środa, 6 grudnia 2017

Andy Weir - "Artemis"


Autor: Andy Weir
Tytuł: Artemis
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 416
Ocena:  7/10

Opis:
Dwudziestokilkuletnia Jazz marzy o życiu pełnym przygód i dostatków, ale musi pogodzić się z rzeczywistością małego prowincjonalnego miasteczka. Nawet bardzo prowincjonalnego, bo na Księżycu. Dobrze żyje się tam właściwie tylko turystom i ekscentrycznym miliarderom, a tak się składa, że Jazz nie należy do żadnej z tych kategorii. Ma nudną, nisko płatną pracę i sporo długów do spłacenia, nic więc dziwnego, że dorabia drobnym przemytem. Nic dziwnego, że kiedy pojawia się okazja zarobienia naprawdę wielkich pieniędzy, nie waha się ani chwili. Tym, że misterny plan oznacza konieczność wejścia na ścieżkę przestępstwa, nie przejmuje się ani przez chwilę. Prawdziwe problemy pojawiają się wtedy, kiedy okazuje się, że plan ma drugie i trzecie dno oraz że Jazz dała się wplątać w gigantyczną aferę o potencjalnie katastrofalnych konsekwencjach.

Recenzja:
Ostatnio mam ogromną słabość do powieści science fiction, więc gdy tylko zobaczyłam „Artemis” w zapowiedziach wydawnictwa, chciałam ją dostać w swoje ręce. Smaczku temu dodawały nazwisko autora i okładka, która może jest prosta i zwyczajna, ale mnie kupiła całkowicie. Co znalazłam po zajrzeniu do środka?

Jazz Bashara jest mieszkanką Artemis, miasta położonego na Księżycu. Już samo to wystarczyłoby, żeby przekonać mnie do sięgnięcia po książkę, bo jak już wspomniałam ostatnio zaczytuje się w podobnych pozycjach. Ale na tym oczywiście nie koniec – bo przecież fabuła jest o wiele bardziej skomplikowana. Jak podpowiada sam opis, główna bohaterka jest kurierem, ale dorabia sobie także drobnymi przemytami. I właśnie przez jeden z takich małych przekrętów (choć nie wiem, czy w tym wypadku można powiedzieć „mały”) wpada w tak ogromne kłopoty, jakich jeszcze nie doświadczyła, mimo że narozrabiała już w swoim życiu niemało.

Zacznę może od bohaterów. Przede wszystkim Jazz rzeczywiście jest osobą, którą można polubić od samego początku. Nie jest postacią jednowymiarową, a naprawdę skomplikowaną osobą. Z jednej strony można myśleć, że jest beztroska, że jest cwana i do pewnego stopnia można mieć rację, ale mimo wszystko posiada zasady i się ich trzyma. Dodatkowo jej pomysłowość i poczucie humoru naprawdę ubarwiają lekturę, bo kto nie lubi pośmiać się trochę podczas czytania? Poza tym bohaterowie drugoplanowi również zostali dobrze nakreśleni. Na pierwszy plan wysuwa mi się przede wszystkim Rudy, który jest kimś w rodzaju szeryfa na Księżycu, Svoboda, szalony naukowiec czy chociażby ojciec bohaterki. Każdy z nich jest inny i to kompletnie, ale można zapałać do nich sympatią od razu.

Sam wątek miasta na Księżycu jest ciekawy, ale zarazem trudny do zrealizowania. Autor jednak podołał temu w stu procentach, bo jeśli ktokolwiek miałby jakieś wątpliwości odnośnie tego, jak wszystko tam na górze może działać, jak możliwe jest w ogóle długie i w miarę normalne życie w kosmosie, jeśli nie jest się zamkniętym w statku, to pan Weir wszystkie te rozterki wyjaśnia. Podczas lektury nie miałam wrażenia, że coś zostało pominięte, że coś jest nielogiczne, bo wszystkie moje pytania znalazły odpowiedź i byłam po prostu pod wrażeniem tego, ile detali oraz ciekawych, zaskakujących rozwiązań zostało w książce zawartych. Przy tym muszę jednak wspomnieć, że czasami nawet znalazło się aż za dużo wyjaśnień – to znaczy ciągnęły się one przez dłuższy czas, albo zawierały naprawdę skomplikowane (jak dla takiego laika jak ja) terminy, przez co musiałam kilka razy zatrzymać się i lepiej przeanalizować to, co przeczytałam, żeby w pełni móc wszystko zrozumieć. Jednak gdy już to zrobiłam, mogłam w pełni cieszyć się lekturą, którą, oprócz tych momentów, czytało się naprawdę błyskawicznie.

Andy Weir po raz kolejny stworzył świetną powieść. Bohaterowie, których nie da się nie polubić; wspaniały humor, jak zwykle umilający czytanie; fabuła, od której nie sposób się oderwać, a to wszystko umiejscowione na tajemniczym i wciąż niedostępnym Księżycu – właśnie to znajdziecie w tej książce. Ale nie tylko, bo „Artemis” zawiera o wiele więcej ciekawych wątków, genialnych pomysłów i rozwiązań, których nie zdradzę, żebyście mogli w pełni cieszyć się z lektury. I właśnie do tego was zachęcam, sięgnijcie po powieść Andy’ego Weira i, nawet jeśli tylko na kilka godzin, dajcie mu się porwać na Księżyc, a nie pożałujecie!


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Akurat

15 komentarzy:

  1. Mimo, iż fantazy nie jest moim ulubionym gatunkiem, to myślę, że ta powieść mogłaby mnie zainteresować. Recenzja przekonująca!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że pozycja lepsza od osławionego "Marsjanina", bo chociaż fantastyką interesuję się od lat, to nie rozumiałem zachwytów nad uprawą kartofli na Marsie. Zarówno film jak i książka były nudne. Mpże tutaj chociaż humoru będzie więcej, przeczytam, ale już czuję jakiś dystans, bo wyjaśnienia autora jak to na Marsie fajnie, nie bardzo mają się do wiedzy naukowej. Księżyc bliżej, to może lepiej go poznał 🌛

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś czytałam fantazy,dawno dawno temu.Recenzja i książka przekonały mnie,aby powrócić do tego gatunku.Lubię w książkach humor i ciekawa jestem jak autor poradził sobie z fabułą w kosmosie. Dam się porwać na Księżyc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fantastykę - proszę bardzo poprawiam. Postaram się następnym razem sprawdzać co za słowo wskoczyło (słownik)

      Usuń
  4. Przecież to fantastyka i to z pogranicza tej naukowej, żadne to fantasy - z poważaniem dla powyższych adwersarzy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Intryguje mnie ta książka, więc myślę, że wkrótce po nią sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chcę ją przeczytać, ale trafia na przyszłoroczną listę! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam jeszcze Marsjanina, ani nie oglądałam filmu, ale lubię fantastykę i historia, która toczy się poza Ziemią zawsze mnie wciąga. Można mieć wrażenie, że odwiedziło się te inne planety, bo w rzeczywistości to jeszcze nie te czasy aby podróżować za darmochę w kosmos. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja pierwsza myśl CO miasto na księżycu, na tym KSIĘŻYCU. Od razu jestem kupiona i z pewnością przeczytam tą książkę. Okładka jak dla mnie jest PIĘKNA w swojej prostocie, mnie ujęłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaludnienie księżyca ... Ciekawy pomysł i zapowiada się interesująco. Tematyka - fantastyka, księżyc, akcja oraz recenzja te czynniki spowodowały że na liście pojawił się kolejny tytuł do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzadko sięgam po s-f, ale tu mnie zaciekawiło dopięcie na ostatni guzik. Ileż to razy było tak, że coś działało, bo tak, a tu widać, że autor przemyślał sprawę. Podrzucę mężowi, może się skusi na książkę, zamiast filmu, bo lubi takie klimaty, aj a przeczytam przy okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety mnie ta książka zawiodła. Tzn. nie była zła, była raczej przeciętna i na pewno nie utrzymała poziomu "Marsjanina". :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi ciekawie;)
    Okładka jest zwyczajna i jeśli o mnie chodzi myślę, że w księgarni zwyczajnie bym ją ominęła. Nie przyciąga wzroku...
    Ludzie na Księżycu- od wieków szukamy ich śladu:) Jeśli dodamy do tego fajną akcję wychodzi rewelacyjna książka;) Jeśli będę miała okazję to przeczytam;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Faktycznie ciekawym pomysłem jest miasto na księżycu. Jeśli chodzi o opis na okładce to po przeczytaniu go odlozylabym książkę z powrotem bo w opisie nie ma nic co by mnie przekonywalo do przeczytania natomiast recenzja naprawde mnie zaciekawiła. Minusem są te wyjaśnienia które za pewne też bym musiała głębiej analizować. Możliwe ze przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń