poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Jarosław Grzędowicz - "Pan Lodowego Ogrodu. Tom IV cz.1 i cz.2"




Autor: Jarosław Grzędowicz
Tytuł: Pan Lodowego Ogrodu. Tom 4 cz. 1 i cz.2
Tytuł kolekcji: Mistrzowie Polskiej Fantastyki
Wydawnictwo: Fabryka Słów i Edipresse Polska
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 376 i 328
Ocena: 10/10

Opis:
Pan z Wami! Jako i ogród jego! Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, ogłuchną komunikatory, zamilknie broń.
Tu włada magia.
Vuko Drakkainen ma odnaleźć i sprowadzić na Ziemię grupę badaczy, którzy przybyli na Midgaard – świat kryjący w sobie rasę istot rozumnych oraz magię. Tymczasem niektórzy z nich już dawno zginęli, inni sięgnęli po magię i obwołali się bogami. Żaden z nich nie odda łatwo władzy, jaką zdobył. Czy Vuko będzie w stanie ukończyć misję?

Recenzja:

Zapewne znacie to uczucie, gdy zbliża się koniec jakiejś serii książkowej. Jednoczesna ekscytacja i rozpacz, no bo z jednej strony poznam wreszcie zakończenie, zobaczę co się stało z ulubionymi postaciami, z drugiej strony o nie, poznam zakończenie i zobaczę co się stało z ulubionymi postaciami. U mnie dokładnie tak to wyglądało, ogromna ciekawość i podekscytowanie mieszały się ze smutkiem, że to już koniec i nie będzie nowych historii o moich ulubionych bohaterach (no i jeszcze przerażenie, czy któryś z nich nie zginie). Ale oczywiście sięgnęłam po przygody Vuko i spółki, nie byłabym w stanie się powstrzymać – i chyba każda osoba, która zna tę serię się temu nie dziwi, prawda?

Vuko i Filar nadal próbują osiągnąć swoje cele: Drakkainen musi zakończyć misję, którą mu powierzono, a syn Oszczepnika, Nosiciel Losu, dąży do wypełnienia swojego przeznaczenia. Obaj natrafiają na kolejne przeszkody, obaj poznają coraz bardziej ten, dawniej obcy im, świat i obaj muszą walczyć, by w końcu zwyciężyć… albo polec. Ale wojna bogów nadal trwa, nastroje w Lodowym Ogrodzie są jeszcze bardziej niespokojne i nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień. Czy Vuko zdoła ukończyć zadanie, a Filar odzyskać swój kraj i pomóc ludziom?

Przede wszystkim muszę powiedzieć, że seria do samego końca trzymała bardzo wysoki poziom – powiem więcej, ostatni tom oceniam na maksimum, bo nie potrafiłabym inaczej po tym, co się działo w nim, jak i w każdym poprzednim, zresztą za samo genialne, wywołujące tyle emocji zakończenie, dałabym nawet jedenastkę. Humor, jaki się tutaj pojawiał, sprawiał, że naprawdę śmiałam się głośno, nawet gdy czytałam książkę w miejscu publicznym i ludzie rzucali mi dziwne spojrzenia. Ale podczas chociażby większości dialogów Vuka z Cyfral po prostu nie można się nie uśmiechnąć. Poczucie humoru głównego bohatera jest naprawdę świetne i myślę, że to jedna z największych zalet powieści.  Chyba każdy lubi, gdy w tekście pojawiają się wesołe nuty, a tutaj takich nie zabrakło, na dodatek były naturalne, nie wplątywano ich na siłę, tylko ze świetnym wyczuciem.

Kolejnym ciekawym aspektem było spojrzenie na bohatera z perspektywy drugiej postaci. Po spotkaniu Vuka i Filara byłam ciekawa, jak jeden będzie postrzegał drugiego, miałam wręcz obawy, że może jednak się nie polubią, że coś pójdzie nie tak, ale na szczęście nic takiego się nie stało. Strasznie podobała mi się narracja z perspektywy Filara, gdy ten opisywał Drakkainena i na odwrót – punkt widzenia Vuko, gdy mówił o synu Oszczepnika. To dało mi szerszy wgląd w postacie, dzięki temu dowiedziałam się kilku nowych i ciekawych rzeczy, poza tym bardzo przyjemnie było spojrzeć właśnie na postacie z perspektywy innej osoby, a nie tylko od wnętrza ich umysłów.

