sobota, 28 września 2019

Mary Roach - "Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków"


Autor: Mary Roach 
Tytuł: Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków
Wydawnictwo: Znak 
Data wydania: 2019
Ilość stron: 296
Ocena: 9/10

Opis:

Czy wiesz, że twoje życie jest warte 2,7 miliona dolarów? I to wciąż za mało, by opłacało się budować bezpieczniejsze samoloty.

Dowiedz się, jak wystrzeliwane z katapulty świnki morskie pomogły zbadać przyczyny katastrof lotniczych, a spadające zwłoki – zaprojektować bezpieczne przednie szyby samochodowe. I dlaczego pacjenci po przeszczepach mają większą ochotę na seks.

Mary Roach w swojej fascynującej książce pokazuje, jak nauka wykorzystuje ludzkie ciała po śmierci. Naukowcy rozczłonkowują je, otwierają, przerabiają, zrzucają z ogromnych wysokości i skazują na czołowe zderzenia ze ścianą. Wszystko po to, żeby rozwijać medycynę sądową, zapewnić bezpieczeństwo podróżujących samochodami i samolotami oraz tworzyć nowe możliwości w dziedzinie chirurgii. Niesamowita odporność zwłok czyni je superbohaterami, którym zawdzięczamy bezpieczeństwo i zdrowie.

Dociekliwa reporterka Mary Roach wścibia nos tam, gdzie inni się boją, wstydzą lub brzydzą. Dzięki temu mogła napisać "Sztywniaka", który jest nie tylko jedną z najbardziej niezwykłych, ale i najzabawniejszą książką popularnonaukową ostatnich lat.

Recenzja:

„Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków” to już druga książka związana z tematyką medyczną (pierwszą był „Eksperyment”, który zresztą gorąco polecam, jeśli interesujecie się choć trochę neurologią), z którą się zapoznałam, a która umocniła mnie w przekonaniu, że mam ochotę na więcej! Jak sam tytuł wskazuje, jest to dość osobliwy utwór, eufemistycznie rzecz ujmując. Prawda jest taka, że to chyba jedna z najdziwniejszych książek, jakie miałam okazję kiedykolwiek czytać, a tym samym taka, którą zapamiętam na długo, jeśli nie do końca swojego życia. 

Mary Roach to autorka, która nie owija w bawełnę w przeciwieństwie do Egipcjan, o których zwyczajach pogrzebowych, a dokładnie umiłowaniu mumifikacji zwłok, pisze. Tematem „Sztywniaka” jest szeroko pojęta rola oraz sposoby utylizacji, że tak niezbyt elegancko się wyrażę, ludzkich ciał po śmierci. Jeśli jesteście wrażliwymi osobami, to nie wiem, co jeszcze robicie na tej stronie, radzę w tym momencie zakończyć lekturę tej recenzji  zanim przejdę do szczegółów. Roach rozpatrzyła w swojej książce sprawę zwłok ze wszystkich możliwych punktów widzenia oraz w każdym możliwym kontekście. Ten raczej przeciętnej objętości utwór dostarcza czytelnikowi, który skłonny jest zagłębić się w kontrowersyjny, nieczęsto przyprawiający o prawdziwy zawrót głowy i mdłości świat, całego szeregu niesamowitych ciekawostek, którymi lepiej nie dzielić się ze znajomymi przy kawie i ciastku. Przynajmniej moi nie reagowali zbyt entuzjastycznie na wieść o tym, że niezużyte do przeszczepów osób z poparzeniami kawałki podarowanej przez zmarłego skóry są wykorzystywane do zabiegów powiększania penisów, nie wspominając już o popularnych niegdyś na Bliskim Wschodzie metodach leczniczych polegających na spożywaniu fragmentów ciał zmarłych. Jednak jeśli wy jesteście ciekawi, co jeszcze ma do przekazania Roach w swojej książce, musicie sięgnąć po nią osobiście, bo nie chcę psuć wam zabawy.

„Sztywniak” jest wyjątkową pozycją nie tylko ze względu na tematykę, którą porusza, choć to w zupełności by wystarczyło, aby przyciągnąć specyficzną widownię równie mocno spragnioną tej fascynującej wiedzy jak ja. Dziennikarka opisuje w nim nie tylko wiedzę zgromadzoną w wyniku zapoznania się ze stosem pożółkłych tomisk w dobrze wyposażonej bibliotece, choć i tego nie brakuje, lecz głównie w wyniku swoich osobistych doświadczeń i obserwacji ludzi pracujących ze zwłokami. Nie brak tutaj anegdot, których na pewno nie uświadczylibyście w żadnej encyklopedii. Książka napisana jest w sposób prawdziwie fenomenalny i nieraz wywołujący uśmiech na twarzy czytelnika ku przerażeniu osób postronnych, których zainteresowała okładka naszej lektury. Roach jest z zawodu dziennikarką, więc w zasadzie nic w tym dziwnego, lecz jest również osobą, z którą chciałabym móc porozmawiać w rzeczywistości, gdyż wydaje się być bezkompromisowo szczerza oraz zwolenniczką przemycania w każdej możliwej sytuacji odrobiny humoru, który w tej sytuacji możnaby nazwać wisielczym, choć taki nie jest. Jej rozbrajające uwagi dodawały lekturze niewyobrażalnie dużo oraz pozwalały na uniknięcie przygnębienia związanego z faktem, że mimo wszystko temat jest dość grobowy.

