środa, 12 lipca 2017

Robert Silverberg - "Skrzydła nocy"

Autor: Robert Silverberg
Tytuł: Skrzydła nocy
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 224
Ocena: 9/10

Opis:

Dziejące się w dalekiej, umownej przyszłości, na zbankrutowanej, siłą przejętej za długi przez obcą rasę Ziemi, „Skrzydła nocy” są piękną, liryczną opowieścią o pielgrzymce starego, beznadziejnie zakochanego, obciążonego poczuciem winy człowieka, przemierzającego ruinę swego świata w poszukiwaniu wiedzy, dającej ukojenie i akceptację, a także zdolnej podnieść ludzkość na nowy poziom rozwoju.

Recenzja:

Oto przede mną jest kolejny tom fantastycznej (dosłownie i w przenośni) serii Artefakty. Skrzydła nocy Roberta Silverberga są już dwunastym woluminem tego cyklu. Choć jest on niezwykle płodnym i raczej znanym autorem, owa książka to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością.

Skrzydła nocy to trzy dłuższe opowiadania, tworzące jedną, spójną powieść. Prezentują niebanalną wizję przyszłości, są również swoistą podróżą czytelnika po zarazem znanym i nieznanym świecie. Nazwy ważnych miejsc złudnie przypominają ówczesne - Roum, Perris, Joroslema, Eyropa, Afreeka, Aisa, Straylia (...). Towarzyszem - a zarazem przewodnikiem - naszej wyprawy jest stary Strażnik, którego zadaniem jest badanie gwieździstego nieba w poszukiwaniu wrogów ludzkości. Wydaje on się również jednym z najbardziej ludzkich bohaterów Skrzydeł... - zarówno pod względem wizualnym, jak i duchowym. Jego spokój wewnętrzny, poczucie winy (nawet w trakcie inwazji) i niezwykła mądrość nie tylko zaskakuje czytelnika, ale działa na niego w zadziwiająco relaksujący i zmuszający do refleksji sposób. Pośrednio zadaje nam znane filozoficzne pytania: kim jesteśmy? dokąd zmierzamy? Czyni to dzieło Roberta Silverberga niebanalną, intelektualną ucztą dla umysłu i ducha, oprawioną w nadzwyczajne s-fi.

Zdrada nigdy nie jest "mała". 

Najazd obcych, obserwowany oczami starca, również nie przypomina tych, które prezentuje większość filmów i książek s-fi, przynajmniej nie w całości. Zaczyna się niebezpiecznie, od interwencji zbrojnej, ale później... sytuacja nieco się zmienia. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale pomysł zbierania informacji i niektórych rozwiązań stosowanych przez najeźdźców - potrafi zaimponować. Imponuje również sposób uporządkowania świata - każdy zdaje się mieć swoją rolę. Są Strażnicy, którzy wypatrują inwazji; Obrońcy szykujący się na atak; Pamiętający zgłębiający wiedzę; Latacze - posiadacze tytułowych skrzydeł nocy oraz znacznie, znacznie więcej. Są również władcy, a jeden z nich - ten, którego poznajemy na kartach powieści najlepiej - jest niebywale okrutnym monarchą, choć skrywa w sobie nieco człowieczeństwa...

- Problem władzy polega na tym Strażniku - oznajmił mi pewnego dnia - że władza odgradza od ludzi. Stają się rzeczami. Weźmy na przykład ciebie. Dla mnie byłeś wyłącznie maszyną, której zadaniem jest ostrzec nas przed inwazją. Podejrzewam, że miałeś swe marzenia i ambicje, że odczuwałeś gniew i tak dalej, ale ja widziałem w tobie wysuszonego starca, nieistniejącego poza gildią wraz z obowiązkami, które na niego nakładała. Teraz, oślepiony, widzę więcej, niż widziałem wtedy... 

Styl oraz język Silverberga również zachwyca. W jego powieści nie ma niedomówień, nie ma zbędnych opisów. Niesamowite technologie, których wielu początkujących czytelników s-fi się obawia, są wyjaśnione jasno i prosto, bez trudu można się w nich odnaleźć. Zauroczyło mnie to, że przedstawiane przez niego wynalazki i techniki zakrawają o magię - choćby skrzydła Lataczy, niezwykle delikatnie i pozwalające na lot jedynie w nocy... Bez wątpienia dużą inspiracją do napisania tej książki były problemy autora, podczas których ją stworzył - poznajemy je dokładnie we wstępie.

Różnorodność doświadczeń wzmacnia sztukę. 

Prawdę mówiąc, jedyną rzeczą, która nieco - bo nie całkiem - rozczarowała mnie w Skrzydłach nocy było ich zakończenie - troszkę banalne i zbyt słodkie w moim mniemaniu, spodziewałam się znacznie więcej!

Skrzydła nocy to niebagatelna, nastrojowa powieść s-fi, która porywa czytelnika od pierwszych stron. Zapoznając się z nią, stajemy się swoistymi Pielgrzymami, częścią obcej Ziemi. Przewracając strony poznajemy nie tylko pozornie nieznany ląd, ale i siebie, a pomaga nam w tym starzec skrywający wiele tajemnic i uczuć... Polecam serdecznie, jestem pewna, że zakochacie się w tej powieści równie mocno jak ja!


Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu MAG. :)

4 komentarze:

  1. Hmmm jakoś nie trafia do mnie ta książka. Po Twojej recenzji nie przekonałam się za bardzo :D ale ja ostatnio mam swoje dziwne zachcianki czytelnicze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, bo książka przefantastyczna...

      Usuń
  2. Jaka cudowna i to dosłownie seria o której nigdy przedtem nie słyszałam! Ostatnio powoli przekonuję się do powieści sci-fi i ta brzmi bardzo obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest super. Polecam też wcześniejszy tom "Człowiek, który spadł na ziemię" - równie lekkie SF. Książki można czytać niezależnie, są różnych autorów, o różnej tematyce - to coś w stylu Uczty Wyobraźni. :)

      Usuń