niedziela, 14 maja 2017

Joss Stirling - "Śmiało, Angel!"

Autor: Joss Stirling
Tytuł: Śmiało, Angel!
Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: 2017
Ilość stron: 320
Ocena: 8/10
PATRONAT KSIĄŻKOWIRU

Opis:

Angel ma charakterek! Kontrolowanie sawanckich zdolności, które posiada, to dla niej prawdziwe wyzwanie.
Na festiwalu muzycznym, gdzie występuje jako wokalistka, spotyka tajemniczego Marcusa. Szybko staje się jasne, że nie mogą się oprzeć magnetycznej sile, która ich przyciąga. Chłopak nie potrafi jednak zaakceptować tego, kim Angel jest naprawdę. Wkrótce dla obojga nadchodzi czas dramatycznego wyboru: po której stronie stanąć?

Czy wystarczy im odwagi na tę miłość?

Sięgnij po piąty, elektryzujący tom "Sagi o braciach Benedictach"!


Recenzja:

Joss Stirling od dłuższego czasu mnie zaskakuje i śmiało można powiedzieć, że jest jedna z moich ulubionych autorek - szczególnie za tę serię, chociaż można śmiało powiedzieć, że chociaż jest to piąty tom "Sagi o braciach Benedictach", to jednak każdą z tych książek można czytać także oddzielnie, bez konkretnej kolejności. Faktycznie - ma się większą wiedzę na temat zażyłości i zdolności, jeśli czyta się wszystko od pierwszego tomu po kolei, ale każda powieść to mimo wszystko nowa historia miłosna. Zresztą, nie tylko miłosna, bo według mnie zawsze jest sporo akcji - szczególnie takiej niebezpiecznej dla głównych bohaterów. Tak samo było także w "Śmiało, Angel!".

Angel - główna i tytułowa bohaterka tej książki - potrafi panować nad wodą: to jest jej zdolność i jej żywioł. W pobliżu wody czuje się po prostu lepiej, chociaż przy wzburzonym morzu czuje raczej niepokój, ma problem ze skupieniem i kontrolowaniem samej siebie. Jest sawantką - jedną z osób, które ukrywają przed światem, jak bardzo utalentowani są, przynajmniej w dziedzinie magii. Oprócz tego Angel jest bowiem muzykiem, śpiewa i gra na skrzypcach. Na prośbę mężczyzny ze swojego rodzaju, który szuka swojej drugiej połówki (i wie, że znajdzie ją na festiwalu muzycznym, na którym Angel będzie miała więcej możliwości wytropienia jej), dziewczyna godzi się ze swoim byłym zespołem i godzi się z nimi pojechać na występ. 

Szybko okazuje się jednak, że nie tylko przyjaciel Angel ma swoją przeznaczoną gdzieś na festiwalu. Angel od samego początku ma wrażenie, że znalazła także osobę, która już od samego początku irracjonalnie siedzi jej w głowie, chociaż jest do niej dosyć wrogo nastawiony i nie ujawnia żadnych oznak bycia sawantem. Sytuacja zaczyna komplikować się wtedy, kiedy Angel wręcz na siłę uświadamia mu kim jest i jakie ma zdolności, a Marcus, chłopak, w którym się zauroczyła, nie potrafi tego zaakceptować... Co więcej, na terenie festiwalu zaczyna pojawiać się dziennikarz, który zrobi wszystko, by udowodnić, że istnieją zdolności paranormalne. Nawet, jakby musiał kogoś przy tym zabić. 

Każda z pojawiających się w książkach pani Joss Stirling postaci, jest dopracowana, bardzo realna i ma swój charakterek. Nic, co z pozoru jest łatwe dla nich, nie okazuje się jednak zbyt wielką błahostką. Widać, że autorka włożyła naprawdę wiele serca w to, żeby zadbać o każdy szczególik. Da się to odczuć także w fabule - pomimo iż jest to piąty tom tej serii, a ja jestem zapoznana z wcześniejszymi, to za każdym razem autorka potrafi mnie jakoś zaskoczyć! Dużo akcji i wydarzeń, które obracają sytuację bohaterów od sto osiemdziesiąt stopni, sprawiają, że przy powieściach tej pisarki nie da się nudzić. Zdecydowanie sięgną po każdą kolejną historię spod jej ręki - nie tylko dlatego, że ma świetne pomysły, ale także dlatego, że zachwyca mnie wykonanie i realizacja ich.

Autorka naprawdę dobrze pisze - jej warsztat pisarski jest na wysokim poziomie i nie mam jej nic do zarzucenia. Niesamowite dialogi, które potrafią rozśmieszyć, albo zaciekawić, do tego opisy, które automatycznie intrygują czytelnika i talent do przelewania emocji (aby takie same uczucia wywołać w czytelniku, kiedy będzie on się zapoznawał z treścią), sprawiają, że od tej powieści nie da się oderwać, kiedy zacznie się już ją czytać. Co więcej, nawet po przeczytaniu na naprawdę długo zapada ona w pamięć i w serce. Ja osobiście po każdej powieści Joss Stirling mam kaca książkowego, na którego działają tylko inne jej książki. Szczerze mogę powiedzieć, że podziwiam tę pisarkę.

Okładka to "Śmiało, Angel!" jest bardzo prosta i bardzo przypomina mi okładkę poprzedniej części - chociaż nie mam pojęcia czemu, bo mają tylko taką samą kolorystykę. Graficy tej serii od początku stawiają raczej na klasykę i minimalizm, zamiast kombinować z obrazkami jakichś całujących się par, czy też z próbą pokazania, że te książki są o zdolnościach paranormalnych. Cieszę się więc, że nie jest to tak przekombinowane, bo ta seria zdecydowanie zasługuje na więcej niż stereotypowa, oklepana wszędzie okładka. Jak dla mnie, zasługuje jednak na coś więcej niż malutki obrazek i kilka napisów. 

"Śmiało, Angel!" to naprawdę fajna i warta polecenia książka. Zresztą, przyznajmy to przed sobą, polecam ogólnie twórczość Joss Stirling. Jeśli macie ochotę na sporo emocji, fajnej akcji i ciekawe poprowadzenie różnych wątków, to śmiało sięgnijcie po jej powieści. Seria, której dzisiejsza książka jest piątym tomem, zasługuje według mnie na największą pochwałę i na jak największą rzeszę fanów. Sięgajcie więc śmiało po te pozycje i dajcie mi znać, czy pokochaliście Joss Stirling tak samo, jak ja - całym serduszkiem! 

Pozycję tę dostałam od Akapit Press


2 komentarze:

  1. Kocham całą serię! Moja miłość do braci Benedictich nie ma granic <3 Czekam, aż dowiem sie czegoś o V. <3

    OdpowiedzUsuń