poniedziałek, 29 stycznia 2018

Dmitry Glukhovsky - "Tekst"


Autor: Dmitry Glukhovsky
Tytuł: Tekst
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 22 listopada 2017
Liczba stron: 368
Ocena: 9/10

Opis:

„Odebrałeś mi przyszłość. Ja zabiorę ci twoją”.
Smartfon stał się kopią zapasową twojej duszy. Backupem życia. Pamięcią masową dla najżywszych wspomnień. To w nim zapisujesz swoje uśmiechnięte selfie i nim nagrywasz chwile szczęścia. W skrzynce odbiorczej trzymasz e-maile od matki i całą biznesową korespondencję, kulisy twojej pracy. Historia przeglądarek to wyczerpująca lista twoich aktualnych zainteresowań. A SMS-y i wiadomości w komunikatorach to twoje miłosne wyznania, pożegnania, kłótnie przy rozstaniach, zdjęcia pokus i świadectwa grzechów, łzy, pretensje i żale.
Takie czasy. Obrazy. I tekst. Smartfon to ty. Ktoś, kto zdobędzie twój telefon, może łatwo stać się tobą. Twoi najbliżsi i znajomi nawet nie zauważą niczego podejrzanego. A kiedy w końcu się spostrzegą, będzie już za późno. Dla nich i dla ciebie.
„Tekst” to pierwsza powieść realistyczna Dmitrija Glukhovsky’ego, autora bestsellerów „Metro 2033”, „Futu.re” i „Czas zmierzchu” oraz zbioru opowiadań „Witajcie w Rosji”. „Tekst” to proza na styku thrillera, kryminału, noir i dramatu. To opowieść o starciu pokoleń, niemożliwej miłości i niesprawiedliwej karze. Jej akcja rozgrywa się we współczesnej Moskwie i na jej przedmieściach.


Recenzja:


      Książki Glukhovskyego zawsze wzbudzają nie małe zainteresowanie kiedy się pojawiają. Chociaż nie wszystkie udało mi się je przeczytać, wydaje mi się, że jest to jeden z lepszych, współczesnych autorów. Jego seria Metro podbiła świat, ale dzisiaj nie o niej. Dzisiaj o książce, która toczy się w teraźniejszości.

"Śmierć na trzeźwo jest zbyt niepojęta. Tak jak i miłość, zdaje się prawdziwa tylko po pijaku."

Ilja po siedmiu latach wychodzi na wolność. Został skazany mając dwadzieścia lat. Teraz kiedy w końcu jest wolny, nie wszystko jest takie jak sobie wyobrażał. Podczas odsiadki, stracił wszystkie najbliższe osoby, a jedna, która mu została umiera na dwa dni przed jego przyjazdem. W ręce mężczyzny dostaje się telefon Chazina. Kto by pomyślał, że w telefonie zawarte jest całe życie człowieka i że przy jego użyciu, można stać się zupełnie kimś innym.

Po przeczytaniu tej książki zupełnie nie miałam pomysłu co mogłabym o niej napisać. Musiałam bardzo mocno przemyśleć to co chce przekazać, ponieważ ta historia wywołała u mnie tak wiele emocji, że musiałam jej poświęcić dłuższą chwilę po skończeniu. Ale już chyba mogę i mam nadzieję, że jakoś uda mi się coś sensownego napisać.

"Są ludzie po których coś zostaje, i są ludzie, po których nie zostaje nic."

Od kilku lat stale powtarza się stwierdzenie, że świat dąży do pełnej cyfryzacji. Cały czas powstają coraz to nowsze gadżety, które mają usprawnić nasze życie, a przy tym zabierają nam coraz więcej czasu z prawdziwych relacji z drugą osobą. Ludzie, którzy nie złapali bakcyla na te wszystkie nowinki technologiczne wytykają, że jedyne co dzisiaj człowiek potrafi, to znaleźć odpowiedź na wszystko w telefonie czy komputerze, a prawdziwe stosunki międzyludzkie zaczynają zanikać. Taka jest prawda i choć sama należę do osób, które "bez telefonu jak bez ręki", to ta książka wywołała u mnie wiele emocji.

Początkowo jakoś nie bardzo mogłam się wciągnąć w książkę. Już chyba zapomniałam jak opisowo pisze autor i pierwsze strony nie poszły mi za gładko. Po fenomenalnym Futu.re, bardzo spodobał mi się styl autora, ale chyba musiałam się na nowo do niego przyzwyczaić. Później, po około dwóch rozdziałach dałam się złapać w wir historii, który tak mnie wciągnął, że ciężko później było się z niego wydostać.

"Teraz telefon widział w ludziach to, czego człowiek by nie dojrzał."

Autor, chyba po raz pierwszy, podjął się napisania książki, która dzieje się w obecnym świecie. Początkowo, po przeczytaniu samego opisu miałam wrażenie, że może to będzie książka przedstawiona "w krzywym zwierciadle" aby uświadomić czytelnikowi dokąd zmierza obecny świat. Myliłam się, ta książka opisuje to, co już się dzieje i nie jest niczym wyimaginowanym. Kto by pomyślał, że "mała puszka" mieszcząca się w dłoni, będzie zawierała tak wiele informacji na temat każdego z nas. A jednak. 

Bardzo podoba mi się to, że w książce poza tym głównym tematem, autor bardzo dobitnie pokazuje jak obecnie wygląda życie w Rosji. Nic nie ubarwia, tylko mówi szczerą i brutalną prawdę. Czytając tę pozycję momentami miałam wrażenie, jakby było to jakieś cofnięcie w czasie, a później przypominałam sobie, że to wszystko dzieje się w chwili obecnej.

Główny bohater może nie został moim ulubieńcem, ale pod względem kreacji postaci śmiało mogę powiedzieć, że autor bardzo się postarał. W ogóle wszystkie postaci, które pojawiają się w tej historii, niezależnie od tego jak dużą rolę odgrywają, są swietnie stworzeni i albo Glukhovsky ma wrodzony dar, albo poświęcił temu aspektowi wiele uwagi. Wydaje mi się, że oba czynniki miały tutaj znaczenie. Myślę, że postaci z tej książki jak i cała historia spokojnie mogą być podawane jako maturalne przykłady w wielu tematach.

Przenikające się w historii zupełnie różne światy, zupełnie różne sfery mają za zadanie uświadomić czytelnikowi, że wszystko co znajduje się w naszych telefonach, komputerach czy chmurach może stać się łupem dla potencjalnych złodziei. Nie ważne czy to film z urodzin koleżanki, czy zdjęcie z chłopakiem, w dzisiejszych czasach, tak łatwo jest ukraść czyjąś tożsamość, a kiedy zatracamy się coraz bardziej w tym cyfrowym świecie, będzie to jeszcze łatwiejsze.

"Myślisz, że pamiętasz swoją przeszłość, a w rzeczywistości pamiętasz zdjęcia, które i tak są zapisane w komórce."

No i tak, chyba śmiało mogę stwierdzić, że pierwszy raz od wielu książek dopadł mnie pożądny "kac książkowy" i średnio wiem za jaką książkę mam się teraz zabrać. Jeśli tak maja wyglądać kolejne książki tego autora, to ja się piszę na wszystkie. Mam nadzieję, że przy kolejnych książkowych zakupach weźmiecie tę książkę pod uwagę, bo myślę, że jest warta przeczytania. U mnie teraz na czasie jest bardzo serial Czarne lustro i myślę, że ta książka spokojnie mogłaby się stać jednym z jego odcinków. Więc jeśli lubicie ten serial, to ta książka prędzej czy później musi wpaść w wasze ręce.

Z gorącymi pozdrowieniami,
Klaudia.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Insignis

13 komentarzy:

  1. Ja jeszcze jestem w trakcie czytania trylogii Metro tego autora. Ale myślę, że reszta książek, w tym "Tekst" jest tylko kwestią czasu ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasza rzeczywistość, bez telefonu, komputera "ani rusz".Chętnie przeczytam książkę p.Glukhovsky,bo już wcześniej spotkałam się z pozytywnymi opiniami o jego twórczości. A tu dodatkowo mamy pokazane jak wygląda życie w Rosji, szczerze i prawdziwie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam nic autora, choć wiem, że ma pozytywne recenzje. Chyba zacznę od tej, a potem pójdę w przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo czytałem o tej książkę i na pewno jest już w moich planach czytelniczych.

    OdpowiedzUsuń
  5. Za sobą mam jedynie całą trylogię "Metro" tego autora i... no, jest to geniusz. Bardzo oryginalny pisarz! Pisze w zupełnie nowy, barwny sposób, jego pomysły są fenomenalne. Czaję się na "Futu.re" no a teraz i na "Tekst"! Zdziwili mnie ci bohaterowie - w "Metro" postacie były bardzo uproszczone, wręcz przezroczyste (w większości i w moim odczuciu). Jestem ciekawa, jak autor znajdzie się w innym gatunku i w nowej tematyce, więc na pewno prędzej czy później sięgnę!
    Ballady Bezludne

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdego dnia odpalamy komputer, żeby chociażby sprawdzić na Facebooku co dzieje się u naszych znajomych (zamiast się po prostu z nimi spotkać czy zadzwonić). Tysiące smsów wychodzi dziennie spod naszych palców. Miliony zdjęć jest zapisanych w tej "małej puszce". I faktycznie, nasze wspomnienia coraz bardziej przypominają urywki tego, co utrwaliliśmy w komórce czy komputerze. Tak wygląda nasza codzienność. Tym bardziej książka "Tekst" może wywołać w nas wiele skrajnych emocji, może nawet zmrozić nam krew w żyłach na myśl, że to co opisuje autor może się wydarzyć naprawdę. A przecież już to się zaczęła dziać, jeszcze trochę, a może dojść do tego, że cyfryzacja nas osaczy i stanie się naszą zgubą, a nie ratunkiem. Z pewnością sięgnę po tę powieść, by się przekonać jakie zakończenie zgotował autor w tej historii. Mam nadzieję, że jednak będzie ono szczęśliwe ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za przypomnienie o tej książce! Może uda mi się znaleźć dla niej czas jeszcze w ferie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ją i czeka na swoją kolej. Mam ogromne oczekiwania wobec niej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlatego strasznie tęsknię za dawnymi czasami, gdzie nie każdy miał ten telefon. Wtedy wszystko było jakieś takie prostsze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Po przeczytaniu "Futu.re" trochę musiałam odczekać żeby przeczytać następną książkę. W dzisiejszych czasach technologia jest nam niezbędna, nie możemy obyć się bez niej. "Tekst" wpisuje się w realia dzisiejsze, naprawdę świetny, genialny pomysł na książkę. I jeszcze do tego Rosja, bez kolorowania na pewno w planach do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  11. Po Twojej recenzji trochę obawiam się tej książki,wydaje mi się ciężka...Ale tak rozmyślając ,to prawda ,gdyby telefon wpadł w niepowołane ręce ,no słabo by było.Nie ,nie mam tam nic ,hmmm,no wiesz,ale poza tym jest całe życie moje i mojej rodziny.

    OdpowiedzUsuń