Jeśli dotrwaliście do tego momentu, mogę wam z czystym sercem polecić „Sztywniaka”, książkę jedyną w swoim rodzaju, nie tylko dla studentów medycyny. 

Wasza Ariada :)


9 komentarzy:

  1. Jestem zafascynowana tą książką! Nie słyszałam o niej więc bardzo bardzo dziękuję!🖤 lubię takie nietypowe tematy, z jednej strony bardzo życiowe a z drugiej, obrażające, obrzydliwe i zaliczane do tabu. Pamiętam kiedyś gdzieś czytałam wyznania przedsiębiorcy pogrzebowego, co się robi z trupami by jakoś wyglądały, temat trochę inny ale przerażająco fascynujący. Bardzo chętnie poznam te ciekawostki choć niekoniecznie zaraz po obiedzie 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * miało być odrażające a nie obrażające ;) jedna literówka a tak zmienia znaczenie!

      Usuń
  2. Zawsze myślałam, że ciało nieboszczyka zostaje zakopane lub spalone, i nigdy głębiej nad tym nie rozmyślałam, dlatego te informacje troszkę mnie zadziwiły. Jestem osobą dosyć wrażliwą ale też ciekawą. Ale ta książka mimo, że ma kilka rzeczy które mnie zainteresowały to jednak nie wiem czy chce ją przeczytać. Może tylko po to żeby zszokować takimi informacjami moich znajomych :D dobrze że są tu momenty rozladowujace napięcie, i nie jest to typowo "sztywniacka" książka. Jak na razie jestem tak pol na pol przekonana do tej książki. Być może przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za polecenie. Jestem bardzo ciekawa tych wszystkich poruszanych tematów. Wpisuję na listę poszukiwań. Muszę koniecznie przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony temat jest intrygujący, ale z drugiej może lepiej nie posiadać takiej wiedzy 😉

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka Mary Roach porusza temat tabu, przemilczany co dzieje się z ciałem człowieka po śmieci. "Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków" daje nam zagadnienia do refleksji, zadumy, że możemy przysłużyć się następnym pokoleniom. Jestem osobą wrażliwą ale książka ta mnie zaciekawiała. Oglądać drastycznych scen nie jestem wstanie może czytanie lepiej mi pójdzie. Książka ciężka dobrze, ze pisarka wprowadza humoru w to wszystko trochę rozładuje napięcie. Może się odważę przeczytać "Sztywniaka".

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem bardzo zmieszana. Z jednej strony jest to bardzo interesujący temat zaś z drugiej może lepiej nie zapoznawać się z nią. Nie wiem co więc mam uczynić. Czy dać tej książce szanse czy też nie. Mam spory dylemat.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazwyczaj zaczynam zbieranie informacji o książce od opisu. W przypadku tej lektury postanowiłam przeczytać wpierw recenzję. I przyznam, że zostałam zaskoczona. Po okładce spodziewałam się jakiegoś kryminału, tudzież komedii kryminalnej. A tutaj z zupełnie innej beczki. I przyznam, że jestem niezwykle pozytywnie zaskoczona.
    Temat odkryć medycznych z wykorzystaniem ludzkiego organizmu ( na szczęście nie żywego) bardzo mnie fascynuję. Po pierwsze podziwiam ludzi, którzy decydują się poświęcić swoje ciała na takowe badania - wszak nasza kultura ma swoje zwyczaje i swój kodeks etyczny wobec ciała zmarłego. Po drugie podziwiam rodzinę zmarłego, która musi pogodzić się z wyborem zmarłego i ma świadomość, że ukochane ciało staje się elementem dziwnych eksperymentów. Po trzecie uświadomienie sobie, że te eksperymenty uratować mogę życie większej ilości osób niż przeszczepy organów też nie jest łatwe- aczkolwiek bardzo intrygujące ( oczywiście pokłony w stronę dawców organów i ich rodzin, bo ich roli w życiu niejednej osoby nie można przekreślać). Dlatego cieszę się, że autorka podaje to okraszone humorem i własnymi przemyśleniami, ukazując, że to co wydaje się być straszne i niedopuszczalne, też ma ludzką twarz.
    I tak dotarłam do opisu, który postawił kropkę nad "i". Książkę wpisuje na listę lektur obowiązkowych.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Osobliwe życie nieboszczyków" skojarzyło mi się raczej z karnawałem robactwa i innych spraw ruchomych, tzn. uczty pozagrobowej, ale raczej z przyziemnej perspektywy (dlatego chcę być skremowana, wreszcie gdzieś to będzie zapisane w czeluściach internetu xD).
    Nie jestem rozczarowana, no może trochę. Wierzenia, które rozgrywały się w czynnościach przy zmarłym, to na pewno temat na sporą pracę dyplomową. Od ciekawostek, lekkich chichotów, po poważne studia historyczne, zbieranie dowodów na poparcie danej tezy (w sumie tak odkryto, że neandertalczycy posiadali pierwiastki wiary, ponieważ chowali zmarłych w specyficzny sposób, z jego rzeczami). Trochę nawet moja tematyka, jakby się tak dalej nad tym zastanawiać. Pewnie przejrzę, gdy tylko nadarzy sie taka okazja.

    OdpowiedzUsuń