sobota, 1 lipca 2017

Sandi Lynn - "Obrońcy miłości"

Autor: Sandi Lynn
Tytuł: Obrońcy miłości
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: 2017
Ilość stron: 288
Ocena: 7/10
PATRONAT KSIĄŻKOWIRU

Opis:


Dwoje młodych prawników.
Ona – załamana zdradą tych, którym ufała. Przytłoczona odkryciem, że całe jej życie było jednym wielkim kłamstwem.
On – seksowny i władczy, musi mieć wszystko i wszystkich pod kontrolą.
Od pierwszego spotkania iskrzy między nimi. Jest namiętność, miłość i seks jak z marzeń. Ariana przeżywa uniesienia, jakich nie dał jej żaden mężczyzna. Ale Luke ma za sobą przeszłość i sekret, którego nie może jej zdradzić. Musi odejść. Lecz pewnej nocy wydarza się tragedia i teraz to Luke potrzebuje pomocy Ariany. Tej nocy to ona staje się jego obrońcą. I trzyma w rękach jego los…


Recenzja: 

Jak wiecie - lub nie - coraz częściej sięgam po romanse z Wydawnictwa AMBER, które zdecydowanie zachwycają swoją różnorodnością i konceptami. Tym razem padło na "Obrońców miłości", których mam zaszczyt reprezentować swoim patronatem. Nie żałuję tej decyzji i mam nadzieję, że jeśli sięgniecie po tą powieść, też będziecie z niej zadowoleni. Szczególnie, że jest ona idealna na wakacyjne odprężenie!

Ariana to młoda dziewczyna, zresztą bardzo inteligentna, której życie nagle zaczęło się walić. To, co do tej pory było dla niej czymś pewnym, teraz sprawiało, że z oczu Ariany leciały łzy. Musi więc porzucić wszystko to, co znała i zacząć na nowo, w innym mieście. Oczywiście wiąże to ze sobą kolejne problemy - poszukiwanie pracy, mieszkania, a także zapisanie się na egzamin adwokacki w innym mieście niż się planowało. Główna bohaterka jest jednak osobą, która wie, czego chce i wie, że da sobie radę, nawet jeśli będzie to trudne i będzie wymagało poświęcenia. Takim oto sposobem trafia do Nowego Yorku, do domu swojej przyjaciółki... i swojego byłego chłopaka. To jednak dopiero początek przygód, które czekają tam na Arianę.

Luke był znany jako jeden z najlepszych prawników, ale też jako jeden z największych kobieciarzy. Gdy przez przypadek wpada on na Ariane, wie, że musi spędzić z nią noc. Albo wiele nocy. By ułatwić sobie zaloty, postanawia zatrudnić Arianę, nie patrząc nawet na jej wykształcenie. Szybko jednak się okazuje, że dziewczyna nie jest tylko piękna, ale też błyskotliwa i inteligentna. Luke postanawia, że nie może się z nią wiązać, bo kosztowałoby go to za dużo, a i tak nie był pewien, czy Ariana, dowiadując się prawdy o jego życiu, nie ucieknie z krzykiem. 

Pewnego dnia okazuje się, że Luke został oskarżony o zabójstwo luksusowej prostytutki, wszystkie dowody świadczą przeciwko niemu, a uparta pani prokurator chce jak najszybciej zamknąć w więzieniu kolesia, z którym przegrała tak wiele spraw, co odbiło się na jej renomie. Luke robi coś, co dla wszystkich w jego otoczeniu jest rzeczą niebywałą - prosi Arianę o to, aby została jego adwokatem i reprezentowała go w sądzie, chociaż miałaby to być jej pierwsza sprawa o zabójstwo. Dziewczyna godzi się. Dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa, a tajemnica goni tajemnicę. Czy główna bohaterka podoła zadaniu i rozwikła, kto tak naprawdę zabił kobietę?

Sandi Lynn jest znaną mi już autorką. Zresztą, jej książki sprzedają się w takich nakładach, że pewnie większość z czytelników ją kojarzy, przynajmniej z nazwiska. Z czego według mnie najbardziej znana jest pisarka? Z gorących scen miłosnych! Zdecydowanie warto podkreślić, że jej opisy scen erotycznych wzbudzają zachwyt większości odbiorców i większość z nich podkreśla to w swoich opiniach na temat jej powieści. Oczywiście w "Obrońcach miłości" sceny seksu także się pojawiają, chociaż nie pełnią one tylko i wyłącznie roli pierwszoplanowej. Według mnie całkiem nieźle był też zaakcentowany wątek kryminalny. 

Pisarka ta napisała całkiem lekką książeczkę, którą wręcz pochłania się w jedno popołudnie, albo w jeden wieczór - w każdym razie: bardzo szybko. Ma ona także zaledwie 288 stron, co sprawia, że można zabrać ją właściwie wszędzie i czytać gdzie tylko się chce. W tej historii możemy znaleźć jednak sporo akcji, wiele wspaniałych momentów i ciekawe, często intrygujące dialogi. 

Jeśli chodzi o okładkę, to średnio podobają mi się napisy, ale kolorystyka wydaje mi się w porządku. Nie jestem natomiast pewna, czy kupiłabym tę książkę tylko i wyłącznie ze względu na oprawę graficzną - mimo wszystko romanse innych wydawnictw potrafią czasem pod względem grafiki bardziej się wyróżnić. Okładka ta jest jednak bardzo podobna do oryginalnej wersji - w sumie różnią się właśnie tylko napisami. Oryginał natomiast też wydaje mi się dosyć nijaki.

Podsumowując: musicie przeczytać! Jestem pewna, że powieść ta się wam spodoba na tyle, że będziecie chcieli mieć ją w swojej biblioteczce i będziecie chcieli do niej raz na jakiś czas powracać. W końcu historie miłosne są czasem takie fajne, prawda? A ta dodatkowo jest wyjątkowa, bo na okładce, z tyłu, można znaleźć nasze logo! Także ten, życzę miłego czytania i mam nadzieję, że moja recenzja zachęciła was do sięgnięcia po "Obrońców miłości".

Pozycję tę dostałam od Wydawnictwa AMBER

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz