sobota, 18 czerwca 2016

Wilkie Collins - "Córki niczyje"

Autor: Wilkie Collins
Tytuł:  Córki niczyje
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2016
Liczba stron; 768
Ocena: 9/10

Opis:

Po tragicznej śmierci obojga rodziców wiodące dotąd idylliczne życie Magdalen i Nora Vanstone odkrywają nagle, że urodziły się jako nieślubne dzieci i na własnej skórze przekonują się, co oznacza piętno społeczne. Pozbawione jakiegokolwiek spadku, wyrzucone z domu, w którym spędziły dzieciństwo, i odarte nawet z prawa do własnego nazwiska, muszą nauczyć się radzić sobie same. Zrównoważona Nora postanawia zostać guwernantką, ale jej dynamiczna i niezależna siostra Magdalen ma inny pomysł: zdecydowana za wszelką cenę odzyskać majątek rodziców i swoje dobre imię, planuje zemstę. W osiągnięciu celu mają jej pomóc niebanalna uroda i talent aktorski oraz niejaki kapitan Wragge – daleki krewny jej matki i zawodowy oszust.

Recenzja;

Przyznam, zarazem ze wstydem i z zgrozą, że dotychczas nie słyszałam ani o Wilkie'm Collinsie, ani o jego znamienitej twórczości. Dzieła wspomnianego autora, uważanego za prekursora powieści detektywistycznej i sensacyjnej, nigdy wcześniej nie wpadły w moje ręce i gdyby nie Wydawnictwo MG, prawdopodobnie nigdy nie usłyszałabym o nich. W tej chwili ciężko mi sobie wyobrazić brak Wilkie Collinsa w swoim życiu, ponieważ Córki niczyje okazały się doprawdy przewyborną lekturą!

Córki niczyje opowiadają historię dwóch sióstr Magdalen i Nory. Życie młodych kobiet jest egzystencją mlekiem i miodem płynącą dopóki, dopóty śmierć nie postanawia odwiedzić ich rodziców. Siostry dowiadują się wówczas o swoim nieślubnym pochodzeniu i - wbrew woli zmarłych - kobiety tracą wszystko, włącznie z nazwiskiem. Starsza z sióstr, Nora, odnajduje swoje miejsce w zawodzie guwernantki, natomiast Magdalen nie potrafi pogodzić się z utratą wszystkiego. Planuje odzyskać majątek rodziców, nazwisko oraz... zemścić się. A trzeba przyznać, że charakterek i predyspozycje do tego ma znamienite. 

Nora i Magdalen są bohaterkami różnymi, skrajnie innymi. Nora to spokojna i opanowana 26-letnia kobieta, natomiast Magdalen to żywiołowa i przebojowa 18-latka. Myślę, że mimo chwilami nieco karygodnych czynów, serce me chyli się bardziej ku niepokornej nastolatce i równie barwnej postaci kapitana Wragge, niż ku dobrodusznej guwernantce. Nie są to jednak jednoznacznie negatywne postaci, nie nazwałabym ich nawet szarymi. Oboje są... bardzo wyrazistymi i barwnymi postaciami, a to nie lada wyczyn, bowiem ekspresywnych charakterów w Córkach niczyich nie brakuje. 

Nie brakuje tutaj również sensacji, intryg i nieco politycznych wątków. Autor wspaniale ukazał XIX-wieczną Anglię, obnażając ją z jej wad, a jednocześnie zwracając uwagę czytelnika na detale, o których nie idzie przeczytać w innych dawnych dziejach. Mimo miejscami bardzo szczegółowych opisów nie nudziłam się ani chwili, staranność i finezyjność Wilkie Collinsa zachwyciła mnie niepojęcie. Dodając do tego jeszcze wątki detektywistyczne, nieco dramatu, szczyptę romansu (niezbyt szczęśliwego) oraz osobliwie atrakcyjnie ukazane wiktoriańskie czasy... CUDO! Przepiękna, subtelna okładka wieńczy dzieło.

Córki niczyje to książka z duszą i fenomenalnym, wiktoriańskim tłem. Spotkacie w niej paletę przednich postaci, zatrzęsienie emocji i tajemnice, od których nie będziecie potrafili się oderwać. Przeczytajcie koniecznie, drugiej tak wspaniałej powieści nie znajdziecie. 

Tę książkę zrecenzowałam dzięki Wydawnictwu MG. :)

7 komentarzy:

  1. Książka wydaje się ciekawa, choć nie przepadam za klasyką, a ona mi pod nią podchodzi. Dodatkowo potężne z niej tomisko. Może kiedyś jednak się skuszę. Kto wie? W wolnej chwili wpadnij do mnie na post o... książkowych księciach z bajki :) Jestem ciekawa, czy masz swój ideał ;)

    Pozdrawiam sedrecznie
    nalogowy-ksiazkoholik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym przeczytała jakąś opinię osoby, która NIE dostała tej książki od wydawnictwa MG ;)))
    Bo ja słyszałam o Wilkie Collinsie, uwielbiam jego dwie świetne kryminalne powieści ("Kobieta w bieli" i "Kamień księżycowy") i miałam o nim dotąd bardzo dobre zdanie.
    Niestety, zmieniłam je po lekturze "Córek niczyich) ("No Name" w oryginale). Kupiłam to za własne pieniądze, więc powiem prawdę i tylko prawdę. Jest to, niestety, ciężki i nudny gniot koszmarnych rozmiarów, do tego źle mi się czytało, bo wyd. MG daje taki kiepski papier i brzydki druk. Gniot! Mój wyrok: do kosza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, moje recenzja jest szczera, naprawdę mi się "Córki niczyje" spodobały. Chwilami faktycznie styl Wilkie'go bywał ciężki, ale nie nudziłam się przy lekturze ani chwili. Prousta również wiele osób krytykuje, a ja wręcz ubóstwiam jego twórczość. Rozumiem, że możesz mieć inne zdanie, ale myślę, że każdy inaczej odbiera daną powieść. Dla mnie gniotem jest "Zmierzch", a fanów ma niezliczoną ilość. Kwestia gustu. :)

      Usuń
    2. Ja pragnę także dodać, że KAŻDA nasza recenzja jest w 100% szczera - nie zwracamy uwagi na to, czy mamy książkę z biblioteki, od koleżanki, czy od wydawnictwa. Szczególnie, że w zasadach współpracy z nami jasno jest napisane, że oceniamy książkę zgodnie z naszym sumieniem, a nie zgodnie z jakimikolwiek wymogami. Oprócz tego pragnę powiedzieć, że mnie wydania książek z MG akurat bardzo się podobają: twarda oprawa, całkiem dobry papier i tusz, który się nie rozmazuje. Także... jak już wspomniała Dizzy - kwestia gustu. Każdy ma prawo do własnej opinii ;)

      Usuń
    3. Przez całe swoje życie byłam nauczona, że książki trzeba szanować. Poza tym nietrafioną książkę zawsze można oddać do pobliskiej biblioteki, w której przyjmą ją z otwartymi ramionami. :)

      Usuń
  3. Uwielbiam książki, których akcja osadzona jest w epoce wiktoriańskiej. Dlatego też lubię klasyki i takie książki ja ta.

    Pozdrawiam.
    Kasia
    http://ebookowe-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Kusi mnie epoka wiktoriańska, a jeszcze bardziej ten cały splot wydarzeń, w którym nie brakuje intryg, dramatu i miłości pozbawionej happy endu. :)

    OdpowiedzUsuń