sobota, 20 sierpnia 2016

Zygmunt Miłoszewski - "Uwikłanie"


Tytuł: Uwikłanie
Autor: Zygmunt Miłoszewski
Cykl: Teodor Szacki (tom 1)
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 304
Ocena: 5/10

Opis:
Pierwszy tom znakomitej trylogii o prokuratorze Szackim! Wysoki, szczupły, w nienagannie skrojonym garniturze i wkurzony, że znowu kogoś zamordowano po siedemnastej prokurator zaczyna nowe śledztwo. W klasztorze w centrum Warszawy ginie jeden z uczestników niekonwencjonalnej terapii grupowej, a Szacki wikła się w sprawę, której tajemnic pilnie strzegą siły potężniejsze niż rodzina.

Recenzja:
Fama głosi, że Miłoszewski jest jednym z najlepszych pisarzy kryminałów w Polsce. Kilka osób polecało mi już jego książki, a że jakiś czas temu postanowiłam dla odmiany poczytać trochę powieści z gatunku thriller/kryminał, przyszła kolej również na niego. Muszę przyznać, że póki co moja przygoda z tymi gatunkami nie jest zbyt satysfakcjonująca, nie trafiłam na nic, co by mnie zachwyciło i miałam nadzieję, że Miłoszewski to zmieni. Czy mu się udało?
Teodor Szacki jest prokuratorem. Pracuje w Warszawie Śródmieściu, niedługo skończy trzydzieści sześć lat, ma żonę i córeczkę. Pewnego ranka i nie jest to bynajmniej jakiś zaskakujący poranek, dostaje wezwanie na miejsce zbrodni. Jest ono dość nietypowe, bo przestępstwa dokonano w klasztorze – w każdym razie w kompleksie budynków, które kiedyś należały do klasztoru. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, nikt nie wchodził, ani nie wychodził. Logiczne wydaje się więc skupienie podejrzeń na uczestnikach niekonwencjonalnej terapii grupowej, w której brał udział denat i która zaczęła się dzień wcześniej. Ale Henryk Telak wydaje się być wyjątkowo nudnym człowiekiem – nie miał żadnych wrogów i zdaje się, że nikt spośród uczestników terapii nie miał żadnego motywu, by go zabić. W zasadzie to grupa ludzi, która poprzedniego dnia spotkała się po raz pierwszy (oczywiście nie licząc terapeuty). Prokuratorowi brakuje punktów zaczepienia, ale czekają na niego inne nudne obowiązki, więc woli zająć się sprawą zabójstwa.
Pomysł na zagadkę jest dość ciekawy, jednak opieranie jej rozwiązania na tak zwanym ustawieniu hellingerowskim nie wydało mi się zbyt korzystnym zabiegiem, bo wszystko stało się przez to nieprawdopodobne. Co do samego prokuratora Szackiego – nie jest to postać, która wzbudza miłość czy nienawiść, ale we mnie udało jej się wzbudzić politowanie i niechęć. Nie pamiętam, kiedy czytałam o równie żałosnym bohaterze. Nie wiem, może celem autora było opisanie mężczyzny przeżywającego kryzys wieku średniego, może chciał ukazać go jak najbardziej żywo i ludzko, ale ja po prostu tego nie kupuję. Nie mam ochoty czytać o facecie, któremu nic nie pasuje. Żona jest zła, kochanka nie lepsza, pieniądze na państwowej posadzie psie. Sprawiedliwość? No niby Szacki jest prokuratorem i ma jeszcze jej mgliste pragnienie, ale z drugiej strony bynajmniej temu pragnieniu nie daje upustu. Przeciwnie. Sytuacje, w których prokurator żałował wydać 12 zł na lunch wydawały mi się przerysowane, a już jak palnął do kochanki tekstem, że gdyby wiedział, że ona zapłaci, zamówiłby jeszcze deser i zupę (nie obchodzi mnie, czy to był żart, czy nie), uznałam go za totalne dno. I z tego powodu nie sięgnę po kolejne części tej trylogii. Może rzeczywiście tacy są obecni trzydziestolatkowie, ale ja nie chcę o tym czytać.
Autor postanowił przemycić w swojej książce trochę teorii spiskowych i nawiązał do czasów PRL-u, próbując je przedstawić jako najgorsze zło (nie, wcale nie było wtedy zabawnie, jak to twierdzą w Misiu). Była tam taka scena, kiedy w środku dnia stary ubek grozi bronią prokuratorowi, twierdząc wcześniej, że ludzie w restauracji są podstawieni. Oglądałam ostatnio film, w którym była podobna scena. Dwaj szefowie wywiadu (amerykańskiego i rosyjskiego) oraz ich dwaj najlepsi agenci siedzą w restauracji i szefowie mówią agentom, że mają ze sobą pracować. Potem wstają i wychodzą, a za nimi wszyscy, którzy wcześniej tam siedzieli, zostają tylko dwaj agenci. Tyle że ten film to była komedia. Coś takiego w kryminalne pretendującym do miana ambitnego wydaje się po prostu głupie.
Czy coś mogę pochwalić? Podobno osadzenie w roli głównego bohatera prokuratora jest przyjemną odmianą, ale ja czytałam nie tak dawno inną polską książkę, w której bohaterem był prokurator, więc specjalnie nowatorskie mi się to nie wydało. Styl jak styl, ani zły, ani rewelacyjny. Czyta się sprawnie, więc jest co najmniej poprawny. Opis Warszawy? Cóż, jest jak sam prokurator, czyli dość pretensjonalny. To jest złe, tamto niedobre, korki wszędzie, Nowy Świat jak przeniesiony z Kielc. Jechać to by się tam po tym opisie nie chciało.
Choć znalazłam w tej książce dużo wad, całość oceniam jako poprawną. To nie jest zła powieść. Zagadka jest na poziomie, bohater – cóż, kwestią indywidualną są uczucia, jakie będzie się do niego żywić. Źle się nie czyta, więc jeśli macie ochotę, możecie sami sprowadzić, jakie wrażenie zrobi na was Miłoszewski. W końcu ja tu sobie narzekam, ale książka została zekranizowana, sprzedała się w dużych nakładach i została przetłumaczona na inne języki, a to chyba o czymś świadczy.


Książkę zrecenzowałam dzięki współpracy z księgarnią BookMaster
bookmaster.com.pl

27 komentarzy:

  1. W sumie nie czytałam jeszcze Miłoszewskiego, generalnie czytam mało polskich autorów, tylko za poleceniem albo, gdy uda się wygrać jakąś książkę, jakoś nie jestem patriotką w tych sprawach. I nigdy mnie nie kusił i tak zostanie...póki co. Polecam Puzyńską, też dopiero zaczynam z nią przygodę, ale już mi się podoba.pozdrawiam
    Lubię jako Anita Tanaś

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzadko sięgam po polskich autorów, chyba głównie dlatego, że prawie nigdy ich dzieła nie spełniają moich oczekiwań. Lubię kryminały, a parę osób polecało mi już książki Miłoszewskiego, dlatego zastanawiałam się czy po nie sięgnąć, ale dzięki Tobie wiem, że na razie sobie go odpuszczę. Nie lubię takich pretensjonalnych bohaterów, w dodatku, po tej recenzji, Szacki wydaje mi się lekko żałosny...
    Myślę, że ta lektura niestety mnie nie "porwie", więc na razie poszukam czegoś lepszego! ��
    Pozdrawiam!

    Lubię profil Facebookowy jako Ola Złotowska

    OdpowiedzUsuń
  3. Miłoszewskiego mam za sobą od kilku lat. Prawdą jest, że pomysł na Szackiego był dobry. Mimo to ciekawie zaczyna robić się dopiero w części trzeciej, ostatniej. Przez "Gniew" zarwałam parę lat temu nockę ;) nie wiem czy to akcja, czy opisy Olsztyna. Totalną parodią okazała się ekranizacja "Uwikłania" - z tego powodu nie chcę oglądać kolejnych, mam wrażenie że będzie tylko gorzej..
    Szanuję Miłoszewskiego mimo wszystko przy obecnej konkurencji wypada słabo. Bonda, Puzyńska a przede wszystkim Mróz mają moim zdaniem lepsze, lżejsze pióro.
    Obserwuję jako : kozung
    Fb : Ania S-ka

    OdpowiedzUsuń
  4. Od 6 lat mieszkam za granicą i jestem odcięta trochę id polskiej literatury. Teraz jak zaczynam poznawać coraz większą rzeszę polskich pisarzy, którzy są niezwykle płodni to każda wasza i nie tylko recenzje chłonne jak gąbka. Jeśli mi ta książka wpadła w ręce to pewnie to przerysowanie bohatera, czy samej Warszawy nie przeszkadzało by mi wcale. Zamiłowanie do książek wypikam z mlekiem matki. Ratuje się teraz e-bookami ale nic nie zastąpi fizycznego obcowania z książką. Kryminały uwielbiam, więc będziemy z mamą szukać Uwikłania

    OdpowiedzUsuń
  5. Od 6 lat mieszkam za granicą i jestem odcięta trochę id polskiej literatury. Teraz jak zaczynam poznawać coraz większą rzeszę polskich pisarzy, którzy są niezwykle płodni to każda wasza i nie tylko recenzje chłonne jak gąbka. Jeśli mi ta książka wpadła w ręce to pewnie to przerysowanie bohatera, czy samej Warszawy nie przeszkadzało by mi wcale. Zamiłowanie do książek wypikam z mlekiem matki. Ratuje się teraz e-bookami ale nic nie zastąpi fizycznego obcowania z książką. Kryminały uwielbiam, więc będziemy z mamą szukać Uwikłania

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedawno zaczęłam przygodę z kryminałem. Jak na razie zaczęłam od Mroza, i się nie zawiodłam. Ale z miłą chęcią zapoznam się z twórczością innych autorów.
    Obserwuje jako GosiaK
    Fb: Małgorzata Kusiak

    OdpowiedzUsuń
  7. Miłoszewskiego czytałam tylko książkę "Domofon" i zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Bardzo chętnie sięgnę po trylogię o prokuratorze Szackim, by zobaczyć co tym razem wymyślił autor i czy zdoła mnie czymś zaskoczyć. Zagadka wydaje się być ciekawa, czasy PRL-u, Warszawa - tu chętnie sama przekonam się jak ją autor przedstawił. :)
    Obserwuję jako Izabela81
    Fb: Iza Wyszomirska

    OdpowiedzUsuń
  8. Obserwuje pod nickiem: Charlotte Cz., lubię na FB: Karolina Czwojdzińska

    Też jestem po lekturze pierwszej części trylogii i muszę przyznać, że jestem bardzo na tak. Ta książka w swej prostocie ma jednak to coś, co przyciąga i nie pozwala przestać czytać, tak że nawet się nie obejrzysz, a jesteś na ostatniej stronie. Mamy prokuratora, który nie jest ani super herosem, ani wielkim zbawcą świata, tylko przeciętnym urzędnikiem, z problemami prywatnymi, znudzony codzienną rutyną, w dodatku żona mu także spowszedniała, szuka więc ucieczki w romansie. Ale to też nie daje mu pocieszenia, co czyni go wyjątkowo niedojrzałym facetem, tylko czy właśnie w tej postaci nie tkwi siła? Czy już nie mamy dość bohaterów outsiderów, którzy walczą ze złem, a tak bardzo brakuje jednak zwykłych ludzi, z problemami i własnymi słabościami? Sam wątek kryminalny też niczego sobie, wplątanie w fabułę historii PRL-u wyszło sprawnie, podobnie jak nowatorska terapia, której uczestnikiem był Henryk Telak. Wszystko bardzo sprawnie się zazębiało. Ale absolutnie rozumiem Wasze wątpliwości, bohater jest na tyle niejednoznaczny,że można go albo lubić za niedoskonałości, albo nienawidzić. :) Po film raczej nie sięgnę, zniechęciłyście mnie, a nie chce psuć sobie opinii o tej książce. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam Szackiego ani nie lubię, ani nie nienawidzę - uważam, że jest żałosny. i masz rację, że czytanie o outsiderach walczących ze złem może nudzić, ale ja takiego bohatera jak Szacki w ogóle nie kupuję. po prostu nie lubię ludzi, którzy tylko chodzą i smęcą jak im jest źle i czytać o takich też nie mam ochoty ;p

