niedziela, 12 listopada 2017

Francois Rabelais - "Gargantua i Pantagruel"

Autor: Francois Rabelais
Tytuł: Gargantua i Pantagruel
Wydawnictwo: MG
Data wydania: październik 2017
Liczba stron: 544
Ocena: 9/10
PATRONAT KSIĄŻKOWIRU

Opis:

Kwintesencją tej opowieści jest kult życia, kult fanatyczny, radosny, taki, jak może być u człowieka, który po latach — jak jego epoka po wiekach — niewoli strząsnął z siebie dławiące jarzmo; kult życia rozkoszujący się pełnią rozwoju wszystkich ludzkich sił i instynktów: od najwyższych potrzeb ducha do najpospolitszych potrzeb ciała.
Obfitą i niewyczerpaną jest dobroczynna beczka, z której czerpie już tyle wieków i pokoleń, a mocny i orzeźwiający jest jej trunek. Z jednym Szekspirem da się porównać szerokość i rozlewność Rabelaisowskiej fantazji; mimo wszystkich cech rdzennie galijskiego geniuszu jest w niej zarazem coś niefrancuskiego, zarówno w niedbałości o formę i o kompozycję, jak w niepohamowanym, nieskrępowanym niczym kipieniu bujności twórczej. W zwierciadle, jakie Rabelais stawia przed oblicze swojej epoce, odbija się krąg świata tak szeroki, jak mało u którego twórcy; odbija się cała epoka tak wspaniała i ciekawa, epoka narodzin nowożytnego świata, a raczej dwie epoki: jedna zamierająca, przepadająca w ciemnościach średniowiecza, druga radośnie i z nadzieją prężąca się w przyszłość.
Ten opis, kiedy mały Pantagruel, przywiązany łańcuchami do kołyski, podnosi się wraz z nią i wkracza do biesiadnej sali, aby zająć miejsce przy uczcie, mimo woli staje się symbolem Odrodzenia.

Recenzja:

Literatura klasyczna raczej nie kojarzy się czytelnikom z humorem - choć w jej zasobach bez trudu można odnaleźć zabawne opowieści, to głównie kojarzymy ją z powagą, historią, dawną kulturą i pięknym językiem. O dziele Francoisa Rabelaisa, Gargantua i Pantagruel, nie słyszałam nigdy wcześniej (o autorze w zasadzie też), dlatego powyższy opis Wydawnictwa MG niewiele mi na jego temat podpowiedział i... nieco obawiałam się nudy, jednakże porównanie fantazji Rabelaisa do Szekspira mnie zaintrygowało i nie pozwoliło przejść obok tej książki obojętnie. Prawdę mówiąc - ciężko przejść obojętnie obok olbrzymów, prawda? A to oni są bohaterami tejże powieści! 

Właściwą treść książki poprzedza wstęp od tłumacza, Tadeusza Boya-Żeleńskiego, którego - mam nadzieję - przedstawiać nie trzeba. Jest to nielicha garść faktów o Francoisie Rabelaisie i jego fascynująco-komicznym żywocie, geneza jego dzieła oraz kilka innych wyjaśnień, które wspaniale wprowadzają w treść powieści Gargantua i Pantagruel. Już sam życiorys autora budzi uśmiech na ustach czytelnika, bowiem okazuje się on doprawdy fascynującą postacią. Był to bowiem mnich-lekarz-humanista-poeta o niezwykle bujnej naturze, fantazji i talencie, który naraził się niejednej osobistości, a jednocześnie budził ogromną sympatię.

Lepiej śmiechem jest pisać niż łzami, 
Śmiech to szczere królestwo człowieka. 

Francois Rabelais zdobył moją sympatię już od pierwszych słów, w których zwraca się do czytelnika, jak do przyjaciela. Dodatkowo każdą księgę rozpoczyna jego przedmowa, zawsze w wesołym tonie, humorystyczne zaproszenie do treści: (...) i wesoło czytajcie resztę, z uciechą dla ciała, a pożytkiem dla lędźwi. Jest to jeden z najbardziej specyficznych pisarzy, z jakimi dotychczas miałam do czynienia, a jego pogoda ducha i prostolinijność jest wręcz... zaraźliwa. I choć czasami żarty i słownictwo zawarte w treści budziły we mnie nieco zniesmaczenia, tak muszę przyznać, że bawiłam się wybornie. Humor Rabelaisa jest jednocześnie prosty, wulgarny i... szczery do bólu. Grzeszący mnisi, żądze, obżarstwo... Autor po prostu nie owija w bawełnę, malując przed nami pełen - miejscami nieco sparodiowany - obraz epoki oraz - jak mi się wydaje - siebie samego. W całej książce nie znalazłam ni nuty pesymizmu! 

Gargantua i Pantagruel opowiada o dobrodusznych olbrzymach, których ciężko nie polubić, choć są - przede wszystkim - pijaczynami i obżartuchami. Za wielkimi brzuchami skrywa się jednak więcej niż sprośności i prostota - są to postaci inteligentne, o swojskiej filozofii i poczuciu humoru rodem z latryny. Ci bohaterowie ogromnie przypadli mi do gustu, podobnie jak mnich Jan, który nie wahał się w treści przeklinać. Jak wspominałam wcześniej, Rabelais na pierwszym miejscu postawił wywołanie wesołości w czytelniku, nie tylko poprzez wyśmiewanie aspektów swoich czasów, ale - jak widać - i wspaniale wykreowanych, budzących donośny śmiech postaci. Zabawna jest również szczegółowość autora - wyliczając gry, w które bawił się Gargantua, wymienia ich ponad dwieście. Z początku dziwiła mnie ta nietypowość, ale po zapoznaniu się z całością, uważam ten zabieg za genialny i oryginalny! W zasadzie Gargantua i Pantagruel niewiele ma z pospolitości i - choć jest to dzieło o raczej sprzecznej wartości artystycznej - tak ja całkowicie się w nim zakochałam (albo raczej w nich)!

Rabelais stworzył powieść niezwykle śmiałą, niekonwencjonalną, którą - śmiem twierdzić - wyprzedził swoją epokę. Język, którym operuje jest poetycki, pióro zręczne i inteligentne, a jednocześnie i niechlujne, rynsztokowe wręcz. Wciąż ciężko mi uwierzyć, ze jest to książka Odrodzenia i... że tak bardzo mi się spodobała. Jeśli lubicie nietypowy humor, dosadny i nierzadko cuchnący, polecam tę książkę z całego serca. Błąd! Nawet jeśli nie lubicie takiego dowcipu, powinniście z tą książką się zapoznać. Jest lekarstwem na smutki, a niemądre wypowiedzi i nieobyte żarty przeplatają mądrości oraz doprawdy zabawne wydarzenia. To trochę taka baśń dla dorosłych, w których życiu zabrakło radości - prosta, ponadczasowa, mała przyjemność. 

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu MG. :)

6 komentarzy:

  1. Wspaniałe dzieło, choć trudne w odbiorze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałem już kiedyś to niezwykłe dzieło, ale chętnie zrobię to raz jeszcze. Fajnie, że wydaje się ponownie takie rarytasy. Dziękuję Wydawnictwu MG!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fragmenty czytałam bodajże na studiach i wtedy bardzo mi się spodobały. Jednakże studiowanie dwóch kierunków nie pozwoliło zgłębić tej lektury i na fragmentach poprzestałam, a potem... zapomniałam. Dziękuję za przypomnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przemawia do mnie ta książka. Na pewno zawiera niebywałe prawdy życiowe, ale obawiam się, że ciężko czytałoby mi się ją. Szczególnie odstraszają mnie te żarty... Wolę standardowy humor, obawiam się, że ten zawarty w książce mógłby mnie zniesmaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację zazwyczaj klasyki sa nudne i malo w nich żartu. Ale nie ten, po przeczytaniu recenzji jestem bardzo mile zaskoczona! Ja już lubię tych olbrzymów i bardzo chętnie przeczytam ta książkę i gorszy dzień na poprawę humoru! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Małgorzata Adamczuk30 listopada 2017 19:30

    Nie dziwie Ci się że obawiałaś się nudy. Sam opis mówiąc delikatnie - nie zachęca, nawet do końca nie wiadomo o czym ta książka jest. W jednym masz racje - olbrzymom trudno odmówić.

    OdpowiedzUsuń