poniedziałek, 5 lutego 2018

Sarah Morgan - "Cud na Piątej Alei"

Tytuł: Cud na Piątej Alei
Autor: Sarah Morgan
Cykl: Pozdrowienia z Nowego Jorku (tom 3)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 303
Ocena: 5/10

Opis:
Eva, nieuleczalna romantyczka, patrzy na życie przez różowe okulary i wierzy w szczęśliwe zakończenia. Jednak czasem nawet jej jest smutno. Po śmierci babki nie ma już żadnej rodziny i ciągle nie może znaleźć prawdziwej miłości, choć jej przyjaciółki dawno odszukały swoje połówki. Do tego nadchodzi Boże Narodzenie, a to trudny czas dla samotnych.
W liście do Świętego Mikołaja prosi więc o romans. Zbieg okoliczności sprawia, że śnieżyca nad Nowym Jorkiem więzi ją w jednym mieszkaniu z cynicznym i przepełnionym pesymizmem autorem kryminałów, których Eva nie cierpi. Wydaje się, że nie mogła trafić gorzej…

Recenzja:

Zacznę od tego, że okładka nijak ma się do treści. Nie pasuje też do pozostałych okładek z serii Pozdrowienia z Nowego Jorku. Jakby tego było mało, przywodzi na myśl raczej powieść młodzieżową (w każdym razie ja się czegoś takiego spodziewałam), a tymczasem to romantyczna historia o dwóch dorosłych osobach, doprawiona szczyptą pikantnych scen.
Akcja powieści dzieje się w grudniu, przed Bożym Narodzeniem. Szalejąca na zewnątrz śnieżyca sprawia, że główna bohaterka niespodziewanie musi spędzić noc, a nawet kilka nocy, w mieszkaniu nieznajomego, a przy tym diabelnie seksownego pisarza. Eva prowadzi razem z przyjaciółkami firmę eventową i w ramach zlecenia otrzymanego od babci Lucasa ma udekorować jego mieszkanie i zapełnić lodówkę przysmakami. Obecność pana domu komplikuje sprawy, ale dziewczyna chce wywiązać się z zadania – nie tylko dlatego, że taka z niej obowiązkowa osoba. Rok temu odeszła jej babcia i Eva nadal nie doszła do siebie. Boże Narodzenie jest dla niej szczególnym i trudnym okresem, dlatego nie chce być sama.
Lucas z kolei oddałby wiele, żeby spędzić święta w samotności. Trzy lata wcześniej zginęła jego żona i od tamtej pory szczerze nienawidzi świąt. Eva wnosi jednak do jego mieszkania ciepło i rozgardiasz, które rozgrzewają jego zlodowaciałe serce. Popularny pisarz kryminałów nie pozostaje również nieczuły na kobiece kształty ślicznej blondynki. A Eve, skończona romantyczka, mimowolnie wyobraża sobie, jakby to było znaleźć się w silnych ramionach Lucasa…
Na początku książki znajduje się napisany przez autorkę wstęp, w którym deklaruje, że jest optymistką i lubi szczęśliwe zakończenia. Okej, fajnie, ale przez to ta przewidywalna książka robi się jeszcze bardziej przewidywalna. Trudno spodziewać się wielkich zwrotów akcji w romansie, no ale jednak można by wrzucić taką przemowę na koniec.
Eve, podobnie jak autorka, jest optymistką, a przy tym nieuleczalną romantyczką. Choć autorka starała się nadać jej jakiś głębszy rys psychologiczny, moim zdaniem bohaterka wyszła średnio wiarygodna. Burkliwy Lucas przypominał za to pana Darcy’ego (Eve nawet podarowała mu Dumę i uprzedzenie). Zabójczo przystojny, bogaty i cyniczny – takie cechy mu się dostały. W sumie nic ciekawego. W dodatku autorka dużo pisze o napięciu seksualnym między bohaterami, ale zupełnie go nie czuć. Jednak samo pisanie, że między bohaterami iskrzy, to trochę za mało, żeby czytelnik poczuł, że rzeczywiście iskrzy.
Cud na Piątej Alei to jedna z tych książek, na temat których trudno się rozpisać. To typowy romans, który niczym nie zaskoczy. Czyta się to dobrze, autorka ma niewymagający styl, tłumaczka też się spisała. Także jeśli szukacie czegoś niewymagającego i lubicie ten gatunek, możecie sięgnąć, ale nie spodziewajcie się fajerwerków.

Wydawnictwo HarperCollins Polska

17 komentarzy:

  1. Po Twojej recenzji czuję że książka jest przesłodzona,a gdy jest za słodko to mdli.Książka raczej nie dla mnie ,ja jestem z natury pesymistką ,więc jak czytam ,że wszystko jest piękne i cacy to mnie szlak trafia.Tą serię sobie daruję,przypuszczam ,że reszta jest napisana podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam dwóch wcześniejszych części, ale może się skuszę, żeby zobaczyć czy książka jest faktycznie tak przewidywalna.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to romansom mówimy - NIE!😕

    OdpowiedzUsuń
  4. Historie takie jak "Cud na piątej alei" napawają czytelnika optymizmem, czasami poprawiają tylko humor, a czasami dają nadzieję. Nie czytałam tej serii, ale może kiedyś się skuszę. Dziękuję za recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  5. No to chyba nie sięgnę. Nudna i przewidywalna historia bez wyrazu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chociaż recenzja nie zachęca do przeczytania, kiedyś na pewno po nią sięgnę. Czasami potrzeba właśnie takich mało wymagających książek na poprawę humoru.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdy czytałam opis, a potem recenzję to pierwsze moje skojarzenie - harlequin. Zaczytywałam się w nich dawno temu. Zdarza mi się, że mam ochotę, na coś słodkiego, przewidywalnego, mdłego, więc może skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Recenzja mnie nie zniechęca, czasem lubię takie niewymagajacr książki dlatego chetnie ją przeczytam. Ale tak poważnie to o co chodzi z tą okładką?! Jak cos jest świątecznego to chcę to czuć, chcę wiedzieć i widzieć że ma związek ze świętami, a gdybym nie przeczytała opisu to myślałabym że jest to jakas młodzieżowa książka o wakacjach. Czy ktoś tą okładkę wybierał na oślep? Nie rozumiem. I jeszcze ten wstęp który zdradza zakończenie. Chyba ktos nie do końca dopracowal wydanie tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z okładki nie wynika że to książka której historia jest związana z Bożym Narodzeniem i ZASYPANYM NY. Choć książka ma przewidywane zakończenie historii głównych bohaterów, to i tak po nią bym sięgnęła, trochę dobrego zakończenia i romantyzmu w naszym szarym, codziennym życiu nigdy nie za dużo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja z kolei bardzo lubię się zaczytywać romansami, bowiem dają mi nadzieję i napawają optymizmem. Choć Twoja recenzja nie jest zbytnio zachęcająca, to znając życie kiedyś sięgnę po tę pozycję ;) Z czystej ciekawości, by wyrobić swoje własne zdanie o niej. Okładka faktycznie mało trafiona, a ten wstęp także jakiś nie na miejscu. To wszystko sprawia wrażenie z lekka niedopracowanego :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam wcześniejszych części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie, ale nie jest to konieczne.

      Usuń
  12. Myślę sobie, że to tak jak z romansami historycznymi, zawsze wiadomo, jak się kończy. Na chandrę, jako przerywnik, na poprawę humoru - biorę, choć nie na półkę, prędzej z biblioteki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dokładnie to samo sobie pomyślałam po zerknięciu na okładkę = młodzieżówka. Do klimatu Bożego Narodzenia nie pasuje mi... ale skoro akcja dzieje się świątecznie to może wrócę do tej książki w przyszłym roku (chociaż wątpię, bo pewnie świat zaleją już nowe opowieści), a ta skoro jest tylko przeciętna i bez większej wątkowej głębi zostanie zapomniana. Nie mówię takim książką NIE, bo czasami potrzeba czegoś lekkiego...

    OdpowiedzUsuń
  14. No proszę... Gdybym tutaj nie trafiła, to sądziłabym, że ta książka to jakaś smętna obyczajówka, a nie romans! (Faktycznie, czasem ocenianie po okładce może nieco utrudniać życie książkoholika ;))

    Na początku recenzji myślałam, że zdecydowanie kiedyś skuszę się na tę książkę, ale jak widzę, że to znowu jest schemat 'zabójczo przystojny, bogaty, cyniczny i burkliwy', to jednak mi się odechciało... Serio! Jest tyle możliwych kombinacji do użycia w romansach, ja nie wiem czemu większość autorek upiera się przy bogaczach i przystojniakach! Ja z chęcią przeczytałabym o pospolitych ludziach. Bo patrząc po romansach mam wrażenie, że 'przeciętni' ludzie nie zasługują na bajkowe romanse... :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Skojarzyło mi się z typowym Harlequinem. Jakoś mnie to nie bawi 😕

    OdpowiedzUsuń
  16. No , nie ....z ery Kopciuszka już wyrosłam ...dziękuję nie przeczytam☺pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń