poniedziałek, 25 stycznia 2021

Samantha Young - "Twoja wina"

Autor: Samantha Young

Tytuł: Twoja wina

Wydawnictwo: Burda Książki

Data wydania: 2021

Ilość stron: 368

Ocena: 7/10

Opis:

Od przyjaciół do kochanków, od kochanków do śmiertelnych wrogów – Samantha Young porywa wielowarstwową, hipnotyzującą powieścią o miłości, która pali za sobą wszystkie mosty.
Jane Doe tuła się po rodzinach zastępczych, rozpaczliwie szukając odrobiny ciepła. Gdy poznaje Lornę i jej przystojnego brata Jamiego, ma wrażenie, że wygrała los na loterii. Wreszcie czuje, że ma dom.
Jest tylko jeden warunek, Lorna postawiła sprawę bardzo jasno: Jane nie wolno zakochać się w Jamiem.
Problem w tym, że to już się stało. A ich uczucie pochłonie wszystko.
Lata później, po tym, jak ich świat legł w gruzach, Jamie jest gotów wyrównać rachunki z każdym, kto w niezwykłym i magicznym, a jednocześnie mrocznym i pełnym przemocy Hollywood skrzywdził jego samego i jego rodzinę. Lista jest długa, a na samym jej szczycie znajduje się Jane.
I nawet dawne, ale wciąż żywe uczucie nie skłoni go, by okazał jej litość.

Recenzja:

Samtha Young to mistrzyni - pisarka jakich mało, a ja uwielbiam jej książki, bo jest naprawdę mistrzynią pisania romansów, tworzenia fajnych, realnych (bardzo ludzkich) bohaterów i silnych emocji. Niby "Twoja wina" jest zaklasyfikowana jako trzeci tom - ale nie ma nic wspólnego z pozostałymi, więc bez znajomości poprzednich części, sięgnęłam po tę pozycję, żeby zobaczyć, jak potoczą się losy Jane i Jamiego. I muszę przyznać, że było naprawdę nieźle!

Jane Doe poznajemy, kiedy ma ona trzynaście lat i jest w swoim nowym domu zastępczym, w którym chciałaby już zostać do momentu, w którym osiągnie pełnoletność. Szybko też okazuje się, że poznaje ona przypadkowo dziewczynkę, w tym samym wieku, która przeprowadziła się w ich okolice - Lorna, bo tak się ta dziewczynka nazywa, od razu obiecuje Jane przyjaźń do grobowej deski, ale stawia kilka warunków - w tym tu, że Jane nie może zakochać się w jej bracie, który od początku wpadł w oko głównej bohaterce... Ale cóż zrobić? Jane zgadza się na ten warunek. 

Mijają lata, Jane dalej kocha Jamiego, ale też nie chce robić nic, aby zasmucić swoją przyjaciółkę, która obecnie jest straszną jędzą, która ze wszystkich sił stara się wykorzystywać główną bohaterkę do własnych zachcianek i planów. Okazuje się jednak, że Jamie także obserwował rozwój Jane i też zaczyna do niej żywić silniejsze uczucia - wyczekując jednak, aż Jane stanie się pełnoletnia, nim przyzna jej się do tego, że on także jest w niej zakochany.

Cóż, to romans, więc jak się domyślacie - Jane i Jamiego dalej będzie do siebie ciągnęło, nawet mimo tego, że Lorna będzie zraniona. Nie jest to jednak koniec ich problemów, a dopiero początek, bo prawda jest taka, że przyszłość rysuje się dla tej pary w dosyć ciemnych barwach, pomimo miłości, która ich łączy...

Nie chcę za dużo spojlerować, bo wydaje mi się też, że opis zdradza jedno późniejsze wydarzenie, które spokojnie można byłoby ominąć, tworząc mniej szczegółowy opis lub skupiając się po prostu na początkach wydarzeń. Niemniej jednak "Twoją winę" samą w sobie warto poznać, bo nawet ten opis nie zdradza właściwie żadnych większych przewrotów w akcji - a przynajmniej nie precyzuje o co dokładnie chodziło. 

"Twoja wina" napisana jest w taki sposób, że dosłownie chce się to czytać. Jak wspomniałam wyżej, pani Young jest mistrzynią w kreowaniu postaci, tworzeniu opisów, dialogów, wyrażaniu emocji... Widać, że świetnie zna się na literaturze kobiecej i "umie w nią", że tak to ujmę. Nawet sceny seksu są fajne i nie są przesadzone czy odpychające - co dla mnie jest dużym plusem! To, co było dla mnie minusem, to fakt, że końcówka potoczyła się trochę zbyt szybko - według mnie można by dołożyć chociaż jeszcze z piętnaście stron, żeby to po prostu miało więcej sensu, natomiast i tak zachowana jest klasa.

Dla mnie ta pozycja zasługuje na solidną siódemeczkę i uważam, że kolejne spotkanie z Samanthą Young po raz kolejny było bardzo ciekawe i owocne. Nie mogę się doczekać, kiedy pojawi się jakaś jej kolejna powieść, bo z nią na pewno też się zapoznam. Na razie mam do nadrobienia chyba ze dwie książki - ale mam je już na półce, więc to tylko kwestia czasu, nim nadrobię te pozostałe tomy tej serii (które, powtórzę, z "Twoją winą" się nie łączą!). 

Mam też wrażenie, że nowe wersje okładek do Samanthy Young są utrzymane w podobnym stylu i podobnej koncepcji, więc można sobie zrobić fajny zbiór jej pozycji, co będzie świetnie wyglądać na półce. Ale, jeśli się nie mylę, czcionka jest ta sama lub bardzo podobna, a do tego zawsze jest jakaś para na grafice. Dla mnie - ta spójność jest zdecydowanie na plus!

Podsumowując: koniecznie musicie zaznajomić się z powieściami Smanthy Young! Jeśli jeszcze jej nie znacie, to koniecznie musicie to zmienić! Równie dobrze możecie zacząć od tej pozycji, chociaż wydaje mi się, że na start można byłoby wybrać coś bardziej romantycznego (np. od serii On Dublin Street) - bo tutaj jednak jest też sporo akcji i problemów. Mimo wszystko bardzo gorąco polecam "Twoją winę", bo to naprawdę niezła pozycja. 


9 komentarzy:

  1. Autorka znana mi z nazwiska od dawna, ale nie czytałam jeszcze jej powieści. Muszę to zmienić. Patrząc na tytuł tej nowości, zaraz nasuwa mi się książka D. Awolusi - "Twoja wina" - ten sam tytuł...

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Samanthe Young, moim skromnym zdaniem jedna z najlepszych autorek romansów. Każda jej książka jest pełna emocji, cudownie napisanych, aż samemu czuć ból, nadzieję, radość A nawet miłość, żyje się i czuje emocje bohaterów, nie każdy tak umie pisać. Nie da się nie lubić jej bohaterów. Nie sa wykreowani na niewiadomo kogo, są to przeważnie zwykli ludzie z którymi chętnie by się każdy zapoznał w życiu.
    Cóż na to poradzę uwielbiam jej książki, ta napewno znajdzie się na mojej półce, koło pozostałych. Już się nie mogę jej doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam powieści Samanthe Young... wydają się lekkimi lekturkami. Jesli ktoś lubi takie powieści obyczajowe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo cenię Samanthe Young mam na koncie kilka książek z dorobku pisarki, świetne historie, pełne emocji po prostu trudno oderwać się od nich, dobrze wykreowanymi bohaterami. "Twoja wina" wzbudza zainteresowanie, historia Jane oraz Jamiego wydaje się cięższa bardziej emocjonalna niż poprzednie książki autorki. Piszę się na nią.
    P.S. Czekan na książkę z serii Hart's Boardwalk (tom 4) może wiadomo kiedy będzie u nas wydana.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze zetknięcie z twórczością Pani Young nastąpiło u mnie w poprzednim roku i to za sprawą recenzji z bloga, a dokładnie pozycji - „Żyj szybko, kochaj głęboko". Zamówiłam ją zachęcona dobrą recenzją, a potem przepadłam i przyznam, że zarwałam wtedy kilka godzin snu w nocy, aby jak najszybciej przeczytać książkę. Cenie autorkę, za okładki jej książek, które są w takim romantycznym, pełnym ciepła klimacie. Uosabiają ludzie uczucia, ukazują ludzi. Tak samo, jak jej historię Jane oraz Jamiego, których życie nie rozpieszczało. A których uczucie należało do tych z gatunku zakazanych. Ciężko mi opisać jakiś negatywny element tej książki, znaleźć coś, co by nie pasowało mi. Ja po prostu aż przebieram nogami, aby jak najszybciej dostać tę książkę w swe ręce, jestem głodna wrażeń, ciekawa tego, co wydarzyło się w domu, jak potoczyły się relacje tych dwojga, że obecnie ona stoi na czele listy jego wrogów, chociaż wcześniej stanowili dla siebie miłości swego życia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyjaźń, która stawia warunki, to nie przyjaźń. Nazwisko autorki obiło mi się o uszy, ale jej prozy nie znam. I to chyba nie dla mnie powieści. Chociaż kto wie, może kiedyś się skuszę ☺

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedyne, co nie jest spójne, to nazwisko autorki na grzbiecie w porównaniu z innymi książkami. A co do reszty, to "Twoja wina" jest następną ksiązką w kolejce. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś sięgnęłam po jedną z jej książek, nie pamiętam już tytułu. ale może nie byłam w nastroju, nie wciągnęła mnie. Możliwe, że w przyszłości jeszcze raz spróbuję i odbiór będzie inny, czasami tak się zdarza. Ale jeszcze nie teraz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Samantha Young należy do grona tych współczesnych autorek, które bardzo mnie zaskakują. Trudno mi bowiem jednoznacznie określić, czy lubię jej utwory, czy pozostawiają one po sobie negatywne wrażenie.
    Pozycje jej autorstwa, które miałam w rękach, zdawały się sprawiać wrażenie takich, na które autorka do końca nie miała pomysłu. Są to przyjemne historie, ale zawsze mi czegoś w nich brakuje. A to szerzej rozwiniętych, moim zdaniem, ważnych wątków, a to skrócenia tych, które ciągną się w nieskończoność i sprawiają, że zaczyna wionąć nudą, a które na przedstawienie ich z tak szerokim rozmachem wcale nie zasługiwały.
    Każde spotkanie z ta autorką coś po sobie pozostawia, ale w moim przypadku jest to coś bez większych ochów i achów.
    Aleksandra Miczek

    OdpowiedzUsuń