środa, 24 lutego 2016

Katarzyna Berenika Miszczuk - "Szeptucha"


Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Szeptucha
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2016
Ilość stron: 415
Ocena: 8/10

Opis:

A wszystko przez to, że Mieszko I zdecydował się nie przyjąć chrztu…

Gosława Brzózka, zwana Gosią, po ukończeniu medyny wybiera się do świętokrzyskiej wsi Bieliny na obowiązkową praktykę u szeptuchy, wiejskiej znachorki. Problem polega na tym, że Gosia – kobieta nowoczesna, przyzwyczajona do życia w wielkim mieście – nie cierpi wsi, przyrody i panicznie boi się kleszczy. W dodatku nie wierzy w te wszystkie słowiańskie zabobony. Bogowie nie istnieją, koniec, kropka!

Pobyt w Bielinach wywróci jednak do góry nogami jej dotychczasowe życie. Na Gosię czeka bowiem miłość. Czy jednak Mieszko, najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego do tej pory widziała, naprawdę jest tym, za kogo go uważa? I co się stanie, gdy słowiańscy bogowie postanowią sprawić, by w nich uwierzyła?

Słowiańskie bóstwa, pradawne obrzędy, romans, a przede wszystkim – solidna dawka humoru!


Recenzja:

W twórczości tej autorki zakochałam się już dawno, naprawdę dawno temu... Każdą jej książkę pożeram z równą ciekawością i równym zachwytem. Można powiedzieć, że wszystko, co wychodzi spod ręki tej pisarki jest idealną kombinacją oryginalnych, niecodziennych pomysłów, sporej dawki humoru i dobrze przemyślanej fabuły. Dodać do tego dopracowanych bohaterów i mamy mieszankę wybuchową, która potrafi chwycić za serce każdego czytelnika!

Gosława Brzózka - zwana Gosią - jest z pozoru zwyczajną dziewczyną, w świecie, gdzie wszystko podporządkowane jest bogom słowiańskim i różnorakim tradycją. Gośka wyróżnia się jednak - ma dwadzieścia cztery lata i uparcie twierdzi, że w żadną religię nie wierzy. Po zakończeniu studiów medycznych musi udać się na roczną praktykę do szeptuchy - kobiety, która zajmuje się leczeniem najczęściej za pomocą ziół, zanim będzie mogła stać się lekarzem - nie widzi dla siebie innej drogi. Dla głównej bohaterki jest to cios w samo serce, musi bowiem porzucić pełną technologii Warszawę i udać się do małej wsi, gdzie zazwyczaj nie ma nawet zasięgu, żeby móc skorzystać z telefonu... 

Bieliny - miejscowość, w której rozgrywa się akcja tego utworu - jest miejscem, które dla Gosi wydaje się czymś dziwnym: ludzie słuchają głupich porad szeptuchy, wierzą we wróżby, wielbią bogów i mają masę tradycji i zabobonów. Przede wszystkim jednak są... kleszcze, których główna bohatera nie cierpi z całego serca. Jak poradzi sobie dziewczyna, kiedy na jaw wyjdą rzeczy, które na zawsze zmienią jej postrzeganie rzeczywistości i sprawią, że zacznie ona wątpić w to, czy miała racje co do tego, że bogowie nie istnieją? 

Fabuła jest świetnie skonstruowana, jak już wspominałam na samym początku - dokładne wprowadzenie w życie głównej bohaterki i w panujące zwyczaje, a później... później wydarzenie goni wydarzenie, akcja rozpędza się w niesamowitym tempie i ciężką ją zatrzymać. Pozycję przeczytałam bardzo szybko, z zapartym tchem. Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu, ponieważ pod sam koniec emocje są tak spotęgowane, że miałam wrażenie, że niebawem książka dokona samozapłonu. Dodatkowo niezwykle oddany klimat legend i mitów - pod tym względem autorka musiała zdobyć olbrzymią wiedzę, żeby przekazać to w tak dokładny sposób. 

Na chwile chciałabym wrócić jeszcze do tematu postaci, ale nie głównych, tylko pobocznych - bardzo realistycznych i ciekawie wykreowanych. Moją sympatię zyskała oczywiście od razu szeptucha, która okazała się fascynującą i mądrą kobietą - zdecydowanie fajnie byłoby taką poznać. Kolejną osobą, która od razu wydała mi się bardzo pozytywna, to Mieszko - trochę tajemniczy, nie zawsze jego motywy były do końca jasne, ale mimo wszystko pojawienie się jego osoby w fabule zdecydowanie dodaje pewnego uroku. Sława - przyjaciółka Gośki - też jest całkiem dobrze stworzona, ale mam nadzieję, że w kolejnych tomach dostaniemy o niej trochę więcej informacji. 

Katarzyna Berenika Miszczuk jest definitywnie jedną z królowych polskiego rynku wydawniczego - przynajmniej w moim odczuciu. Nie znam wielu autorek pochodzenia polskiego, które obdarzone byłyby aż takim talentem i wyobraźnią, a jednocześnie starały się zdobywać różnego typu informacje, aby ich książki wypadły bardzo realistycznie. Niezwykle barwne opisy, świetny dobór słów, brak problemów w odbiorze tekstu, spora dawka humoru i intrygujące dialogi - to wszystko jest zawarte w tej pozycji!
Śliczna okładka, która od razu rzuca się w oczy, jest świetnym odzwierciedleniem treści książki - zarówno charakterystyczne warkocze, jak i nawiązanie do ludowego stylu. Dodatkowo napisy, które pod względem faktury różnią się od obrazka na okładce. Dodatkowo ten przepis na ostatniej stronie - genialny pomysł, wygląda to naprawdę cudownie! Liczę na to, że kolejne części będą prezentowały się równie okazale, co ta!

Nie pozostało mi powiedzieć nic innego, jak to, że z niecierpliwością wyczekuje na kolejne tomy tej serii. Mam nadzieję, że po mojej recenzji nie trzeba Was bardziej zachęcać do tego, żebyście postanowili zapoznać się z tą książką. Marzę o tym, żeby kiedyś spotkać się z autorką i dostać od niej dedykacje - to definitywnie byłoby dla mnie niezwykłe przeżycie, zarówno jako recenzentki, pisarki, jak i fanki. 

Pozycję tę dostałam od Wydawnictwa W.A.B.

2 komentarze:

  1. Ciężko byłoby przejść obojętnie obok tak wciągającej książki. Wiejskie obrazy, obrzędy, mity i legendy, które wplecione są w treść książki oraz niezwykłe uczucie, sprawiają, że chce się przeczytać tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  2. Autorkę kojarzę, sama książka zachęca swoim opisem ;)
    Być może po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń