poniedziałek, 16 stycznia 2017

Antonio Manzini - "Czarna trasa"


Autor: Antonio Manzini
Tytuł: Czarna trasa
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 22 lutego 2017
Liczba stron: 230
Ocena: 7/10

Opis:

Urodzony i wychowany w rzymskiej dzielnicy Trastevere, zastępca komendanta policji Rocco Schiavone nienawidzi jazdy na nartach, gór, śniegu i zimna. Gardzi wszelką odzieżą zimową i nie wyobraża sobie rezygnacji z eleganckiego obuwia. Największa wysokość, na jaką się wspiął w całym swoim życiu to mierzące 137 metrów Monte Mario, wzgórze będące najwyższym punktem w jego rodzinnym mieście. Tymczasem, po tym jak zadarł z niewłaściwymi ludźmi i wpadł w poważne tarapaty, zostaje zesłany do Doliny Aosty, alpejskiego miasteczka turystycznego położonego na pograniczu Włoch i Francji, daleko od ukochanego Rzymu. Na nartostradzie pod śladami skutera śnieżnego znaleziono zwłoki. I Rocco musi się zabrać do pracy. W lutym. W śniegu. I lodzie. Na wysokości 1500 metrów nad poziomem morza.
Rocco, gdy prowadzi śledztwo, jest jednak w swoim żywiole. Mimo przeciwności rzuca się w wir pracy, lawiruje wśród tras narciarskich, górskich schronisk i tramwajów napowietrznych, spotyka się z instruktorami jazdy na nartach i przewodnikami po Alpach. Zadanie utrudnia mu nieznajomość lokalnych obyczajów, dialektu i historii nowego miejsca zamieszkania, nie ułatwiają go również poczciwi mieszkańcy Aosty, chłodni, poważni, pracowici i pilnujący własnych spraw (poza kilkoma mieszkankami kurortu, gotowymi przyjąć Rocca bardzo ciepło).

Recenzja:

   Dzisiaj mam dla Was recenzje bardzo niepozornie wyglądającej książki, po której nie spodziewałam się wiele, ale przerosła moje oczekiwania w bardzo pozytywnym sensie. Do tego recenzja jest bardzo mocno przedpremierowa, więc mam nadzieję, że zainteresuję i zaciekawię Was tą pozycją.

Rocco Schiavone jest zastępcą komendanta w Aoscie, położonej daleko od jego ukochanego Rzymu. Nie lubi wszystkiego co związane z zimą i śniegiem, a już tym bardziej nie zrezygnuje ze swoich ulubionych, elegancik butów, na rzecz "betoniarek". Kiedy jednak wpada w wir pracy i prowadzi śledztwo dotyczące znalezionego na stoku ciała, nie straszne mu mrozy i górskie wyżyny.

Muszę przyznać, że chyba pierwszy raz mam styczność z włoską prozą. Jakoś nigdy nigdy nie było mi z nią po drodze, a może po prostu nie wydaje się jej w Polsce aż tak dużo, żebym natykała się na takową co chwilę, a już na pewno nie na powieści kryminalne. Cieszę się jednak że miałam taką okazję bo bardzo spodobało mi się to spotkanie z włoską mentalnością.

Z tego co zdążyłam się już zorientować to Czarna trasa jest pierwszą częścią z serii o Rocco Schiavone. Bardzo cieszę się z tego powodu, ponieważ właśnie jak kończyłam książkę, myślałam o tym, że z miłą chęcią przeczytam o kolejnych śledztwach owego "wicekwestora". Teraz tylko pozostaje mi czekać na wydanie kolejnych tomów w Polsce.

Z zapowiedzi tej książki dowiedziałam się, że główny bohater ma być niezwykle interesującą postacią, która zapada w pamięci czytelnika. Sama już myślę, że charakter Rocco jest jednym z najciekawszych aspektów tej książki. Na pierwszy rzut oka można się pokusić o stwierdzenie, że to będzie postać, którą ciężko będzie polubić, ale z każdą kolejną stroną coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że to właśnie szanowny Pan Schiavone tworzy cały klimat tej historii. 

Początkowo miałam mały problem z połapaniem się w postaciach. Nie wiem czy było to wynikiem włoskich nazwisk, czy może tego, że od samego początku autor wprowadza bardzo dużo postaci i zanim na dobre pochłonęła mnie ta historia, musiałam wracać się, aby wiedzieć o kim aktualnie czytam. Nie było to jednak bardzo uciążliwe i już po jakimś czasie ten problem zniknął.

Lubię kryminały, przy których można zapomnieć o oddechu, a za chwilę czytać jakiś zabawny fragment. Ta historia spełniła moje oczekiwanie względem tego i spędziłam przy niej naprawdę fajnie czas.

Książka sama w sobie nie jest długa, a dodatkowo posiada dosyć dużą czcionkę, co umożliwiło mi bardzo szybkie przeczytanie jej, a poza tym bardzo mnie wciągnęła i chciałam jak najszybciej wiedzieć jak się zakończy.

Fabuła jaką stworzył autor nie jest specjalnie oryginalna, ale to co powoduje, że ta książka jest ciekawa i wciągająca, to właśnie wszystko to co towarzyszy głównemu wątkowi i dopełnia go znakomicie czyli bohaterowie, otoczenie czy pogoda. Bardzo mi się to podoba, że autor zbudował wszystko drobnymi szczegółami, które tworzą jedną wspólną całość.

Ja gorąco Was zachęcam, żebyście się zainteresowali tą pozycją jak najszybciej, czyli 22 lutego, bo książka, jak już wspomniałam choć niepozorna, zasługuje na uwagę, a ja już się nie mogę doczekać kolejnych tomów z Rocco Schavone w roli głównej.

Z gorącymi pozdrowieniami,
Klaudia.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza

4 komentarze:

  1. Włoskie klimaty... brzmi doskonale. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No fakt, tylko 230 stron. Czyli można szybko przeczytać. Recenzja zachęcająca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Biorę wszystko co włoskie!

    OdpowiedzUsuń