      Usuń
  9. Jeszcze Miłoszewskiego nie czytałem, obejrzałem tylko niezły serial, ale recenzja potwierdza moje obawy - że wszystko złe, mętne, brudne, bohater taki sobie. Zostaje jednak przy moich ulubionych : Chmielarzu, Nowaku, Lembergu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam polskie kryminały bardzo rzadko. Bo nie dorównują niestety zagranicznym, jeżeli chodzi o skandynawskie nasi są za murzynami. Są promowane ale ta siła przebicia to trochę za mało. Bonda i jej pochłaniacz, totalny bałagan, nieuporządkowanie, zagmatwanie i wielość wątków, po prostu nużenie czytelnika, totalny chaos w jej książce, brak napięcia. U Bondy pogmatwana fabuła,brak płynności narracji która powoduje że z trudem dobrnęłam do końca.Nie sięgam po polskie kryminały bo nawet jak da się szanse to jest dość męcząca lektura.Nie czytałam Miłoszewskiego i raczej nie spodziewałam się fajerwerków więc recenzja mnie w sumie nie dziwi.No jeżeli sięgasz po takie kryminały to nigdy do nich miłością nie zapałasz polecam min. Charlotte Link, Harlana Cobena, Bernarda Miniera, Obce dziecko Rachel Abbott i na razie tyle.Pomysł dobry jak to się często zdarza w polskich kryminałach ale już rozwiązanie tragiczne.Zastanawiam się kto to czyta przed wydaniem.Sam prokurator z tego co piszesz jest osobą której sama bym nie polubiła działał by mi na nerwy, nie lubię osób którym wszystko przeszkadza nic nie pasuje i stale narzekają na wszystko wokół, a gdzie tu czas na uśmiech zadowolenie z życia i wrodzony optymizm. Mam nadzieję że się nie zrazisz do kryminałów dużo jest kiepskich ale też dużo świetnych.Uważam że lepiej przeczytać cos dobrego niz zawracać sobie głowę przeciętniakiem o czym świadczy twoja ocena. Lubię i obserwuję jako Emila Kejna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Książki Miłoszewskiego są także przetłumaczone na wiele języków to bardzo dobrze świadczy ale i tak mnie nie przekonuje do sięgnięcia po jego książki.

      Usuń
  11. Jak do tej pory nie przeczytalam jeszcze żadnej książki Pana Miloszewskiego. W sumie po tej recenzji zapał mi zmalał by coś przeczytac jego twórczości, ale jako fanka kryminałów muszę sprawdzić na własnej skórze :) może na początek zaczne od innej jego książki, która jest wysoko oceniana. Lubię sama wyrobić sobie zdanie o autorze i jego twórczości więc kiedy nie będę miała co czytać (nie wiem kiedy to w sumie nastąpi :)) to na pewno przeczytam. Bonde, Puzynska, Mroza mam już za sobą i na dwóch nazwiskach z tego grona się nie zawiodłam (nie mówię to o Bondzie 😜) Zobaczymy jak to będzie z Panem Zygmuntem.
    W kryminalach cenie sobie wartka akcję bez zbędnych opisów, czy to przyrody czy psychiki bohatera. Oczywiście te rzeczy muszą być ale w proporcjach do przełknięcia a nie do zanudzania i spowolnienia akcji.. Idealny kryminal musi mieć to coś co sprawi, że książkę chce się przeczytać od deski do deski !
    Obserwuję jako Joanna Zieleniecka

    OdpowiedzUsuń
  12. Oo kolejny polski kryminał i jak niestety nie miałam okazji zapoznać się z tą trylogią. Recenzja mówi mi, że to dobry i ciekawie napisany kryminał, który podobno czyta się jednym tchem. Ciekawie skonstruowana i wciągająca fabuła oraz świetne przedstawienie tajemniczych bohaterów. Jestem pod ogromnym wrażeniem,  doskonale napisana, wątek ciekawy, opowieść wydaje się genialna.
    Nic więcej nie mogę się wypowiedzieć, nie miałam styczności z dziełami Pana Miłoszewskiego uwielbiam kryminały dlatego z chęcią sięgnęłabym po książkę by przekonać się czy aby na pewno jest tak świetna jak mówią i była warta ekranizacji :)
    Obserwuję jako: Izabela Szymańska

    OdpowiedzUsuń
  13. Obserwuję bloga jako Bohaterka Realna
    A ja uwielbiam Miłoszewskiego i obecnie jest moim ulubionym pisarzem kryminałów. Świetnie mi się czytało całą trylogię, a Szackiego polubiłam od pierwszych stron, bo odpowiada mi jego sposób bycia, dziwne (dla niektórych) poczucie humoru i krytyczne spojrzenie na świat. Lubię takie postaci. Sama intryga także mi się podobała, chociaż ta z kolejnej części ją pobiła. Ale wiadomo, różne są gusta, mnie się też wiele rzeczy nie podoba, a innym bardzo. Tak to już jest i chociaż zawsze dziwi mnie każde złe słowo powiedziane o książkach Miłoszewskiego, to szanuję to, że ktoś może mieć inne zdanie. :> Mnie się na przykład nie spodobała twórczość innego pisarza kryminałów, uznawanego też za dobrego, a mianowicie Marka Krajewskiego. Może czytałaś? Ma całkiem sporą rzeszę fanów, zbiera dobre opinie, ale mi nie podeszło i pewnie też wielu osobom nie mieści się to w głowie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam "Erynie" jakoś kilka lat temu i też mi nie podeszło, a potem już nie próbowałam czytać niczego innego ;)

      Usuń
  14. Muszę się wziąć za tego Miłoszewskiego!

    OdpowiedzUsuń
  15. " Gniew" " Ziarno prawdy" Miłoszewski pisze wspaniałe kryminały bo polskie. Nie rozumiem tych którzy twierdzą źe polski kryminał nie dorównuje zagranicznym . To nieprawda. Są bardzo dobre i nie muszę łamać języka na dziwnych nazwiskach.
    Obserwuje jako Ewa Kłobuch

    OdpowiedzUsuń
  16. A mnie się Miłoszewskiego całkiem przyjemnie czyta.Co prawda "Uwikłania" nie czytałam. Najpierw wpadło mi w ręce "Ziarno Prawdy" i muszę powiedzieć, że się przy książce nie nudziłam. Podobnie " Bezcenny".Bardzo miło wspominam tę lekturę. A co do Szackiego, to wystarczy trochę się rozejrzeć i się okaże, że pełno wokół nas jest takich niezadowolonych z życia marud.

    OdpowiedzUsuń
  17. Największe wraże nie wywarła na mnie książka 'Gniew'. Inne przeczytane. ' Bezcenny kilka lat temu.' Czekam na coś nowego. G, Grzesiak. A jesli chodzi o ustawienie hellingerowskie to jest to ciekawa rzecz.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie chcę oceniać Polskie nie Polskie bo nie o to tu chodzi, tak naprawdę najważniejsze jest to co jest w książce i myślę że za granicą jest też dużo kiepskich książek tylko nie są tłumaczone więc nie docierają do Nas, a nasze rodzina książki mamy na wyciągnięcie ręki i jedne są dobre a inne nie! Jeśli chodzi o książkę "Uwiklania" wydaje mi się, że pomysł jest świetny wykonanie trochę gorzej! Może zabrakło czasu autorowi, a może taki był jego cel, chciał pokazać czasy PRL-U może właśnie tacy ludzie jak główny bohater byli w przewadze bo czasy były dziwne i trzeba było narzekać nawet jeśli tak naprawdę życie układało się tak jak powinno ale otoczenie dominujące nie pozwoliło się cieszyc?! Nie wiem mię znam tych czasów ale nie stery dostrzegam wiele ludzi którzy mają tysiące powodów do radości a w ciąż narzekają! Ja takich ludzi "nie kupuje", więc Szackiego też nie kupuję! Wystarcza mi Ci ludzie których spotykam w książce nie mam ochoty na czytanie o facecie który jest... w zasadzie trudno określić jaki jest. Recrzja jest super bo podsumowanie dotyczy jej całości! Możemy wyczytać nie tylko o czym jest ale jaka jest, że szybko się ją czyta, więc pomimo tego ze może nam się nie spodobać to nie będziemy się długo przy niej męczyć to plus bo czasami kiedy jakaś książka mi się nie podoba czytam ja do końca więc dobrze wiedziec, ze jeśli kiedyś na nią trafię mogę śmiało po nią sięgnąć! Przez to nie do końca mówię Nie tej książce i Panu Miłiszewskiemu

