sobota, 5 sierpnia 2017

Agata Adamska - "Łowca czterech żywiołów"



Autor: Agata Adamska
Tytuł: Łowca czterech żywiołów
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 336
Ocena: 3/10

Opis:
Idąc na test zdolności magicznych, Aeryla Valnes jest przekonana, że okaże się, iż podobnie jak jej rodzice nie posiada żadnych predyspozycji. Jakiż szok przeżywa, gdy okazuje się, że ma niespotykane umiejętności panowania nad wszystkimi żywiołami.


Recenzja:
Gdy zobaczyłam bardzo żywiołową okładkę książki i przeczytałam dość skąpy opis, stwierdziłam że muszę przeczytać tę książkę. Wybrałam ją także dlatego, że uwielbiam opowieści o magii, czarownicach, a gdy słyszę o czterech żywiołach to jestem w siódmym niebie. Czytałam już bardzo wiele różnych kombinacji tych elementów i dlatego od razu mogę powiedzieć, że pomysł na fabułę w książce „Łowca czterech żywiołów” jest trochę inny. To niestety jednak nie wystarcza, żeby książka była całkowicie oryginalna i świeża.

Powieść zaczęła się irytującym wprowadzeniem głównej bohaterki, która opowiada całą historię. Powiem szczerze, że gdybym miała tę książkę w ręce i zajrzała na pierwszą stronę, nie zdecydowałabym się na kupno. Dałam jednak jej szansę, mimo że trzy razy odkładałam ją na półkę. Przeczytałam całość i wiem, że historia miała potencjał. To znaczy miałaby, gdyby została doszlifowana, gdyby autorka popracowała nad nią dłużej i gdyby nie błędy, które znalazłam w trakcie lektury. I choć drobne przekręcenia mogą się zdarzyć, w końcu każdy z nas jest człowiekiem, to zdanie poniżej sprawiło, że kompletnie opadły mi ręce:
„Światków”? Cóż, przynajmniej to nie było do końca winą autorki.

Wróćmy do początku. W tej książce spotykamy bohaterkę, która w młodym wieku dowiaduje się, że ma magiczną moc. Jest wykorzystywana w domu, bo musi pomagać swojemu ojcu, podczas gdy jej rodzeństwo zawsze jest tym faworyzowanym. Na dodatek rodzice zdecydowanie nie popierają magii i uważają ją za głupotę, jednak bohaterka zostaje przyjęta na zajęcia magiczne, które prowadzą między innymi krasnoludy czy inni magicy (tak, magicy). By podszkolić umiejętności, bo nie pochodzi ona z bogatej rodziny, dostaje nauczyciela, który jest jednak dla niej okropnie wredny i przyjemność sprawia mu gnębienie jej. Ale to nic. Bohaterka kupuje magiczną szatę, kręci się po szkole z dwójką przyjaciół, aż w końcu zdarzenia prowadzą nas przez perypetie z jej życia do tajemniczego włamania do archiwum jej ojca, z którego nic nie zginęło, ponieważ akurat rzeczy, której szukali włamywacze, już tam nie było. Brzmi znajomo? Jeśli jeszcze nie, to dodam coś o magicznej różdżce, która sama wybrała naszą bohaterkę, o tym, że gdy idzie korytarzem ludzie szepczą o jej unikalnych zdolnościach i że pojawia się kilkusetletni czarownik na literę V (w legendach, ale jest), którego nazwisko zakazuje się czasami wymawiać w domach magików. Teraz pojawiły się u Was jakieś skojarzenia? Ja po pierwszych kilkunastu stronach miałam wrażenie, że czytam fan-fiction Harry’ego Pottera, tyle że główna postać to dziewczyna i niestety, nie ma quidditcha. A powiązań jest więcej, nie kończą się tylko na tych wymienionych, co mnie osobiście nie przypadło do gustu. Są książki, których motywy można wykorzystywać jako inspirację, tylko czy wymienione przeze mnie sceny to tylko delikatne nawiązania lub kompletny przypadek?

Jeśli chodzi o bohaterów to chyba nie było w książce żadnego, który zdobyłby moją sympatię. Żaden z nich nie zachowywał się odpowiednio do jego wieku. Główna bohaterka była tak irytująca i naiwna, że jak wspomniałam, trzy razy odkładałam książkę. Jej najlepsza przyjaciółka, Annija, sprawiała, że dostawałam białej gorączki. A z resztą nie było lepiej. Na dodatek język bohaterów był zupełnie nieczytelny, jakby usilnie starano się ich wystylizować na posługujących się slangiem młodzieżowym nastolatków. I na tym książka w moich oczach straciła najwięcej, bo gdy bohaterka po raz kolejny opowiadała o swoich „starych” i zarzucała banalnymi tekstami to miałam nadzieję, że jednak ktoś ją udusi. Niestety.

Kolejną rzeczą było to, że autorka stworzyła bardzo mało opisów, a skoro ja, fanka dialogów, to zauważyłam, to chyba naprawdę było z tym słabo. Książka składa się głównie z rozmów bohaterów i przemyśleń Aeryli, od święta zdarzył się opis pomieszczeń, przy czym w większości zaczynał się od tego, że są one małe i ciasne. A po dłuższej lekturze to razi. Książka ma ponad trzysta stron, głównie dzieje się w szkole lub kancelarii, a ja nawet nie pamiętam, jak one wyglądają oprócz tej przeklętej ciasnoty. W dodatku autorka bardzo skąpi nam jakichkolwiek szerszych informacji o przedstawionym świecie, a jeśli już je podaje, to w jakiś niezbyt zrozumiały dla czytelnika sposób, tak jakby to on miał dociekać, co dokładnie autorka miała na myśli. Przykładowo gdy podaje informacje o złym czarnoksiężniku, ciągnie opowieść przez kilka stron, a później urywa wątek. Aeryla cały czas powtarza, że czyny złego magika wywoływały u niej ciarki, ale tak naprawdę nie są one wymienione, by czytelnik sam przekonał się, dlaczego bohaterka tak reaguje.

Jak napisałam na początku – książka naprawdę miała potencjał. Uważam, że pomysł z kryształami, które kanalizują moc był bardzo interesujący i nowy. Świat magii, o której wie każdy, ale tylko nieliczni mają moce – dobry. Bohaterka, należąca do nielicznej grupy Łowców – ciekawe, choć trochę przekoloryzowane. Gdyby całość była ubrana w staranne opisy miejsc i akcji, pojawiłyby się ciekawe i śmieszne dialogi, „ci źli” mieliby naprawdę solidne powody, by szukać bohaterki, a Aeryla już od początku nie byłaby uznawana za ósmy cud świata i zachowywałaby się odpowiednio do swojego wieku, powieść mogłaby stać się czymś świetnym. Nie na miarę Harry’ego, ale czymś zbliżonym. Tymczasem autorka nie wykorzystała swojego pomysłu, może zbyt wcześnie zdecydowała się wydać książkę? Albo może ta powieść powinna być skierowana do czytelnika w przedziale wiekowym 11-15 lat? Bo chociaż Aeryla jest prawie pełnoletnia, to jej zachowanie dorosłe w ogóle nie jest.

Nie wiem, czy mogę komuś polecić powieść i skazać go na kilka godzin czytania przemyśleń Aeryli. Może młodszemu czytelnikowi, który na dodatek nie czytał nigdy powieści pani Rowling? Gdy dałam próbkę tekstu mojej dwunastoletniej siostrze, zaśmiewała się przy niej do rozpuku i co rusz pokazywała ciekawe dla niej momenty, które na mnie nie zrobiły najmniejszego wrażenia. Może to jest klucz do sukcesu? W każdym razie ja dwa razy zastanowię się, gdy zobaczę następnym razem nazwisko autorki. Bo choć po trzystu na trzysta trzydzieści sześć stron zdarzyło się coś, co mnie w końcu zainteresowało, to nie jestem pewna czy na tyle, by sięgnąć po drugą część, jeśli autorka zdecyduje się na jej wydanie.

~Aga

Książkę dostałam od wydawnictwa Novae Res

17 komentarzy:

  1. No właśnie: pewnie książka jest adresowana do bardzo młodych czytelników. Więc nie musi się podobać tym starszym, a w grupie docelowej znajdzie wielu fanów :) Ja sięgnęła bym po nią z czystej ciekawości, czy mój odbiór będzie taki sam jak Twój.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje bardzo za recenzje, książkę widziałam wcześniej i zaintrygowała mnie swoją okładka. Szkoda, że zmarnowano potencjał historii; dla mnie się w takim razie nie nadaje, ale dla nastoletniej siostrzenicy, czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślałam o tej książce, bo często widuję ją w sieci... Ale po tej recenzji stwierdzam, że nie jest dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie, pomysł na fabułę wydaje się być czymś nowym, jednak jak widać wykonanie nie idzie z nim w parze.. Szkoda, bo mimo tego, że nie mam już -nastu lat, z chęcią sięgnęłabym po nią w wolnej chwili, by się odprężyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej do niej nie zajrzę i ten błąd :D Fabuła jednak wydaje się ciekawa. Polecę kuzynce ;)
    Kochane książki

    OdpowiedzUsuń
  6. Błędy, choć czasem drobne, strasznie mnie irytują. Literatura ma wszak wspierać czytelnictwo i doskonalić nasze umiejętności, ale czy to wina autorki? ... grafik wykonał kawał dobrej roboty, bo chętnie bym ją przygarnęła z półki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. książka z niewykorzystanym potencjałem... szkoda. Ja fantastykę sobie najczęściej odpuszczam, chyba że trafię na prawdziwą perełkę która zbiera dobre recenzje, sądząc po Twojej opinii bez wyrzutów sumienia mogę nie czytać tej książki

