niedziela, 11 grudnia 2016

Edward Rutherfurd - "Londyn"

Autor: Edward Rutherfurd
Tytuł: Londyn
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 986
Ocena: 9+/10

Opis:

Po Paryżu i Nowym Jorku Edward Rutherfurd przedstawia nam fascynujące losy Londynu. Z rozmachem opisuje ponad dwa tysiące lat historii jednego z najwspanialszych miast na świecie: od czasów rzymskich aż do teraźniejszych. W miarę rozwoju metropolii jesteśmy świadkami powstawania amfiteatru w Londynie, budowli Tower of London, Teatru Szekspira czy modnej dzielnicy West End.


Recenzja:

Zawsze marzyłam o tym, aby zobaczyć Londyn. Poczuć klimat tego miasta na własnej skórze, odwiedzić Globe Theatre, skoczyć do jednego z tamtejszych pubów. Edward Rutherfurd, autor powieści Londyn, poniekąd zafundował mi wycieczkę do tego miejsca i - choć była ona jedynie literacka - dzięki niemu poznałam najskrytsze sekrety tego miasta. Stolica Anglii nigdy wcześniej nie była mi tak bliska!

Przede wszystkim książka ta jest niezwykle masywna - twarda oprawa, niewielki druk i ponad tysiąc stron. W pierwszej chwili jej rozmiar nieco mnie przeraził i ogromnie bałam się porażki, ale już po pierwszych kilku stronicach mój strach całkowicie zastąpiło zafascynowanie i ciekawość. Edward Rutherfurd ma niesamowity dar do opowiadania historii poprzez opowieści. Wykorzystując prawdziwe wydarzenia i postaci namalował przed czytelnikiem przepiękną panoramę Londynu, która wręcz zapiera dech w piersiach. Oczywiście, nie obyło się tutaj bez elementów fikcyjnych, ale przy tego typu książkach jest to niemożliwe do uniknięcia.

Autor rozpoczyna swoją powieść nad brzegiem Tamizy w 54 roku p.n.e., tuż przed rzymskim podbojem Anglii. Rutherfurd przedstawia czytelnikowi historię poprzez dzieje kilku pokoleń rodzin - od prawowitych mieszkańców tych ziem, poprzez bohaterów wywodzących się od agresorów, aż do imigrantów, którzy przybyli z pierwszym Tudorem. Losy kilku z nich co rusz się przeplatają, dzięki czemu - poza ogromną wartością historyczną - Londyn skrzy się od relacji międzyludzkich, które - tak jak tytułowe miasto - zmieniają się na przestrzeni wieków. Na kartach powieści możemy zarówno obserwować codzienność mieszkańców Londynu, jak i ich postawy przeciwko zagrożeniom oraz ważnym wydarzeniom (np. najazd Juliusza Cezara, Wojny Dwóch Róż, Czarna Śmierć, II wojna światowa). Rutherfurd kończy swe dzieło nad tą samą rzeką, w 1997 roku. 

Miasto i życie, które się w nim tliło opisane jest niezwykle zjawiskowo. Autor przykuł ogromną uwagę do detali, dzięki czemu nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie architektury i ubioru w poszczególnych epokach. Zdumiała mnie ogromnie lekkość, z jaką autor przechodzi od jednego etapu historycznego do kolejnego. W zasadzie zmiany dostrzegamy w swoisty sposób; z kolejnymi stronami zmienia się m.in. budownictwo, moda, medycyna, wierzenia, a nawet posiłki bohaterów. Zostałam całkowicie oczarowana tym talentem Rutherfurda i nie zauważałam praktycznie, kiedy kończę jeden rozdział a zaczynam kolejny. Ciężko w to uwierzyć, prawda? Z dumą i smutkiem dodam, że przeczytałam tę książkę w zaledwie cztery dni... 


Ogromną pomocą przy tej lekturze okazały się drzewka genealogiczne rodzin Londynu, które znajdują się na ostatnich stronach książki. W niektórych momentach nie podołałabym bez nich, kilka razy pogubiłam się w bohaterach, a one uratowały mnie przed niezrozumieniem danego fragmentu powieści. Nie myślcie jednak, że historie snute przez Edwarda Rutherfurda są ciężkie do pojęcia - postaci jest zwyczajnie wiele, a ja bywam straszną gapą (szczególnie szybko czytając). W książce jest również kilka mapek miasta (równie przydatnych). Żałuję tylko, że w Londynie nie znalazły się żadne fotografie.

Edward Rutherfurd jest najprawdziwszym magiem, który wyczarował przepiękną i niezwykle zorganizowaną powieść, której akcja trwa ponad 2 tysiące lat. Dzięki niemu poznałam Londyn od podszewki i zakochałam się w nim jeszcze bardziej. Ilość informacji, którą zaprezentował na kartach swej książki zapiera dech w piersi i jest dowodem jego ogromnego poświęcenia oraz pasji. Pasji, którą zaraża i obok której nie można przejść obojętnie. Chętnie wrócę do tej książki, ale - tym razem - będę delektować się treścią i wyborną ręką do detali. Jestem przekonana, że ta pozycja nikogo nie zawiedzie. Polecam z całego serca!

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Czarna Owca! :)

1 komentarz:

  1. Uwielbiam książki tego autora, a "Londyn" dostanę pod choinkę. Pewnie nieprędko się za niego zabiorę, bo to niezła cegiełka, ale jak tylko znajdę trochę więcej wolnego czasu, to na pewno sięgnę, bo nie mogę się doczekać. :3

    OdpowiedzUsuń