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię i obserwuję jako Paulina Hoppe.
    Szczerze mówiąc to nie bardzo wiem,co napisać.O Miłoszewskim słyszałam dużo,choć nie czytałam jeszcze jego książek.Zamierzałam po nie sięgnąć,ale chyba nie zrobię jednak tego w najbliższym czasie.Nie przepadam za bohaterami,którzy na wszystko narzekają i nie potrafią zauważyć w życiu żadnych plusów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nazwisko tego pisarza jest już dosyć znane czytelnikom polskiej literatury, więc nie raz już byłam namawiana do sięgnięcia po jego książkę. Nawet w tym tygodniu mój znajomy go sobie chwalił. Zewsząd otaczały mnie tak pozytywne opinie, że już pomyślałam, że to jakiś wyginający gatunek człowieka, który wszystkich zadowala. Cieszę się,że jednak ta myśl została rozwiana. Co jak co, ale dobrze wiedzieć, że ideałów nie ma. Czułabym się gorsza.
    A co do samej książki...zmartwiła mnie trochę ta kreacja bohatera. Ze względu, że ja nie jestem taką osobą, która kieruje się emocjami i jest wybuchowa, nie lubię czytać o takich postaciach, a owy pan prokurator wydaje się być humorzasty.
    Wzmianki o PRL-u? Jestem bardzo młodym rocznikiem, który nie lubi (NIESTETY!) interesować się polityką ani niczym ,co z tym związane, więc ten wątek chyba nie uśmiecha się do mnie.
    Mimo tego muszę sięgnąć po tą książkę, aby sama się przekonać. Uwielbiam czytać recenzję, ale jestem taka "Zosia-samosia" i chcę sprawdzić to na własnej skórze. Może Miłoszewski będzie miłą pozycją...och, uwielbiam dziecinne zabawy słowne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytam opis i w oczy rzuca mi się słowo "znakomitej", a potem zerkam na ocenę książki i zastanawiam się co tu jest nie tak. Słyszałam co nieco o twórczości Miłoszewskiego i większość opinii była pochlebna. I może faktycznie pisał dobre dzieła. Kiedyś. Aż zrobił się na tyle znany, by nie wylewać siódmych potów nad kartkami, które ludzie i tak kupią. To są oczywiście tylko moje domysły.
    Co do fabuły to nie sądzę by była specjalnie zaskakująca czy innowacyjna. Nie dziwię się, że książka Cię nie urzekła, a wręcz irytowała. Nie miałam okazji jej przeczytać a już nie czuję się do niej przekonana. Może będę miała okazję przeczytać jego inne powieści, które, miejmy nadzieję, będą lepsze.

    Obserwuję jako Malwa

    OdpowiedzUsuń
  22. Jako fanka kryminałów widząc taką zapowiedź na fb wpadłam tutaj czym prędzej nim zegar wybije północ. I co się okazało? recenzja książki którą trzeba omijać szerokim łukiem. Kiedyś łapałam się na tym że nie brałam w ręce Polskich kryminałów, bo... są Polskie, jakoś przyzwyczaiłam sie do standardów Amerykańskich. Ostatnio jednak się to zmieniło, bo przecież są książki Mroza, Bondy i moja ulubiona seria Katarzyny Kwiatkowskiej.
    Do Miłoszewskiego mnie nie zachęciłaś nie dlatego że Polski ale ze względu na bohatera i nieprawdopodobne wydarzenia i rozwiązanie zagadki.
    Cokolwiek by to nie znaczyło od kryminału oczekuje tego by był "soczysty" - z wyraźnymi postaciami, trudna zagadką, i ciekawym rozwiązaniem

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie przeczytałam jeszcze żadnego thrillera/kryminału,więc nie mam porównania. Jestem w trakcie,a w sumie na poczatku "Mroczny zakątek".
    Nie wiem zatem jak powinien dobry kryminał wyglądać,z czego się składać. Domyślam się tylko,że powinien mieć dobrze rozbudowane napięcie,tak by podsycać ciekawość,ale i nie rozwiązać zagadki zbyt szybko

    OdpowiedzUsuń
  24. Obserwuję jako Melisa Anonim
    Lubię jako Małgorzata Bula

    Ooo, jak bardzo się ucieszyłam po sprawdzeniu, jakiej książki dotyczy dzisiejsza recenzja! Wreszcie coś w stu procentach dla mnie! Wreszcie książka, którą przeczytam na pewno, bo już ją mam! A później zobaczyłam ocenę i mina mi zrzedła... Żałuję, że jeszcze nie zdążyłam tej książki przeczytać, bo miałabym teraz możliwość szerszego wypowiedzenia się na jej temat oraz odniesienia się do recenzji.
    Kryminały i thrillery to moje ulubione gatunki literackie, choć do niedawna z polskich autorów sięgałam tylko po Chmielewską, ale jej pióro było specyficzne - nie takie "typowo kryminalne" - kto czytał, ten wie.
    Ostatnio poznałam Chmielarza i Mroza i jestem pod wrażeniem. Polskie nie znaczy gorsze, zwłaszcza że osadzone jest w doskonale znanych nam realiach. A ich bohaterowie nie są doskonali, ale przez to chyba bardziej rzeczywiści. Skądinąd wiem, że Szacki ma swoje zagorzałe fanki, które najwyraźniej jego wady, o których wspomniałaś, ignorują - bo i tak widzą w nim swojego "książkowego męża" :D
    A nie odnosząc się konkretnie do "Uwikłania", lecz do ostatniego zdania z recenzji, to moim zdaniem fakt zekranizowania jakiejś powieści nie świadczy jeszcze o tym, że jest dobra - Grey też został zekranizowany... Za to nie mogę nie wspomnieć o tym, jak bardzo byłam zbulwersowana, gdy dowiedziałam się, w jaki sposób sfilmowano "Uwikłanie". Robiąc z Teodora Szackiego Agatę Szacką! :/ Nie widziałam jeszcze ani tego filmu, ani kolejnej adaptacji Miłoszewskiego, czyli "Ziarna prawdy" - zamierzam to zrobić dopiero po przeczytaniu trylogii, chociaż gdyby nie były to ekranizacje tych książek, w ogóle bym ich nie oglądała. Mam negatywny stosunek do polskiego kina i chyba uzasadniony, zważywszy choćby ten przykład ekranizacji "Uwikłania". A przede wszystkim nie jestem w stanie znieść obsadzania ról we wszystkich filmach tymi samymi opatrzonymi beztalenciami, na szczyty swoich umiejętności wspinającymi się w serialach typu "M jak miłość". Te wszystkie Muchy, Karolaki, Kożuchowskie i inne. Zamiast podekscytowania przerażenie mnie ogarnia na myśl, że wkrótce przeniesione zostaną na ekran dwa cykle Mroza. Zwłaszcza gdy widzę propozycje obsady... Już samo powierzenie Szycowi roli Forsta wywołuje u mnie chęć odpuszczenia sobie seansu :/
    A wracając do recenzji, której ten komentarz ma być poświęcony, ja "Uwikłanie" i tak przeczytam - zaraz po tym, jak skończy je siostra, a ja dowiem się, jak skończył Forst w aktualnie przeze mnie czytanym "Trawersie" :)

    OdpowiedzUsuń