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam tę serię na półce i cieszę się, że ją zakupiłam😉

    OdpowiedzUsuń
  9. Książki z Harry'm Potterem czytałam, ale jak miałam lat naście. Po zrecenzowaną pozycję raczej bym nie sięgnęła. Zbyt dużo powiązań i zapewne na nich bym się skupiła zamiast na fabule. Na pewno będzie takie grono czytelników, którym przypadnie do gustu. Niestety ja do nich nie należę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Denerwują mnie takie książki w których jest potencjał a autorzy to potrafią spieprzyc :/ Właśnie ostatnio czytałam "siedem promieni" w których widziałam świetny pomysł na książkę, ale sposób jego wykonania po prostu do kitu. Na prawdę się zawiodłam, może na prawdę za szybko te książki wydawaja, mogliby posiedzieć jeszcze z miesiąc na ich dopracowaniu a potem dopiero posłać je w świat. To na prawdę smutne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ahahaha, pamiętam tą książkę, chociaż czytałam ją dobrych kilka lat temu. ja się zastanawiałam, czy autorka tak na poważnie i jakim cudem ktoś to zechciał przetłumaczyć, bo to było dno i kilometr mułu. a najśmieszniejsze, że ma chyba ze dwa wydania.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  11. Nie czytam książek, dopóki cała seria nie zostanie wydana (tylko baaardzo nieliczne). Jeśli chodzi o tę książkę, to chciałam właśnie zrobić wyjątek, ale teraz sama nie wiem... Czy nie czytać, bo jest słaba, czy jednak czytać bo to coś zbliżonego do fun fiction. Chyba jednak poczekam na decyzję o kolejnych częściach... Zobaczymy

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie zgodzę się z recenzją :) Czytałam "Łowcę czterech żywiołów" i bardzo mi się podobała z niecierpliwością czekam na kontynuację. Czytając nie miałam wrażenia, że w jakiś sposób nawiązuje czy jest w jakiejś części ściągnięta z Harrego Pottera. Patrząc pod tym kątem, każda książka wydana po HP a mająca w sobie elementy magii, różdżek i złych postaci będzie ściągnięta od HP. Trzeba zauważyć, że jest to debiut. Na ogół kolejne książki danego autora są inne, bardziej dopracowane. Oczywiście, że temat mógłby zostać bardziej pociągnięty w niektórych wątkach a winnych był za szybko kończony, ale w żadnym wypadku mi to jakoś specjalnie nie przeszkadzało. Książkę czyta się lekko i jest przyjemna w odbiorze, no może nie dla kogoś kto z góry założył że mu się nie spodoba.
    P.S.
    Z rodziny Aeryli z tego co pamietam(a czytalam dosyć dawno więc mogę się mylić) tylko jej ojciec nie znosił ludzi władających magią :)

    Osobiście książkę polecam. Nie uważam że jest bardziej dla młodych czytelników, bo sama już do takich nie należę od wielu lat a książka bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie zakładam,że książka mi się nie spodoba, zawsze podchodzę do lektury z odwrotną wręcz nadzieją (nawet napisałam to na początku), w tym wypadku jednak się zwyczajnie zawiodłam. W innych powieściach oczywiście można znaleźć podobne tematy, ale nie każda, w której będą magiczne różdżki to HP, a nie każda, w której są smoki to PLiO itp. itd. ;) W tej książce nawiązania są jednak zbyt oczywiste, za bardzo podobne, by dało się przejść obok tego bez komentarza, przestają być powoli nawiązaniami a stają się kopią.
      Wyrażam nadzieję, że kolejna książka autorki będzie bardziej dopracowana, przecież nikt tak naprawdę nie urodził się z piórem w ręku, aczkolwiek jak napisałam, ja nie mam pewności, czy zdecyduję się na przeczytanie :)
      A jeśli chodzi o rodzinę bohaterki to owszem, później okazało się że jedynie jej ojciec nienawidzi magii, jednak Aeryla na początku sądziła, że z jej matką jest tak samo.
      Każdy ma prawo nie zgodzić się z czyjąś opinią i wyrazić odmienną, tak czy inaczej ja swoje zdanie podtrzymuję w stu procentach ;)

      Usuń
  13. No i mam mały kłopot, bo okładka mi się bardzo podoba, magia, różdżki i czarodzieje to moja ulubiona bajka, ale... no własnie ale, chyba jednak przeczytam "Łowcę czterech żywiołów" i przekonam się sama :) ale recenzja na 6 :) podobają mi się szczere, przemyślane recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książkę miałam w planach przeczytać. Jednak ocena 3 jakoś nie zachęca. Mam zwyczaj, że lubię sama sprawdzić czy książka faktycznie jest taka zła (już kilka razy okazało się, że książkę którą wszyscy polecali i się zachwycali mi jakoś nie przypadła do gustu), więc po przeczytaniu zobaczę czy moja opinia będzie taka sama. :)

    OdpowiedzUsuń