sobota, 9 czerwca 2018

Siri Pettersen - "Bańka"

Autor: Siri Pettersen
Tytuł: Bańka
Wydawnictwo: REBIS
Data wydania: 22 maja 2018
Liczba stron: 256
Ocena: 6/10

Opis: 

12-letnia Kine musi wstawać rano, musi chodzić do szkoły i na pływalnię, musi żyć z przezwiskiem Bańka, a na dodatek musi śpiewać w beznadziejnym chórze gwiazdkowym. Musi żyć według durnych reguł, w durnym miasteczku, w durnym świecie. 
Ale pewnego dnia zdarza się cud! Znajduje szklaną kulę, która daje jej schronienie przed światem. Bańka zamieszkuje w bańce, która potrafi latać i spełnia życzenia! 
Co z tego wyniknie i jak potoczy się historia Kine? O tym właśnie opowiada ta cudownie kąśliwa, dowcipna, ale i bardzo pouczająca książka.


Recenzja:

Całkiem niedawno, zawinięta w cienki kocyk, przeglądałam zapowiedzi empiku. Ze znudzeniem zerkałam na powieści młodzieżowe, szukając lektury lekkiej i w miarę możliwości oryginalnej (wbrew pozorom – zadanie to łatwe nie było). Wtedy wpadła mi w oko Bańka – nieszablonowy opis napełnił mnie optymizmem i zapowiedzią czegoś nietuzinkowego. Niestety, choć opowieść zdecydowanie jest niebywała, tak nie napełniła mnie radością, raczej… smutkiem i zadumaniem. 

Z okładki można wyczytać, że jest to książka przeznaczona dla młodszych nastolatków, co według mnie nie jest do końca prawdą. Choć bohaterka jest zaledwie dwunastolatką, w książce nie brakuje fragmentów strasznych i przygnębiających, miejscami jest także dość… wulgarna i zwyczajnie niewłaściwa. W związku z tym raczej nie poleciłabym jej młodemu czytelnikowi, choć jest naprawdę pouczająca i interesująca. 

Kochany, głupi tata. Nic nie rozumiał. Nie rozumiał tych wszystkich, które mogły jej coś zrobić, i nigdy tego nie zrozumie. Tak to już jest z rodzicami. Po prostu nie rozumieją. 
(…) Nie rozumiał, jak wielkie potrafi być coś, co jest drobne. 

Bańka zdaje się opowiadać o niezrozumieniu i nieporozumieniach – z rodzicami, rówieśnikami, przyjaciółmi. Myślę, że każdy z nas czuł się kiedyś inny, niezrozumiany, gorszy – to uczucie właśnie towarzyszy Kine. Dziewczynka nie ma łatwo, ale większość problemów zdaje się stwarzać sama. Choć z początku wydawała mi się buntownicza i nieznośna, tak z czasem zrozumiałam, że to jej reakcja obronna, a ona sama jest w głębi… bardzo wrażliwa, dlatego wszystko tak okropnie przeżywa. Jej narracja pełna jest sarkazmu i poczucia krzywdy, wiele spraw wyolbrzymia, ale – wraz z treścią – uczy się na błędach. Pragnieniem bohaterki jest przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, które odnajduje w szklanej kuli. Odcięta od świata, z możliwością spełnienia każdego życzenia, czuje się panią świata, ale… czy to aby nie tylko złudzenie? Czy to naprawdę marzenie Kine? 

Tak, była sama. Nie miała niczego ani nikogo. Z wyjątkiem absolutnie wszystkiego, czego mogła sobie zażyczyć. 

Powieść jest prosta, narracja przejrzysta, ubarwiona fantastyką i interesującą, młodzieżową narracją, pełną humoru, nutki mądrości i portretu psychologicznego dwunastolatki. Brak tu przemów moralizujących, uczymy się na decyzjach i błędach Kine. Znajdziemy tu sporą dawkę trudów dojrzewania i baśniowości, ale… to dla mnie wciąż nieodpowiednia dla młodych ludzi książka. Za dużo tu makabrycznych myśli, pesymizmu i czarnego humoru, a niektóre fragmenty dziecko może wziąć zbyt… dosłownie. 

Kine nigdy nie bała się zmarłych. To z żywymi miała problem. To żywi ją zmuszali, żeby robiła rzeczy, których nienawidziła. 

Powieść Siri Pettersen zdecydowanie była dla mnie ciekawostką i dostarczyła mi dreszczyku emocji – szczególnie przy finale. Raz nudziła, innym razem szokowała, wzruszała, a nawet kilka razy parsknęłam śmiechem przy jej treści, ale ze smutkiem musze napisać, że spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Wielkie plusy dla autorki za odniesienie się do mojej ukochanej Rodziny Addamsów (kilka fragmentów jest klimatem rodem stamtąd) oraz abstrakcyjne połączenie rzeczywistości i fantastyki, jednakże patrząc na całość… Bańka jest po prostu powieścią dobrą – tyłka nie urywa, ale i tak uważam, że warto ją przeczytać. Polecam. 

3 komentarze:

  1. We współczesnym świecie wszystko dzieje się zbyt szybko, zbyt szybko także dorastają dzieci, dlatego też być może autorka kierując się tym założeniem stwierdziła, że taka forma treści będzie odpowiednia dla tej grupy wiekowej. Naprawdę wystarczy przejść obok placu zabaw, by przekonać się jakiego słownictwa używają dzieciaki... Jednak zgadzam się, że tacy odbiorcy powinni być potraktowani w delikatniejszy sposób. Jestem zaciekawiona książką szczególnie jako rodzic, gdyż tekst z pewnością pozwoli mi spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy. Pomimo przygnębiającego klimatu zainteresowała mnie ta powieść i chętnie poznam rozterki życiowe Bańki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że tak książka przez pomyłkę trafiła do działu literatury młodzieżowej. Sama jestem rodzicem i zdążyłam zapomnieć, jak to jest gdy ma się te -naście lat. Jak wtedy spogląda się na świat, który jest albo różowy albo czarny. Jak starsi nas nie rozumieją, nie znają się na tym co trendi, co super. Nie wiedzą, dlaczego ten drobiazg ma takie wielkie znaczenie. Myślę, że przeczytam ją dla moich synów, by lepiej poczuć ich sposób rozumowania. Bo może nie wiedzę, że ich zachowanie może być czymś więcej niż buntem nastolatka ("Choć z początku wydawała mi się buntownicza i nieznośna, tak z czasem zrozumiałam, że to jej reakcja obronna, a ona sama jest w głębi… bardzo wrażliwa, dlatego wszystko tak okropnie przeżywa.")
    Mam lekkie obawy, czy podsunąć tą książkę dziecku. Jednak warto ją chyba najpierw przeczytać samemu, a potem dać dziecku, by w finale omówić ją z dzieckiem. Dlaczego tak wyolbrzymia autor, wytłumaczyć niektóre zabiegi pisarskie ("Za dużo tu makabrycznych myśli, pesymizmu i czarnego humoru, a niektóre fragmenty dziecko może wziąć zbyt… dosłownie"). Pokazać na przykładzie Bańki, że większość problemów, które sobie stwarzamy, robimy to we własnych głowach ( tak jak tytułowa Bańka "Dziewczynka nie ma łatwo, ale większość problemów zdaje się stwarzać sama."). Trzeba będzie pomóc dziecku ( o przepraszam, młodszej młodzieży) zrozumieć historię Bańki. Nie można tak po prostu dać ją dziecku do przeczytania i zostawić go z tym.
    Bardzo cieszę się, że autor sięga do świata fantastyki, łączy go z rzeczywistością. Myślę, że powieść ta będzie dobrą lekcją dla całej naszej rodzinki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdybym była młodsza, na pewno sięgnęłabym po tę książkę, ale teraz niestety w imię zasady "tak wiele książek, tak mało czasu" wolę rozsądniej wybierać literaturę, której poświęcam swój czas. Szkoda mi go marnować na książki, które od razu wiem, że mnie nie zachwycą. Ale, że się powtórzę - gdybym była młodsza i pani w bibliotece by mi ją poleciła, to przeczytałabym ją bardzo szybko i pewnie sama jeszcze poleciłabym ją swoim koleżankom :)

    OdpowiedzUsuń