piątek, 29 grudnia 2017

Gaja Kołodziej - "Złodziej stulecia"

Autor: Gaja Kołodziej
Tytuł: Złodziej stulecia
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2017
Ilość stron: 320
Ocena: 7/10

Opis:

Wiki jest studentką robotyki, pracuje w warsztacie samochodowym i marzy o tym, by zostać Super Women. Trenuje taekwondo i krav magę. Nieszczęśliwie zakochana w chłopaku z sąsiedztwa przeżywa trudne chwile. Wybiera ścieżkę, która wszystko zmieni, przede wszystkim ją samą - poznaje tajemniczego przestępcę i zostaje jego praktykantką. Specjalną rolę odegra w tej przemianie Tom – drugi uczeń złodzieja stulecia...

Recenzja:

Gaja Kołodziej - ta autorka jest mi znajoma od lat. Zaczytywałam się jej powieściami już jako młoda nastolatka i zaczytuję się nadal. Ba, uważam ją za jedną ze swoich ulubionych autorek! Wiecie - polskich twórców takich jak ona naprawdę należy doceniać. "Złodziej stulecia" to najnowsza książka tej pisarki i przyznam szczerze, że całkiem udana. Dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas zapoznawania się z treścią powieści. Chociaż ta pozycja ma swoje słabe i mocne strony, to jednak nie można odmówić jej tego, że poprawi humor niejednemu czytelnikowi!

Wiki to typowa chłopczyca - z wyglądu nie bardzo przypomina kobietę przez swój brak krągłości i krótko obcięte włosy, z charakteru też nie zachowuje się jak typowa baba, a z zainteresowań - tym bardziej. Nasza główna bohaterka uwielbia bowiem roboty i naprawianie różnego rodzaju sprzętów! Po cichu marzy o tym, żeby kiedyś zostać Iron Women - nie Super Women, jak jest w opisie. Co więcej, opis z tego co mi się wydaje, myli się także w jednej rzeczy: Wiki trenuje tylko krav magę, bo walcząc z Tomem w jednej scenie, nie rozpoznała jego sztuki walki, a używał on właśnie chwytów z teakwondo. Patrząc na ten opis w ogóle się zastanawiam, czy to ja coś źle czytałam i patrzyłam, czy ktoś w wydawnictwie coś pokręcił - nie lubię tego uczucia, ale jestem tak na świeżo z tą pozycją, że wydaje mi się, iż to ja mam rację.

Wracając jednak do naszej Wiki... Los sprawia, że dostaje ona swoją szansę na to, żeby brać udział w ryzykownych misjach i uczyć się od Złodzieja Stulecia różnych fajnych technik - dziewczyna reaguje na to z wielkim entuzjazmem i zapałem, mając w głowie tysiąc różnych pomysłów. Wszystko to ulatuje jednak, gdy poznaje ona Toma, drugiego ucznia złodzieja, który bardzo szybko staje się dla niej kimś w rodzaju wroga numer 1. Pytanie tylko, czy i w tym wypadku od nienawiści do miłości tylko jeden krok, czy raczej Wiki do końca będzie układała plany, jak się go pozbyć z całej tej układanki i zostać jedynym następcą Złodzieja Stulecia?

Początkowe sceny szły dla mnie jakoś trochę za szybko - w ciągu kilku dni Wiki namierzyła Złodzieja Stulecia, chociaż policji i ich zaawansowanym technikom szukanie go zajęło lata - i to bez rezultatów. Co więcej, to jej szkolenie także nie było zbyt długie - jakby dziewczyna była skrojona i uszyta na tę właśnie funkcję i pozycję. Mimo wszystko dalsze akcje szły już lepiej: wciągnęłam się w nie całkowicie i nie odczuwałam, że fabuła mknie zbyt szybko. Na końcu żałowałam jednak, że to już koniec i napisałam nawet do autorki, czy planuje napisać kontynuację. Jej odpowiedź sugerowała, iż jest na to szansa, więc jestem bardzo zadowolona. "Złodziej stulecia" bardzo kojarzy mi się bowiem z "Wystrzałową licealistką" i "Wystrzałową maturzystką" - czyli jednymi z moich ulubionych książek. 

Gaja Kołodziej wykreowała naprawdę wielu wspaniałych bohaterów i chociaż to Wiki była główną postacią, to nie ją polubiłam z tego całego grona najbardziej. Sama postać złodzieja była dosyć ciekawa i barwna, tak samo, jak przyjaciół Wiki, czy jej rodzeństwa (czterech braci i każdy całkowicie różny!). Najbardziej w pamięć zapadła mi jednak postać Toma, który po prostu w momencie stał się jedną z moich ulubionych postaci męskich i całkowicie nie rozumiałam tego, dlaczego Wiki też nie jest w stanie dostrzec, jaki z niego jest dobry i wrażliwy człowiek, chociaż wielokrotnie widziała tego oznaki. Głównie z jego powodu chciałabym się dowiedzieć, jak wyglądałaby druga część tej powieści, bo akcje musiałyby być nieziemskie!

Autorka zadbała także o to, żeby powieść ta nie tyczyła się tylko i wyłącznie rzeczy związanych z fuchą złodzieja, czy też z robotami - jest masa opisów tyczących bólu, przemijania, przyjaźni, samoakceptacji, czy nawet pracoholizmu. Wiki nie jest dziewczyną, która ma wszystko - jej rodzina jest dosyć pokręcona i ma więcej problemów, niż powinna mieć, bo chociaż nikt nie narzeka na brak pieniędzy, to każdy narzeka na brak bliskości, szczęścia lub zdrowia. W jednym momencie praktycznie płakałam, bo Gaja Kołodziej stworzyła tak piękną scenę z tak smutną atmosferą - a uronienie łzy przy czytaniu rzadko mi się zdarza. 

Jeśli ktoś nie zna twórczości tej pisarki, to szybko powinien to nadrobić. Gaja Kołodziej naprawdę wie jak pisać, pomimo swojego młodego wieku. Cały czas się rozwija, pisze powieści tyczące się różnych sfer życia i dla różnych kategorii wiekowych. Tę powieść jestem w stanie polecić dosłownie każdemu, zarówno nastolatkom, jak i dorosłym. "Złodziej stulecia" napisany jest lekko, z dużą dozą dowcipu i nowinek technologicznych, ale jednocześnie jest to tak zrozumiałe, że nawet moja babcia byłaby w stanie wyjaśnić po tej lekturze wszystkie pojęcia. Dialogi często mnie dosłownie rozbrajały mnie na łopatki. Naprawdę dawno nie spędziłam tak dobrze czasu podczas czytania!

Sama okładka nie jest jakoś przekombinowana, ale bardzo mi się podoba - widać, że Wydawnictwo Lucky zrobiło duże postępy w tworzeniu opraw graficznych. Wystarczy sobie porównać właśnie "Wystrzałową licealistkę", czy "Wystrzałową maturzystkę" do "Złodzieja stulecia" i od razu widać ogromną różnicę i kontrast w umiejętnościach grafika. Gdybym miała kupić powieść, którą dziś recenzowałam, tylko dla okładki - to chyba bym to zrobiła. Zdecydowanie ta oprawa coś w sobie ma... 

Podsumowując - tak już na sam koniec - "Złodziej stulecia" to naprawdę ciekawa i wyjątkowa pozycja, chociaż ma trochę wad. Niemniej jednak spodoba się naprawdę szerokiemu gronu odbiorców, więc jeśli chcecie się trochę rozerwać i zobaczyć, jak dobrze piszą polskie autorki, to wiecie już, po co sięgnąć. Ja tymczasem wyczekuję na kolejną książkę Gai Kołodziej i mam nadzieję, że już niebawem będę mogła ją mieć na swojej półce, tak jak pozostałe jej powieści.

Pozycję tę dostałam od Wydawnictwa Lucky


8 komentarzy:

  1. Temat już "oklepany" na dziesiątki sposobów książkowych i filmowych, gdzie złodziej szkoli złodzieja. Książka chyba dla nastolatek, jak czytam z recenzji... Nie dla mnie, ale na pewno znajdzie czytelniczki, które nauczy fachu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, ale zachęciłaś mnie do jej poznania. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że to jednak książka dla nastolatek. Ale chętnie poznam twórczość p. Gai Kołodziej. Wspomniałaś, że pisze powieści z różnych sfer życia i dla różnych kategorii wiekowych. Zapewne znajdę coś dla siebie. Poszukam innych książek tej autorki. 0

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze przyjemności spotkać się z twórczością Pani Gai Kołodziej. Chętnie nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam jeszcze twórczości tej pisarki. Opis książki jakoś do mnie nie przemówił, o wiele lepiej mnie zachęciła twoja recenzja :)
    zastanowię się czy po nią sięgnąć :)
    zaczytanamona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam twórczości tej autorki, jednak recenzja jest zachęcająca. Bohaterka kreowana na chłopczycę, a jednak wątek miłosny się czai;) Na duży plus dla mnie jest humor- uwielbiam książki przy których mogę się dobrze bawić:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o tej autorce, widocznie jestem za stara i młodzieżówki z teraz zupełnie do mnie nie trafiły. Nie wiem, czy sięgnę, bo jakoś mnie nie przekonały początkowe sceny, nawet, jak potem robi się lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna historia, bardzo mi się spodobała, choć tytułowy temat był zaledwie tłem dla emocjonalnych rozterek bohaterki. Na pewno nie oddałabym tych wszystkich scen rozgrywających się w pokoju bliźniąt czy rozmyślań bohaterki za sceny akcji, ale i ich mogłoby być więcej. Liczę na drugą część! :-)
    Pozdrawiam,
    Patka

    OdpowiedzUsuń