środa, 26 października 2016

Brandon Sanderson - "Elantris"

Autor: Brandon Sanderson
Tytuł: Elantris
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 784
Ocena: 10/10

Opis:

Elantris - gigantyczne, piękne, dosłownie promienne miasto, zamieszkane przez istoty wykorzystujące swoje potężne zdolności magiczne, by pomagać ludowi Arelonu. Każda z tych boskich istot była jednak kiedyś zwykłym człowiekiem, dopóki nie dotknęła jej tajemnicza, odmieniająca moc Shaod. A potem, dziesięć lat temu, magia zawiodła. Elantryjczycy stali się zniszczonymi, słabymi, podobnymi do trędowatych istotami, a samo Elantris okryło się mrokiem, brudem i popadło w ruinę. Shaod stał się przekleństwem. Nowa stolica Arelonu, Kae, przycupnęła w cieniu Elantris, a jej mieszkańcy ze wszystkich sił ją ignorowali. Księżniczka Sarene z Ted przybywa do Kae, by zawrzeć polityczne małżeństwo z księciem korony Raodenem. Sądząc z korespondencji, mogła się spodziewać, że odnajdzie miłość. Dowiaduje się jednak, że Raoden nie żyje, a ona uważana jest za wdowę po nim...


Recenzja: 


O twórczości Brandona Sandersona słyszałam już wiele, a jego powieści prześladowały mnie w działach fantastyki różnych sieci księgarń od dawna. Nawet znajomi, którzy w zasadzie niechętnie czytają, namawiali mnie do zapoznania się z dorobkiem tego autora. Nie trudno się domyślić, że przy takich rekomendacjach szukałam tylko okazji do pochłonięcia jakiejś książki pana Sandersona. I oto pojawiła się ona, w postaci wydania specjalnego dzieła Elantris od Wydawnictwa MAG.

Już na dzień dobry Elantris zachwyciło mnie kwestiami wizualnymi. Książka jest przepięknie wydana, rzekłabym nawet fantastycznie elegancko. Wewnątrz znajduje się czerwona wstążka, pasująca barwą do okładki oraz - oczywiście - pełniąca funkcję zakładki. Bardzo lubię ten dodatek w książkach, ponieważ mam talent do gubienia szeroko pojętych zaznaczników tekstów, ale nie jest to element, który spodobał mi się najbardziej. Moje serce skradły cudowne, kolorowe mapki, które znakomicie wspomogły wyobrażenie sobie świata przedstawionego w książce i bez wątpienia wzbogaciły również na swoisty sposób tekst. 

Tytułowe Elantris było niegdyś pięknym miastem, zamieszkiwanym przez pół-boskie istoty, dbające o okoliczną ludność. Niestety, pewnego dnia ową utopię dopadła mroczna moc, zamieniając Elantryjczyków w paskudne postaci, cienie dawnej wspaniałości. Niegdysiejsze bóstwa zostają potraktowani niczym trędowaci, przychodzi im żyć w brudzie i ubóstwie. To życie poznaje książę Roaden z Arelonu, który również zostaje dotknięty nieczystą siłą...

Pięciu mężczyzn kucało w szlamie, zbierając rozrzucone warzywa i ziarno z kamienia i ciemnych kałuż. Roaden poczuł mdłości, gdy jeden z mężczyzn wsunął palec w pęknięcie, wyciągnął garść czegoś, co było w większości mułem, a nie ziarnem, i wepchnął całość do ust. Po jego brodzie spływała brązowawa ślina, wylewająca się z ust, które przypominały wypełniony błotem kociołek gotujący się na ogniu. 

Niebawem w nowej stolicy Arelonu, Kae, pojawia się nowa postać - księżniczka Sarene z Teodu. Za sprawą politycznej gry oraz korespondencji pragnie poślubić księcia Roadena. Na miejscu okazuje się to niemożliwe - Roaden został uznany martwym, a ona - przez wcześniejsze ustalenia - wdową. Kobieta postanawia poznać prawdziwy los swojego męża-niemęża, ale na swej drodze spotyka wiele przeszkód, m.in. kapłana, który pragnie nawrócić Arelon na swoją własną religię, a wkrótce i wojnę...

Do chwili, w której Lukel uznał za stosowne poinformować rodzinę o talentach malarskich Serene.
-Uprawia coś w rodzaju neoabstrakcjonizmu - oświadczył śmiertelnie poważnym tonem. (...) - Wprawdzie nie do końca rozumiem, co chciała wyrazić, przedstawiając bukiet kwiatów za pomocą brązowej smugi, która w dużym przybliżeniu przypominała konia.
Serene zarumieniła się, a wszyscy wybuchnęli śmiechem. Jednakże to nie był koniec-właśnie ten moment wybrał Ashe, żeby ją zdradzić.
- Nazywa to szkołą kreatywnego błądzenia - wyjaśnił poważnie Seon głębokim, poważnym tonem. - Sądzę, że księżniczka czuje się spełniona, tworząc dzieła, które całkowicie paraliżują zdolność widza do odgadnięcia, co przedstawiają.
 
Choć fabuła powieści brzmi poważnie, nie brakuje w niej humorystycznych elementów. Brandon Sanderson idealnie stopniuje w niej napięcie, dzięki czemu lektura Elantris jest prawdziwą przyjemnością. Sama konstrukcja całości jest niesamowita, autor nie zasypuje nas informacjami o swoim świecie. Poznajemy je krok po kroku, nie idzie się pogubić ani w postaciach, ani w wymyślnych nazwach. Ukazany przez niego system magii również zasługuje na uwagę (wewnątrz mamy nawet pomocnicze ilustracje znaków). Poznajemy go poprzez doświadczenia Roadena oraz jego poszukiwania. Jest to bez wątpienia najbarwniejsza postać Elantris i niejeden mol książkowy go pokocha - książę uwielbia książki. :)

Elantris czyta się niesamowicie szybko nie tylko przez wzgląd na spójną całość i zajmujących bohaterów. Brandon Sanderson ma fenomenalnie lekkie pióro, a zarazem budzące wiele emocji i refleksji. Autor sprawnie wplata w swoją opowieść problemy przeszłości i teraźniejszości. W jego powieści spotykamy choćby tematy fanatyzmu religijnego, rewolucji oraz prawdziwie ludzkiej mentalności. W swoich postaciach - albo raczej ich słowach i przemyśleniach - zawarł wiele ponadczasowych mądrości. Ujął mnie tym całkowicie.

To całkiem ludzkie, wierzyć, że w innym miejscu i czasie było lepiej niż tu i teraz.

Brandon Sanderson jest bez wątpienia jednym z najlepszych współczesnych pisarzy fantasy i pluję sobie w brodę, że z jego książkami nie zapoznałam się wcześniej. W Elantris (jego debiucie - jak się teraz dowiedziałam) jest wszystko to, co każda powieść fantastyczna powinna mieć w sobie. Przede wszystkim mam na myśli spokojnie rozwijającą się akcję, która znakomicie wprowadza nas w uniwersum, aby w ostatnich rozdziałach zabrać nas w szaloną i prędką podróż wozem, z którego zwyczajnie nie da się i nie chce wysiąść aż do mety. I szczerze powiedziawszy to już po przeczytaniu przedmowy wiedziałam, że ta historia będzie niesamowita. Sanderson pisze zwyczajnie o ludziach dla ludzi, nadając im fantastyczne elementy i wrzucając do epickiej historii - z czytelnikiem robi to samo. Chapeau bas, polecam z całego serca.

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu MAG. :)

3 komentarze:

  1. Jesteś kolejną osobą, która uważa tego pisarza za jednego z najlepszych pisarzy fantasy. Ja jestem póki co na tym etapie, na którym Ty byłaś wcześniej - pluję sobie w brodę, że jeszcze nie przeczytałam żadnej jego książki. Nie wiedziałam jednak, że w środku jest tak pięknie wydana! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Sandersona, a to wydanie zapowiada się niesamowicie! Zażyczę sobie "Elantris" na urodziny od rodziców. *O*

    Pozdrawiam,
    Maja G.

    OdpowiedzUsuń
  3. W takim razie witaj w gronie fanów Sandersona ;P Autor miał talent od samego początku ;) Uwielbiam jego książki - niedługo zabieram się za "Rozjemcę" i już nie mogę doczekać się lektury :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń