niedziela, 2 sierpnia 2015

Ewa Seno - "Ścieżka ocalenia"

Autor: Ewa Seno
Tytuł: Ścieżka ocalenia
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 2015
Ilość stron: 448
Ocena: 1/10

Opis:


Nina jeszcze całkiem niedawno była zwykłą nastolatką. Chodziła do szkoły i na imprezy, a dorosłość postrzegała jako możliwość wyzwolenia się spod kontroli ojca. Wszystko jednak zmieniło się, gdy jako księżniczka Antilia musiała w ekspresowym tempie dojrzeć i poznać tajniki kompletnie obcego dla niej świata, by stawić czoła złu, zagrażającemu planecie, z której pochodzi – Mandorze, i całemu Wszechświatowi. Droga ku dorosłości nie jest jednak usłana różami. Nieprzemyślane decyzje, impulsywność i nadmierna podatność na urok pewnego vipera doprowadziły ją do sytuacji, z której właściwie nie ma wyjścia…


Czy Nina urodzi dziecko, którego przeznaczeniem jest zniszczenie znanego jej świata? Jak walczyć ze złem, którego źródłem jest najbliższa jej istota? Czy mimo wszystko Nina – Antilia zachowa miłość Nicka? Jak, po tylu wzlotach i upadkach, przegranych i wygranych bitwach, zakończy się jej misja?

Recenzja:

Dawno nie czytałam czegoś tak beznadziejnego - naprawdę. Nawet serie romansów, które zazwyczaj według mnie mają mało jakiegokolwiek istotnego sensu... no cóż, w tym wypadku mogłyby być uznane za wybitne dzieła sztuki. Oficjalnie uznaję Ewę Seno za jedną z moich najbardziej znienawidzonych autorek - nigdy więcej nie dotknę niczego, co napisze. Nawet kijem. Zastanawia mnie tylko, skąd takie wysokie oceny jej twórczości na różnych portalach społecznościowych? Bo chyba nie za okładkę? 

"Miłość to dar, nie kara. Bywa trudna, ale tylko głupcy rezygnują z niej, gdy pojawią się problemy."

O tej trylogii już sporo pisałam - dam wam odnośniki do recenzji tomu pierwszego - "Tatuaż z lilią" oraz drugiego - "Cena odwagi". Zachęcam do przeczytania tych postów, zanim zabierzecie się do czytania dzisiejszej opinii. Co więcej, z góry mówię, że jeśli ktoś, tak jak ja, nie lubi porzucać rozpoczętych książek i serii, chociaż są naprawdę słabe, irytujące i w ogóle, to nie powinien nawet rozważać tego, aby zapoznać się z twórczością tej autorki. 

Ewa Seno jest idealnym przykładem pisarki, która z czegoś przeciętnego zrobiła coś... obrzydliwego. Ostatniego tomu, czyli tego, który teraz recenzuje, wręcz nie byłam w stanie czytać. Moda na sukces ma mniej zawiłości i jest bardziej logiczna niż to, co nam tu przedstawiono! Jestem w stanie znieść dużo, ale przy tym... czymś - nie chcę bowiem używać wulgarnego określenia - po prostu zabrakło mi słów i cierpliwości. 

"Czułam się jak układanka, w której brakowało zbyt wielu elementów. Z każdym dniem, z każdą nową decyzją traciłam kolejny, cenny dla mnie kawałek."

Nina - a raczej Antilia - zachowuje się tak, jakby była najważniejszą osobą na świecie, chociaż twierdzi, że chce ratować całą ludzkość - ze wszystkich światów w galaktyce. Ma irytujący charakterek, krzywdzi wokół wszystkich, którzy ją kochają, a ciężkie rzeczy przychodzą jej z niebywałą łatwością, bo przecież ma największą moc na świecie i może wszystko. Spojler: Poród po kilku dniach od zapłodnienia? Czemu nie, odprawmy rytuał, aby dziecko trochę urosło i jazda! 

Ogólnie rzecz biorąc, postacie jak były niedopracowane, tak dalej nie są. Najśmieszniejsze jest to, że kiedy wprowadzono jakiegoś nowego bohatera... to był on akurat spełnieniem marzeń i ważnym elementem dla powodzenia misji! Przecież to całkiem logiczne, iż nagle znikąd pojawiają się nam moce i talenty, które wcześniej nawet nie istniały! Ręce opadają, słów brak.

