piątek, 23 lutego 2018

KONKURS Z KSIĄŻKAMI HOOVER!


UWAGA KONKURS!
W związku z tym, że Wydawnictwo YA! podrzuciło nam 2 zestawy książek z grafiki, mamy dla Was konkurs!
Sponsorem jest wydawnictwo YA!
Koszt wysyłki ponosi sponsor.
Termin: 16–23.02.2018r. do godziny 23:59.

ZADANIE: Napiszcie, którą postać książkową zabralibyście na romantyczną kolację. Uzasadnijcie swój wybór :D
Powodzenia!

30 komentarzy:

  1. Ja bym na romantyczną kolację zabrała z chęcią Sherlocka Holmesa. Może udałoby mi się go rozkochać w sobie oraz sprawić, by był w szczęśliwym związku :D A dlaczego akurat on? No kurczę, co to w ogóle za pytanie! Chyba retoryczne. Bowiem Sherlock w każdym calu jest dla mnie ideałem. Nie lubi przebywać z innymi ludźmi - spoko, ja za bardzo też tego nie lubię, ma nietuzinkowy umysł - a przecież inteligencja jest bardzo seksowna i pociągająca no i można by powiedzieć, że każdy dzień z Sherlockiem to totalna przygoda <3 Jak tu go nie kochać i nie uwielbiać? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to głupie, ale zabrałabym Greya ;-) Ciekawa jestem, jakby sobie ze mną poradził, jeżeli chodzi o dyskusję na temat filozofii życia. Lubię inteligentnych ludzi, ale ze stylem też uwodzenia. Ciekawa byłam czy by kontakt iskrzył. ;-). Ideał też i faceta, bez przesadnych fetyszy ;), powiedzmy.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja zaprosiłabym Wiedźmina Gerarda:) inteligetny, ale i zabójczo przystojny! Uwielbiałam wprost jego poczucie humoru, z lekką nutką ironii i sarkazmu, więc na pewno ten czas spędzony w jego towarzystwie upłynąłby w zastraszającym tempie. Poza tym może poopowiadałby o wielu swoich "przygodach" ze szczygłami i innego tego typu poczwarami, które dzielnie i z wielką odwagą pokonywał! Oj co to byłby za wieczór... Najlepiej oczywiście gdyby jeszcze ta kolacja była w takiej klimatycznej, starej karczmie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zanim przedstawię Wam mojego wybranka na romantyczną kolację, muszę najpierw napisać kilka słów wprowadzających :D Otóż Kristen Ashley, której książkę "Tajemniczy mężczyzna" niedawno wydało jedno z polskich wydawnictw, jest bardzo płodną pisarką ;) Ma naprawdę dużo pozycji wartych uwagi i o jednej z nich chciałabym wspomnieć. A mowa o serii Rock Chick, a dokładniej jej 5 tomie: Rock Chick Revenge (póki co, niestety seria nie ma polskiego wydania). Przedstawia on losy Avy i Luka Starka (który nomen omen pojawia się w Tajemniczym mężczyźnie). Jest to moja ulubiona część serii i zarazem ulubiony bohater <3 Luke jest facetem, przy którym nie można się nudzić, typowy samiec alfa, któremu nikt nie podskoczy, ale też potrafi pokazać swoją wrażliwą i słodką stronę. To, że patrzenie na niego nie boli, nie muszę chyba dodawać :D Kolacja z nim to moje marzenie...
    Przez pisanie o nim nabrałam ochoty na ponowne zagłębienie się w książkę i chyba tak spędzę dzisiejszy wieczór - w ramionach mojego wybranka :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem dziewczyną, ale gdybym miała zaprosić jakiegokolwiek bohatera to wybrałabym...kobietę :D Nie mam swojego męża książkowego jak reszta książkoholików, więc gdzie tu jest inne wyjście? Może na (nie do końca romantyczną) kolację bym zaprosiła, byłaby raczej mniej niż bardziej romantyczna, ale do rzeczy. Zaprosiłabym, uwaga, tumtumtum... Maggie, bohaterkę mało znanej książki ,,Coś mojego". Dlaczego akurat ona? Bo na to by zasłużyła. Bo chłopaki, których spotkała w swoim życiu pewnie by tego nie zrobili. Wybrałabym ją, ponieważ jest to bohaterka, która mnie fascynuje. Równie fascynująca jest dla mnie Margo, ale gdybym wybrała ją, byłoby to z lekka chore, bo morderczynię zaprosić na kolację? Nie dzięki. Dlatego ten zaszczyt miałaby Maggie. Jest wyjątkową dziewczyną przez jeden szczegół - jest niewidomą nastolatką. Ma tyle lat ile ja, więc mogłybyśmy się chyba dogadać. Znając jej poczucie humoru, bardzo ironiczne, podobnie jak moje, nie miałaby nic przeciwko romantycznej kolacji gdzieś w centrum Seattle :* Ma słabość do pewnego wokalisty, ja podobnie tylko że zupełnie z innego gatunku muzycznego, ale byłoby o czym gadać, bo muzyka nas całkiem łączy, niekoniecznie rodzaje, ale sam fakt miłości do niej. Jest typem buntowniczki, ironicznej i zarazem rozczulającej, co w niej uwielbiam. Myślę, że na żywo byłaby jeszcze bardziej niesamowita niż w książce.

    OdpowiedzUsuń
  6. James Fraser! O rany, chyba bym padła zanim by doszło do tej romantycznej kolacji, szczególnie gdyby padło na jego czasy a nie współczesne :D A teraz powiem dlaczego właśnie on. Po pierwsze coś musi być w tym, że to Fraser przyszedł mi pierwszy do głowy (kobieca intuicja, podświadomość?), po drugie Diana Gabaldon przedstawiła go jako mężczyznę lojalnego, wiernego, kochającego na zabój, romantycznego, ale zarazem męskiego. Która z nas by odrzuciła takiego dobrego faceta? Pomijając fizyczną męskość i romantyczne cechy, muszę wspomnieć jeszcze o inteligencji, moralności i racjonalności -> choć gdyby stracił dla mnie czasem głowę to nie miałabym mu tego za złe :) Z tego wszystkiego wynika, że jestem koszmarną romantyczką i chciałabym, żeby moja druga połowa myślała razem ze mną o niebieskich migdałach i jestem pewna, że to właśnie z nim spędziłabym najlepszą, romantyczną kolację w całym swoim życiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go uwielbiam! :-)

      Usuń
  7. Na romantyczną kolację zabrałabym ze sobą Michaela Blomkovist'a!
    Tajemniczy, czarujący, przystojny i o tego jego nietuzinkowe poczucie humoru, którym mnie ujął. Zdecydowanie jest facetem, z którym chętnie zjadłabym kolację. Bardzo inteligentny facet, który nie musi wiele robić aby zauroczyć kobietę. Zwyczajnie ma "to coś" co samo czaruje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Harrego Pottera...przynajmniej kolacja nie byłaby nudna i trochę magii by się przydało😉

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako, że ostatnio mam nastrój romantyczny i coś ponownie lubuję w romansach. W skrytości serca marzę również o idealnym księciu, to wybrałabym Hugona Nieugiętego, z książki "Legenda". To postać, która uratowałaby mnie z każdego nieszczęścia. Postać, która potrafiłaby sprawić, by na walentynkowej randce troszkę zaiskrzyło. Przede wszystkim zaś Hugon sprawiłby, że czułabym się księżniczką... każda z nas kiedyś o tym marzyła... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim wyborem jest Hercules Poirot.Nie jest to może przystojny mężczyzna i w dodatku w podeszłym wieku ale, jest coś w nim co urzeka człowieka.Bo przecież nie sam wygląd się liczy tylko co ma do powiedzenia. Uwielbiam zagadki, tajemnice i kryminały. A on jest mistrzem rozwiązywania tego typu spraw, on i jego niezawodne szare komórki..Chciałabym spotkać taką postać, jak on- specyficzną, ale genialną!I gdybym miała okazje to zaprosiłabym go na kolację.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na romantyczną kolację zabrałabym Rhetta Butlera. Niegrzeczny "chłopiec", fascynujący awanturnik, przystojny nicpoń i pociągający milioner - a dla mnie tacy mężczyźni są kuszący. Dodatkowo bije innych na głowę swoją ironią, śmiechem i kpiną. Z nim nie sposób się nudzić. Nauczyłby mnie grać w karty, pić whisky i palić cygara. Korzystać z życia i nie myśleć co wypada, a co nie. Z nim rozmowa byłaby podniecają, wyjątkowa i pełna niedomówień. Trochę niebezpieczny, bo czytałby w moich myślach jak w otwartej księdze - czułabym się przezroczysta niczym szkło. Ale to może mieć swój urok, nie musiałabym mówić czego pragnę. Z pozoru podły rozrabiaka, a jednak delikatny, troskliwy wybawiłby z kłopotów i nieszczęść, z nim byłabym bezpieczna. Jako południowy "dżentelmen" traktowałby mnie jak księżniczkę - rozpieszczał, uwielbiał i spełniał każdy kaprys. A może w pobliżu znalazłyby się jakieś schody....

