piątek, 25 września 2020

Hanni Münzer - "Poławiacze dusz"

Autor: Hanni Münzer
Tytuł: Poławiacze Dusz
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 2 września 2020
Liczba stron: 382
Ocena: 8/10

Opis:

Thriller Hanni Münzer, autorki niezapomnianej "Miłości w czasach zagłady" i "Marlene".

"Poławiacze dusz" rozpoczynają czteroksiąg, w którym czytelnicy zakochają się jak w poprzednich książkach Hanni Münzer.

Sekrety Kościoła i jezuitów, morderstwa, porwania i spiski, uwodzicielscy policjanci i szpieg oraz wielka namiętność. A wszystko pod słonecznym niebem Włoch.

W trakcie prac remontowych w willi norymberskiego przedsiębiorcy znaleziono skarb znany z rodzinnych legend. Pod nieobecność gospodarza zajmuje się nim jego brat, biskup Bambergu, ale wkrótce zostaje zamordowany w tajemniczych okolicznościach.

Tymczasem w Rzymie śmiertelnie chory generał jezuitów powierza misję związaną z równie sensacyjnym odkryciem sprzed lat młodemu zakonnikowi Lukasowi, bratankowi zamordowanego biskupa… Generałowi nie jest jednak dane umrzeć śmiercią naturalną. Kiedy policja ujawnia ciało, podejrzenie pada na Lukasa, ostatniego rozmówcę denata.

Widocznie komuś bardzo zależy, by sekrety, które mogą spowodować wstrząs w zakonie, Kościele i całym chrześcijaństwie nie zostały ujawnione. Życie Lukasa, jego bliźniaczej siostry Lucie oraz dawnej miłości, dziennikarki Rabei jest w niebezpieczeństwie, i wtedy przebrzmiała namiętność wybucha z nową siłą.

"…tylko miłość może jeszcze uratować świat".

Recenzja:

Czy mamy tutaj jakiś fanów historii z ukrytymi skarbami, tajemnicami, starymi historiami? Nie wątpię w to, że jest tu Was sporo, a więc mam coś, co może Was zainteresować. Miałam już styczność z tą autorką przy okazji jej książki Miłość w czasach zagłady, a tym razem na tapet nieco inny klimat, a mianowicie Poławiacze dusz.

Dwóch hydraulików, podczas prac w starej willi, odkrywa skrytkę, w której znajduje się wiele cennych ksiąg, które mogą być zaginionym przed laty skarbem rodzinnym. Pod nieobecność właściciela domu, dostają się one w ręce jego brata, biskupa Bambergu, który wkrótce zostaje zamordowany w tajemniczych okolicznościach. W sprawę zostanie zamieszany pewien Jezuita, który otrzyma zadanie powiązane z owymi księgami. Sekrety Kościoła, morderstwa i spiski, to będzie towarzyszyło czytelnikowi przez całą lekturę.

Jeśli chodzi o tematykę sekretów kościelnych, nawet tych wymyślonych na potrzeby historii, to wiele nie potrzeba, a ja jestem już kupiona. Także nic dziwnego, że jak tylko przeczytałam opis tej książki, to musiałam ją mieć. Nie tylko się nie zawiodłam, ale i nie mogę się doczekać kontynuacji.

Bardzo ciekawy jest wątek miłosny w tej książce. Takie trochę zakazane uczucie Jezuity i jego znajomej, zatwardziałej ateistki. Mnie bardzo się podobał, jednak wydaje mi się, że może on być kwestią sporną w tej książce i niektórzy czytelnicy mogą uznać go za zbędny. Ja uważam go za fajne dopełnienie i przełamanie tej wartkiej akcji.

Wspominałam już, że miałam okazję poznać autorkę przy okazji innej książki i tym razem równie bardzo spodobał się mi jej styl. Po krótkim rozkręcaniu historii, akcja przyśpiesza i tak na prawdę nie zwalnia do samego końca. Czasem faktycznie przydałby się jakiś moment oddechu, nielicząca tego wątku romantycznego, aby zebrać myśli. Autorka wrzuca czytelnika w wir akcji i pościgów, okraszając to bardzo wciągającym klimatem, który momentami jest duszy i bardzo gęsty. Tak mi się podobało, że ciężko mi było się oderwać od lektury.

Jak pewnie zdążyliście się domyśleć, fabuła nie należy do najoryginalniejszych i wiele motywów jest już doskonale wszystkim znanych, jednak zakończenie tej książki, to coś na co warto czekać, nawet jeśli nie do końca będziecie przekonani do tej pozycji. Zastanawiam się, jak autorka pociągnie dalej tę historię i jak potoczą się losy bohaterów, bo można tutaj obrać różne drogi. 

