czwartek, 7 maja 2020

Trudi Canavan - "Złodziejska magia"

Autor: Trudi Caravan
Tytuł: Złodziejska magia
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 13 maja 2014
Liczba stron: 560
Ocena: 8/10

Opis:

Pierwszy tom niecierpliwie wyczekiwanej kolejnej trylogii najpopularniejszej autorki fantasy ostatniego dziesięciolecia.
W świecie, w którym magia napędza rewolucję przemysłową, student archeologii, Tyen, odkopuje księgę zwaną Vella, która posiada zdolność odczuwania. Vella ­– niegdyś młoda czarodziejka zajmująca się introligatorstwem – została zmieniona w pożyteczne narzędzie przez jednego z najpotężniejszych czarnoksiężników wszechczasów. Od tamtej chwili zbiera informacje, między innymi kluczowe wskazówki na temat katastrofy czekającej świat Tyena.
Tymczasem w krainie rządzonej przez kapłanów Rielle, córkę farbiarza, nauczono, że posługiwanie się magią oznacza okradanie aniołów. Wie jednak, że ma do tego talent, i że w mieście przebywa pewien zdeprawowany człowiek, który chętnie nauczy ją, jak się nią posługiwać – jeżeli tylko odważy się zaryzykować gniew aniołów.
Nie wszystko jednak jest zgodne z przekonaniami, w jakich wychowano Tyena i Rielle. Ani natura magii, ani prawa ich krajów.
A nawet ludzie, którym ufają.

Recenzja:


   Trudi Caravan, to jedna z pierwszych autek, która lata temu wprowadziła mnie w magiczny świat książek. I to w sumie w dwojaki sposób, ponieważ Trylogia Czarnego Maga była jedną z pierwszych serii przeczytanych w moim życiu, a także jednym z pierwszych magicznych uniwersów jakie mnie wciągnęły. Sama więc się zdziwiłam, że dopiero teraz sięgam po tę serię i to też tylko dzięki Wydawnictwu Galeria Książki. Czas więc nadrobić zaległości i dzisiaj zajmę się Złodziejską magią, która wchodzi w skład Prawa Milenium.

Student archeologii Tyen długo przygotowywał się do wyprawy archeologicznej. Kiedy odnajduje Velle - księgę, która kiedyś była kobietą - jego życie zmienia się całkowicie. Tymczasem Rielle żyje w krainie, w której posługiwać magią mogą się tylko kapłani. Oboje będą musieli stanąć przed dylematem komu zaufać i czy sprzeciwić się przekonaniom, w których zostali wychowani.

Już od jakiegoś czasu brakowało mi takiej bardzo magicznej historii w oryginalnym uniwersum, która pochłonęłaby mnie bez reszty, więc Trudi Canavan spadła mi jak z nieba. Jak tylko do mnie trafiła od razu zabrałam się za czytanie, a moją opinię poznacie już za chwilę.

Narracja prowadzona jest z pozycji narratora wszechwiedzącego i podzielna jest na księgi, w której śledzimy losy Tyena oraz Rielle. Obydwoje tych bohaterów bardzo polubiłam i choć z Tyenem czytelnik spotyka się w pierwszej kolejności, to dużo bardziej wciągnęły mnie te fragmenty, kiedy to Rielle była główną bohaterką. W sumie nawet nie wiem czemu, ale to właśnie te księgi podobały mi się bardziej.

Bardzo podobała mi się to w jaki sposób autorka budowała swoje postaci. Oprócz głównych bohaterów, pojawia się w tej książce sporo charakterów, które bardzo polubiłam. Pomimo dosyć mnogiej ilości postaci nie miałam dezorientacji w trakcie czytania. Canavan bardzo rozbudowała charaktery głównych bohaterów. Czytelnik ma okazję dowiedzieć się, co motywuje ich do podjęcia takich, a nie innych decyzji i skąd biorą się ich wątpliwości. mam nadzieję, że w następnych tomach te charaktery zostaną jeszcze bardziej rozbudowane.

Pomysł na fabułę jak dla mnie rewelacyjny. Stworzenie kilku światów w jednej książce to spore wyzwanie z którym Canavan poradziła sobie genialnie. Jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczą się losy bohaterów w dalszych tomach i celowo nie będę czytała opisów aby nic sobie nie zaspojlerować.

Spodziewam się, że przy tej objętości i zupełnie nowym dla mnie uniwersum, czytanie zajmie mi dużo więcej czasu, jednak kiedy wciągnęłam się w tę historię, a raczej te dwie historie, to nawet się nie obejrzałam, a już był koniec. Autorka stanęła przed wyzwaniem stworzenia dwóch zupełnie różnych światów w jednej historii. Świetnie oddała magiczny klimat w dwóch wydaniach, który się od siebie różnił, ale miał wspólny mianownik. Jak dla mnie Canavan doskonale sobie z tym poradziła.

Całkiem możliwe, że obiło Wam się o uszy, że właśnie wyszła czwarta część Prawa Milenium, więc w takim razie, przede mną jeszcze przygoda z trzema tomami tej serii i pewnie już niedługo tutaj o nich przeczytacie. Zachęcam Was do sięgnięcia po Złodziejską magię i gwarantuje Wam, że będzie to świetnie spędzony czas nad magiczną lekturą.

Z książkowymi pozdrowieniami,
Klaudia.

10 komentarzy:

  1. I przyszła pora, by na nowo poznać kolejne światy (, bo jak się okazuje z recenzji jest ich kilka,) stworzone przez Trudi Canavan. Zmotywowaliście mnie. Za mną już dawno trygolie Czarnego Maga i Zdrajcy, a także cykl Ery pięciorga, a teraz pora na prawo Milenium. Byłam zachwycona. Pora sięgnąć po następne dzieła tej autorki. I już się cieszę, że trylogia prawa okazała się być dłuższym cyklem.

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę, a u mnie książka ta leży na półce już zdecydowanie za długo. Czas to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zaciekawiona. Może gdzieś uda mi się do niej dotrzeć...

    OdpowiedzUsuń
  4. W pierwszej chwili okładka, a właściwie postać na niej znajdująca wydała mi się nieco przerażająca, jak to się określa, wydała się nieco creepy. Co innego kolorystyka gdzie widzimy szarości, coś, co przypomina mi kolor lodowego błękitu, czerń i płomienie ognia znajdujące się na samym dole okładki (tak, jakby ogień roztapiał, ten lodowy błękit). O ile tytuł książki, personalia autorki, kolorystyka mnie zachwyciły, tak postać kobiety (?) nieco przeraziła, przez co nie jestem w stanie jakoś się do tego elementu przekonać. Oczywiście co kto woli i lubi. O ile o autorce słyszałam tak, jeszcze nie miałam przyjemności przeczytać nic jej autorstwa. Co do samej książki, spodobał mi się motyw introligatorski przemienionej w książkę, nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim rozwiązaniem nic więc dziwnego, że przykuło moją uwagę. Jak widzimy mamy tutaj przedstawione dwa różne światy, ten gdzie magia jest w powszechnym użyciu (świat Tyena), a także ten gdzie jej używanie jest uważane, za okradanie aniołów z ich właściwości (świat Rielle). Jedna książka, dwa zupełnie inne, przeciwstawne światy. Czy można chcieć czegoś więcej? Jesteśmy świadkami tego, jak zachowują się te dwie młode osoby, co stoi za ich decyzjami, tym jak postępują, spotykamy się z ich światem, który przedstawiony z dwóch punktów widzenia może nam dawać świetną możliwość porównania. Lektura może się zapowiadać całkiem ciekawe, nie jestem jednak pewna czy sięgnę po „Złodziejską Magię” w pierwszej kolejności, gdyż zbyt wiele książek już na mnie czeka. A ta, choć przypadła nawet do gustu, nie objęła prowadzenia w liście pozycji do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo, że nazwisko autorki obiło mi się kilkakrotnie o uszy, to nie czytałam jej książek. W tej chwili przydałaby mi się odrobina magii. I pewnie sięgnęłabym po nią już teraz, ale cztery tomy o takiej objętości wymagają czasu i spokoju. A tego mi niestety brakuje. Paradoksalnie siedząc w domu mam mniej czasu, niż gdybym chodziła do pracy, a przygotowanie materiałów z wykorzystaniem nowych technologii jest czasochłonne. Dodatkowo za plecami straszy mnie zawaleniem mój stale powiększający się sto hańby. Ale zaznaczam do przeczytania na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudi Canavan od zawsze kojarzy mi się z magiąvi fantastyką ❤ Mam w planach zebrać wszystkie jej książki w swojej biblioteczce, mam na razie jedną jej trylogię. A to widziałam w bibliotece, jak podgonię zaległości to mam nadzieję, że uda mi się zawitać w tym świecie pełnym magii i niesamowitych przygód 💙

    OdpowiedzUsuń
  7. Magia w życiu rzadko spotykana to chociaż książki nam jej zapewniają. "Złodziejska magia" zapowiada się ciekawie dzięki tym światom które czytelnik odwiedza podczas czytania jej. Trudi Canavan nie dla mnie nie znana pisarką, z chęcią zapoznałabym się z jej pracą, wzbudza zainteresowanie mnie jej stworzona rzeczywistość w jakiej bohaterowie się znajdują. Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki recenzji wiem, że to coś dla mnie. Lubię kobiece postacie w fantastyce, ciekawią mnie także pobudki głównych bohaterów. Co ich pobudza do działania często niezgodnego z obowiązującymi zasadami w ich świecie? Dlaczego uważają, że postępują słusznie? Jeśli autorka potrafi budować postacie o rożnych charakterach na pewno nie ma co się nudzić. I trzeba sięgać po książkę.
    APRIL

    OdpowiedzUsuń
  9. Oo mi też sie już tęskni za jakąś bardzo magiczną historię, więc fajnie, że pojawiła się ta recenzja. Autorka wprowadza nas w dwa różne, choć oba magiczne światy, i chociaż mogła zrobić z tego dwie oddzielne pozycję to jednak bardzo ciekawym pomysłem było stworzenie ich w jednej powieści.
    Najgorsze w książkach jest to jak jest natłok bohaterów i informacji i nie można sie w tym odnaleźć. Tu nie ma takiego problemu, autorka dobrze poprowadziła wątki i rozbudowała postacie. I najważniejsze, że pomimo, że jest to dość spora cegiełka to dużo sie w niej dzieje i nie przynudza.
    Okładka tak jakby znajoma, ale być może wcześniej już gdzieś widziałam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałem tą książkę i przyznaje, że była bardzo ciekawa. Szczególnie, że autorka ciekawie poprowadziła wszystkie wątki i naprawdę mi się podobał całokształt.

    OdpowiedzUsuń