sobota, 24 września 2022

Adrian Bednarek - „Dom Straussów” (wersja audio)


Autor: Adrian Bednarek

Tytuł: Dom Straussów

Dystrybutor: Audioteka

Czyta: Mikołaj Bańdo

Długość: 8h 28 min

Ocena: 7/10


Opis:

Piątka przyjaciół wyjeżdża świętować obronę prac magisterskich do leśnego domku w Mikołajkach. Adam, nieformalny lider grupy, proponuje smartdetoks. Zabawę, która ma polegać na schowaniu telefonów do sejfu i zablokowaniu zamka. Chce świętować ostatnie beztroskie wakacje wolny od cyfrowego świata.

Gdy między przyjaciółmi dochodzi kłótni, tworzą się podziały, a każda para zaczyna spędzać czas osobno. Krysia, jedyna singielka w grupie poznaje przystojnego Filipa, i po wspólnym dniu zaprasza go do siebie. Po powrocie okazuje się, że jedna para od wielu godzin nie wraca z leśnej wycieczki.


Recenzja:

Adrian Bednarek, mistrz thrillerów z elementami gore powraca w nowym gatunku inspirowanym klasycznymi slasherami. Książkę reklamuje porównanie do kultowego Krzyku i Koszmaru minionego lata, lecz moim zdaniem jest ono niezbyt trafne. Lepsze byłoby przywołanie Teksańskiej masakry piłą mechaniczną, choć i ten flick nie oddaje klimatu „Domu Straussów.”

Należę do fanów zarówno horrorów, jak i autora, więc miałam ogromne oczekiwania względem tej powieści. Liczyłam na prawdziwą jatkę w stylu Hoppera, jednak muszę przyznać, że autor nie wykorzystał w pełni potencjału swojego pomysłu. Bednarek postawił na znany z jego poprzednich książek scenariusz thrillera psychologicznego, który osobiście lubię, lecz w tym przypadku liczyłam na coś innego. Mimo to słuchało się tego dobrze. Mikołaj Bańdo ma świetny lektorski głos, który lekko kontrastuje swoją szlachetnością z mroczną naturą fabuły, ale świetnie przenosi odbiorcę do Mikołajek wykreowanych oczami Bednarka.

Głównymi bohaterami książki są młodzi ludzie, którzy klasycznie wynajmują domek na odludziu, aby uciec od rzeczywistości, jednak ich sielanka nie trwa długo. Pomijając napiętą atmosferę w grupie, nie wiedzą bowiem, że niedaleko ich mazurskiej oazy czai się zło. Jedno po drugim giną w dziwnych okolicznościach. Co kryje się w głębi lasu i czy któremuś z bohaterów uda się przetrwać koszmar?

Fabuła jest ciekawa, sztampowa, lecz polski akcent dodaje jej świeżości, a autor potrafi żonglować faktami tak, aby słuchacza zaskoczyły liczne zwroty akcji. Początkowo jest to slasher, jednak im dalej, tym bardziej książka przypomina thriller w stylu „Gry”. Wolałabym, aby ton był jednostajny, ale ostatecznie zakończenie mnie usatysfakcjonowało. 

Autor nie szczędzi nam obrazowych opisów. Dla wielu ta książka może się okazać ciężkostrawna ze względu na liczne opisy scen molestowania seksualnego, co na mnie również zrobiło mocne wrażenie. 

Ostatecznie polecam fanom pióra Adriana Bednarka, ponieważ nie będą zawiedzeni. „Dom Straussów” to klasyka w wykonaniu autora. Obawiam się jednak, że dla osób wrażliwych będzie to zbyt trudna przeprawa.  

4 komentarze:

  1. Czyli coś idealnego dla mnie. Zapisuje i mam nadzieję, że szybko uda mi się ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko... Faktycznie, nie dla wrażliwych, czyli nie dla mnie... Szczególnie te liczbę opisy molestowania seksualnego... Ja to już muszę sięgać po lżejsze książki. Takie zombie np. to spokojnie zdzierżę. Jakoś według mnie to nie thriller, tylko spokojnie horror... Niemniej rozumiem, że dobry.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakość nie mam po drodze z pisarzem. Są za bardzo brutalne i niestety tym razem też tak jest. „Dom Straussów” ma ciekawą fabułą lecz te sceny mnie odstraszają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Horrory czytam i oglądam bardzo rzadko, więc nie wiem czy kiedyś uda mi się przeczytać ten tytuł. Krzyku nie widziałam, ale Koszmar minionego bądź następnego lata obejrzałam, dla mnie tego typu horrory są pozbawione sensu i logiki 😅

    OdpowiedzUsuń