    OdpowiedzUsuń
  12. Aragorn! E, nie, bo Arwena zdecydowanie nie jest partnerką, która by go puściła. No to Len. No dobra, nie będziemy W.Rednej w paradę wchodzić, bo to mocno niebezpieczne. Han Alister, ale tylko w wersji złodziejskiej, bo potem to za wysokie progi na moje nogi... Wychodzi na to, że książkowi są dobrzy, bo są zajęci i nie każą potem po tejże kolacji prać swoich skarpetek. Na kolację zatem zabiorę którąś z powyższych książek, niech zostaną papierowi, ja się zrelaksuję, a oni zostaną idealni.

    OdpowiedzUsuń
  13. Angelika Midzio20 lutego 2018 14:04

    Romantyczną kolację chciałabym spędzić z Milesem Archerem z powieści „Ugly Love” ♥ Miles to szarmancki, nieziemsko przystojny, wysportowany mężczyzna. Oczywiście, wygląd zewnętrzny przykuwa uwagę, natomiast dla mnie istotniejsze jest jego wnętrze i charakter - opiekuńczość, czułość, szacunek i dobre serce ♥ Z nim z pewnością nie będę się nudziła. Sądzę, że miło spędzilibyśmy razem czas. Poza tym uwielbiam przygody, niekonwencjonalne i zaskakujące rozwiązania, coś co na długo zagości w mojej pamięci - jak na przykład kolacja na pokładzie samolotu :D A z racji tego, że Miles jest pilotem, więc może dałby się namówić na to, aby zabrać mnie na pokład samolotu i wieczorny lot. Moglibyśmy zjeść na pokładzie wspólny posiłek i rozmawiać do rana, podziwiając widoki z samolotu. Czuję, że byłoby fantastycznie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Na romantyczną kolację zdecydowanie zabrałabym Gideona Crossa. Dlaczego ? Hmm.. ponieważ jest on bardzo męski oraz władczy, a ja uwielbiam takich mężczyzn. Jest również bardzo przystojny a to dodatkowy atut. Myślę, że o nudzie nie byłoby mowy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Naturalnie zaprosiłabym moją wielką literacką miłość czyli Geralta z Rivii. To prosty człowiek któremu nie przeszkadzałyby braki w moich umiejętnościach kulinarnych, w dodatku sam uzbierałby drewno które rozpalone dodałoby więcej romantyzmu dla wspólnie spędzonych chwil. Jego miecz stanowiłby ochronę dla wszelkich czyhających niebezpieczeństw oraz potworów chcących przeszkodzić nam w tym wspaniałym spotkaniu. Z jego osobowością jestem pewna, że wspaniale spędzilibyśmy ten czas.

    OdpowiedzUsuń
  16. Julia Komorska21 lutego 2018 09:23

    Na kolację poszłabym z chęcią z boskim Atlasem,
    Przy nim, nie przejmowałabym się upływającym czasem.
    Chciałabym go poznać,dotknąć zobaczyć,
    Spojrzeć w odważne oczy i w spojrzeniu sie zatracić.
    Nie znam nikogo tak dzielnego i silnego,
    Z pewnością przywiązałabym się do niego.
    Chciałabym zamienić swe wyobrażenia w rzeczywistość,
    Założę sie,że pokazałby mi co to prawdziwa bliskość.
    Może polubiłby mnie bardziej niż wszystkich?
    Może powiedziałby mi o swoim życiu trudnym?
    Może wyznałby mi tęsknotę do bliskich?
    Może nauczyłby mnie żyć w tym świecie zgubnym?
    Pozostaje mi dziś już tylko gdybanie,
    Lecz jeśli kiedys go ujrzę, wyjdę mu na spotkanie.

    OdpowiedzUsuń
  17. wybrałabym zabójczo przystojnego Diabła z Ja, diablica ^_^ Za nim poszłabym do piekieł ;) na pewno bym się z nim nie nudziła a miłośc trawiłaby nas niczym żywy ogień :D

    Agnieszka Ewelina Rowka

    OdpowiedzUsuń
  18. Zastanawiam się, co mogłoby wyjść ze spotkania lekko bujającej w obłokach marzycielki takiej jak ja oraz super poukładanego, mocno stąpającego po ziemi naukowca Dona Tillman z powieści "Projekt Rosie". Dwa totalne przeciwieństwa. Czy ja zdołałabym trochę rozruszać Dona, czy pozwoliłby sobie w moim towarzystwie na odrobinę zapomnienia? Chętnie zabrałbym go na kolację aby się przekonać.

    EwaL

    OdpowiedzUsuń
  19. Zawsze kręciły mnie mroźne, skandynawskie tematy.
    A co jest kwintesencją nordyckich osobowości? Oczywiście mitologia!
    A wraz z nią LOKI! Dlaczego on? Bo jest sprytny, przebiegły i ma milion myśli na minutę. Z nim nie mogłabym się nudzić. Poza tym skrywa w sobie duszę romantyka a tego pragnie każda kobieta!

    OdpowiedzUsuń
  20. Na romantyczną kolację zabrałabym Mattea Bertaniniego – przystojnego profesora historii sztuki, bohatera serii "Barwy Miłości" Kathryn Taylor. To mężczyzna wzbudzający wiele emocji i skrywający nie jedną tajemnicę (może udałoby mi się poznać go lepiej i przekonać się co kryje się w jego sercu i umyśle). Jest inteligentny,enigmatyczny, ale też szarmancki i elegancki. Potrafi zaskoczyć kobietę i wywołać efekt wow. Najlepiej, żeby romantyczna randka odbyła się w Rzymie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Romantyczna kolacja, pełna tajemniczości to randka w ciemności... I na taką randkę zabrałabym mężczyznę, którego zawsze wyobrażałam sobie, że ma cudowny, dźwięczny głos, a więc Gilbert Blythe z opowieści o Ani z Zielonego Wzgórza. Na pewno byłaby to emocjonująca randka, gdzie emocje, słuch, węch brałyby górę. Ciało pozbawione zmysłu wzroku wyostrza pozostałe zmysły, wpływając na to, że randka jest nietuzinkowa;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Na romantyczną kolację zabrałabym Elyasa z książki "Lato koloru wiśni". (Emely wybacz. Pożyczysz mi Elyasa na jeden wieczór prawda?) Powodów jest kilka. Elyas ma cięty język podobnie jak ja, więc na pewno nie brakło by wielu sarkastycznych docinków co zapewniłoby świetną rozrywkę. Również ma bardzo podobne zainteresowania, bo tak się składa, że również wybieram się na medycynę i uwielbiam grać na pianinie, więc na pewno nie brakłoby nam tematów do rozmów. Oczywiście jest przystojny, ale nie odgrywa to głównej roli. (Chociaż przyznam, że wcale mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie). Jest także troskliwy, opiekuńczy, wrażliwy i inteligentny co tylko zwiększa mi apetyt na tę kolację.

    OdpowiedzUsuń
  23. Widziałbym Lestata. Dla mnie kolacja, dla niego śniadanie, byle bym ja tym śniadaniem nie została ;) Bo któż jest bardziej romantyczny niż wampir?? Całe swoje "dnie" spędza w pół mroku, bije od niego spokój i magnetyzm (w koncu jakoś polować musi ;) ).

    Na fb jako Hanna Artychowska

    OdpowiedzUsuń
  24. Alice z Sagi Zmierzch – przybrana siostra głównego bohatera. Taką osobę mógłbym wokół siebie mieć – ciepłą, życzliwą, nieco nadgorliwą i w pełni zaangażowaną. Alice wzbudza moją ogromną sympatię. Jej unikalną zdolnością jest widzenie przyszłości, napewno nie nudziło byśmy się podczas kolacji.

    OdpowiedzUsuń
  25. w sumie to przy moim stole byłoby tłoczno tyle ciekawych osobowości poznałam w książkach(szkoda ze nie w realu), ale w chwili obecnej chyba wybrałabym jona snow (gra o tron)czemu? bo lubie własnie taki typ, trochę tajemniczy, nie nachalny, tolerancyjny, a w razie czego zawsze by mnie obronił, a jeśli ja miałabym tą kolacje gotować przynajmniej nie byłby wybredny

    OdpowiedzUsuń
  26. Romantyczna kolacja? Myślę, że z moim bohaterem byłoby to niemożliwe. Gdy czytałam ,,Krew na śniegu'' Jo Nesbo to marzyłam o bliższym spotkaniu z Olavem, czyli głównym bohaterem. Pomimo jego nie emocjonalnej i nie specjalnie czułej natury myślę, że czułabym się bezpiecznie. Pięknie jest poznać kogoś, kogo mamy szansę nauczyć kochać.

    OdpowiedzUsuń
  27. Drogi Panie Darcy,

    piszę do Pana te słowa, gdyż niebawem mija równo druga wiosna odkąd się poznaliśmy. Ach, jak ten czas szybko płynie, nieprawdaż?

    W związku z tą jakże przemiłą rocznicą, pragnę serdecznie zaprosić Pana w moje skromne progi, na małą, kameralną kolację. Upichcę coś z restauracji, gdyż swym wątpliwym talentem kulinarnym, mogłabym nas posłać głęboko pod ziemię... Napalimy w kominku, uraczymy się kieliszkiem wina i pogawędzimy o starych, dobrych czasach. Co Pan na to?

    Pana towarzystwo będzie dla mnie, niepoprawnej romantyczki, oczarowanej Pańskim charakterem, prawdziwą przyjemnością.
    Mam nadzieję, że uczyni mi Pan ten zaszczyt i spędzimy razem niezapomniany wieczór...

    Z niecierpliwością czekam na odpowiedź!

    Szczerze oddana
    Twoja P.

    PS. Przyzwoitkę proszę zostawić w domu - tego wieczoru nie będzie nam potrzebna.

    OdpowiedzUsuń
  28. Od lat młodzieńczych zafascynowana byłam bohaterami z "Nad Niemnem" i to właśnie z jednym z nich chciałabym wybrać się na romantyczną randkę-Jankiem Bohatyrowiczem. Jakże byłoby to niebanalne spotkanie, bo z nim nawet milczenie byłoby fascynujące.
    Niejedna z młodych współczesnych dziewczyn powie: ale nudziarz, cóż może on zaoferować? Praca i obowiązki? Nie, dziękuję za takiego kompana. Hmmm, dla mnie jego osoba to wzór na idealnego mężczyznę. To człowiek o wielu wspaniałych cechach: jest niezwykle wrażliwy, pełnym czułości, ma wielki szacunek do starszych, ale jest również pewnym siebie młodym mężczyzną, chociaż nie aroganckim. Wie, jak ważne są obowiązki, ale znajduje również czas na zabawę. Nie jest lekkoduchem, jakich wielu spotkałam na swojej drodze.
    Lucyna W-l

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak na książkoholiczkę przystało muszę mieć książkowego męża. A ponieważ mam pojemne serce to jest ich kilku. Natomiast "Miles z "Ugly love" przebija wszystkich i to jego zabrałabym na romantyczną kolację. Początkowo czytając tę książkę nie wydaje nam się on porządnym facetem. Natomiast z każdą kolejną stroną poznajemy go bardziej,dowiadujemy się wiele znaczących szczegółów z jego przeszłości, które wpływają bardzo na jego aktualne zachowania. Mimo wszystko Miles dał się poznać jako czuły, troskliwy, opiekuńczy, kochający i wrażliwy człowiek. Urzekł mnie tym i kupił całą. Bardzo się cieszę, że autorka wykreowała takiego bohatera.

    OdpowiedzUsuń