piątek, 18 września 2015

Ewa Aszkiewicz - "Kuchnia polska 1001 przepisów"

Autor: Ewa Aszkiewicz
Tytuł: Kuchnia polska 1001 przepisów
Wydawnictwo: Publicat
Data wydania:  
Ilość stron: 528
Ocena: 7/10

Recenzja:

Powiem szczerze, że nie należę do grona szczęśliwców, którzy umieją świetnie gotować, smażyć, piec czy wykonywać inne czynności typowo kuchenne. Obalam więc stereotyp kobiety jako urodzonej kucharki utrwalony w tradycji polskiej. Co prawda dla amatorów takich programów telewizyjnych jak Top Chef czy Hell's Kitchen (chociaż nie pochwalam wulgarnego wyrazu tego drugiego show) jest oczywiste, że to jednak mężczyźni w większości odnoszą sukcesy na polu gastronomicznym. Kobieta pozostaje więc przy domowym piecu w cieniu takich sław jak Gordon Ramsay, chociaż i to zaczyna się zmieniać, a gospodynie zyskują wiarę we własne możliwości.  

Gdy przyszła do mnie paczka z książkami, znalazłam w niej jednak "Kuchnię polską 1001 przepisów". Nie uznałam jej za boski znak z nieba, ale nie podeszłam też do tematu zupełnie obojętnie. Stwierdziłam, że spróbuję, raz się żyje! Może w końcu jakaś książka, w której zamiast fabuły znajdziemy pyszne jedzenie, przyciągnie moją uwagę. Do podobnych pozycji na rynku wydawniczym podchodziłam sceptycznie. W kuchni jest jak w życiu, możemy próbować różnych wyczytanych rozwiązań, ale nie wszystko zawsze wyjdzie nam idealnie, a to, co jest dobre dla innych, nie musi być koniecznie również dla nas. Taki ze mnie dzisiaj poeta! 

Miałam pisać o książce! Wracamy więc do naszego main topic, którym jest dzisiaj "Kuchnia polska.." autorstwa Ewy Aszkiewicz. Pierwsze, co rzuca się w oczy to wielka objętość tej pozycji. Człowiek już wierzy, że znajdziemy tutaj tytułowe 1001 przepisów! Gdy już otworzymy to tomisko, nasze oko zawiesi się na przejrzystym i obszernym spisie dań ułożonych zgodnie z kolejnością podawania w restauracji. To nie wszystko! Lista ta jest bardzo szczegółowa, bo biorąc za przykład mięso, zawiera podział na dania z cielęciny, wołowiny, wieprzowiny i innych. Chyba właśnie jednym z największych plusów jest ta łatwość w wyszukiwaniu interesujących nas przepisów.

Jak w większości książek gastronomicznych znajdziemy również i w tej piękne zdjęcia przygotowanych potraw. Mam jednak wrażenie, że bardziej niż te ilustracje, czytelnika interesuje efekt, który uzyskuje przeciętniak bez żadnego wykształcenia w tym kierunku. Powiem Wam, że bardzo mnie ta książka zaskoczyła. Przepisy nie mają wielkiej objętości, jednak skondensowane są tam wszelkie potrzebne do wykonania dania informacje. Wśród tych 1001 znajdziemy tradycyjną kuchnię, ale i ciekawe nowe dania, które mogą zaskoczyć. Precyzyjność w podaniu ilości składników ułatwia życie. Oczywiście trzeba mieć jakieś podstawowe umiejętności, ponieważ nie jest to poradnik gotowania, ale książka przepisów. Nie uczymy się, jak obrać pomidory, ale dostajemy informacje, że to jest konieczne.

Musicie wziąć poprawkę na to, że nigdy wcześniej nie stykałam się z tego typu literaturą, więc raczej nie mam zbyt dużego porównania, jednak jestem pewna, że takim leniwcom jak ja, przypasuje ona doskonale. Przepisy nie są przesadnie skomplikowane, a składniki proste i tanie. Parafrazując słynną frazę z filmu "Ratatuj!", tych, którzy zakupią ową książkę, długo nie trzyma się głód! :)

Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Publicat

4 komentarze:

  1. Ksiązka nie dla mnie, bo moja dieta to łooo.. wegetarianka ze skłonnościami coraz bardziej wegańskimi, nie jedząca glutenu :D

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj lubię takie książki lubię. Nawet przeglądać. Gotowanie tak samo.
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja mam dwie lewe ręce do gotowania. :D Chociaż, chociaż... nie jest aż tak źle. Jakoś sobie radzę w tej kuchni i raczej śmierć głodowa mi nie grozi. ;) Natomiast lubię piec ciasta, które prawie zawsze wychodzą mi dobre. :D

    Powyższa książka bardzo by mi się przydała, bo może dzięki niej zaskoczyłabym jakąś smaczną potrawą swoją rodzinę. ;) Uważam za wielki plus tej książki fakt, że składniki potrzebne do przygotowania poszczególnych dań nie są wyciągnięte z kosmosu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak oglądam niekiedy Top Chefa dziwię się, że te składniki brzmią tak donośnie i jest ich zazwyczaj lista kilometrowa, a jak wydają danie, to chyba tylko na smaczek, bo na talerzu pustki. Tutaj znajdziemy normalne składniki, które są dostępne dla "zwykłych zjadaczy chleba" :D

      Usuń