Muszę też przyznać, że samo splecenie ze sobą wątków, posuwanie się akcji do przodu, kolejne zdarzenia były w tych tomach po prostu świetne. Wiem, że już to pisałam, ale zdecydowanie Jarosławowi Grzędowiczowi należy się ogromny podziw za to, jak skonstruował fabułę, za wszystkie detale, kolejne pomysły, opisy walk, humorystyczne dialogi,  nawet za te momenty przestoju między poszczególnymi wydarzeniami, które dodawały realności. A także za to, jak całość się razem komponowała, bo wyszło z tego wspaniałe, pełne emocji połączenie. Bardzo żałuję, że do tej pory nie miałam okazji przeczytać Pana Lodowego Ogrodu, bo to kawał świetnej, mocnej i wciągającej fantastyki, może romansującej nawet z sci-fi. Dlatego jeszcze bardziej jest mi szkoda, że seria dobiegła końca. Ale hej, nikt nie mówi, że nie będę mogła wrócić do Pana Lodowego Ogrodu, więc nie ma co za bardzo rozpaczać.

Jestem pewna, że jeszcze nie raz i nie dwa zajrzę ponownie do tych książek. A wy, jeśli nadal błądzicie w ciemnościach i nie natrafiliście na tę świetną serię, znajdźcie pochodnię, poproście Czyniącego o rozpalenie ognia i czym prędzej sięgnijcie po Pana Lodowego Ogrodu. Bo wiecie co? Z ogromną pewnością mogę powiedzieć, że Pan Lodowego Ogrodu to jedna z najlepszych serii fantasy, jakie czytałam. Wiem, że niektórzy podchodzą do książek polskich autorów nieufnie, ale uwierzcie, że nie powinniście się wahać w tym przypadku. Ta seria wiele razy wprawi was w zdumienie, wywoła strach czy nawet przerażenie, wyciśnie łzy z oczu, ale także sprawi, że będziecie zaśmiewać się do rozpuku. Po prostu wywoła tyle przeróżnych emocji, że łatwo o niej nie zapomnicie – a już zwłaszcza po tym zakończeniu, które moim zdaniem jest po prostu genialne, godne mistrza. Więc chwyćcie za książki, a po tym, jak już przepadniecie na długi czas, wróćcie i powiedzcie, czy było warto! Ja uważam, że było!

Za książkę dziękuję wydawnictwu FabrykaSłów oraz Edipresse Polska
 

9 komentarzy:

  1. Meh... powyższy "przykład" doskonale pokazuje, czemu wole mieć moją wersje - FS i tak ma cholernie dużą czcionkę, a jak to przy wydaniach "kioskowych" bywa podział na tomy musi być...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mojego męża jak znalazł. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie jest to co lubię ,ale na pewno znajdą się pasjonaci tego gatunku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój brat jest fanem tych książek :) Ja też bardzo lubię tę fanastykę.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Ta seria wiele razy wprawi was w zdumienie, wywoła strach czy nawet przerażenie, wyciśnie łzy z oczu, ale także sprawi, że będziecie zaśmiewać się do rozpuku. Po prostu wywoła tyle przeróżnych emocji, że łatwo o niej nie zapomnicie" Całe szczęście, że jestem już szczęśliwą posiadaczką serii. Teraz pora by ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. I to jak najszybciej! :D

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzadko sięgam po ten gatunek, jednak od razu rzuciło mi się w oczy soczyste - 10/10! Nic tak nie zachęca do przeczytania książki, którą normalnie bym się raczej nie zainteresowała, jak zachwyt drugiego czytelnika. Co prawda zanim dojdę do tych tomów muszę przeczytać poprzednie, ale czemu nie! Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nigdy nie przekonałam się do fantastyki - zdecydowanie wolę książki z historia autentyczną w tle. Ale... może to jest właśnie czas, by się przekonać do tego rodzaju? :)

    OdpowiedzUsuń