sobota, 15 września 2018

Stephen King - "Misery"

Autor: Stephen King
Tytuł: Misery
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2017
Ilość stron: 368
Ocena: 9/10

Opis:

Paul Sheldon jest autorem poczytnych tandetnych romansideł. Jego cykl o Misery Chastain zdobył ogromną popularność. Autor miał jednak już dość swojej bohaterki i w ostatniej powieści ją uśmiercił. Teraz postanowił zająć się pisaniem poważniejszych książek. Pewnego razu podczas zamieci śnieżnej jadąc po pijanemu samochodem uległ poważnemu wypadkowi. Odzyskał przytomność dopiero w stojącym na odludziu domu Annie Wilkes, byłej pielęgniarki uwielbiającej jego książki o Misery. Pobyt w domu Annie zamienia się w prawdziwy koszmar, gdy kobieta wraca z miasta z ostatnią książką Paula...

Recenzja:

Wielu wielbicieli twórczość Stephena Kinga uznaje „Misery” za jedną z najlepszych powieści w dorobku literackim autora. Osobiście, z losami Paula Sheldona spotkałam się wcześniej w wersji filmowej i już wówczas uznałam, że Kingowcy muszą mieć trochę racji. Po zapoznaniu się z oryginałem mam pewność - ta historia to prawdziwy majstersztyk.

„Misery” to drugi przeczytany przeze mnie utwór autora, który nie zawiera elementów nadnaturalnych, nie jest więc horrorem, a trzymającym w napięciu thrillerem. Brak ingerencji demonicznych mocy nie oznacza bynajmniej, że ta powieść nie wywołuje dreszczy. Moim zdaniem sytuacja rysuje się zgoła inaczej, bo „Misery” plasuje się bardzo wysoko w moim rankingu „straszności” książek pióra Kinga. Fabuła tej powieści jest bowiem realistyczna, brak w niej elementów fantastycznych, które wykluczyłyby możliwość ziszczenia się podobnego scenariusza w rzeczywistości, co sprawia, że czytelnik może spokojnie postawić się na miejscu głównego bohatera, a to wywołuje ciarki na całym ciele. „Misery” to historia podobna do tych, które faktycznie wiele razy miały miejsce, może odrobinę podkoloryzowana, jednak życie niekiedy pisze straszniejsze scenariusze.

Scenariusz tej konkretnej historii jest dosyć prosty. Znany i chętnie czytany (głównie przez kobiety) pisarz Paul Sheldon świętuje swój nowy początek polegający na napisaniu zupełnie nowej powieści i ostatecznym porzuceniu historii Misery, bohaterki jego serii bestsellerowych książek, które przyniosły mu sławę, ale także wiele zgryzot. Po suto zakrapianym wieczorze wbrew zdrowemu rozsądkowi siada za kierownicę i wyrusza na długo odkładaną przygodę życia, jednak po drodze przez góry napotyka śnieżycę, co ostatecznie prowadzi do wypadku, w wyniku którego łamie obydwie nogi i traci przytomność. Paula znajduje była pielęgniarka Annie Wilkies, która udziela mu pomocy, jednak szybko okazuje się, że wybawczyni jest tak naprawdę oprawcą, bo Paul zostaje uzależniony od leków, unieruchomiony, bez nadziei na ratunek, zdany na łaskę Annie, która okazuje się być największą fanką losów Misery, a powiedzieć, że ta nie jest szczególnie zadowolona ze sposobu, w jaki Paul potraktował jej ukochaną bohaterkę, byłoby niezłym eufemizmem.

King świetnie odmalował duszną atmosferę, która towarzyszy czytelnikowi od samego początku lektury. Akcja znakomitej większości powieści rozgrywa się w jednym miejscu - domu Annie, co oznacza, że zostajemy zamknięci w czterech ścianach z myślami Paula, a jest to nieprzefiltrowany strumień emocji, głównie lęku, bezsilności, świadomości nieuchronnej zguby, chwil trzeźwości umysłowej, a przede wszystkim nienawiści skierowanej ku oprawcy. „Misery” to  świetny dramat psychologiczny, niesamowity portret człowieka postawionej w sytuacji bez wyjścia, szczura zapędzonego w kąt klatki, którym kierują bezwzględne instynkty przetrwania. Z drugiej strony mamy tutaj szczegółowy i skrupulatnie wykreowany obraz psychopaty, ponieważ w toku powieści poznajemy coraz bliżej motywy Annie i studiujemy chorobę, która toczy jej umysł już od wielu lat.

