piątek, 13 października 2017

Mary Jo Putney - "Dżentelmen bez zasad"

Autor: Mary Jo Putney
Tytuł: Dżentelmen bez zasad
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: 2017
Ilość stron: 368
Ocena: 7/10
PATRONAT KSIĄŻKOWIRU

Opis:

Nawet dama z najwyższych sfer tęskni czasem za przygodą. Jednak ta przygoda może kosztować pannę Sarah Clarke-Townsend znacznie więcej niż dreszcz emocji. Bo słowa, jakie wypowiedziała pod wpływem impulsu, prowadzą do jej porwania…
W pościg za porywaczami rusza Rob Carmichael, agent policji o tajemniczej przeszłości. Nieraz mierzył się z niebezpieczeństwem i spieszył z pomocą bezradnej dziewczynie. Lecz ta dziewczyna nie jest wcale tak bezradna, jak się wydaje. Podczas wspólnej szalonej ucieczki pokaże, że jest najbardziej odważną, najbardziej upartą i najbardziej fascynującą kobietą, jaką znał. Czy jednak dwojgu ludziom o złamanych sercach wystarczy odwagi, by pokochać jeszcze raz?


Recenzja:

Wcześniej rzadko mnie można było spotkać z romansem historycznym w ręku, ale teraz, przez wydawnictwo AMBER, jest to gatunek, z którym spotykam się najczęściej. Nie mogę jednak narzekać, ani nawet marudzić - pomimo tego iż są to lekkie pozycje, to napisane są w świetny sposób i czasem twórcy innych kategorii literatury powinni się uczyć od pisarzy takich oto "romansidełek". Szczególnie, że nie jest wstydem czytać takie perełki - wstydem jest natomiast całkowite porzucenie czytelnictwa na rzecz gier komputerowych, czy telewizji, z czym chyba większość z Was się zgodzi. 

Sarah Clarke-Townsed to dziewczyna z trudnym dzieciństwem: możemy powiedzieć to wprost. Dawno stuknęła jej już dwudziestka i bohaterka coraz częściej myśli o sobie jako o starej pannie. Co więcej - na świecie nie ma chyba nikogo, kto byłby w stanie po raz kolejny otworzyć serce Sarah i zmusić ją do miłości. Jedyną osobą, którą Sarah darzy bezwarunkowym uczuciem, jest jej siostra bliźniaczka, która na dodatek jest w ciąży. Nie mówiąc już o tym, że siostra Sarah wyszła za naprawdę wpływową osobę... 

Pewnego dnia, kiedy Sarah ze swoją siostrą udają się na konną wycieczkę, rozpoczyna się poród. Przy okazji jednak kilku łotrów akurat wtedy postanawia rozpocząć polowanie, które ma się skończyć porwaniem zamężnej bliźniaczki. Sarah ukrywa siostrę i podaje się za nią, przez co to ona wpada w łapy złoczyńców, wiedząc, że jej rodzina i tak ją odszuka i uratuje. Nie spodziewa się jednak, że z pomocą przyjdzie jej niezastąpiony Rob Carmichael, który akurat był w okolicy, a który zajmuje się takimi sprawami wręcz zawodowo. 

Rob wie, że rozpoczyna się walka z czasem, gdyż porywacze w każdej chwili mogą się dowiedzieć, że porwali nie tę dziewczynę, co trzeba. Poszukiwanie Sarah nie jest jednak takie łatwe. Bohater ma tylko nadzieję, że kobieta da radę, wytrzyma i będzie w stanie z nim uciec... 

Mary Jo Putney stworzyła bardzo fajną, przyjemną powieść, w której bohaterowie nie zakochują się w sobie po kilku stronach. Ba, akurat wątek miłości jest tu tak dobrze przeprowadzony, że czasami bardziej widać ją w czynach, a nie w słowach - bo w niektórych romansach historycznych to uczucie sprawdza się tylko do słów "kocham cię". Autorka w umiejętny sposób przedstawiła wiele problemów i wartości, takich jak strata ukochanych, brak ojca, śmierć, ale też przyjaźń, czy miłość między siostrami.

Pisarka nie używa trudnych słów, nie komplikuje zrozumienia tej historii, ale pod względem emocjonalnym, trzeba się chwilę zastanowić nad tym, co tak naprawdę kieruje Sarah, a co kieruje Robem i dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Jest to duży plus książki, gdyż nie jest ona do końca taka banalna! Oprócz tego warto wspomnieć o tym, że autorka świetnie oddaje klimat epoki, którą opisuje, a dialogi, czy niektóre sytuacje, sprawiają wręcz, że że czytelnik czuje się, jakby tam był.

Okładka - pomimo że pasuje do tematyki i przedstawianej historii - średnio mi się podoba. Przede wszystkim jest ona taka... zbyt prosta: jakby ktoś wykupił licencję do dwóch zdjęć, nieudolnie je połączył i dodał tylko kilka napisów oraz logo wydawnictwa. Nic w niej specjalnego, w ogóle nie rzuca się w oczy, więc wzrokowcy na sto procent ominęliby ją w księgarni, nawet, gdyby była na głównej wystawie. Szkoda - bo taka historia zdecydowanie zasługiwałaby o wiele bardziej na jakąś cudowną oprawę graficzną!