Jestem bardzo ciekawa, jak wypadną kolejne tomy tej serii, a będzie ich jeszcze ponoć trzy i nie mogę się ich już doczekać. Myślę, że Poławiacze dusz będą idealną historią na te zbliżające się jesienne, coraz dłuższe wieczory, więc zaopatrzcie się w nią szybko. Ja czekam na kontynuację.

Z książkowymi pozdrowieniami,
Klaudia.

10 komentarzy:

  1. Jeszcze nie znam twórczości tej autorki, ale wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam nic tej autorki i widzę, że koniecznie muszę to nadrobić. Wychowana na Panu Samochodziku, uwielbiam książki, w których pojawiają się tajemnice i ukryte skarby. Mam nadzieję, że kolejne tomy pojawią się w miarę szybko i nie trzeba będzie czekać w nieskończoność. Podoba mi się okładka, lubię takie, które nawiązują do treści książki i nie są oklepane.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna okładka. Autorki nie znam, ale ta powieść zapowiada się interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem fanką takich historii za sprawa Dan'a Brown'a. Lubię książki z wątkiem religijnym tam gdzie mamy teorie spiskowe, zagadki do odgadnięcia które prowadzą do skarbu, wiedzy na temat Kościoła. Hanni Münzer jest dla mnie nieznana nie czytałam żadnej książki która wyszła spod pióra pisarki ale jestem zaciekawiona jej twórczością. "Poławiacze dusz" będzie dla mnie idealna lubię książki przygodowe a tu mamy tajemnice które nie powinny wyjść na światło dzienne, morderstwo do tego też romans oj nie będę się nudzić czytając książkę. Zapisują sobie tą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje się być ciekawą książką jednak nie jestem do niej przekonana w stu procentach. Mam pewne wątpliwości których, nie umiem wyjaśnić. Mimo, że tajemnice, zagadki, przygody i pościgi to coś co uwielbiam to mimo wszystko w dalszym ciągu nie mam takiego entuzjazmu jak przy poprzednich książkowych propozycjach. Nie potrafię wyjaśnić, ani zrozumieć dlaczego mam takie odczucia. Dlatego postanowiłam dodać ta książkę na listę rezerwową. Może muszę bardziej dojrzeć do podjęcia tej decyzji?
    Ilość stron wydaje się odpowiednia jednak nie potrafię w pełni wypowiedzieć się na ten temat ponieważ mam mieszane uczucia co do tej książki.
    Okładka jest ładna i schludna. Podoba mi się cień kobiety w które, włożone są budynki. Jest to niezwykle ciekawa okładka.
    Jak już wspomniałam nie wiem czy przeczytam ta książkę ze względu na moje odczucia co do niej. Nie skreślam jej jednak całkowicie z listy ponieważ może kiedyś zapragnę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś do tego wszystkiego niewiele ma się sam tytuł tej powieści... Ale kto wie, może to właśnie zakończenie więcej w tym temacie wnosi. Niestety, o "Miłości w czasach Zagłady" (zagłada i Zagłada ma tutaj znaczenie?) słyszałam, ale nie czytałam, za bardzo się bałam, przyznaję. Po "Tatuarzyście z Auschwitz" się wkurzyłam na podobnej gatunkowo wyobraźni, ale nie mówię ostatecznego nie, po prostu nie spotkałam jeszcze na tyle dobrego gatunku, by zmienić zdanie. Albo przyzywającej recenzji. Kto wie, co mnie w końcu zachęci, bo coś mi się zdaje, że muszę jeszcze przeczytać przynajmniej jedną/ dwie podobne pozycje, by w ogóle wyrobić sobie ostateczną opinię o tym stylu gatunkowym (po jednej nie ma co, prawda? Byłoby niesprawiedliwe dla reszty).
    Co to prezentowanej fabuły innej książki autorki, to rzeczywiście, najbardziej się rzuca w oczy powtarzająca treść, te same motywy, które już każdy czytelnik spotkał na swojej drodze. Ja to widzę źle, ale prawdą jest, że genialny autor będzie potrafił stowrzyć z tej historii coś odkrywczego. Choćby na końcu lektury. Jak ktoś to ujął? Nie ukrywajmy, że wszystko już było i teraz tylko bawimy się w odgrzewane kotlety w różnych zwariowanych wariacjach. Gra może być niezła, pomysłowość jest tu kluczem. I wyobraźnia. I talent. Wszystkie narzędzia, którym dysponujemy.
    Jeśli chodzi o okładkę, to owszem, niezła, schludna, ale za bardzo mi się gryzą trzy rzeczy tak ogólnie - zapowiadana treść, okładka i tytuł. One w ogóle ze sobą nie współgrają, jak dla mnie, coś tu jest wyraźnie nie tak.
    Co do wątku miłosnego? Wydaje się faktycznie nieco wbity na siłę, aby zainteresować tych czytelników, których główny motyw nie zachwyci. A ta wybrana para, Jezuita i ateistka, bardzo wierzący i nie wierząca w ogóle? Na pierwszy rzut oka to się skrzywiłam, ale... na drugi dość ciekawe, jakby się tak zastanowić. Czy tylko tajemnica może powiązać tak różne dwa brzegi? Ich dyskusje muszą być dobre, siłą rzeczy (choć podejrzewam, że kłótnie, co prawda, stracia dwóch odmiennych charakterów).
    Jeśli chodzi o powzięty tok zagadek, to tak samo jak ktoś w poprzednij komentarzach rzucił - takie odkrywanie kojarzy mi się klasycznie z Danem Brownem, szczególnie przez użyty wizerunek konkretnego miasta. Ciekawe, jak tutaj radzi sobie ta tajemnica. Koniec końców nie, że tą pozycję skreślam, ale wydaje mi się, że czegoś tu brakuje. Tylko czego?

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko byłabym w stanie przełknąć, nie znalazłabym ani jednego negatywnego elementu, gdyby nie to, że tekst znajdujący się na samym dole okładki dla mnie jest mało czytelny, wręcz powiedziałabym, że rozmazany. U góry wszystko cacy, a na dole, jednak zepsuta idealna perfekcja. Spodobał mi się motyw jakby miasta, przedstawionego za pomocą szkicu, w dolnej połowie okładki i zarys kobiety, a właściwie fragmentu jej sylwetki, który zdaje nam się wyłaniać z miasta. Jak gdyby to ona je uosabiała, jak gdyby to ona była tym miastem. Zakochałbym się w okładce od 1 wejrzenia, jednak ten mały element na dole stanowczo do poprawy. Fabuła przedstawia nam historię, gdzie dowiadujemy się, że w trakcie prac remontowych w norymberskiej willi zostaje odkryty skarb znany dotychczas z rodzinnych legend, a zajmujący się nim pod nieobecność brata, właściciela posiadłości biskup Bambergu wkrótce ginie. Z kolei w Rzymie śmiertelnie chory generał jezuitów powierza misję młodemu zakonnikowi Lukasowi, który tak się składa, że jest bratankiem zamordowanego biskupa. Wkrótce generał ginie, a w roli podejrzanego widziany jest Lukas. Jak możemy zobaczyć w opisie ("Widocznie komuś bardzo zależy, by sekrety, które mogą spowodować wstrząs w zakonie, Kościele i całym chrześcijaństwie nie zostały ujawnione. Życie Lukasa, jego bliźniaczej siostry Lucie oraz dawnej miłości, dziennikarki Rabei jest w niebezpieczeństwie, i wtedy przebrzmiała namiętność wybucha z nową siłą."…tylko miłość może jeszcze uratować świat".). Nie mogę się oprzeć skojarzeniom z książkami Dana Browna, z sekretami, tajemnicami związanymi z religią, kościołem, których doświadczymy również w fabule "Poławiacza dusz" od Hanni Munzer. Nie jest to do końca oryginalna tematyka, zapewne wiele z nas widziało już niejednokrotnie elementy fabuły, jakich doświadczymy i tutaj. Jednak dla mnie, jako fanki powieści w tym właśnie typie, ze skarbem, z tajemnicami jest to pozycja obowiązkowa do przeczytania. A czy nie zawiodę się po lekturze? To tylko czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy w oczy rzuca się opis.. mega długi opis, aż przyznam, że nie chciało mi się go całego czytać. Nie wydał mi się jakoś bardzo interesujący. Recenzja również nie zdołała mnie zaciekawić, czegoś w niej zabrakło, już od pierwszego akapitu czułam, że jakoś nie za bardzo ta książka mnie wciąga. Może dlatego, że sekrety kościołów nie są dla mnie ciekawe, w sumie to nigdy nie czytałam książek z takim motywem, ale nie ciągnie mnie do nich. Nie wiem jak jest tutaj z tym wątkiem miłosnym, ale faktycznie są takie książki w których on jest zbędny.
    Nie wiem co mogłabym dodać więcej o tej powieści, wiem tylko, że raczej nie zagości ona u mnie.
    Okładka jest bardzo ładna, z początku myślałam, że to romans historyczny, lub ogólnie romans. Nawet pokusiła bym się z samej okładki o przeczytanie tej pozycji ponieważ zmylila mnie ona. Jednak niestety po recenzji wiem, że to nie powieść dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam dwie pierwsze książki autorki, ale lektura ich przede mną. Opis tej i Twoja recenzja bardzo mnie zaciekawiły, jako miłośniczka książek Rollinsa, filmów o Indianie Jonesie nnd pewno pokocham tę serię ! Zapisuję sobie tytuł, muszę przeczytać ❤

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka nie potrzebuje specjalnej rekomendacji. Kusi, kusi i kusi. Dam się jej skusić. Czuję, ze nie będę żałować.
    Aleksandra Miczek

    OdpowiedzUsuń