czwartek, 19 maja 2022

Anne-Sophie Jouhanneau - "Pocałunki i croissanty"

Autor: Anne-Sophie Jouhanneau

Tytuł: Pocałunki i croissanty

Wydawnictwo: Słowne

Data premiery: 2022

Ilość stron: 352

Ocena: 8/10

Opis:

Słodka jak francuski makaronik i kusząca jak świeży croissant, romantyczna opowieść o ambitnej amerykańskiej balerinie i uroczym francuskim chłopaku.

Mia Jenrow zawsze wiedziała, że ​​jej przeznaczeniem jest zostać primabaleriną. I rzeczywiście taniec ma we krwi – według rodzinnej opowieści, jej prapraprababka tańczyła w zespole Opery Paryskiej i została sportretowana przez samego Edgara Degasa! Jej rodzice twierdzą, że to tylko legenda, ale Mia wierzy, że to coś więcej. To jej przeznaczenie!

Mia planuje spędzić magiczne lato we Francji, realizując swoje marzenie, ale szybko zdaje sobie sprawę, że może to być nieco bardziej skomplikowane, niż się spodziewała. Paryskie lato miało być poświęcone tylko baletowi. Nie planowała odkrywania zawiłej historii swojej rodziny. A już na pewno nie planowała zakochać się w tajemniczym, żądnym przygód Louisie (który, tak się składa, jest synem jej wymagającego, surowego nauczyciela baletu). Jednak będzie to lato pełne niespodzianek – nie bez powodu Paryż nazywany jest także Miastem Miłości…

Recenzja:

AAA! Ale ta książka jest dobra! Niby to młodzieżówka - i dostałam nawet informację, że jest to pozycja dwanaście plus (zgadzam się: są tam maksymalnie sceny pocałunku) - a ja, już taka dorosła baba, zaczytywałam się mimo wszystko w "Pocałunki i croissanty" jak jakaś nastolatka! I dobrze: bo to była jedna z fajniejszych historii, jakie ostatnio czytałam!

Mia chce zostać primabaleriną - ale z racji tego, że nie dostała się do szkoły wakacyjnej w Nowym Yorku, postanawia udać się do Paryża: gdzie także będzie mogła trenować pod okiem prawdziwych mistrzów tańca. Mia jeszcze nie jest pełnoletnia - ale wie już, że ma balet we krwi: i że pasja jest dla niej czymś najważniejszym. 

Warto także wspomnieć, że rodzinną legendą było to, że prapraprababka Mii tańczyła w zespole Opery Paryskiej - i że jej portret został namalowany przez samego Degasa: bardzo wybitnego malarza. Tyle, że nikt nie był w stanie potwierdzić, czy to jest prawda - a w końcu Mia, skoro leci już do Paryża, to czemu miałaby się czegoś w tej sprawie nie podowiadywać?!

Już na samym starcie główna bohaterka trafia na dziewczynę, której zazdrości idealnej techniki baletowych figur - a wkrótce okazuje się nawet, że muszą spędzać ze sobą jeszcze więcej czasu niż by chciały... Tyle, że szczęście bohaterki w pewnym sensie także się odwraca w pozytywną stronę: w końcu poznaje także uroczego, czarującego Louisa, który ratuje ją z opresji już w pierwszym dniu pobytu. 

Paryż nazywany jest Miastem Miłości - pytanie tylko czy dla Mii będzie ważniejsze zwiedzanie Paryża i zakamarków swojego serca z Luoisem... czy raczej jak najlepszy występ w sztuce baletowej. Szczególnie, iż wydaje się, że jednego i drugiego nie można pogodzić... 

"Pocałunki i croissanty" są napisane lekko, z dużą porcją barwnych opisów, fajnych dialogów oraz z wielką dawką emocji, uczuć i w ogóle takiej pasji. Jak ja o balecie za dużo nie wiem, tak czytając tę książkę, miałam ochotę po pierwsze znaleźć się po raz kolejny w Paryżu (bo już raz miałam okazję zwiedzać), a po drugie: obejrzeć jakieś wyjątkowe wydarzenie baletowe. 

Jeśli szukacie więc czegoś i dla nastolatki, i dla starszej kobiety (która lubi romantyczne, chwytające za serce historie!), to "Pocałunki i croissanty" są doskonałą opcją. Nie ma wręcz lepszego wyboru - szczególnie w okolicy Dnia Dziecka. 

Cóż mogę jeszcze dodać?
Polecam, bardzo polecam - i podpisuję się pod tym rękami i nogami. Jeśli tylko będę miała okazję przeczytać kolejną książkę tej pisarki, na sto procent skorzystam z okazji - bardzo polubiłam tę opowieść. Można wręcz powiedzieć, że ta pozycja jest jedną z najlepszych historii, jakie czytałam w ostatnich miesiącach!