Książce nie brak równie scen, w których dochodzi do konfrontacji między bohaterami i osobami postronnymi, słownej i fizycznej. King umie być zarówno subtelny, jak i niesamowicie brutalny w swoich opisach, a „Misery” to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Z całego serca polecam ten utwór, jeśli lubicie historie mrożące krew w żyłach i jesteście gotowi na sporą dawkę niepokoju, którą z pewnością zapewni wam „Misery” nie tylko podczas, ale na długo po zakończeniu lektury.

Wasza Ariada :)





10 komentarzy:

  1. Na razie czytałam tylko "Buick 8" Kinga i straszliwie wynudziłam się podczas tej, krótko mówiąc, beznadziejnej historii, dlatego na dłuższy czas odrzuciło mnie od jego twórczości. Niemniej wierzę, że może mnie ona jeszcze zachwycić, zatem na pewno dam jeszcze szansę Kingowi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam żadnej powieści Kinga jednak ta recenzja jest jedną z wielu pozytywnych jakie słyszałam o jego twórczości. Cieszy mnie że nie tworzy on tylko horrorów za którymi nie przepadam i bardzo chętnie sięgnę po "Misery".

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobny scenariusz oglądałam w pewnym filmie. Cóż taka psychofanka, a zwłaszcza spotkanie z nią na pewno wywoła dreszcze. Chętnie przeczytam, bo lubię mroczny klimat w powieściach a King należy do poczytnych autorów więc z pewnością się nie zawiodę jego stylem i historią, którą stworzył. Jestem ciekawa jak Paul poradzi sobie z sytuacją, w której przyszło mu się znaleźć. Czas wkroczyć w ten realistyczny a zarazem przerażający świat wykreowany przez Kinga w tej właśnie książce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę kiedyś sięgnąć po Kinga, ale narazie nie mam czasu... ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki nie czytałam ale oglądałam film, na swoim koncie mam dwie książki Kinga na pewno ta liczba się powiększy. Misery jest dość cienka jak na Kinga ale na pewno i tak wywołuje u czytelnika gęsią skórkę. Annie Wilkes mnie wydaje się taka miła uczynna ale Paul niech ma się na baczności. Z chęcią przeczytam tę książkę i przekonam się jak film się prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę wiele dobrego słyszałam o książkach Mistrza, ale osobiście nie sięgnęłam i nie wiem, czy sięgnę. Z jednego powodu. Ja się ich po prostu za bardzo boję. A wiem, że jak zacznę, tak się nie będę mogła oderwać. A głupio w moim wieku łazić do łazienki z latarką ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. To co mówią o książkach Kinga to prawda że albo je kochasz albo nienawidzisz. Jeśli na start sięgniesz np. po "To", "Stukostrachy", "Pana Mercedesa" czy jego ostatnią książkę czyli "Outsidera" to niestety ale będziesz w grupie ludzi którzy go nie kochają, Ja na start zawsze polecam dwie "Carrie" i właśnie "Misery" to książki idealne na początek przygody z Królem. Miesery jest dodatkowo w moim top 5 najlepszych książek Kinga, a na szczycie niezmiennie od wielu lat znajduje się "Cmętaż zwieżąt" chyba jego najbardziej przerażające dzieło. Ale wracając do Misery , Duszna świetnie napisana historia która stawia pytanie do czego zdolny jest człowiek?

    OdpowiedzUsuń
  8. By przeżyć "nieprzefiltrowany strumień emocji, głównie lęku, bezsilności, świadomości nieuchronnej zguby, chwil trzeźwości umysłowej, a przede wszystkim nienawiści skierowanej ku oprawcy" wystarczy sięgnąć po Misery- "realistyczną powieść, w której brak elementów fantastycznych. Co uprawdopodobnia możliwość ziszczenia się podobnego scenariusza w rzeczywistości. Czytelnik może spokojnie postawić się na miejscu głównego bohatera, a to wywołuje ciarki na całym ciele. „Misery” to historia podobna do tych, które faktycznie wiele razy miały miejsce, może odrobinę podkoloryzowana, jednak życie niekiedy pisze straszniejsze scenariusze". Dla mnie więcej argumentów nie trzeba, by sięgnąć po tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Misery" jest absolutnie bezbłędna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam do tej pory Carrie, opoiwadanie na podstawie, którego powstał film z Johnnym Deppem Sekretne okno, niedawno zaczęłam też Śpiące królewny :)

    OdpowiedzUsuń