sobota, 7 lipca 2018

Andrzej Ziemiański - Achaja. Tom 3

Autor: Andrzej Ziemiański
Tytuł: Achaja. Tom 3
Tytuł kolekcji: Mistrzowie Polskiej Fantastyki 11
Wydawnictwo: Edipresse i Fabryka Słów
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 335
Ocena: 5/10

Opis:
Achaja sądzi, że odnalazła swoje miejsce. Ala Biafra ma wobec niej inne plany – Achaja staje się kartą przetargową w politycznej grze z Zakonem, cesarstwem i Orionem.
Cesarstwo Luan atakowane jest przez królestwo Troy i armię niewielkiego Arkach. Wydawałoby się, że z oddziałami tego ostatniego rozprawi się bardzo szybko. Nikt w Luan nie sądzi, że cokolwiek może zachwiać potęgą Tradycji i Zakonu. Nikt oprócz tych, którzy już przeszli na stronę Biafry i Zaana... 

Recenzja:
Achaja Ziemiańskiego to chyba jedna z tych serii książkowych, których większości czytelników nie trzeba przedstawiać – nawet jeśli jej nie czytali, przynajmniej obił im się o uszy sam tytuł bądź nazwisko autora. Ja chciałam zapoznać się z nią już dawno, ale dopiero przy wydaniu kolekcji w końcu mi się to udało. Już w poprzednich recenzjach zwracałam uwagę na to, że jest to dobra, ciekawa fantastyka, choć niestety nie uchroniła się od błędów i irytujących momentów. Ale teraz przyszedł czas na ostatni tom. Jak Andrzej Ziemiański zakończył historię księżniczki Achai?

Jeśli czytaliście poprzednie części to wiecie, że Achaja w życiu nie miała łatwo. Zaledwie kilkunastoletnia dziewczyna, a przeszła o wiele więcej, niż niejeden doświadczony wojownik. Ale dziewczyna nie dała się złamać i w końcu zaczęła sądzić, że znalazła też swoje miejsce. Tylko życie nigdy nie jest tak proste, jakbyśmy chcieli, więc po raz kolejny Achaja staje się zaledwie pionkiem w wielkiej grze, rozgrywanej między potężnymi krajami. Jednocześnie Biafra i Zaan szykują kolejne intrygi, a cesarstwo Luan przygotowuje się do starcia. Kto z tej walki wyjdzie zwycięsko i jak to wpłynie na sytuację całego świata? No i co z zagrożeniem, którym straszą nas od początku historii? W tym tomie znajdą się odpowiedzi na wszystkie te pytania!

Zacznę od tego, że w tej części mamy jeszcze więcej działań wojskowych, nie jako potyczek, a opisów, niemal streszczeń zdarzeń. Jest tego dużo – za dużo. Rozumiem, że autor nie chciał rozwlekać akcji tyloma kolejnymi zwrotami, które dało się przekazać w szybszy sposób, ale moim zdaniem nie był to udany zabieg. Wyszedł blok tekstu na kilkanaście stron opisujący poszczególne działania kolejnych armii, geniuszy ich dowódców etc., który już po chwili zaczął jedynie męczyć i nudzić. Akcja przez to traciła swoją dynamikę i zwyczajnie trudno było, mimo niewątpliwych ciekawych rozwiązań, przez to przebrnąć.

W recenzji poprzednich części nie wspomniałam chyba, że książki są pisane bardzo dosadnym językiem. To znaczy o ile w pierwszej najgorszą obelgą było nazwanie kogoś "dupą", o tyle z każdym tomem ten wulgarny język poszerzał się o nowe słowa i tak wyszła z tego naprawdę sroga mieszanka. Jeśli ktoś nie przepada za tego typu wyrażeniami w tekście, zdecydowanie nie powinien sięgać po powieść. Ale jeśli jesteście w stanie przymknąć na to oko, wcale nie jest to też aż takie straszne i okropne, ot, dość umiejętnie oddany realizm wielu sytuacji.

Cała Achaja zawierała naprawdę ciekawy pomysł, intrygujące postacie i jak na prostą fantastykę mogła wybić się na tle innych. Ale mam wrażenie, że autor gdzieś w trakcie pisania stwierdził, że zrezygnuje z jakiegoś przepychu, ogromnych zaskoczeń i wspaniałego języka na rzecz próby oddania realizmu i jakichś relacji między postaciami. Tylko że to nie wyszło, więc po prostu przypominał co kilkanaście stron o tym, jak to jego bohaterowie nie są genialni i okrutni. Zaczął mieszać, wtrącać, dodawać (miejscami dość toporne) humorystyczne uwagi i na tym poprzestał. A, zapomniałabym o całej otoczce mówiącej jakie to kobiety nie są głupie, a przecież jest to wspomniane przynajmniej co kilkadziesiąt stronic. Mój błąd, głupia ja.

Nie mogę powiedzieć, że źle mi się czytało tę książkę, co to, to nie. Większą część powieści pokonałam bez problemów, chociaż miejscami zdarzały się bardziej toporne fragmenty, o czym już wspomniałam. Było sporo irytujących mnie uwag (autora? narratora? nadal wolę nie wiedzieć), ale mimo wszystko dobrze bawiłam się przy tej książce i nie żałuję, że wreszcie mogłam się z nią zapoznać. Na koniec powiem tak: jeśli nie znacie jeszcze Achai, to gdy wpadnie wam w ręce, zajrzyjcie i przekonajcie się sami. Jeśli lubicie klimaty wojen między królestwami, naturalistyczne przedstawianie realiów świata, wielobarwne postacie i jesteście w stanie miejscami przymykać oko na jakieś dziwaczności, będzie to książka dla was i pewnie także spędzicie przy niej dość miło czas.

4 komentarze:

  1. Chyba będę w mniejszości, ale po raz pierwszy słyszę o tym autorze i o tej serii. I jak bardzo lubię fantastykę, tak opis książek o Achai oraz Twoja recenzja wcale mnie nie zachęciły do tego bym się z nimi zapoznała bliżej. Nie lubię długaśnych opisów, a tutaj widzę, że tego jest pełno. Tak samo odstręcza mnie fakt, że jest sporo przekleństw. Chyba jednak nie sięgnę po tę książkę, jak i po całą serię ;) Ale recenzja bardzo rzetelna i myślę, że oddająca w pełni charakter tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastykę lubię, nie czytałam poprzednich częsci Achaji. Książki zapowiadają się świetnie gdzie wartka akcja, mnóstwo wydarzeń, wojny, opis bitew, dla mnie na plus ale jakoś nie mam przekonania do języka jakim opisana jest książka i rola kobiet w nich. Jeśli na półce w bibliotece ujrzę książki Andrzeja Ziemiański wypożyczę i zagłębie się świat stworzony przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. O autorze Ziemiańskim słyszałam i o tej serii również. Zresztą czytałam na blogu recenzje dwóch pierwszych części. I o ile wtedy jeszcze byłam zainteresowana tymi powieściach to teraz zainteresowanie to stopniowo maleje a tytuły książek ukrywają się coraz głębiej w mej świadomości. Jakoś nie zachęca mnie ten styl przepełniony wulgaryzmem. Wydaje mi się to dość odstręczające w tym akurat klimacie. Sama wojna naturalistyczna mnie nie przekonuje. Poza tym nie ma ludzi głupich, a zwłaszcza kobiet. Są tylko takie, które wiedzą mniej, co przeradza się na ich takie a nie inne zachowanie. W ostateczności raczej jednak odpuszczę sobie tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Alkoholizm, narkotyki, wulgaryzmy, seks i działania wojenne. Z tym kojarzy mi się trzecią i ostatnia część Achai. I można byłoby napisać, że tego za dużo, za mocno, za ostro... I tutaj zgodzę się z recezentem Agą, że to oddało realizm działań wojennych. Dla mnie także było mniej zaskakujących momentów. Większa część książki była nudna i przewidywalna, a niektóre momenty trudne do przełknięcia. Miałem wrażenie, że autor zmęczył się już tą historią i chciał ją jak najszybciej skończyć. Najjaśniejszym punktem dla mnie było pojawienie się Annamei. Jednak całą Achaję zapewne przeczytam jeszcze raz, a z pewnością sięgnę po Pomnik cesarzowej Achaji, choćby dla przekazanych w powieści wartości i obrazów życia realnego w stworzonym przez pisarza świecie.

    OdpowiedzUsuń