8 komentarzy:

  1. Nastolatką dawno nie jestem (może duchem), ale uwielbiam takie historie. Lekkie, romantycznej, słodkiej jak wata cukrowa, idealnej na słoneczne dni. Przy "Pocałunki i croissanty" relaks oraz oderwanie od codzienność jest gwarantowane. I do tego Paryż. Ja się piszę na taką książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie historię 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Mia, to 17-letnia dziewczyna, która zawsze wiedziała co chce robić w życiu. Chce zostać primabaleriną. Całe jej życie podporzadkowane jest spełnieniu marzenia. W dążeniu do sukcesu zawsze znajduje oparcie w rodzinie, największym kibicem jest jej babcia, za to matka na chłodno podchodzi do marzeń córki. Mia dostaje się do letniego programu baletowego w Paryżu. Przez wakacje będzie szkolić się w mieście miłości, ale nie amory jej w głowie. Od tego programu będzie zależeć jej przyszłość, więc dziewczyna zakłada, że nic innego nie będzie się liczyć. Wszystko zmienia się jak poznaje Louisa, od razu jej serce zaczyna szybciej bić 😊. Co będzie ważniejsze marzenia czy miłość???
    W rodzinie Mii, krąży legenda, że jej prapraprababka tańczyła w Operze Paryskiej i została namalowana na jednym z obrazów Edgara Degasa. Od małego dziewczyna wierzy w nią, legenda dodaje jej motywacji do walki i spełnienia marzeń. Czy będąc w Paryżu, spróbuję dowiedzieć się prawdy??? Czy legenda rodzinna jest prawdziwa???

    Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to okładka. Jest śliczna i idealnie oddaje klimat książki. Ta historia jest słodka i przyjemna, ale do tego pełna pasji. Wielką pasją Mii jest balet, czuć że jest to najważniejsza rzecz w jej życiu. Autorka świetnie oddaje klimat nie tylko sali teningowej, gdzie liczy się tylko taniec, pełne skupienie, perfekcyjne ruchy, pasja, ale również Paryża - miasto miłości, swobodne, ciepłe, pełne zabytków i ... dobrego jedzenia😊. Kolejna książka, którą sprawiła, że czytając ją miałam ochotę coś zjeść 🤭.
    Historia Mii pokazuję, że warto dążyć do spełnienia marzeń. Tylko czy trzeba mieć jedno tylko marzenie??? A może z czasem i marzenia się zmieniają??? Ważne by cieszyć się drogą, która do nich prowadzi. Być skupionym na celu, ale nadal cieszyć się życiem, nie ograniczać się do jednego. Bo plany planami, a życie i tak swoje😊. Jeżeli lubicie książki młodzieżowe, pełne pasji i przygód, to jest lektura dla Was. Ja świetnie się bawiłam czytając to i śmiało Wam polecam😊.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta historia wydaje się słodka (dodatkowo z tym, że kiedyś tak uwielbiałam croissanty), ale może nie wkręciłam się tak w tą opowieść, ponieważ nigdy nie byłam we Francji i nie miałabym z kim zwiedzać Paryża. Być może wyzuta już jestem z wszelkiego romantyzmu i na podobne książki umiem powiedzieć tylko - no tak, słodka. Faktycznie. Dla mnie to jednak typowa młodzieżówka, choć z poważniejszym (chwilami) tematami niż te, które widzimy na rynku wydawniczym codziennie. Poza równie słodkim kolorem okładki zapowiadającej różowy klimat, nie mam pojęcia, z czym ta lektura się wiążę, ponieważ ani nie znam autorki (trudno by było, skoro to debiut), ani tego wydawnictwa. Także trudno mi powiedzieć, jednak sądzę, że to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ słodko!! I jest rodzinna zagadka i spełnianie marzeń, a do tego ten romans. A jeszcze gdy czytam, że jest to historia lekko napisana, z "dużą porcją barwnych opisów, fajnych dialogów oraz z wielką dawką emocji, uczuć i w ogóle takiej pasji', to pozostaje mi tylko jedno. Zdobyć książkę i przeczytać tę historie.

    OdpowiedzUsuń
  6. To chyba nie jest lektura dla mnie. Zbyt cukierkowa i słodka. Nie przepadam za takimi historiami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niektórzy tutaj nie przesadzają trochę z długością tych komentarzy? Rozumiem kilka zdań od siebie, ale po co powtarzać cały opis bądź zdania z recenzji wyżej? 🤔 Nie rozumiem ludzi. A co do młodzieżówek, jak na razie podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mimo,że to młodzieżówka, to nawet i dorosły czytelnik,może się w niej zaczytać. Taka fajna historia dla chwili relaksu i oderwania myśli i głowy od tych wszystkich trudów dnia codziennego,złych myśli. Taka książka na chwileczkę czytelniczego zapomnienia, na momencik wytchnienia 🥰Bardzo dziękujemy za świetną recenzję 😘B.B

    OdpowiedzUsuń