Podsumowując, warto się zapoznać z "Dżentelmenem bez zasad" - chociażby w ramach odpoczynku po jakiejś ciężkiej powieści, czy też jako relaks po pracy. Jestem pewna, że pod tym względem zdecydowanie polubicie tę powieść: pochłania się ją strasznie szybko, a przy okazji nasz nastrój też znacznie się poprawia. Z wielką chęcią sięgnę po kolejne książki tej autorki i mam nadzieję, że niebawem będzie mi to dane!

Pozycję tę dostałam od Wydawnictwa AMBER

14 komentarzy:

  1. Książka oczywiście nie jest dla mnie, nawet dla poprawienia nastroju. Jednak muszę zarzucić recenzentce, że "wstydem jest natomiast porzucenie czytelnictwa na rzecz gier komputerowych, czy telewizji, z czym chyba większość z Was się zgodzi". Każdy ma swoje zainteresowania, takie czy inne i dzielenie ludzi na tych co się muszą wstydem okryć, bo są inni niż ja i tych co się wstydem nie okryją (czyli lepszych), jest dla mnie NIE DO PRZYJĘCIA!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię powieści Mary Jo, przeczytałam ich już kilka jak również tą z recenzji. Muszę przyznać, ze to bardzo miła, lekka lektura - świetna odskocznia dla dnia codziennego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię romanse. Jednak czasami ukrywam jakie czytam tytuły przed zanajomymi ponieważ tytuły tych książek odstraszają, okładki tak samo. Tak się zastanawiam co autorzy myślą wymyślając takie tytuły. Tak samo graficy, gdzie oni mają jakieś poczucie estetyki? Co do samej książki wydaje się ciekawa. Autorkę znam z innych tytułów i nawet lubię jej styl pisania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Również przeczytałam kilka książek wydawnictwa Amber. Są ciekawą propozycją dla osób, które chcą się zresetować przy lekkiej i zabawnej fabule. Po recenzji, wydaje mi się, że i ta książka ich nie zawiedzie. Hmm-okładka mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako fanka wszelkiego rodzaju kryminałów,obyczajowek a przede wszystkim romansów nie widzę innej opcji jak wciągnąć ją w jeden wieczór :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam wydawnictwo Amber 😉 tak więc już wiem że ksiazka mi się spodoba ...sam romans nie ale historyczny chętnie 😉

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna świetna propozycja Wydawnictwa Amber i kolejna świetna recenzja. Romans historyczny ma w sobie pewną magię - magię uczuć, tęsknoty, zakazanego owocu... Dlatego chyba tak bardzo lubię ten gatunek, choć ostatnio niezbyt często po niego sięgam. Autorki niestety nie znam, a więc to kolejny dobry powód, by książkę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świtna recenzja. Romans historyczny jak najbardziej mi odpowiada. Z autorką wiążę określone nadzieje... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię romanse historyczne. Szczególnie, gdy akcja rozgrywa się w XIX wieku. O tej książce nigdy nie słyszałam. Zapowiada się ciekawie.

    Pozdrawiam.
    Kasia
    http://misskatherinesblog
    @misskatherinesblog

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydawnictwo AMBER ma rewelacyjne romanse, a romans historyczny to jest to, co uwielbiam. Głównie język, którym są napisane takie książki i te cudowne, kobiece stroje. Książka idealna dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książki uważam za hobby, sposób na spędzenie wolnego czasu, dlatego ŻADEN ich gatunek (jeśli tylko podoba się Wam) nie jest powodem do wstydu. Niezwykle interesuję się historią, ale nie przepadam za kolejnymi postaciami o „trudnym dzieciństwie”. Czy w literaturze jest w ogóle ktoś, kogo rodzice kochali??? Jeśli wątek miłosny jest opisany czynami to świetnie, 100 razy bardziej wolę, gdy ktoś zamiast powiedzieć A kochał B, pokaże nam czyn, który na to wskazuje. Fajnie więc, że książka nie jest płytka. Okładka mi nie przeszkadza, choć marzyłabym o takiej, jaką ma np. seria „Rywalki” ❤️

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydawnictwo AMBER ma wachlarz książek w których każdy czytelnik znajdzie dla siebie coś ciekawego w tym romans historyczny, który jest jednym z moich ulubionych. Mary Jo Putney jeszcze książek nie czytałam po tak zachęcającej recenzji trzeba sięgnąć po jej twórczość. Co do "Dżentelmen bez zasad" książka zapowiada się ciekawie, porwanie, przygoda, pełno tajemnic idealna lektura na odpoczynek po dniu ciężkim.

    OdpowiedzUsuń
  13. Romans jakby nie patrzeć nalezy do moich ulubionych gatunków. Czy z tego powodu mam się czuć gorsza bo czytam romans tak samo jak autorzy którzy go piszą? Nie! Kocham czytać i jestem wdzięczna wszystkim autorom tego gatunku! :) Z rodzeństwem to bywa różnie niektórzy się nie cierpią inni wręcz przeciwnie. Ja podobnie jak bohaterka także dałabym się porwać zamiast nich. Na ten wątek miłosny także warto poczekać bo chcę się książkę pochłaniać czym prędzej i nie można przerwać dopóki sie do niego nie dotrze :) dziękuję za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń