niedziela, 25 lutego 2018

Sandi Lynn - "Korporacyjny as"

Autor: Sandi Lynn
Tytuł: Korporacyjny as
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: 2018
Ilość stron: 272
PATRONAT KSIĄŻKOWIRU

Opis:

Ona, piękna i niezależna, dziedziczy rodzinną firmę na granicy bankructwa.
On, seksowny kobieciarz i prezes świetnie prosperującej firmy, oferuje jej swoją pomoc...

Fiona: „Mężczyźni. Kłamliwe, zdradzieckie dranie. Co do jednego. Miałam wspaniałego faceta, świetną pracę i perspektywy. I w jednej chwili moje życie stanęło na głowie. Chłopak mnie zdradził, musiałam odejść z pracy, a mój ojciec miał zawał. Z dnia na dzień zostałam dyrektorem rodzinnej firmy, która zmierzała prosto do bankructwa. Dopóki nie zjawił się pewien mężczyzna, którego poznałam w krępujących okolicznościach, i zaoferował mi pomoc. Był seksowny, zuchwały i bogaty. Był kobieciarzem i typowym dupkiem z korporacji. Nie rozumiał słowa „nie”, a z początku tylko tyle miałam mu do powiedzenia, zanim pojawił się problem: zakochałam się w nim. On był wytrawnym graczem, a ja miałam ogromną ochotę zagrać w tę grę”.

Nathan: „Kobiety. Za dużo komplikacji. Związki. Za dużo oczekiwań. Nie, dziękuję! W moim życiu nie miałem czasu na żadne komplikacje. Praca i firma – to były moje priorytety, kobiety były moim hobby. Szedłem z nimi do łóżka, mówiłem „do widzenia” i nigdy nie oglądałem się za siebie. Życie nie mogłoby być prostsze. Wtedy poznałem Fionę Winslow. Piękną, silną, niezależną i hardą. Kobietę, która zawsze miała dla mnie jedną odpowiedź: „nie”. Uwielbiałem mieć nad wszystkim kontrolę, ale ona nie dawała się kontrolować. Wreszcie spotkałem godną siebie przeciwniczkę”.


Recenzja:

Książkowir znany jest z tego, że pod swój patronat medialny nie bierze książek, które nie się niezwykłe i nie posiadają "tego czegoś" - w końcu jesteśmy dosyć wybredną grupą dziewczyn, które znają masę pozycji z różnych gatunków. Powieść, którą dziś recenzuję, również jest ciekawą książką - szczególnie dla fanów erotyków i romansów, bo dla tych osób skierowana jest twórczość Sandi Lynn, bardzo znanej autorki, która wydała masę pozycji z tego gatunku. Zapraszam więc do mojej dzisiejszej recenzji, w której wskażę plusy i minusy tejże powieści.

Fiona - główna bohaterka tej książki - to dziewczyna, której życie nie układa się w taki sposób, w jaki by chciała. Jasne, dziewczyna jest przebojowa, ale też strasznie ceni sobie lojalność i nienawidzi zdrady. Poznajemy ją po raz pierwszy w sytuacji, kiedy okazuje się, że nie dostanie ona awansu w firmie marketingowej, bo ów awans przypadł kochance jej szefa - już wtedy możemy poznać charakterek głównej bohaterki, która od razu się zwalnia, żeby znaleźć sobie pracę w całkiem innej miejscowości. W między czasie okazuje się, że w jej związku, który trwa już blisko rok, także nie dzieje się zbyt dobrze, a na dodatek - jakby tego wszystkiego było mało - na jej drodze staje tajemniczy mężczyzna, który nie chce dać jej spokoju, tylko za wszelką cenę chciałby się z nią przespać. Fiona nie jest nim jednak zainteresowana, wiedząc, że musi ułożyć swoje życie od początku. W jednym z najgorszych momentów jej życia, okazuje się, że także zmarł tata Fiony, zostawiając na głowie dziewczyny firmę, której działalność związana była z winami, ponieważ w swoim testamencie przekazał jej pakiet kontrolny, dzięki któremu miała tam zarządzać.

Początkowy plan wyjazdu za pracą, poszedł się więc chrzanić, z racji tego, że dziewczyna była potrzebna na miejscu, aby ratować rodzinną firmę, której wcześniej kontrolować nie chciała - z racji kłótni z ojcem i ogólnych złych stosunków rodzinnych. Szybko okazuje się jednak, że w firmie wiele rzeczy nie jest takich, jakie być powinny, a rodzinne przedsiębiorstwo chyli się ku upadkowi z racji długów jakie zaciągnęli i z racji mnogości wierzycieli, którzy nie zostali zaspokojeni pieniężnie.

O sytuacji firmy usłyszał także Nathan - biznesmen, który zajmował się przejmowaniem i ratowaniem upadających firm. Zauważył, że firma, którą zostawił ojciec Fiony, jest na skraju bankructwa, więc postanowił się nią zainteresować, szczególnie, że Nathan chciał od dawna zainwestować w tego typu przemysł winiarski.

Kiedy jednak Nathan - człowiek, któremu w głowie od zawsze była tylko praca i pieniądze - umawia się na spotkanie z nową szefową, okazuje się, że była to dziewczyna, którą spotkał już kilka razy i która nie chciała podać mu swojego prawdziwego imienia. Mężczyzna od początku był nią bardzo zainteresowany, a teraz wie, że będzie miał duży problem, żeby się z nią dogadać i zgarnąć jej firmę dla siebie, z racji tego, że miał okazję poznać już charakterek Fiony. W głowie Nathana wykiełkował jednak pewien plan - chłopak był pewien, że się on powiedzie.

Od kreacji głównych bohaterów bardziej podobała mi się jednak kreacja bohaterów drugoplanowych - a najbardziej przyjaciółka Fiony. Była ona bardziej żywiołowa i bardziej sympatyczna od głównej postaci. Niemniej jednak Nathan i Fiona także byli całkiem dobrze wykreowani - chociaż momentami irytowała mnie postać mężczyzny, który czasem był zbyt pewny siebie.

Książka Sandi Lynn nie jest zbyt obszerna - nie ma ona nawet trzystu stron, więc czyta się ją bardzo szybciutko. Jest lekka i nie wymaga zbytniego skupiania się na fabule, gdyż jest to typowo prosty erotyk, który jest ciekawy, ale niezbyt oryginalny. Ja, osobiście, "Korporacyjnego asa" połknęłam dosłownie w jeden wieczór - co jakiś czas parskając śmiechem z wydarzeń, które się rozgrywały. Troszkę przeszkadzało mi to, że tak szybko rozwijał się wątek miłosny, ale związane było to z tym, że ta powieść jest mało obszerna i autorka pędziła z fabułą - to jest chyba największy minus tej książki. Sto stron więcej i ten erotyk zdecydowanie miałby o wiele więcej potencjału.

Sama okładka średnio mi się podoba - może nawet ta grafika by przeszła, ale te napisy zdecydowanie są zbyt proste i jakoś tak średnio pasują do całej tej koncepcji. Na wielu współczesnych oprawach graficznych jest teraz napis wyeksponowany w o wiele lepszy sposób - tutaj tego nie ma, bo grafik wydawnictwa nie idzie z duchem czasu i po raz kolejny rekomenduję, aby go zmienić.

Podsumowując, "Korporacyjny as"to fajny, trochę typowy erotyk, który powinien bardzo się spodobać fanom gatunku. Szczególnie fanki będą zadowolone z opisanych scen erotycznych, których w tej powieści jest całkiem sporo. Jeśli więc lubicie tego typu książki, to na pewno nie będziecie zawiedzeni! Ja nie żałuję, że zapoznałam się z tą powieścią, bo zdecydowanie spędziłam miły wieczór.

Pozycję tę dostałam od Wydawnictwa AMBER

19 komentarzy:

