czwartek, 11 stycznia 2018

Leigh Bardugo - "Język Cierni"

Autor: Leigh Bardugo
Tytuł: Język Cierni
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 22 listopada 2017
Liczba stron: 298
Ocena: 10/10

Opis: 

Leigh Bardugo, autorka z listy bestsellerów New York Timesa, zainspirowana mitami, baśniami i folklorem stworzyła cudownie klimatyczny zbiór opowiadań, których akcja wprost skrzy się od zdrad, zemsty, aktów poświęcenia i miłości. Wejdźcie do świata griszów... 
Miłość przemawia kwiatami. Prawda wymaga cierni. 
Udajcie się do świata mrocznych paktów zawieranych w blasku księżyca; świata nawiedzonych miast i głodnych lasów; świata zwierząt mówiących ludzkim głosem i golemów z piernika. Do świata, w którym młoda syrena głosem przywołuje śmiercionośne sztormy, a strumień może spełnić życzenie usychającego z miłości chłopaka - lecz zażąda za to okrutnej ceny.

Recenzja: 

Baśnie towarzyszą nam od najmłodszych lat. Każdy z nas zaczytywał się w opowieściach napisanych przez Hansa Christiana Andersena, braci Grimm (tu niekoniecznie tych oryginalnych) i wielu, wielu innych pisarzy. Sama często do nich sięgałam i – w zasadzie - wciąż sięgam, teraz odnajdując w nich drugie dno. Autorka Leigh Bardugo, inspirując się popularnymi opowieściami dzieciństwa (a przede wszystkim niepokojami z nimi związanymi), stworzyła własne baśnie, nawiązujące do uniwersum Griszów. Język Cierni to zwyczajnie opowiadania, w które jej bohaterowie mogliby wsłuchiwać się w młodości…

Na wstępie muszę się do czegoś przyznać - dotychczas nie miałam do czynienia z trylogią Griszów. Ba! Nawet o niej nie słyszałam! Jednakże nieznajomość serii nie popsuła mi frajdy z czytanych opowieści, absolutnie nie wpłynęła na rozumienie treści. Wszystkie opowiadania – a jest ich sześć - zahipnotyzowały mnie tak, że nie mogłam oderwać się od książki. Urzekło mnie to, że odnajdywałam w nich nawiązana do znanych mi historii z dzieciństwa, m.in. wcześniej wspomnianych autorów. W Języku Cierni natrafiamy na ślady Jasia i Małgosi, Małej Syrenki, a nawet opowieści takich jak Aksamitny Królik Margery Williams i Dziadek do Orzechów E.T.A. Hoffmana... Leigh Bardugo napisała znane baśnie na nowo, często wręcz na opak, modyfikując je, czyniąc dobrego bohatera złym, a złego... dobrym. Czyta się je nieziemsko, autorka często zaskakuje, większość lektury spędziłam z rozdziawioną buzią. Wyobraźnia autorki i jej pomysłowość podbiła moje serce, a piękny język - zauroczył całkowicie. Lekkość, poetyckość i mądrość wylewa się z tych baśni. 

To pragnienia każą ludziom codziennie rano wstawać z łóżka; to dzięki nim człowiek ma o czym marzyć. 

Zachwycające są nie tylko opowieści, ale i oprawa graficzna Języka Cierni, za którą stoi Sara Kipin. To jedna z najpiękniejszych książek, jakie kiedykolwiek miałam w ręku! Każda strona tej książki jest zdobiona, a - dodatkowo - jej zdobienia rozwijają się wraz z treścią. Wyraźnie można dostrzec w ornamentach coraz to nowsze nawiązania do czytanej właśnie baśni, szczegółowość cieszy oczy i budzi zachwyt. Ponadto, po każdej historii znajduje się duża, cudowna ilustracja, przedstawiająca graficznie fragment historii, a na pierwszych stronach wita nas piękna mapka z uniwersum Griszy (jak mniemam). Marzą mi się plakaty z tymi - dosłownie - baśniowymi rysunkami... 

Pragnienie w niej było jak małe zwierzątko, podgryzające jej determinację, załamujące pazurki i dopytujące się "Czemu nie? Czemu nie?" .

Język Cierni to fascynująca, pełna uroku i magii pozycja, która rozpali czytelnicze serce niejednego miłośnika fantastyki i baśni. Książka ta dopracowana jest w każdym aspekcie - zarówno treść, jak i oprawa graficzna powalają na kolana. Opowiadania Leigh Bardugo nie tylko dostarczają rozrywki, ale i rodzą w czytelniku pytania, zmuszają do refleksji, bowiem - za motywami fantastycznymi - kryją się nasze ludzkie cechy, problemy, słabości. To historie o inności, samotności, niebezpiecznych pragnieniach i tym, co w życiu jest naprawdę ważne. I - jak to w rzeczywistości bywa - nie zawsze wszystko kończy się szczęśliwie. Intrygujący, niezależny dodatek do uniwersum Griszów. Polecam z całego serca.
Pułapką jest samotność. 

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu MAG. :)

10 komentarzy:

  1. Ta książka już od jakiegoś czasu znajduje się na mojej liście i bardzo się cieszę, że trafiłam tutaj na jej recenzje! A okładka jest niesamowita i ciekawi mnie jak wyglądają ilustracje w środku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie bym obejrzał i przeczytał, bo takich ilustrowanych opowiadań jest b. mało, a i temat ciekawy. Ps. może tak rozszerzyć skalę ocen? Tak prawie codziennie 10/10? Wszystko takie genialne i same ideały? Może np. 97/100? 😋

    OdpowiedzUsuń
  3. Opis książki mnie zauroczył. Piękna okładka i fascynujący tytuł. Ciernie - trwałe i trudne do oderwania. Myślę, że tak jak wskazuje tytuł, baśnie te nie są "słodkie" i prostoduszne, a wręcz posępne i mroczne. Baśnie lubię, ilustracje ucieszą oczy, a treść zapewne mnie zachwyci i nie raz zaskoczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka i tytuł przyciągają wzrok. Recenzja zachęcająca, pokazująca, iż zgodnie z tytułem możemy być zaskoczeni pewnymi kontrastami, zafascynowani przebiegiem akcji i bezwolnie poddamy się magii treści opowiadań. A do tego lektura ma nas zachęcić do rozmyślań... Czego chcieć więcej?

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiem szczerze, że dopiero teraz dowiedziałam się o tym zbiorze baśni. Tak, okładka jest nieziemska i bardzo przykuwa wzrok potencjalnego czytelnika. Uwielbiam fantastykę i baśnie, więc myślę, że i mi by przypadło do gustu te nowe spojrzenie na znane i popularne w dzieciństwie słodkie opowieści. Myślę, że w tym przypadku jednak nie będą one aż tak miłe i słodkie... Ten mroczny klimat nada im z pewnością zupełnie nowego wyglądu i odbioru przez czytelnika, chętnie się na nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przecudna okładka <3 Nie słyszałam wcześniej o tych baśniach. Nie przepadam szczególnie za tego typu książkami, więc raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tu nie trzeba się dużo rozpisywać... po prostu piękne...

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba jestem inna, ale ani opis, ani recenzja, ani 10/10 mnie nie przekonuje i czuję się raczej odepchnięta. Czyżby magia polecania i przekora?

    OdpowiedzUsuń