niedziela, 15 lipca 2018

Martyna Senator - "Z nicości"

Autor: Martyna Senator
Tytuł: Z nicości
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2018
Ilość stron: 368
Ocena: 8/10
PATRONAT KSIĄŻKOWIRU

Opis:

Elza ucieka z domu i zostawia za sobą całe dotychczasowe życie. Wbrew tragicznej przeszłości chce zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Kiedy poznaje Kubę, uroczego tatuatora, zaczyna wierzyć, że jej los wreszcie się odmieni. Czy nowa, skomplikowana miłość pomoże im zmierzyć się z problemami, które nadejdą?

Recenzja:

Szczerze powiedziawszy, to na początku sądziłam, że skoro to jest trzeci tom cyklu, to jest to historia powiązana jakoś z tymi poprzednimi - że bohaterowie są tacy sami, że tylko wydarzenia są inne. Okazuje się jednak, że byłam w błędzie, bo każdy tom z tej serii opowiada o całkiem innej parze postaci - dlatego też postanowiłam zaryzykować i zapoznać się z tą powieścią - może z racji tego, że mam ogromny sentyment do tatuatorów w książkach - i przyznam szczerze, że się nie zawiodłam. Teraz muszę nadrobić poprzednie powieście książki tej utalentowanej autorki, bo "Z nicości" całkowicie" mnie pochłonęło! Muszę jeszcze dodać jedną rzecz - że patronat nad tym tytułem to prawdziwy zaszczyt.

Opis jest dosyć krótki i praktycznie mało co mówi, więc jeśli nie czytacie zazwyczaj książek polskich autorów, albo z jakichś innych powodów dalej się wahacie, czy kupić "Z nicości", to mam nadzieję, że moja recenzja pomoże Wam podjąć odpowiednią decyzję, z racji tego, że zaraz przejdziemy do konkretów, co tak naprawdę mi się w tej powieści podobało, a co nie. 

Główną bohaterką tej książki jest Elza - a właściwie Eliza - której życie nie przypomina sielanki. Pewnego dnia postanawia po prostu uciec z domu, kończąc swoje dotychczasowego życie. Zabiera ze sobą jedynie maszynę do szycia, ponieważ szycie jest jej wielką pasją. Gdyby nie to, że dziewczyna postanawia zmienić swoje życie, nie poznałaby Kuby - chłopaka, który postanowił podrzucić ją do innego miasta, kiedy Elza łapała stopa. Od samego początku między nią a nim pojawia się chemia - bo ciężko to inaczej opisać. Ich relacja od początku wydaje się całkiem swobodna i niewymuszona, a co najważniejsze - po prostu dobrze czują się w swoim towarzystwie. Kuba od razu zauważa też, że Elzie trzeba pomóc i składa jej kilka ofert, których dziewczyna nie jest w stanie odrzucić, szczególnie w sytuacji, w której się znajduje. Ogólnie bardzo polubiłam tę bohaterkę i bardzo dobrze czytało mi się jej historię, tak samo, jak od samego początku kibicowałam jej i Kubie.

Kuba to dosyć skomplikowana postać, ale chyba dzięki temu całkowicie skradł moje serce. Dawno nie czytałam książki, gdzie była tak dobrze wykreowana męska postać. Gdyby był to realny człowiek - zdecydowanie chciałabym dostać jego numer, ale niestety, to tylko fikcja literacka, chociaż jego zdolności pod względem tatuowania były zaczerpnięte z prawdziwego życia (czego możemy dowiedzieć się od autorki). Mimo swojej sytuacji rodzinnej, znajduje on w sobie na tyle sił, żeby troszczyć się o swoich najbliższych. Do tego wszystkiego on jeszcze uważa, że nie jest dla nikogo wystarczająco dobry - bo jego samoocena od dzieciństwa jest zaniżana przez osoby, które raczej powinny go doceniać. Kiedy w jego życiu pojawia się Elza, zaczyna się wiele dziać: czasami obecność dziewczyny wywołuje pewne zmiany, a czasami jest to raczej losowy przypadek, ale po prostu życie Kuby nie należy wtedy do zbyt spokojnego okresu.

Przyznam szczerze, że do połowy książki czytało się ją jak zwykłe young adult - romansik jakich wiele, pomimo świetnie stworzonych powieści: pierwszoplanowych i drugoplanowych. Stare życie Elzy musiało się jednak o nią upomnieć, a Kuba nie do końca był przygotowany na to, by móc sobie poradzić z tak wieloma sprawami na raz - ale żeby się dowiedzieć, o co dokładnie chodzi i jak się to skończy, to musicie konieczne przeczytać "Z nicości". Zdecydowanie nie będziecie żałować. Ja się w tej powieści zakochałam i jak już wspomniałam - muszę nadrobić zaległości związane z pozostałą twórczością Martyny Senator.

