piątek, 25 października 2019

J.R.R. Tolkien - "Upadek Gondolinu"

Autor: J.R.R. Tolkien 
Tytuł: Upadek Gondolinu 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Data wydania: 15 października 2019 
Liczba stron: 280 
Ocena: 8/10 

Opis: 

"Upadek Gondolinu" jest dla miłośników twórczości Tolkiena najprawdziwszym Świętym Graalem. Przedstawiona w niej historia rozgrywa się tysiące lat przed wydarzeniami opisanymi we Władcy Pierścieni i opisuje losy elfickiego królestwa Gondolin, obleganego przez armię Morgotha. Powieść powstała najprawdopodobniej na początku 1917 roku w Great Haywood w Staffordshire w czasie rekonwalescencji Tolkiena po bitwie nad Sommą. W swoich pamiętnikach pisał, że "Upadek Gondolinu" był "pierwszą prawdziwą opowieścią" o Śródziemiu. To w niej po raz pierwszy pojawili się orkowie, smoki i Barlogowie. Wydanie zawiera różne wersje tekstu, a także opracowanie przedstawiające kontekst i odwołania do innych dzieł Tolkiena. 
Redakcją i opracowaniem tekstu zajął się ponad 90-letni syn autora, Christopher, który zapowiedział, że będzie to ostatnie wydane dzieło jego ojca. 


Recenzja: 

Upadek Gondolinu na publikację czekał sto lat. Historia przedstawiona w tej książce rozgrywa się tysiące lat przed wydarzeniami opisywanymi we Władcy Pierścieni, jest więc nie lada gratką dla fanów Śródziemia i twórczości Tolkiena. Bardzo zaskoczyło mnie i ucieszyło wydanie tej powieści, ponieważ przy innym dziele autora, Beren i Luthien, Christopher Tolkien zarzekał się, że nie będzie już czerpał z archiwum ojca. Na szczęście zmienił zdanie i dzięki temu światło dzienne ujrzała kolejna nieziemska opowieść! 

Już w Silminaronie można nieco liznąć historię Upadku…, jednakże tutaj poznajemy go ze szczegółami, choć… książka zdaje się być nieco wybrakowana, z wiadomych względów. Ciekawostką tutaj jest również fakt, że według J.R.R. Tolkiena była to pierwsza prawdziwa opowieść z tego wymyślonego świata, którą, wraz z Berenem i Lúthien oraz Dziećmi Húrina, zaliczał do trzech Wielkich Opowieści z Dawnych Dni.

Gondolin to piękne miasto, jednakże pierwsze skrzypce zdaje się tutaj grać wątek miłosny, Tuora i córki króla tego miejsca oraz… wojna. Bitwa przedstawiona w książce jest niezwykle intensywna i obudziła we mnie mnóstwo emocji, nie mogłam oderwać się od treści. To niezwykle dramatyczna historia, w której wielu ginie, ale i powstaje wiele legend, które są wspominane w najważniejszych dziełach autora. Całość dodatkowo ożywiają nieziemskie ilustracje Alana Lee, które idealnie odwzorowują tolkienowskie światy. Kocham tego artystę! 

W książce nie zabrakło również pomocy dla osób nieco mniej uważnych lub nie za specjalnie zaznajomionych bardziej z twórczością Tolkiena. Znajduje się tutaj bogaty spis imion, nazw własnych i geograficznych, dodatkowe noty oraz drzewa genealogiczne. Bardzo lubię takie dodatki, bo – przyznam szczerze – czasem wylatuje mi jakaś nazwa z głowy, szczególnie że u tego autora potrafią być one bardzo specyficzne i trudne. Myślę, że w każdej bardziej hardcorowej fantastyce powinien być taki dodatek! (Gapy łączmy się!) 

Bardzo żałuję, że jest to ostatnia książka Tolkiena, jaką ujrzymy – zdaje się, że tym razem Christopher Tolkien nie zmieni swojego zdania. Jednakże rozpadające się miasto Gondolin to piękny koniec dla przygody ze Śródziemiem, choć jestem przekonana, że fani nigdy naprawdę go nie opuszczą. Ja zawsze z przyjemnością wracam do książek Tolkiena, a dzięki tej powieści mam ochotę przeczytać Władcę Pierścieni od nowa. Opis nie kłamie – to najprawdziwszy Święty Graal! Polecam z całego serca! 

11 komentarzy:

  1. Przeczytam chociażby z ciekawości, czytałam sprzeczne recenzje. Odstraszyła mnie trochę ta, w której napisano, że polska wersja Upadku jest sztucznie napompowana, wybrakowana,samego tekstu w niej jest niewiele i są to luźne notatki autora, a większość to właśnie przypisy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja dorwę tego Christophera to albo go wycałuję, za to, że jednak zdecydował się udostępnić te cuda światu. Albo go zamorduję, z to co jeszcze jest w szufladzie i za to, że tak długo z tym zwlekał. Takich cudów NIE WOLNO, powtarzam NIE WOLNO ukrywać przed światem. To jest zbrodnia przeciw kulturze tego globu, przeciwko ludzkiej wyobraźni.
    Ciesze się. Bardzo ogromnie cieszę się, że kolejne powieści ze świata Śródziemia trafiają do nas. Jest to jak uzupełnienie wiedzy, jak pogłębienie tajemnic tamtego świata. Pomoc by zrozumieć tamten świat.
    Naszło mnie też takie luźne skojarzenie, że te wszystkie części sprzed władcy Pierścienia są odzwierciedleniem czasu wojenek, potyczek sprzed XX wieku. A sam Władca niczym przeniesienie I-wszej Wojny światowej do świata Śródziemia. Za to kocham fantastykę, za powiedzenie tego czego głośno nie powinno się mówić, poprzez przeniesienie do innego świata. Jeszcze żeby wszyscy to tylko zrozumieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zaraz, czy przypadkiem to co jest w tej książce nie było już wydane w Niedokończonych Opowieściach, Księdze Zaginionych Opowieści i Silmarillionie?
      Chyba nie ma tutaj nic nowego i ukrywanego przed światem a po prostu zestawienie różnych wersji z nowym komentarzem. Ale mogę się mylić, jeśli ktoś zna odpowiedź to proszę o info, ja mimo wszystko przeczytam na 100% :-)
      :-)

      Usuń
  3. Z chęcią przeczytam a w szczególności że zamierzam przeczytać książki o Hobbicie i władcy pierścieni. Zapisuje na moją listę. Teraz tylko przysiąść do czytania.😊😍

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę, że takie cudo wyszło bo to dosłownie cud. Z jednej strony można mieć pretensję, że tak późno ale z drugiej strony mam bardzo dużo szacunku i podziwu dla 90-letniego Chrsitophera, że jednak to poskładał w całość i mamy co czytać 😍 i powiem wam, że mam nadzieję, że jeszcze jakieś skarby w zakamarkach jakiejś szuflady leżą i czekają na odkurzenie i że zdążymy coś przeczytać jeszcze z tego fantastycznego tolkienowskiego świata! Tę książkę muszę przeczytać obowiązkowo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście, na pewno na to wydanie - ok, czekali 100 lat, tak? - ucieszą się przede wszystkim niezmordowani fani Tolkiena. Przede mna wciąż czekają te tomy i kiedyś do nich podejdę (mam nadzieję, że będzie to wcześniej niż emerytura). Tolkien był niewątpliwym geniuszem fantastyki, od którego współcześni mogą się wiele nauczyć. Tylko on tak potrafił grać motywami, trudno szukać następcy (choć wcale nie jest tak źle).
    Ja takich dodatków nie lubię, ale rozumiem, że są to pozostałości po wspomnianym klasyku, dlatego warto im się bliżej przyjrzeć. Wydaję mi się, że skoro sam ich nie wydał, to coś szczególnego nim kierowało, no i taka była jego decyzja, więc nie powinno się działać wbrew jego woli... Z drugiej strony to nieskazitelne perełki, które fani nie omieszkają nie przeczytać. Ja, niestety, na razie muszę się wstrzymać, ale będę mieć tę książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Marzenie 😍 muszę, koniecznie muszę mieć to w swoich zbiorach ❤ nie mogę się doczekać lektury ! Dziękuję za recenzję 💙

    OdpowiedzUsuń
  8. "Upadek Gondolinu" na pewno dla fanów twórczości Tolkien oraz świata Śródziemia to Święty Graal. Znawcy mogą uzupełnić braki w wątkach oraz znowu poczuć się w świecie stworzonym przez pisarza. Ja chociaż lubię fantastykę jakoś ten świat mnie nie wciąga (tylko filmy obejrzane). Dobrze, że ta książka ujrzała światło dzienne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, że powieść ta ujrzała światło dzienne, szkoda tylko że jest ona ostatnią J.R.R Tolkiena która została wydana i że Christopher nie chce się podzielić reszta dzieł ojca, która gdzieś tam jeszcze spoczywa i mogłaby cieszyć jego fanów.
    Fajnie poznać pierwszą historię tego całego świata który on wymyślił. I dobrze te, że książka posiada spis imion i nazw, bo mi się zawsze wszystko miesza.
    Miejmy nadzieje, że Christopher kiedyś jeszcze zmieni zdanie i jednak nie będzie to ostatnia książka jego ojca którą wydał.

    OdpowiedzUsuń
  10. Warto ją znaleźć i przeczytać.

    OdpowiedzUsuń