  1. Chętnie przeczytam książkę z dwóch, a nawet trzech powodów. Po pierwsze bardzo lubię styl pisania Sandi Lynn, po drugie nie jest ona grubaskiem, więc można przeczytać ją w jeden wieczór i po trzecie Wasza opinia do tego zachęca. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twórczość Sandi Lynn jest mi znana. Książki, które pozwalają w przyjemny sposób spędzić czas. Ja w powieściach lubię pewnych siebie, zarozumiałych, aroganckich mężczyzn, w prawdziwym życiu wręcz przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabuła zapowiada się interesujaco,recenzja również zachęcająca,niestety po przeczytaniu Greya ,wszystkie erotyki odpadają.No szkoda,ale nie dam się namówić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękni, młodzi, bogaci i osiągający sukcesy, a pożądanie aż iskrzy. Autorki nie znam, ale recenzja zachęca mnie, by to zmienić. Lubię czasami przeczytać erotyk, pod warunkiem, że nie jest zbyt wulgarny. Dlatego wydaje mi się, że po tę książkę chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fascynacja erotykami w Polsce nasiliła się kilka lat temu kiedy to Grey wystartował na rynek. Wiele osób łykało te książki jedna za drugą, aż do momentu kiedy nastąpił przesyt. Mnie również to dotknęło i mimo, że minęło już tyle czasu nadal nie przepadam za tym "nurtem" ponieważ najczęściej powiązany z kiepskiej jakości fabułą a nawet jej brakiem.
    Czy sięgnę po opisywaną pozycję? Możliwe. Jednak kiedy to będzie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam okazję już poznać twórczość pani Lynn i bardzo mi on przypadł do gustu. Także myślę, że i po tę książkę sięgnę i się nie zawiodę, zwłaszcza, że Wasza recenzja jest wielce zachęcająca ;) Lubię czasem zagłębić się w lekkie erotyki i po prostu przyjemnie spędzić czas :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka wydaję się lekka, z pieprzem, w której między bohaterami iskrzy, jestem nią zainteresowana, lubię erotyki więc na pewno znajdzie jako odhaczana PRZECZYTANA.
    Dla mnie PLUSEM "Wydawnictwa AMBER" jest, że w swojej ofercie mają Romanse historyczne.
    MINUSEM dokładki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Erotyk odpada. Wystarczy, że przeczytałam "Turbulencje".

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chciałam przeczytać tą pozycję, ale chyba odłożę ją na kiedyś :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Po raz pierwszy w recenzji nie ma oceny, więc rozumiem, że to chyba 10/10 :) Chciałam przeczytać i poznać tego ASA. Książka nie ma nawet 300 stron, więc jeden wieczór wystarczyłby na zapoznanie się z historią bohaterów. Lubię książki, które szybko się czyta. Ostatnio Wydawnictwo Amber wydaje bardzo dużo książek. Głośno było o serii romansów hiostorycznych. A tutaj mamy coś bardziej współczesnego bo romans w korporacji... Ciekawe co z tego wyniknie. Chcę przeczytać. Fajnie, że Książkowir patronuje tej książce. Dziękujemy za recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pewno dla wiernych wielbicielek gatunku, ja podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję patronatu :) Sandi Lynn znam z jej początkowych książek wydanych u nas. Mimo, że nie do końca podoba mi się to, że fabuła wręcz pędzi i zanim zdążę poznać bohaterów, oni już są parą i wyznają sobie miłość, to zapisuję sobie każdy tytuł jej książek "do przeczytania". Powyższą też mam w planach i na pewno przeczytam. Co do grafika wydawnictwa - zgadzam się i również apeluję o jego zmianę. Dużo świetnych książek traci na wartości i popularności, właśnie przez okładki :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję patronatu :) Może się skuszę, bo od czasów Greya nie czytałam erotyków :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wczoraj po raz któryś oglądałam Pretty Women i to przejmowanie firm tak mi się skojarzyło z tym filmem, że nawet bez tak dobrego opisu i recenzji bym się skusiła.

    OdpowiedzUsuń
  15. 💖Wcześniej nie słyszałam o tej książce , ale zapowiada się na fajny relaks.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak już wcześniej pisałam przy okazji innej recenzji tutaj, nie przemawia do mnie korpo tematyka... Wyjątkiem są chyba tylko książki duetu Christina Lauren i Vi Keeland. (Chociaż jak na osobę, tak bardzo 'gardzącą' tą tematyką, coś podejrzanie często sięgam po te książki... ;)) Ale tutaj chyba jednak się to nie zdarzy, bo mimo wszystko bardzo mocno zwracam uwagę na estetykę okładek. A Amber ma w swoich zbiorach wyjątkowe koszmarki...

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapewne sięgnę po tą książkę, ponieważ lubię książki tej autorki, bo są miłe i lekkie. Do tego ta wasza zachęta <3 Już nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo chcę przeczytać te książki, ale mieszam się między tymi wszystko powieściami Sandi Lynn, J. Lynn, nie wiem od czego zacząć, jaką serię najpierw. :D Przydałaby się taka instrukcja. :)

    OdpowiedzUsuń