Czytając tę fabułę, która wygląda mniej więcej tak: coś się dzieje - szukają rozwiązania - okazuje się, że to rzecz niewykonalna - próbują mimo wszystko - udaje im się bez większych komplikacji, miałam ochotę walić głową w ścianę. W rachubę wchodziło też rozpalenie wielkiego ogniska i podpalenie wszystkich trzech tomów jednocześnie. Nie zrobiłam jednak nic takiego, ponieważ jestem osobą upartą i naprawdę chciałam dotrwać do końca. Udało mi się. Z ledwością. I właśnie udowodniłam, że dla mnie też nie ma rzeczy niewykonalnych!

"Czasem lepiej zaakceptować ból i smutek niż z nimi walczyć."

Oprócz tego, że w "Ścieżce ocalenia" dzieje się dosłownie wszystko i nic, to każde wydarzenie da się praktycznie przewidzieć - no może nie wszystkie, ale większość. Jak dodatkowo otrzymujemy narracje od dwóch osób - zamiana co rozdział - czyli od Nicka i Antilii, to już dosłownie można momentami umierać z nudów. Niby chyba chodziło o to, aby poznać historię z dwóch punktów widzenia, dla mnie to było dwa razy więcej cierpienia dla moich oczu, ponieważ wiedziałam, co się stanie, tylko opisy uczuć bohaterów się zmieniały - a powiem, że one za wybitne to też nie są!

Styl autorki jest... nijaki, przeciętny. Nie - jest nawet gorzej. Przeciętny był on w pierwszej części, od drugiej staczał się on na samo dno. W tym tomie dosłownie zatonął. Nudne dialogi, które zazwyczaj nie wnoszą nic ciekawego, opisy zdarzeń i krajobrazów, które zazwyczaj powinny być bardziej rozbudowane, no i oczywiście opisy emocji, nad którymi wręcz płakałam krwawymi łzami, bo nic innego mi nie pozostało. 

Okładki też z części na część są coraz gorsze - już w pierwszym tomie były różnice w wyglądzie modelki i Niny, ale na to narzekać aż tak bardzo nie mogę - nikt nie powiedział, że tak być musi. Mogę jednak narzekać na to, że porównując okładki ta naprawdę wypada słabo i będąc w księgarni... jestem pewna, iż nie wpadłaby mi w oko, a raczej wręcz przeciwnie!

"Życie pełne jest najróżniejszych dni. Zwyczajnych i niezwykłych, dobrych i złych, wesołych i tych kompletnie do bani. Wszystkie przeplatają się ze sobą według nieznanego nikomu schematu. Jeśli czegoś nauczyłem się w życiu, to właśnie tego, że nie warto zawsze zachowywać się tak, jak przystoi. Jeśli jesteś smutna czy zraniona, płacz, jeśli wściekła, krzycz i wal pięściami, w co popadnie, gdy zaś twoje serce wypełnia radość, śmiej się w głos, nie bacząc na to, co pomyślą inni. Rób to, co jest zgodne z twoim sumieniem, a nie oczekiwaniami innych. będą ci wmawiać, że okazywanie uczuć jest słabością. Ja twierdzę, że to brednie. Trzeba mieć jaja, by stanąć przed tłumem i pokazać, co ci leży na sercu. Nie uśmiechaj się, jeśli nie masz na to ochoty. Życie dało ci nieźle po dupie, masz prawo nie mieć humoru."

Jeżeli chodzi o wybór piosenki do dzisiejszej recenzji - nie jest to wybór przypadkowy. Z góry też mówię, że nie chciałam tym utworem nikogo urazić, jeśli tak się stało. Po prostu była to pierwsza melodia, która skojarzyła mi się z tą książką - w sumie, chyba nic dziwnego.

Jeśli macie jakiegoś wroga, albo ktoś chciałby wymyślić nową metodę tortur, to zachęcam do kupienia, bądź przeczytania tej pozycji. Nie znam jednak aż tylu masochistów, którzy by się odważyli na takie poświęcenie z własnej woli - w sumie nie znam ani jednego. Uważam, że czytając twórczość tej pani, zmarnowałam sobie czas, który mogłam przeznaczyć na coś bardziej ambitnego i pouczającego. Żałuję tego, że pierwszy tom w ogóle wpadł mi w ręce... Nic dodać, nic ująć.

Pozycję tę otrzymałam od Wydawnictwa Feeria 

45 komentarzy:

  1. No cóż, pierwsza rzecz, na którą zwróciłam uwagę jest liczba stron: 448, więc Twoje umartwienie Lwi, trwało dosyć długo; druga: opis książki jest zachęcający, pamiętam że ten opis zachęcił mnie do wzięcia udziału w konkursie na fb, w którym nagrodą była ta właśnie książka. We wstępie recenzji piszesz o bezsensowności romansów, ale wierz mi, na własne oczy widziałam ludzi, czytających ten rodzaj literatury, chociaż nigdy nie zapytałam: "dlaczego wybrali tą właśnie książkę" :( . Myślę, że celem romansów jest wlanie w serce czytelnika nadziei, że mimo wszystko, gdzieś tam ... jest ktoś ... kto na mnie czeka i z kim będę żyła długo i szczęśliwie, a życie w świecie, który nie potrafi dać człowiekowi nadziei, skłania go do ucieczki w świat romansów. Zniechęca mnie przewidywalność akcji, o której piszesz w swojej recenzji, bo czyż nie lubimy tego dreszczyku emocji, który mobilizuje nas do przerzucania kolejnych kartek książki, z pytaniem: "co będzie za chwilę?". Nie podoba mi się język Autorki, który mogłam częściowo poznać dzięki fragmentom, które wplatasz w recenzję, nie mam pojęcia, gdzie pisarka nabawiła się takiej słownej przypadłości, no chyba, że kiedyś pracowała w miejscu, które przez pewien czas było moim miejscem pracy. Muzyka będące tłem jest świetna, czytelnik czuję się jakby szedł na szafot, a przecież wybierał się tylko po kolejną perełkę czytelniczą do księgarni ;) Myślę, że tego typu literatura jest po to, abyśmy szukali i mogli docenić te perły ukryte gdzieś pośród wielu półek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej trylogii tak różne opinie, że aż mnie zaintrygowała. Jednak po Twojej recenzji wiem, że nigdy po nią nie sięgnę. Chociaż wrzucone przez Ciebie fragmenty nie wydają się takie złe :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martyno, a może sama przeczytaj i wyrób sobie zdanie, bo opinię Lwi, już znasz. Jeśli książka Ci się nie spodoba, a potrafisz odłożyć to, co nie przypadnie Ci do gustu, to po prostu zwyczajnie ją odłożysz. Zamiast wydawać pieniądze sprawdź czy nie ma tej książki ktoś z Twoich znajomych, albo czy nie ma jej w bibliotece.

      Usuń
  3. Aż tak słaba ocena? Tylko 1? Ja, gdy będę miała okazję przeczytam, bo lubię sama przekonać się co do książki. A nuż często, to co nie podoba się komuś innemu, mnie przypada go gustu i odwrotnie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam tak samo, dlatego też postaram się do niej zajrzeć. Chociaż nie lubię zostawiać książek nie dokończonych, zaryzykuję ;-)

      Usuń
  4. Ojej, aż taka słaba ocena? Ta książka wydaje się być koszmarna i naprawdę nie wiem, czy jest sens po nią sięgać po przeczytaniu Twojej recenzji. Chyba odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słabo, faktycznie:) ja odpuściłam po "Tatuażu" - to chyba nie moje klimaty puióro tej autorki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. O nie, ja nie znoszę porzucać serii, więc będę się trzymać z daleka xD.
    I tak mam mnóstwo innych książek do przeczytania, nie mam czasu na marnowanie czasu :P.
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeżeli mowa o "Modzie na sukces", to tylko moja babcia umiała się połapać w tym pół wiekowym scenariuszu babskiego horroru. :D

    Sama już nie wiem czy udało by mi się dotrwać do końca w tak nudnej fabule jaką posiada książka "Ścieżka ocalenia"- nie dla mnie takie książki, w trakcie których czytania towarzyszą mi tylko te złe emocje.
    Ta Pani, moim zdaniem powinna ustąpić miejsca innym, bardziej utalentowanym pisarzom i nie naciągać nas czytelników na coś co pozbawione jest rąk i nóg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo z "Modą na sukces" to było tak, bez względu, w którym momencie odchodziło się od telewizora; ile odcinków odpuściło z powodu urlopu, pracy,nauki itd, to po powrocie do ekranu dalej był "ciągnięty" ten sam wątek ;)

      Usuń
  8. Aż taką masochistką nie jestem więc ta trylogia nie znajdzie się u mnie na półce

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż taką masochistką nie jestem więc ta trylogia nie znajdzie się u mnie na półce

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przeczytam, bo ani mnie tematyka nie zainteresowała, ani Twoja recenzja. Wydaje się być powielaniem tematu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za tego typu powieściami i raczej należę do osób które na własnej skórze przekonują się o pewnych wartościach. Dlatego też nie jestem ani za ani przeciw, ot jest sobie książka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przepadam za tego typu powieściami i raczej należę do osób które na własnej skórze przekonują się o pewnych wartościach. Dlatego też nie jestem ani za ani przeciw, ot jest sobie książka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, no to chyba nie przeczytam tej książki. Miałam na nią ochotę, ale nie czytałam też 1 i 2 części, ale skoro jest takie słabe i beznadziejne to raczej odpuszczę :/
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ilosć stron jest porażająca ... może kiedyś sie skuszę ale narazie są ciekawsze propozycje do przeczytania :)
    Małgosia S

    OdpowiedzUsuń
  15. Książkę tę wygrałam już jakiś czas temu w konkursie. Stoi u mnie na półce. Tyle, że po tej recenzji nie bardzo wiem, czy po nią sięgnę czy też może nie....

    OdpowiedzUsuń
  16. Miażdżąca recenzja!!!! Chyba z czystej ciekawości przeczytam wszystkie części :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj niektóre książki są przerażająco złe, aż wstyd że je wydano. 1/10 to naprawdę zła ocena, więc raczej się nie skuszę, zresztą taka tematyka mnie nie ciekawi, także pewnie i tak bym nie sięgnęła, nawet przy wyższej ocenie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam szczere recenzje, bez cukrzenia, bo są książki ktore po prostu nie przypadną komuś i nie ma co się zmuszać do czytania bądź chwalenia wbrew własnej opinii :) dobra recenzja słabej książki jest warta przeczytania bardziej niż książka !

    OdpowiedzUsuń
  19. Szczerze mówiąc to chciałabym ją przeczytać, po takiej ocenie, tylko z jednego powodu, czyli z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam całą trylogię i mimo wszystko spodobała mi się historia przedstawiona przez panią Ewę. Każdy lubi coś innego. Seria Antilia była dla mnie lekką lekturą na nudne wieczory. Może jest to spowodowane moim młodym wiekiem i brakiem większego doświadczenia, jednak w Ścieżce ocalenia, jaki i poprzednich tomach doszukałam się jakiś wartości. Nie oznacza to, że książki nie mają wad, jednak każdy powinien uczyć się na własnych błędach.
    Co do postaci Niny i jej irytującego charakteru, to myślę, że taki zamiar miała autorka. Jak sama napisała w podziękowaniach na końcu "Ceny odwagi" "To dzięki wam 'wszyscy przestali kochać Ninę' ". Ja radzę, by samemu przeczytać pierwszą część trylogii. Jeśli komuś się nie spodoba to nie, jednak każdy ma inny gust. Jednej osobie może się coś podobać innej nie, tam gdzie jedni widzą coś strasznego inni mogą zobaczyć arcydzieło. Nigdy całkowicie nie polegam na opiniach innych recenzentów. Wolę sobie wyrobić własną i potem albo się z nimi zgodzić, albo nie.

    Gratuluję także niesamowicie napisanej negatywnej recenzji. Trudno jest napisać o czymś co nam się nie spodobało tak ciekawie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę ją mieć! Odkąd widziałam ją w. księgarni, nadal o niej myślę. Zauroczyła mnie, a recenzja tylko przekonała mnie do tego, że to będzie dobry wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy jestem zaskoczona tym, że tak negatywna recenzja mogła kogoś przekonać... do zakupu i upewnić go w tym postanowieniu. Naprawdę.

      Usuń
  22. Ja przeczytałam tylko 1 cześć z tej serii i w domu czeka cały czas druga. Jednak po przeczytaniu tej recenzji odechciało mi się już nawet marnować na nią czas a na pewno już nie wydam pieniążków na zakup 3 części. Ocena 1/10 mówi samo za siebie. A szkoda bo liczyłam że może się rozkręci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przeczytałam recenzje 2 części i widzę, że tak jak ja miałaś nadzieję, że jednak ta seria się rozkręci :( dobrze, że kupiłam ją używaną i nie wydałam za dużo kasy na nią bo tylko 17 zł.

      Usuń
  23. Uśmiałam się już przy pierwszym akapicie. A ja za to dawno nie czytałam tak szczerej i brutalnej recenzji. Mnie ta seria od początku odpycha więc cieszę się, że nie marnowałam czasu na jej czytani;)
    pokolenie-zaczytanych

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam :)
    Jestem szczerze wdzięczna na za recenzję. Nie dlatego, że miażdży książkę, ale jak już gdzieś pisałam, zanim sięgnę po książkę czytam recenzje i faktycznie jeśli chodzi o tą książkę większość jest pochwalnych. Bardzo lubię sf, fantasy i sięgam po wszystko co mi wpadnie w ręce :) Jednak po złej książce czuję żal, że zmarnowałam czas - też tak mam, że jak zacznę to muszę dokończyć.
    Dlaczego inni chwalą? Czasami recenzentki chcą "żyć w zgodzie" z wydawnictwem, które dało im książkę czy też z autorem, dlatego piszą peany :)
    Pozdrawiam, Dorota Kalinowska

    OdpowiedzUsuń
  25. Tyle o niej było, a ja od razu czułam do niej niechęć, widzę, że nie bez powodu :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Po twojej recenzji na pewno nie ruszę tej książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. wszystko w tej książce każe mi trzymać się od niej z daleka. Współczuję, że musiałaś ją przeczytać :/

    OdpowiedzUsuń
  28. Zgadzam się z wami... Nie ruszę tej książki

    OdpowiedzUsuń
  29. Szkoda, że nie mogę się wyrazić na temat tej pozycji, bo jeszcze nie czytałam nawet pierwszego tomu. Twoja ocena 1/10 wręcz wzbudziła we mnie ciekawość, że jest jakaś książka, która może być aż taka zła...!
    Pozdrawiam, Shelf of Books

    OdpowiedzUsuń
  30. Hahaha, z tym marszem pogrzebowym to mnie totalnie rozbroiłaś! :D Póki co, całej serii nie mam w planach, za dużo negatywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetnie napisana recenzja :) Książki nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  33. Cóż zrobić, są takie książki które nie przypadną nam do gustu chociaż polecałyby je całe miliony. Sama też mam kilka takich pozycji na których wspomnienie się wzdrygam i żałuję poświęconego , a w sumie straconego dla nich czasu.

    OdpowiedzUsuń
  34. Już jakiś czas temu, po przeczytaniu (prawie) dwóch pierwszych tomów zdecydowałam, że nie sięgnę po tą książkę, choć nie lubię przerywać rozpoczętych serii. Jednak w tym wypadku zrobiłam wyjątek. W połowie drugiego tomu skończyłam swoją przygodę z trylogią Pani Ewy Sano, bo zaczęła mnie po prostu męczyć.
    Wolę sięgnąć po książkę, która mnie zaciekawi i miło spędzić czas, niż męczyć się z czytaniem czegoś co mi i tak się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  35. Przyznajmy szczerze, że najlepsze co jest w całej serii to okładka :P Okładki książki mają boskie i głównie dlatego sięgnęłam po całą sagę Pani ES. Przebolałam 1, przeturlałam się przez drugi i wiem, że sięgnę też po trzeci tylko z samej zasady. Chce skończyć ta serie. Dotrwać i postawić kropkę. Żeby krytykować tez trzeba poznać i cały czas się tego trzymam. Nie ma inaczej :P
    Nazwijcie mnie masochistka, ale zrobię to! :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak zaczęłam czytać twoją recenzje poczułam jakby ktoś wbił mi nóż w plecy. Ja nienawidząca czytać, spędzająca całe dnie na graniu w gry, oglądaniu seriali i youtuba, przekonałam się do książek dzięki serii ,,Antilia". Wielokrotnie płakałam razem z Niną, cieszyłam się gdy jej życie zaczęło się układać. Rozumiem, że możesz mieć inne zdanie ale żeby aż tak mówić o autorce i jej dziełach. Kocham tę serie, przeczytam ją jeszcze raz i wam również polecam.

    OdpowiedzUsuń