środa, 1 lutego 2017

C.W. Gortner - "Wyznania Katarzyny Medycejskiej"

Autor: C.W. Gortner
Tytuł: Wyznania Katarzyny Medycejskiej
Wydawnictwo: Książnica
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 440
Ocena: 9/10

Opis: 

Dla jednych była bezlitosną królową, którą wprowadziła Francję w erę barbarzyńskiej przemocy; dla innych oddaną wybawczynią monarchii.
Powieść odsłania przed nami intymny świat Katarzyny Medycejskiej, kobiety, która dla dobra rodziny i państwa podjęła zabójczą walkę o władzę, poświęcając swoje uczucia na ołtarzu powinności królowej.
"Wyznania Katarzyny Medycejskiej" to niezwykła podróż od baśniowej doliny Loary, przez bitewne pola wojen religijnych, po wypełnione motłochem ulice Paryża - podróż, której bohaterka jest jedną z najbardziej oczernianych i niedocenianych władczyń świata.

Recenzja:

Katarzynę Medycejską różnie zwano - trucicielką, bezlitosną królową, zbrodniarką doskonałą. Powieść C.W. Gortnera Wyznania Katarzyny Medycejskiej, tak jak w przypadku Ostatniej królowej i zawartej weń historii Joanny Szalonej, rzuca zupełnie nowe światło na życie i czyny kolejnej słynnej władczyni. Autor stworzył niesamowicie realistyczny portret okrytej złą sławą królowej, na którym zdaje się bronić sama petentka.

Narratorką powieści jest Katarzyna, która już jako 14-latka zostaje poślubiona Henrykowi - następcy tronu francuskiego. Wychowana w świadomości, że jest ostatnią nadzieją na przetrwanie rodu Medyceuszy, pozostaje wierna rodzinie i dla jej dobra jest gotowa zrobić wszystko. W małżeństwie jest zmuszona dzielić wszystko z kochanką męża (nawet dzieci!), a po jego śmierci zaciekle walczy o tron dla swoich synów. Mimo ciężkiego życia i srogich aktów, Katarzyna nie jest tak okrutna jak ją malują - jej historia przepełniona jest emocjami i pragnieniem bycia kochaną kobietą, a motywacje - choć niektóre ciężko zaakceptować - czytelnik jest w stanie zrozumieć. Gortner po raz kolejny stworzył postać z krwi i kości.

Jak niewiele o mnie wiedzą. Jak niewiele ktokolwiek o mnie wie. Może moim przeznaczeniem było zawsze zamieszkiwać mit mego żywota, być świadectwem legendy, która rozkwitała wokół mnie trującym zielem. Zwano mnie morderczynią i łowczynią okazji, zbawczynią i ofiarą. Z czasem osiągnęłam dużo więcej, niż kiedykolwiek się po mnie spodziewano, mimo że nieznużenie towarzyszyła mi samotność, wierny brytan, zawsze przy nodze.
Prawda wygląda tak, że nikt z nas nie jest niewinny.
Wszyscy mamy grzechy do wyznania. 

Autor, MĘŻCZYZNA, zaskakuje naturalnością i lekkością w kreśleniu i - przede wszystkim - rozumieniu kobiecej postaci. Chociaż spotkałam się z tą jego niebywałą umiejętnością już przy lekturze Ostatniej królowej, wciąż nie mogą nadziwić się temu kuriozum. Wiele pisarek beletrystyki historycznej mogłoby brać u niego lekcje, naprawdę. Z łatwością autorowi przychodzi także porwanie czytelnika do burzliwych czasów Francji w XVI wieku - krwawych wojen religijnych, podstępnych matactw i głodującej ludności. Badania autora również budzą podziw czytelnika i - w zasadzie - żałuję tylko, że umniejszył on w Wyznaniach... rolę książąt Burbonów (o czym wspomina także w zapiskach OD AUTORA). Zauważyłam, że pisarze beletrystyki historycznej zawsze ich pomijają lub traktują po macoszemu, a chętnie przeczytałabym o nich coś więcej. 

C.W. Gortner ponownie stworzył fantastyczną opowieść, która ukazuje postać historyczną od zupełnie innej strony. Wierzę (choć to jedynie beletrystyka), że Katarzyna Medycejska niesłusznie nazywana jest bezlitosną królową i - być może - dzięki tej książce będzie łaskiej traktowana przez historyków oraz czytelników. Ponadto, książka zawiera drzewo genealogiczne rodu Walezjuszy i schludną mapkę dawnej Francji, a kunsztownie wymalowane tło dziejowe i wyjątkowa bohaterka czynią Wyznania Katarzyny Medycejskiej wszystkim, czym powieść historyczna być powinna. Każdy powinien skusić się na tę książkę. Polecam serdecznie - nim się obejrzycie, wylądujecie na francuskim dworze. 

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Publicat. :)

2 komentarze:

  1. Po jakieś historyczne powieści za jakiś czas chętnie bym sięgnęła, ale mnie osobiście odstraszają te z paniami na okładce :) Jakoś tak... mam wrażenie zawsze, że to będzie literatura kobieca, pisana "ku pokrzepieniu kobiecych serc", a tego raczej unikam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie okładki są często krzywdzące, choć ta nie prezentuje się aż tak typowo "romansowo". Alice Munro jest właśnie karana mega kobiecymi okładkami, a pisze naprawdę świetne opowiadania. :(

      Usuń