piątek, 13 stycznia 2017

Angelika Gumkowska - "Damskie laboratorium. Przepisy na domowe kosmetyki"

Autor: Angelika Gumkowska
Tytuł: Damskie laboratorium. Przepisy na domowe kosmetyki
Wydawnictwo: PWN
Data wydania: 2016
Ilość stron: 304
Ocena: 7/10

Opis:

„Damskie laboratorium. Przepisy na domowe kosmetyki” to książka przede wszystkim dla kobiet, które lubią decydować o tym, co wsmarowują we własną skórę. Zawiera 50 receptur na naturalne kosmetyki, które możesz wykonać samodzielnie we własnym domu. Może nie brzmi to zbyt porywająco wiec powiem, że nie są to wcale przepisy na maseczki z płatków owsianych czy okład z dziurawca. O nie. To prawdziwe kremy, balsamy, sera, mydła i perfumy! To spora dawka wiedzy o tym jak bezpiecznie robić naturalne kosmetyki niezawierające niepotrzebnych konserwantów czy dodatków jedynie wypełniających pudełko. To receptury, które możesz modyfikować tak by dopasować gotowe produkty idealnie do twoich potrzeb i skóry.
W książce znajdziesz sporą dawkę porad i wskazówek jak stworzyć w domu małe laboratorium, w którym będziesz mogła wyprodukować nawet własną linie kosmetyków. Takie produkty to nie tylko świadoma decyzja dotycząca składników jakie będziesz stosować na własne ciało, ale też dobra zabawa. Możesz zaangażować własne dzieci i zrobić z nimi np. żelowe mydełka rozwijając w ten sposób pasję do eksperymentowania. Własnoręcznie zrobione produkty, w ozdobnych opakowaniach to świetny sposób na oryginalny prezent.
W książce znajdziesz też dodatkowe wskazówki tyczące się modyfikacji receptur, by zachęcić cię do coraz większej kreatywności, tak byś w przyszłości stała się autorką własnych unikatowych receptur. Przedstawię zasady jakimi należy się kierować robiąc różne rodzaje kosmetyków.


Recenzja:

We współczesnym świecie chemię pakuję się praktycznie do wszystkiego - między innymi do pożywienia, do napojów, do kosmetyków. Wszędzie otaczają nas substancje, które bardziej szkodzą naszemu zdrowiu, niż może nam się wydawać. Nawet, jeśli jestem jeszcze w stanie zrozumieć GMO w niektórych sytuacjach (bo przecież każdy chce zbierać jak najlepsze i największe plony), to za nic w świecie nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ktoś może w ogóle pomyśleć o wpisywaniu na etykietę czegoś z jakichś produktów, a w części ze składem wpisać, że jest tego np. zaledwie 2%. 

Skoro więc z chemią szaleją w pożywieniu, to tym bardziej mogą sobie poszaleć w kosmetykach, które przecież same z siebie są przecież z chemią związane - niekoniecznie muszą być jednak negatywnie. Przecież wiadomo, że bez konserwantów produkty są zdecydowanie krócej zdatne do użytku... Pytanie tylko, jaki jest nasz wybór? Angelika Gumkowska jest chemikiem. Jej książka jest wyrazem na jej odpowiedź na to pytanie. Autorka powiedziała, że zdecydowanie wybiera bardziej domowe, naturalne kosmetyki, które może nie będą wytrzymywały roku, tylko trzeba będzie je robić częściej, ale za to znamy ich skład i wiemy, że nie nakładamy na siebie czegoś, co prędzej może nas zabić, niż nas tak naprawdę upiększyć. 

Przede wszystkim muszę powiedzieć, że przepisów na kosmetyki jest tu całkiem sporo. Większość z nich zasługuje zdecydowanie na naszą uwagę i na to, aby starać się samemu zacząć je robić - niekoniecznie tylko i wyłącznie do naszego własnego użytku. Przecież dać komuś jakiś balsam, albo chociażby mydełko własnej roboty, to świetny pomysł na prezent!

W pozycji tej występują następujące kategorie receptur:
- kremy, balsami i inne mazidła
- olejki i balsamy na różne części ciała
- oczyszczanie i maseczki
- preparaty do mycia i kondycjonowania włosów
- pomadki, masełka, balsamy do ust i szminki
- peelingi na każdą część ciała
- kosmetyki odprężające do kąpieli
- mydło
- depilacja i golenie
- perfumy

Oprócz tego autorka poświęca dużo czasu na wytłumaczenie zasad BHP, których koniecznie musimy przestrzegać, żeby przy okazji tworzenia kosmetyków nie narazić się na jakieś niebezpieczeństwo, a także tłumaczy podstawy (czyli chociażby pojęcia, których później używa). Angelika Gumkowska skupia się także na dokładnym opisaniu sprzętu i zjawisk chemicznych, które zachodzą w poszczególnych częściach.

To, co jest w tej pozycji bardzo fajne, jest to, że jest ona bardzo bogata w ilustracje - pojawiają się one czasem w ilości kilku na stronę i ilustrują to, o czym akurat pisze autorka. Jest to świetne, ponieważ nie tylko możemy czytać o danej rzeczy, ale także od razu wizualizujemy sobie, jak powinna takowa rzecz wyglądać po wyprodukowaniu, albo w trakcie robienia. Wydawnictwo też się tu bardzo postarało, bo "Damskie laboratorium. Przepisy na domowe kosmetyki" jest wydrukowane na świetnym, śliskim papierze, który w książkach uwielbiam, a wszystko jest zaplanowane w najmniejszych detalach.

Warto opisać też sam wygląd danej receptury, czyli to, co się znajduje przy każdym przepisie. Tak więc, autorka na samym początku pisze nam, jakie składniki i jaki sprzęt będzie nam potrzebny, aby w ogóle zrobić takowy kosmetyk. Jest ona bardzo szczegółowa, więc podaje w składnikach dokładne wagi poszczególnych produktów. Później mamy instrukcje wykonania, czyli wypunktowane czynności, które musimy zrobić, aby wyszedł nam ten kosmetyk. Często pod instrukcją znajdują się ciekawostki, czyli w skrócie: "jeśli dodasz jeszcze X, to efekt Y będzie większy". Następnie mamy podane warunki użytkowania, czyli sposób przechowywania, sposób stosowania i okres przydatności. Najczęściej na sam koniec pojawiają się dodatkowe wskazówki, którymi warto się kierować przy robieniu kosmetyku (i przeczytać je przed robieniem, bo często jest w nich coś, co możemy później wykorzystać!).

Jeśli chcecie sprawić sobie, albo swoim bliskim fajny prezent, to kupcie "Damskie laboratorium. Przepisy na domowe kosmetyki". Zdecydowanie nie będzie to pozycja, którą rzuci się w kąt, tylko będzie ona używana. Fani DIY będą zachwyceni tym, że mogą sami coś zrobić, a osoby, które zazwyczaj wolą się trzymać z dala od takich rzeczy, w końcu same zauważą, że warto robić kosmetyki w domu. Wychodzi to nie tylko taniej, ale też zdrowiej i naturalniej. Zdecydowanie mogę polecić tę pozycję.

Pozycję tę dostałam od Wydawnictwa PWN



2 komentarze:

  1. Ciekawi mnie tak ksiązka. Swego czasu sama robiłam kremy. Dziś kupuję te z naturalnym składem. Ale fajnie sie korzystało z czegoś, co z'robiłam sama.

    OdpowiedzUsuń
  2. domowe kosmetyki zawsze na propsie

    OdpowiedzUsuń