środa, 10 marca 2021

K.N. Haner - "Dziedziczka. Efekt Ericka"

Autor: K.N. Haner

Tytuł: Dziedziczka

Wydawnictwo: Edipresse Polska

Data wydania: 2021

Ilość stron: 192

Opis:

Dziedziczka. Pierwsza część sagi rodziny Donellów.
Megan Donell ma wszystko: urodę, talent, kochających rodziców i gigantyczną fortunę. Jej rodzina jest jedną z najbogatszych w Nowym Jorku. Mimo to Meg nie zachowuje się jak typowa miliarderka. Nie lubi luksusu i przepychu, chce do wszystkiego dojść sama i ciężko na to pracuje. Kończy studia w najbardziej prestiżowej szkole kulinarnej na świecie, zamierza zostać szefem kuchni. Nagle na jej drodze staje przystojny Erick Evans,który zmienia jej życie o 180 stopni. I wszystko byłoby dobrze, gdyby Evans nie miał tylu tajemnic, a w jego spojrzeniu nie czaiłby się niepokojący mrok.
Czy Meg ulegnie jego urokowi?

Recenzja:

Nie wiem nawet, jak zacząć tę recenzję. Wiem, że K.N. Haner umie pisać romanse, bo już niejeden przeczytałam - i chociaż zwykle mnie one nie zaskakiwały pod względem fabuły, bo mniej więcej wiedziałam, co się wydarz, to jednak było to wszystko przyjemnie napisane, chciało się czytelnikowi czytać, a do tego wszystkiego sceny seksu były - ale nie były odpychające i powiedziałabym, że nie było ich w nadmiarze. Co więc się zadziało w "Dziedziczce"? Zaraz opowiem Wam wszystko dokładniej, żebyście zrozumieli mój ból...

Megan jest córką multimilionera (albo nawet miliardera - teraz to już nie pamiętam), ale nie chce korzystać z ich pieniędzy, więc pracuje jako kucharka, a czasem nawet kelnerka, pod panieńskim nazwiskiem swojej matki. Warto byłoby zapytać, czego Megan nie ma - bo ma cudownych rodziców, talent, w życiu wszystko jej się układa, może korzystać z rodowych pieniędzy (chociaż nie chce, a był taki moment, gdzie ojciec jej siłą wciskał mieszkanie w centrum Nowego Yorku - a pewnie, skoro był on taki bogaty i autorka podkreślała to na każdym kroku, to pewnie byłoby go stać na sto takich mieszkań). Do tego wszystkiego Megan jest seksowna jak diabli i widzą to wszyscy, tylko nie ona sama, bo jak sama przyznaje - zwykle się z facetami przyjaźni, a miała tylko jeden bardziej poważny związek, oparty głównie na seksie. Niemniej jednak każdy facet i tak się za nią ogląda - a to w pracy, a to podczas wypożyczania samochodu na ślub jej siostry... 

Pewnego dnia poznaje ona Ericka Evansa. Kolejny bogacz, który jest przystojny niczym sam diabeł. Otacza się w luksusie - i chociaż Megan takimi osobami gardzi, szybko się do niego przekonuje i co więcej: lądują w łóżku. Wiadomo, że Erick skrywa jakąś tajemnicę, ale w tej części nie do końca się dowiadujemy o co chodzi (myślę jednak, że to będzie bomba w kolejnym tomie). Niemniej jednak, nawet, jak Megan to wie, to i tak nie jest w stanie wyzwolić się spod uroku Ericka, który czasem zachowuje się tak, jakby Megan po kilku dniach była już jego - i jakby tylko on mógł o niej decydować i inne takie, co niezmiernie mnie irytowało. 

Na tym skończę opowieść, bo opowiedziałam taki wstęp fabuły - co patrząc na to, że książka nie liczy nawet dwustu stron i ma dosyć dużą czcionkę, to w sumie tak, jakbym opowiedziała właściwie większość wydarzeń. Ogólnie autorka robi tutaj w drugiej połowie co najmniej maraton seksu - i właściwie oprócz tego mało co się dzieje. Ot, podpisałabym to chyba bardziej pod erotyk niż romans, bo faktycznie: zalotów było mniej niż faktycznej fizycznej bliskości głównych bohaterów.

No i wydaje mi się, że to, że ta książka liczy tylko tyle stron, jest jej największym zarzutem. Ja wiem, że pomysł na tę serię, w której wydawane są te książki jest taki, że pojawiają się one częściej, są one tańsze, a jednocześnie trochę mniej objętościowo to wychodzi. Autorka pewnie będzie chciała z tego zrobić bardziej rozbudowaną serię - tak mi się wydaje, że spokojnie z trzy, może nawet pięć książek będzie, jak nie więcej. W końcu zwykle książki K.N. Haner liczyły sobie ponad trzysta stron, czasem nawet były z nich niezłe cegiełki, w które potrafiłam się emocjonalnie zaangażować. Tutaj w "Dziedziczce" trudno mi było znaleźć wiele plusów, bardziej mnie ta historia irytowała.

Może później będzie lepiej - tak myślę i myślę, że dam szansę kolejnej części. Zwykle książki tej autorki naprawdę do mnie docierały - i świetnie się przy nich bawiłam. Tutaj coś nie zagrało - a przynajmniej nie do końca. Wszystko wydawało mi się zbyt idealne, szybko przeszło z niechęci do miłości, a seks stanowił główną część tej książki. Nie wiem więc, co mam myśleć. Na pewno nigdy to nie będzie moja ulubiona książka tej pisarki - na ten moment to jest według mnie najgorsza książka, którą napisała (a nie czytałam chyba tylko dwóch książek od tej autorki). 

