i tak czytało mi się tę książkę bardzo dobrze. Poniżej - w dalszej części recenzji - omówię plusy i minusy, jakie rzuciły mi się w oczy podczas zapoznawania się z treścią. Mam nadzieję, że moja opinia pomoże Wam zadecydować, czy warto tę książkę przeczytać, czy nie.

Główną bohaterką tej powieści jest Kalina - do pewnego czasu jest to słodka i niewinna dziewczyna, później pokazuje pazurki i charakterek. Ta Kalina z początkowych scen także kojarzy mi się z Greyem - a raczej z jego wybranką. Niemniej jednak szybko ten błąd został naprawiony, a Kalina odzyskała trochę kolorów i dzięki temu jej postać była o wiele ciekawsza.

Kalina pewnego dnia wpada rowerem na samochód niejakiego Nathana - bardzo bogatego człowieka, który lubi wykorzystywać dziewczyny do seksu za pieniądze. Tuż po wypadku mężczyzna zabiera Kalinę do szpitala, gdzie pyta ją, czy obecnie z kimś sypia (ta natomiast nie ma pojęcia, co na to odpowiedzieć i bardziej pali buraka niż używa sensownych słów - bo ja w takiej sytuacji kazałabym się temu zboczeńcowi odwalić od mojego życia). Jak pewnie zgadliście: Nathan proponuje Kalinie układ sponsorski, ale ta od niego ucieka i nie chce mieć z nim nic wspólnego (dobrze, że chociaż w tej scenie się ogarnęła!).

Po pewnym czasie wybucha dom rodziny Kaliny, a ona sama musi zająć się młodszą siostrą - jedyną osobą, która przeżyła oprócz niej samej. Bez dachu nad głową, nocują a to u ciotki, a tu u kogoś innego. Wydawać by się mogło, że oprócz pieniędzy, jakoś sobie radzą, ale nie - jest ciężko, szczególnie, że ciotka nie chce ich przyjąć na wszystkie noce pod swój dach, bo prowadzi bardzo aktywne życie erotyczne. 

Splotem zdarzeń: trafiają do domu Nathana, który obiecuje, że dobrze się nimi zajmie i próbuje pokazać, że od pamiętnego zdarzenia trochę się zmienił i że wytrzyma bez proponowania takich dziwnych układów Kalinie. To, że kasy ma jak lodu, nie sprawiło jednak, że nabrał on ogłady w stosunkach damsko-męskich, bo tyle gaf, ile on popełnił w międzyczasie, to ja bym mu nigdy nie wybaczyła. Rozumiem, że Kalina niby nie miała się gdzie podziać i wolała to znosić, żeby korzystać z uprzejmości gospodarza, ale na pewno istniały jakieś organizacje, które chętnie by jej pomogły (oraz jej młodszej siostrze). 

W dalszej części poznajemy mniej lub bardziej ciekawe perypetie Kaliny i Nathana. Praktycznie przez dramaty cały czas coś się dzieje. Czasem jest to przesadzone, czasem nie, ale mimo wszystko nadaje to fabule trochę kolorytu. Podsumowując - wiemy już, dlaczego autorka jest nazywana królową dramatów: bo po prostu komplikuje każdą rzecz, w dosłownie każdym momencie. Kiedy jakimś cudem coś przebiega ot tak, po prostu - to ja jestem zdumiona.

K.N. Haner pisze bardzo dobrze. Ma lekkie pióro, a jej opisy i dialogi naprawdę mnie zdumiały. Widać, że się od swojej pierwszej książki bardzo rozwinęła i nie dziwię się, że jej książki kupowane są w tak wielkich nakładach przez tak wielu Polaków. Najbardziej dopracowanym elementem jej warsztatu są chyba jednak sceny erotyczne - są bardzo realistyczne, dokładnie opisane i występują na tyle często, że można po tym wnioskować, że pisanie ich sprawia autorce pewnego rodzaju frajdę (bo jakby ktoś ich nie lubił, to by ich tyle nie tworzył).

Sama okładka też mi się podoba. Szczególnie napis "Sponsor" - bo ja bym chyba w życiu nie wpadła na te kółeczka z płcią. Widziałam już oprawę graficzną do kolejnego tomu i jest ona utrzymana w bardzo podobnym standardzie. No, mogę powiedzieć, że to typowe grafiki na okładkach do erotyku - zarówno w tej oprawie, jak i w tej do kolejnej części. 

Podsumowując, książka mi się nawet podobała. Szczególnie jej sposób napisania. Dramatów serio mogłoby być trochę mniej. Sceny erotyczne jednak są bardzo w porządku i zasługują na dodatkowy punkcik. Kiedy Kalina już nie zachowuje się jak typowa szara myszka, tylko nabiera trochę charakteru, to ta powieść naprawdę wiele zyskuje. Jednak czy dam szansę kolejnemu tomowi? Zastanowię się - bo jednak Greya nie lubię, a tu mi nim przez większość powieści strasznie zajeżdżało. Wiem jednak, że sięgnę na pewno jeszcze kiedyś po książkę K.N. Haner!

7 komentarzy:

  1. Swoją przygodę z książkami Kasi Haner zaczęłam o d Zapomnij o mnie. Dla mnie była rewelacyjna. Jednak ta pozycja odbiegała od innych.
    Sponsor, to powrót dawnej Kasi. Kasi, która nie cofnie się by utrudnić życie swoim bohaterom, i która nie boi się scen erotycznych. Lekkość pióra, zdumiewające opisy, dialogi jak z życia wyciągnięte - to charakteryzuję obecną Kasię. Niestety także naciągane i ciągłe wpadki bohaterów, nadmierne zwroty i zawirowania akcji... Jednak atmosfera, która potrafi autorka wytworzyć przy tym wszystkim warta jest poświęconego jej twórczości czasu.
    Tą książkę mam w planach. Ciekawa jestem czy dam jednak radę odsunąć myśli o Grey'u, zagłębiając się w historię Kaliny i Nathana? Czy uda mi się uniknąć porównań pary bohaterów do Anastasi i Christiana?
    Okładka - cudo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja książki Kasi też zaczęłam czytać od "Zapomnij o mnie", przy czym pozostałe wciąż mam na uwadze, aby je wreszcie nadrobić. "Sponsora" jeszcze nie czytałam, ale może zrobię sobie małą niespodzianę na Mikołaja lub pod choinkę z tą książką ☺ Czytałam fragmenty, które Kasia zamieszczała na Wattpadzie i bardzo wciągnęła mnie historia Kaliny i Nathana. Po powyższej recenzji również teraz wiem, że warto zainwestować w tę powieść-romans "inny niż wszystkie", bo z całą pewnością będzie po nim kolejna nieprzespana noc i kac Książkowy przez najbliższy tydzień po jego zakończeniu.😍 ❤
    A najgorsze będzie to czekanie aż Kasia napisze nam kolejną jego część, abyśmy mogli po niego sięgnąć. ♥
    Pozdrawiam! ☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam kilka książek K.N. Haner. Żadna nie przypadła mi do gustu. Moim zdaniem autorka za bardzo inspiruje się historią Greya. W jej twórczości występuje powtarzający się schemat osobowości: kobiety są kruche i bezbronne, a mężczyźni bogaci i skłonni do podporządkowywania sobie innych. Najbardziej jednak przeszkadzają mi nadużywane wulgaryzmy.
    Dam jednak szansę "Sponsorowi" i osobiście sprawdzę, czy twórczość K.N. Haner faktycznie się rozwinęła.

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie, nie przekonuje mnie argument o fajnych scenach erotycznych :D z tego co się zapoznałam, te sceny są żenująco złe. I nie umiem w nich nic dobrego znaleźć. Styl to już inna para kaloszy. Jednak rzecz gustu, każdy lubi co innego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie twórczość K. N. Haner nie przekonała do siebie. Czytając opisy na okładkach nie czuję tego czegoś, co krzyczy "musisz to przeczytać". A tym się sugeruje przy wyborze lektury.

    OdpowiedzUsuń
  6. Po książki autorki już sięgnęłam wiem mniej więcej czego mogę się spodziewać. K.N. Haner kolejny raz oferuje nam powieść łamiącą serce, z całą paletę emocji oraz wydarzeń, które zachęcają, żeby powstały dramaty oraz na brak rozterek uczuciowych bohaterów nie będzie nam brakowało. Na pewno nie zabraknie scen erotycznych, w książkach jakie czytałam (Morfeusz) za bardzo mi nie przypadły do gustu jak dla mnie były za bardzo drastyczne, jestem pewna, że pisarka je dopracowała na bardziej subtelne. Pomysł na fabułę "Sponsora" pierwszorzędny, chętnie poznam Kalinę oraz Nathana i się sama przekonam czy ma w sobie coś z Greya. Napis tytułu książki rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem właśnie w trakcie czytania "Sponsora" i szczerze powiem, że jeszcze nie wiem czy ta książka mi się podoba czy nie. Bardzo polubiłam postać Nathana, ale postać Kaliny momentami mnie irytuje.
    Wcześniej przeczytałam tylko "Sny Morfeusza" tej autorki (ta książka w miarę mi się podobała) i czytając teraz "Sponsora" widzę podobieństwo w wyglądzie męskiej postaci mianowicie chodzi o niebieskie oczy.
    Po przeczytaniu "Sponsora" na pewno jeszcze sięgnę po inne książki tej autorki.

    OdpowiedzUsuń