niedziela, 17 marca 2019

Valentina Fast - "Royal. Korona ze stali"


Tytuł: Royal. Korona ze stali
Autor: Valentina Fast
Cykl: Royal (tom 4)
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 272

Opis:
Zmagania w pałacu dobiegają końca. Kandydatki wyruszają w objazd po Królestwie, a pod koniec tournée książę ma wyjawić swoją tożsamość. Tatiana miota się między uczuciem do Phillipa a przywiązaniem do Henry’ego. Dopiero wspólna wycieczka po Królestwie otworzy jej oczy – nie tylko w sprawach dotyczących jej poranionego serca, ale również prawdziwych planów króla…
Historia o świecie pod kopułą, miłości i odwadze, która zmierza ku intrygującemu finałowi.


Recenzja:
Korona ze stali to kolejna, czwarta już odsłona cyklu Royal. Do końca pozostały dwie części, a autorka wyjawiła w tej coś, na co chyba wszyscy czekali najbardziej. Wiemy już, kto jest księciem. Czy wybór okazał się zaskakujący?

Kiedy w zeszłym roku w zasadzie przypadkiem trafiła do mnie pierwsza część serii Royal, przeczytałam ją zupełnie niczego się po niej nie spodziewając i mile się zaskoczyłam. Polubiłam Tanię, rezolutną bohaterkę, która nie do końca z własnej woli została wmanewrowana w udział w swego rodzaju show, jakim jest wyboru żony dla księcia Viterry. Czterech przystojnych młodzieńców i kilkanaście dziewczyn – choć łatwo się domyślić, że nasza główna bohaterka co najmniej dotrze do finału, to tożsamość księcia nie była taka jednoznaczna, dzięki czemu czytelniczki przez trzy ostatnie części mogły nieustannie zachodzić w głowę, kto się nim ostatecznie okaże. Czy będzie to Philip, który błyskawicznie wywarł na Tani wrażenie (niekoniecznie pozytywne), czy może Henry, który z czasem zajął ważne miejsce w sercu dziewczyny? A może księciem jest Ferdynand, z którym spotyka się rudowłosa przyjaciółka Tani, i to ona zostanie księżną? 
Autorka podsuwała różne tropy i naprawdę, miałam szczerą nadzieję, że ta historia potoczy się zupełnie inaczej, niż się potoczyła, czyli – nad czym niezwykle ubolewam – w najbardziej przewidywalnym kierunku. Było tyle możliwości, a autorka zdecydowała się uczynić księciem chłopaka, który od początku był najoczywistszym wyborem. Rozczarowało mnie to, nie powiem, ale mogłabym to jeszcze przełknąć, bo jak pisałam w recenzjach poprzednich części, seria miała nieco większy potencjał i gdyby autorka rozwinęła ciekawsze wątki, mogłaby mi to rozczarowanie osłodzić. Niestety, zdradziła w Koronie ze stali jedynie tożsamość księcia, przez co z przykrością muszę uznać tę część za najgorszą z serii. Moja sympatia do Tani już dawno się ulotniła – dziewczyna zachowuje się jak typowa nastolatka, co chwila zmienia zdanie, to nienawidzi Philipa, to się z nim całuje, raz się śmieje, raz płacze – no karuzela emocji, ale czytałam o nich raczej z irytacją niż czymkolwiek innym, bo takie zachowanie niestety jedynie działa mi na nerwy.

Podtrzymuję swoją opinię, że cykl Royal jest idealny dla nastoletnich dziewczyn – raczej tych młodszych niż starszych. Im sympatia do Tani nie minie tak prędko jak mnie, a kolejne wydarzenia w pałacu będą śledzić z wypiekami na twarzach, zamiast jak ja z lekkim zażenowaniem wywołanym naiwnością dialogów i akcji. Choć mam podejrzenie graniczące z pewnością odnośnie ostatecznego zakończenia tej historii, pozostaje jeszcze kwestia tego, w jaki sposób autorka do niego doprowadzi. Mam nadzieję, że Korona ze stali faktycznie była najsłabszą częścią z cyklu i że w kolejnych spotkają nas jeszcze jakieś niespodzianki.


9 komentarzy:

  1. Nie znam tej serii, widziałam tę książkę i dobrze wiedzieć, że to kolejna część. Bo myślałam nad nią, bardzo mi się okładka podoba i czasem mam ochotę na lekką książkę z intrygami królewskimi. Lubię takie historie, że ktoś się miota między dwiema osobami. Prędzej czy później po to sięgnę, lubię młodzieżówkę :)
    Na fb Kasia Neu