Podsumowując - bo więcej nie chcę pisać na temat książki, która nie ma nawet dwustu stron, żeby za dużo nie spojlerować - oceńcie sami, czy chcecie dać tej książce szansę, czy raczej będziecie się starali ją unikać. Decyzja należy do Was. Ja w tej kwestii nie pomogę. 

Dodam tylko, że moja opinia nie oznacza, że jest to słaba książka i totalna klapa. Znam osoby, którym ten wstęp się podobał. Dla mnie jednak był to jednak naprawdę tylko wstęp do czegoś większego, więc oceniając tylko "Dziedziczkę. Efekt Ericka" - było średnio, nie do końca mi tam wszystko pasowało. Ale wiem, że K.N. Haner umie zaskoczyć, więc kolejny tom (który ma wyjść bodajże za ok. 5-6 tygodni) będzie już lepiej napisany i będzie bardziej skupiony na jakichś plot twistach, a nie tylko na sferze seksualnej. Tego mi zabrakło - tych porywających zagrywek w akcji, które sprawiają, że od książek pani Kasi nie da się odkleić. 
Co przyniesie nam czas? Zobaczymy. Dam znać!

9 komentarzy:

  1. Jak narazie czytałam tylko jedna książkę N. K. Haner i strasznie mnie znudziła. Zaczęłam druga i ja porzuciłam co bardzo, bardzo rzadko mi się zdaża. Zupełnie nie wiem czemu. Jakoś pisanie tej autorki zupełnie do mnie nie przemawia. Nie wiem czy to wina książek które czytałam, zaczęłam, może nie trafiłam na tą właściwą. Mam w domku 3 książki tej autorki, jeszcze nie dotykane i boję się po prostu za nie wziąść. Raczej wątpię czy po tą nową sięgnę, jak od razu zapowiada się dziwnie, podziękuję tym razem

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki Kasi N. Haner. Czasami mam jednak wrażenie, że autorki daje porwać się panującym modom, przy okazji próbując je przełamać. Może i w tym przypadku tak było. Ostatnio na polskim rynku pojawiło się mnóstwo erotyków, jednak zdecydowana większość z nich były wpisane w mafijne środowisko. Tutaj owszem erotyk jest, ale czy będzie mafijny?
    Ponadto mam wrażenie, że ta część to tylko wstęp, do tego co będzie się działo. Nudny, przydługi wstęp, które jednak musi być, by później było już tylko lepiej ( taką mam nadzieję). Dlatego ja swoją decyzję zawieszam i uzależniam od recenzji kolejnych części tej serii.
    Ps. Bardzo dobrze rozumiem rozterki recenzentki. Pewnie moje odczucia byłyby podobne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wydaje mi się, że przy kolejnej części (bodajże za 6 tygodni), wszystko się wyklaruje - czy jednak ta książka okaże się super, jak inne książki pani Kasi, czy jednak coś w niej nie będzie do końca grało :D Na razie mam rozterki wewnętrzne :c

      Usuń
  3. Przyznam się szczerze, że nie sięgam po książki tej autorki. Nie lubię powieści erotycznych. Dla mnie prawie zawsze ten sam scenariusz. A ta recenzja utwierdza mnie w przekonaniu. Ona, on... Piękni wszyscy... Często bogaci, nic im nie brakuje. Pierwsze spotkanie i miłość. I tutaj Megan ma wszystko, Erick samiec niebywały... Łóżko... Tajemnice. No cóż, wolę inne powieści, bardziej realistyczne, z życia, pełne miłości, codziennych trosk, radości, wciągające od pierwszej strony. K.N.Haner /Katarzyna Nowakowska/ ma na pewno moc swoich zwolenniczek, które uwielbiają jej powieści. I bardzo dobrze. Literatura taka powinna być. Dla każdego coś dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Poczekam na kolejne tomy, jak rozwinie się akcja, ten mnie raczej nie przekonał do sięgnięcia po książkę. Za erotykami nie przepadam, ale czytałam, że w jej książkach pojawiają się elementy sensacji i thrillera. Czekam, jak dalej się potoczy akcja i czy warto wytrzymać ten wkurzający wstęp z alfa samcem.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Dziedziczka. Efekt Ericka" krótka, lekka historia (jak dla mnie wytęp do opowieści), nie wymagająca lektura. W moim odczuciu wszystko za szybko, zbyt dużo jak na taką objętość książki. Jak na razie odpuszczam może kiedyś (zobaczymy jak kolejne części będą odbierane). Jak dla mnie takie historie po przeczytaniu już ich się nie pamięta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam pióra autorki, a ten tytuł zupełnie do mnie nie przemawia. Brzmi jak wiele innych, których pełno na rynku wydawniczym 🙁

    OdpowiedzUsuń
  7. K.N. Haner mnie przeraża, przeczytałam tylko jedną jej książkę i drugi raz... nie... Szczególnie że ta seria prezentuje się dość słabo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam jeszcze żadnej powieści tej autorki, choć jedną czeka już jakiś czas w kolejce,ale czas nie jest przyjacielem ani sprzymierzeńcem w czytaniu książek. Kilka erotyków przeczytałam,ale to zdecydowanie nie są moje klimaty,choć tamte były naprawdę bardzo dobre. Po tą, nie mam zamiaru sięgać, bo obecenie jest dużo innych książek z mojego gustu,które są warte zaczytania się,ale czasu brak, aby mieć przyjemność zaczytania, najlepiej to robić wieczorem. Najbardziej z niej podoba mi się okładka😍 Nie ma gołej klaty tylko twarz,oczy i miny,które wyrażają wiecej niż 1000 słow i dużo bardziej tak okładka przyciągnie czytelników🥰 Bardzo dziękuję za recenzję,😘 B.B

    OdpowiedzUsuń