Jak przed chwilą wspomniałam, postacie drugoplanowe także są świetnie wykreowane, ale ma to związek z tym, że ich historie przedstawione były już w poprzednich tomach cyklu - dzięki temu mają tak dobrze zarysowane charaktery, pasje i inne takie. Mimo wszystko dobrze że nie zostali tutaj spłyceni i pozbawieni tego, co zostało im nadane w poprzednich częściach. Nie mogę się doczekać, aż poznam ich losy, bo strasznie polubiłam Sarę i Kaśkę, a Michał wydaje mi się świetnym chłopakiem!

Martyna Senator to dosyć młoda, świetna pisarka. Mamy szczęście, że w Polsce są tacy twórcy. Myślę, że wyda jeszcze wiele świetnych książek i z całego serca jej tego życzę. Naprawdę dobrze radzi sobie w gatunku young adult i pozostaje mi mieć nadzieję, że będzie się go trzymała. Nawet nie do końca wiem, jak opisać jej styl: jest lekki, pełen emocji i pożera się go wzrokiem. Zdecydowanie się wyróżnia, ale ciężko to scharakteryzować: można tylko powiedzieć, że to bardzo pozytywne. Opisy i dialogi utrzymane są na mistrzowskim poziomie. Jeśli jej pozostałe książki również będą tak dobre, to będę musiała powiedzieć, że jest to jedna z moich ulubionych polskich autorek: na razie tylko do tego miana aspiruje, a po jednej pozycji, to i tak duży postęp, prawda?

Okładka jest śliczna i dosyć minimalistyczna, utrzymana w stylu, który pasowałby do całości cyklu. Szczerze powiedziawszy, jestem ciekawa, ile będzie tomów w tej serii - mam nadzieję, że jak najwięcej, bo świetnie się czyta książki tej autorki, a ci bohaterowie są tak sympatyczni, że mogę o nich czytać w nieskończoność! Tak czy siak - ogromne brawa dla grafika z oprawę graficzną, bo bardzo mi się ona podoba. Idealnie pasuje ona do powieści w stylu young adult.

Podsumowując, musicie przeczytać "Z nicości". Naprawdę, jeśli jeszcze nie znacie twórczości Martyny Senator, to musicie się z nią zapoznać! Jest to świetna autorka, na dodatek z Polski, więc mam nadzieję, że teraz, w porze wakacyjnej, znajdziecie trochę wolnego czasu, żeby zapoznać się z jakąś jej książką - albo książkami. Ja mam już "Z otchłani" i z "Z popiołów" na stosiku do czytania - myślę, że niebawem się do nich dobiorę i podzielę się z Wami opinią na ich temat. Zapiszcie sobie więc te tytuły na liście "must read"!


6 komentarzy:

  1. Nie znam jeszcze tej serii, ale obiecałem sobie, że kiedy uda mi się zdobyć ten tom, zrobię sobie z nią mini maraton czytelniczy, bo dwa poprzednie czekają w mojej biblioteczce. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam żadnej powieści tej autorki, ale już dawna mam na to ochotę. Wszędzie jest tyle dobrych opinie, a ta recenzja je potwierdza, więc tym bardziej ta książka mnie przyciąga i kusi. Dobrze, że seria ta składa się z odrębnych historii jednakże w pewien sposób połączonych, co umożliwia dowolną kolejność czytania i nie wprowadzi mnie w bankructwo ;) Cieszę się, że pani Martyna podnosi poziom polskiego pisarstwa i przełamuje stereotypy. Nie mogę się doczekać, kiedy poznam historię Elizy i Kuby oraz reszty bohaterów z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele dobrego czytałam na temat serii Martyny Senator, na liście "must read" znalazły się. To fajnie,że można przeczytać cześć drugą czy trzecią bez zapoznania się z początkiem serii. Z przyjemnością poznam historię Elzy i Kuby, co skłoniło główna bohaterkę do opuszczenia domu i czy miłość dopadła ją jak łapała autostop. Cieszą że nasz rodzimy rynek wydawniczy rozwija się i można przeczytać prawdziwe perełki. Recenzja zachęca po sięgnięcie za książki Martyny Senator.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż może zrodzić się Z nicości, Z otchłani czy Z popiołów?
    Miłość...? Prosta? Zwykła? Pełna wzlotów? A może ta co rodzi się w bólu i łzach?
    Świetnie zarysowane postaci, niebanalne charaktery, historia, gdzie przeplata się przeszłość z przyszłością, niestandardowe zwroty... oto co serwuje mam Martyna Senator. Seria, które łączą postaci, ale i w której każde Książka to osobną opowieść. Super.
    Dzięki za recenzję. Wiem, że nie będzie to zmarnowany czas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze żadnej książki autorki, ale "Z popiołów" mam już na półce, więc to tylko kwestia czasu. Nie ukrywam, że to właśnie "Z nicości" najbardziej mnie intryguje, więc mam nadzieję, że czym prędzej zabiorę się za tę serię. Okładki też mi się bardzo podobają. Minimalistyczne i typowe do tego gatunku :) A jeśli chodzi o serię, to czy to nie jest ostatni tom? Wydaje mi się, że to trylogia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobno pisze się już kolejna część pod tytułem "Z doopy".

    OdpowiedzUsuń