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem już na półmetku bycia nastolatką, więc raczej sobie odpuszczę tą serię ;) Całość wydaje się być podobna do ,,Rywalek" i chyba miała być nawet mroczniejsza, ale jednak wydaje mi się, że Kiery Cass nic nie pobije - jej seria jest ciepła i urocza, idealna na poprawę humoru, a bohaterowie są przesympatyczni. A skoro główna bohaterka ,,Zamku", jest irytująca, to chyba nie dam rady o niej czytać :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż musiałam zerknąć, z czym mi się to wszystko skojarzyło - seria "Selekcja" Kiery Cass. Dokładnie ten sam pomysł, z wyboru żony następcy (królewska rodzina) zrobiono show, taki społeczny konkurs (dziewczyny były wybierane z ludu, teoretycznie z wyższych klas społecznych). Valentina Fast trochę inaczej poprowadziła fabułę, z tego co widzę po recenzji, niemniej... podobieństwa są zbyt duże. U Cass pomysł na coś takiego uważałam za świetny, podział społeczeństwa, delikatna wersja przyszłości, niektóre postaci dało się polubić, dlatego przeczytałam całą wspomnianą serię, mimo że infantylność, a czasem nawet jawna głupota bohaterki działała mi na nerwy. Chyba już książki tego typu tak mają. A może w ten sposób bardziej wpasowują się w gust nastolatek? Jak jest, jeszcze do tego nie doszłam.
    Czemu przytaczam inną serię? Bo uważam, że coś takiego można przeczytać raz, a nie iść w klony. Za drugim razem to irytuje, a nie wprowadza w "ciekawy świat przedstawiony po raz drugi". I fabuła obu serii wydaje mi się niebezpiecznie podobna. Naprawdę nikt nie pomyślał o prawach autorskich?

    OdpowiedzUsuń
  4. Seria nie jest mi znana. To trochę już nie moje klimaty. Ale począwszy od okładki po opis, ta książka mówi całą sobą, że jest dla nastolatek. W tym wieku dręczą nas już pierwsze miłosne rozterki, i sama wiem po sobie, że te humory i ciągła zmiana nastroju jest nieznośna, bardzo typowa i naturalna w tym okresie. W wakacje przyjedzie do mnie moja chrześniaczka, która powoli wkracza w TEN niespokojny wiek. Myślę, że kupno tej serii będzie dobrym prezentem na jej powitanie. Skoro ta część jest słabsza od pozostałych, to mam nadzieję, że poprzednie naprawdę mogłyby ją zainteresować i wciągnęłaby się na Maxa. Jeśli sama nie odnajduję się w pozycjach, które recenzujecie, to bardzo chętnie polecam je innym.

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej odpuszczę tym razem. Humorów i zmian nastroju mam pod dostatkiem w pracy. W domu wolałabym się się od nich oderwać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam za sobą 3 części tej serii czekam aż w bibliotece pojawi się ta część i będę mogła poznać imię księcia (wiadomo który to będzie chłopak?). Książki Valentiny Fast dają mi odskocznię od codzienności, czasem mogę poczuć się nastolatkę, dzięki ich rozterkom sercowym uśmiecham się, i 'myślę ach ta młodość'. Nie ukrywam, że chcę poznać jak pisarka zakończy sprawę z tym królestwem i jego zagadkami a także jak potoczą się losy Tani.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyczekiwałam tej części z wielką niecierpliwością. I ... rozczarowanie? Nie całkowicie, wszak moment ujawnienia księcia musiał kiedyś nastąpić. Cieszę się, że autorka nie czekała na koniec serii z tą informacją, ale pozostawiła sobie jeszcze dwa tomy na dalsze losy Tanii i pozostałych bohaterów. Zmiana zachowania Tanii, targanej emocjami, też mnie nie dziwi, przecież która z nas potrafiła podejmować dojrzałe decyzje w nastoletnim wieku, która z nas nie zmieniała zdania ( wszak jesteśmy kobietami)i która z nas nie przekroczyła wyznaczonych sobie granic dla miłości. Czy też wyparuje moja sympatia? Może tak, może nie. Jednak z pewnością sięgnę po ten i kolejne tomy, gdyż najbardziej na świecie nie cierpię przerwanych serii.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie nie jest to seria dla mnie. Już przy recenzjach pierwszego tomu, zdecydowałam się odpuścić ją sobie. Po za tym czemu autorki ciągną serię przez x tomów, by i tak zakończyć oczywistym wyborem. To znaczy nie mam nic do oczywistych wyborów, o ile po drodze nie ma krętych dróg i wskazówek na coś innego. Po za tym nie znoszę bohaterek, które same nie wiedzą czego chcą. Raz pragną bohatera, potem go odrzucają, następnie znowu przyciągają by chwilę potem się obrazić i odrzucić, kolejno znowu kochać, po chwili jednak zmieszać z błotem i "wyrzucić ze swojego życia", potem rozpaczać że przecież tak kochają i co zrobiły itd. Takie granie na uczuciach bohatera, który i tak finalnie wyjdzie na tego "złego", podczas gdy to one są rozchwiane emocjonalnie i bawią się drugim człowiekiem jakby wszystko mogły i były święcie przekonane o swojej nad przeciętnej zajebistości. Popłynęłam trochę, ale często w książkach tak to właśnie wygląda i podejrzewam, że bohaterka tej serii jest właśnie takim typem, który wyżej opisałam. Nie, to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń