sobota, 2 lipca 2016

Joss Stirling - "Wyklęta"

Autor: Joss Stirling 
Tytuł: Wyklęta
Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: 2016
Ilość stron: 400
Ocena: 8/10

Opis:

Są tajemnice, które mogą kosztować życie…

Za porośniętymi bluszczem murami elitarnej angielskiej szkoły gnieżdżą się niebezpieczny spisek i korupcja.

Przybyła z Ameryki uczennica, Raven Stone, zauważa, że w szkole dzieje się coś niepokojącego. Najpierw niektórzy uczniowie znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. Później nauczyciele zaczynają kłamać. A teraz ona sama dostaje anonimy z pogróżkami…

W niepokojące wydarzenia zostaje też uwikłany Kieran Storm – zagadkowy chłopak o zabójczym intelekcie i równie zabójczym wyglądzie. Pakuje się w poważne kłopoty, wciągając w nie także Raven. Dziewczyna czuje, że zaczyna tracić głowę dla Kierana, ale czy można ufać chłopakowi, o którym nie wie się praktycznie nic?


Recenzja:

Czytając opis i widząc moją ocenę - aż 8/10 - chyba nikt się nie zdziwi, jak powiem, że objęłyśmy tę powieść patronatem medialnym. Jeśli miałabym podsumować "Wyklętą" w jednym zdaniu, to oczywiście byłoby to: "Świetnie napisana książka, która całkowicie pochłania czytelnika i sprawia, że chce zerwać dla niej całą noc". U mnie tak było - zrezygnowałam dla niej ze snu, wiedząc, że z samego rana będę musiała zwlec się z łóżka i pozałatwiać kilka spraw. Jestem bardzo zadowolona, że mogłyśmy zostać patronkami tak cudownej książki młodzieżowej!

Raven Stone jest dziewczyną, która już wiele w życiu przeszła. Jej jedyną bliską rodziną jest jej dziadek, który kocha swoją wnuczkę ponad życie i zrobiłby dla niej wszystko - zresztą, ona dla niego też. Korzystając więc z tego, że pracuje on jako woźny w jednej z elitarnych szkół, Raven zostaje tam stypendystką. Bardzo pozytywna dziewczyna, która ceni wartości rodzinne i zawsze staje po stronie swoich przyjaciół, jest w tej szkole jednak obrażana, poniżana i niesłusznie oskarżana o takie rzeczy, jak chociażby kradzieże. Muszę przyznać, że autorka świetnie wykreowała tę postać. Jak dla mnie była ona bardzo realistyczna. Zresztą, samo to, że była bardzo dobra w tańcu i przy tym taka skromna stanowiło dla mnie miłą odskocznie od tych wszystkich książek, gdzie wszyscy są najlepsi we wszystkim i rozpowiadają o tym wszystkim.

Akcja rozpoczyna się tak naprawdę w momencie, w którym w szkole pojawiają się Kieran Storm wraz ze swoim najlepszym przyjacielem, który nazywa się Joe. Fajnie jest też to, że poznajemy całą historię z dwóch perspektyw, co pozwala nam od początku łączyć oba ta światy: tajemniczy świat chłopców i smutny świat Raven, która jest ofiarą coraz brutalniejszych aktów, które zagrażają zarówno jej życiu, jak i zdrowiu. Osobiście przyznam, że zakochałam się w kreacji męskich bohaterów - Kieran był takim typem uroczego nerda, który był bardzo inteligentny, błyskotliwy, spostrzegawczy i niczym drugi Holmes zawsze potrafił powiązać ze sobą fakty, natomiast Joe był typem podrywacza, który miał dużo wdzięku i uroku osobistego, a do tego potrafił rozmawiać z człowiekiem w taki sposób, że chciało mu się opowiedzieć dosłownie o całym swoim życiu. Między przyjaciółmi oczywiście dochodziło do kłótni, a także do robienia sobie - czasem niezbyt przyjemnych - żarcików. Muszę przyznać jednak jedno: historię tę czytałam z uśmiechem na twarzy. Świetnie napisana książka, w której cały czas się coś dzieje, cały czas poznajemy coraz więcej z całej tej dosyć skomplikowanej historii... i muszę przyznać, że mam ochotę na więcej! Cieszę się więc, że "Wyklęta" jest dopiero tomem pierwszym serii. Jestem pewna, że z kolejnymi tomami również się zapoznam i mam nadzieję, że będę równie mocno zachwycona!

Sama autorka pisze bardzo dobrze. Nie jest to jej debiut, aczkolwiek chętnie zobaczę, czy jej styl zmienił się od tego czasu, czy od zawsze pisała tak lekko i ciekawie. Zresztą, patrząc na to, że w tej książce początkowo pojawia się bardziej klimat obyczajowy, później romans, a na końcu coś rodem z dobrze napisanego kryminału, albo literatury akcji... Joss Stirling jest wszechstronnie utalentowana pod względem pisarskim! Do tego wszystkiego potrafi świetnie przelewać emocje na karty swojej historii, które sprawiają, że czasem przy czytaniu się śmiałam, a czasem miałam ochotę płakać, czy też krzyczeć ze złości. Same opisy są świetnie dopracowane i powiem szczerze, że naprawdę nie odczuwałam tego, że jest to książka młodzieżowa. Chociaż główni bohaterowie nie są jeszcze pełnoletni, to śmiało powiedziałabym, że każdy czytelnik - nie tylko nastolatkowie, ale także starsi - znajdą w "Wyklętej" coś dla siebie.

Okładka oczywiście nawiązuje swoim wydźwiękiem do imienia głównej bohaterki. "Raven" oznacza bowiem "kruka" w języku angielskim. Muszę przyznać, że wolę taką okładkę niż kolejną zakochaną parę, czy inne tego typu rzeczy, które najczęściej pojawiają się na okładkach książek młodzieżowych. Czy zwróciłabym jednak uwagę na tą powieść, gdybym miała kupić ją dla samej okładki? Przyznam sama, że nie wiem, ale wydaje mi się, że na tle innych bardziej dopracowanych okładek... "Wyklęta" po prostu zginęłaby w masie innych pozycji.

Cóż - mam nadzieję, że udało mi się was zachęcić do tego, że powinniście dać szansę tej autorce i jej powieści. Gwarantuję wam dużo wspaniałej akcji - często takiej, która potrafi zaskoczyć czytelnika i wręcz powalić go na kolana, a także naprawdę dobrze spędzony czas. Nie będziecie żałować ani chwili, którą spędzicie z "Wyklętą"! Myślę, że jesteście jednak na tyle zaintrygowani, że będziecie chcieli jak najszybciej zapoznać się z tą powieścią... ;)

Pozycję tę dostałam od Wydawnictwa Akapit Press.

9 komentarzy:

  1. Niby świetne, ale jakoś nie jestem do niej przekonana...
    Pozdrawiam
    Jadwiga z Zajęczej Nory

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak strasznie mnie o niej ciągnie *.* Nie wiem co takiego ma w sobie ale chcę ją przeczytać od momentu kiedy zobaczyłam ją w zapowiedziach. Musze w końcu ją zdobyć :)

    Pozdrawiam i życzę zaczytanych wakacji ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje się bardzo ciekawa, więc jak nadarzy się okazja to na pewno przeczytam! :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest stron - kilk!

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dawna zastanawiałam się nad tym, czy "chcę" przeczytać tę książkę, ponieważ bardzo mnie ciekawiła, intrygowała. Jeśli dotąd się wahałam, to ta recenzja upewnia mnie, że powinnam chcieć przeczytać "Wyklętą". Z opinii można wyczytać, że to nie będzie strata czasu (który jest bezcenny), a wręcz przeciwnie - będzie dobrze spożytkowany😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszy mnie fakt ze mimo tego że dziewczyna "dużo przeszła" nie uzala się nad sobą bo kto by chciał czytać o kimś kto ciągle narzeka i płacze- z pewnością nie ja. Dobrze też że w książce się dużo dzieje bo nie lubię nużących opowieści. I do tego jeszcze na deser Kieran i Joe hmmm... Obaj zapowiadają się kusząco i nie wiem którego chętniej bym schrupała dlatego muszę ich bliżej poznać 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Recenzja zachęca do rzucenia wszystkiego i przeczytania tej książki. Mam wrażenie, że nie będzie to strata czasu. Po recenzji książka wydaje mi się taka swojska - ile razy to osoby ciepłe, skromne są nękane w szkołach. Historia prostej dziewczyny, której przyszło żyć w trudnej rzeczywistości. Mimo tego, co ją spotkała wciąż potrafi cieszyć się życiem. Chyba dlatego, już nawet czytając recenzję, zrobiło mi się cieplej na sercu. Jestem na tak;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam się szczerze i bez bicia, że pierwszy raz słyszę o tej książce. Okładka niby jest prosta, ale przyciąga wzrok i sądzę, że nie przeszłabym obok niej obojętnie, gdybym ją gdzieś zauważyła w księgarni. Na plus oceniam także opis, który intryguje i zapowiada ocean akcji, co bardzo lubię, bo w końcu takie książki najlepiej się czyta :) No i gdyby ktokolwiek miał jakieś wątpliwości, czy warto się zabierać za jej lekturę, musi przeczytać Twoją recenzję, która definitywnie wszystkie wątpliwości rozwiewa! Moja lista "must read" ponownie się powiększa :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Recenzja zrobiła swoje. Nie wiem kiedy, ale sięgnę po tę lekturę. Wiem, że "będzie się działo". Temat ważny i poważny ujęty w ciekawy sposób. Nie można przejść obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam, gdy okładka nawiązuje do tytułu, a jeszcze bardziej uwielbiam, gdy trafia ona w mój gust. Nieprzesadzona, estetyczna, przyciąga wzrok, sprawia, że chce się pójść o krok dalej, zagłębić się w nią. Z tego, co widzę, treść też niczego sobie, więc nie pozostaje mi nic innego, jak czytać! :)

    OdpowiedzUsuń