czwartek, 4 sierpnia 2016

Tomasz Jastrun - "Rzeka podziemna"

Autor: Tomasz Jastrun
Tytuł: Rzeka podziemna
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2016
Ilość stron: 240
Ocena: 9/10

Opis:

Powieść jest wstrząsającym zapisem choroby duszy, gdzie szaleństwo przeplata się z trzeźwym widzeniem siebie i świata. Jest zapisem dramatu pędzącej coraz szybciej cywilizacji, a zarazem historią pogrążającego się w depresji człowieka, który nie wytrzymał tego tempa. 
Bohater Rzeki podziemnej rozpada się psychicznie, tracąc powoli wszelkie punkty odniesienia. Minione czasy "drugiego obiegu", "Solidarności" i stanu wojennego, po których pozostał ból zwycięstwa i moralnej porażki, często powracają w jego pamięci. 
Recenzja:

Ostatnio czytam same "poważne" książki, do których grona należy także "Rzeka podziemna". Ta powieść to niezaprzeczalny dowód na to, że epoka dekadentów trwa w najlepsze, a każdy człowiek nosi w sobie chorobę, która objawia się w różnoraki sposób. Przypadek bezimiennego bohatera tej książki jest szczególnie ciężki. Zresztą, sami musicie się o tym przekonać!

Dowiemy się o nim wszystkiego oprócz jego imienia. To dorosły mężczyzna, ale czy dojrzały? To człowiek, który osiągnął sukces w życiu zawodowym, ale nie udało mu się w przypadku szczęścia osobistego. To osoba chora, której leczenie nie przynosi efektów. To przechodzień, który mija nas na ulicy, kiedy pędzimy we własną stronę. To my sami. Autor doskonale skonstruował portret psychologiczny współczesnego człowieka i świata. Oddał w wewnętrznych monologach swojej postaci wszechobecną obojętność na ludzkie cierpienie oraz konsumpcyjny tryb życia społeczeństwa. Ironia losu polega na tym, że kupić można łatwą śmierć, ale nie życie.

Nie wiem, czy polubiłam tego bohatera, ale na pewno nie przypadł mi do gustu świat przedstawiony "Rzeki podziemnej". Tomasz Jastrun bardzo umiejętnie operuje słowem i kreuje rzeczywistość, w której króluje brzydota i ból. Relacje między bohaterami są niezdrowe, a same postaci drugoplanowe są  płaskie i statyczne. Bohater pierwszoplanowy również nie wykazuje chęci zmiany, dąży jedynie do autodestrukcji, która oddali od niego ból istnienia. Jego depresja przysłania mu wszystkie inne problemy. Jedyne chwile, kiedy nie myśli o śmierci, to te, w których jest ze swoimi kochankami.

"I ujrzałem podziemną rzekę, która nagle wypływa na powierzchnię, płynie jakiś czas po tej powierzchni, a potem, raptem, znowu wpływa zapada się pod ziemię i nie ma jej. Tak było teraz. Rzeka płynęła pod ziemią. Ale po chwili znowu wychynęła w górę i dał się słyszeć jej plusk, mamrotanie jej..."

Książka mną wstrząsnęła. Autor pomiędzy wierszami zawarł prawdę o wszystkim, co znamy. Skontrastował bardzo lekki, nawet poetycki styl z trudną treścią. To przykład takiej trochę wypaczonej prozy poetyckiej bogatej w metafory i kwieciste słowa. "Rzekę podziemną" czyta się błyskawicznie, ale lektura powieści jest jedynie wstępem do jej zrozumienia. Konieczna jest refleksja nad jej wymową.

Nie mogę nie zwrócić uwagę na aspekt niezwiązany z treścią, ale jakże przyciągający wzrok, to jest na okładkę. To między innymi ze względu na nią podjęłam się recenzji, ponieważ jestem typem wzrokowca. Fragment twarzy na niej przedstawionej przywodzi na myśl greckie posągi i naprawdę bardzo dobrze oddaje klimat powieści.

"Rzeka podziemna" to wspaniała książka psychologiczna, dlatego polecam ją osobom zainteresowanym tematem. Liczę na to, że Tomasz Jastrun trafi w gusta wymagających krytyków, a wśród nieskończonej ilości gniotów, zalewających rynek, znajdą się czytelnicy, którzy dostrzegą w tej książce jej unikatowy charakter.

Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca

66 komentarzy:

  1. Obserwuję jako :kozung, fb : Ania S-ka

    Wiecie jak obudzić.. przerażona już nie zasnę..

    OdpowiedzUsuń
  2. Obserwuję jako :kozung, fb : Ania S-ka

    Wiecie jak obudzić.. przerażona już nie zasnę..

    OdpowiedzUsuń
  3. Jastrun, z tych Jastrunów? Psychologicznych nie czytuję, ale tu zderzenie lekkości i powagi intryguje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jastrun, z tych Jastrunów? Psychologicznych nie czytuję, ale tu zderzenie lekkości i powagi intryguje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka bardzo ciekawa uwielbiam psychologiczne mój numer 1 do zakupu

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię profil Facebookowy jako Ola Złotowska 😊

    Dzisiaj z samego rana zabieram się za lekturę recenzji i co dostaję? Świetny tekst o jeszcze lepszej książce! Lepiej być nie mogło. 😊
    Na co dzień raczej nie sięgam po książki psychologiczne, ale zdarza mi się to, gdy jakiś tytuł szczególnie wpadnie mi w oko. "Rzeka podziemna" zapowiada się niezwykle ciekawie, chociaż niestety nie będzie to zbyt optymistyczna historia.
    Zdecydowanie muszę kiedyś się zapoznać z "Rzeką podziemną", z wielu powodów. Jednym z nich jest chociażby to, że sama kiedyś chorowałam na depresję i, chociaż może jest to dziwne, lubię o niej czytać, teraz, pewien okres po wyleczeniu. Lubię porównywać swoje odczucia z odczuciami wykreowanymi przez autora. Dlatego z niecierpliwością czekam, aż będę mogła przeczytać "Rzekę podziemną"!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem na takim etapiue życia, że ludzie, których miałam za przyjaciół, stają się nagle obcymi. Właśnie jak ci przechodnie pędzący każdy w swoją stronę. Zaintrygowała mnie ta powieść, bo akurat mam kilka problemów i nie umiem sobie z nimi poradzić. Co bym nie zrobiła to i tak nie będzie to idelane rozwiązanie. Czyli to taka choroba jak w książce, zżera nas od środka, nie pozwala się wydostać na zewnątrz, to jak ta woda, która wypływa na powierzchnię niczym rozdzierający ciszę krzyk, ale wraca w otchłań z powrotem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwuję bloga i Fb jako Anna SZczurek

      Usuń
    2. To lepiej jej nie czytać. Proszę się nie poddawać. W naszym życiu czasami się tak robi. Wychodziłam z ' czarnej dziury' , a właściwie jestem na jej obrzeżach i pomimo, że lubie takie książki, nie dam rady przechodzić przez to wszystko jeszcze raz. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  8. Nazwisko tego autora kojarzy mi się z cyklem felietonów Czułym okiem, które kiedyś czytałam na łamach Zwierciadła.Depresja, autodestrukcja... Ciężki i trudny temat...Raczej nie dla mnie.









    OdpowiedzUsuń
  9. Portret psychologiczny współczesnego człowieka wcale nie musi opierać się na bólu. Mam wrażenie, że pozycja Pana Tomasza to ,,gwódź do trumny". Człowiek czeka do autodestrukcji? To trochę jak zachęta do wejścia do tunelu, na końcu którego czeka światełko.
    Depresja to choroba, którą się długotrwale leczy. Radość i ucieczka w alkohol, zakupy czy tak jak w przypadku bohatera seks z kochankami świadczą tylko o zaawansowaniu choroby. Portret psychologiczny postaci fikcyjnej to niekoniecznie cos na co mialabym ochotę. Ja uważam, że takie powiesci robia wode z mózgu i wmawiają czytelnikom, że on zapewne ma podobnie.

    Stanowcze NIE. Jestem szczesliwa, a problemy wspolczesnego swiata byly i beda. Głowa do góry:-) Uśmiechajmy się i cieszmy z życia !

    Niestety tą pozycję omijamy szerokim łukiem!

    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Historia o niemocy i smutku, dramacie pędzącej wokół naszej cywilizacji, a zarazem historią pogrążającego się w depresji człowieka przemawiający do samej duszy, o losie z jakimi się musimy zmierzyc. Samotność? Każdy z nas jest samotny. 
    Z mojego punktu widzenia samotność nie sprawia mi bólu. Lubię ciszę i spokój. Nie należę do osób, które rozpaczliwie zabiegają o kontakt, szczególnie jeśli ma on być płytki i nic niewnoszący. Pobyt w samotności nie jest dla mnie wielkim odrzuceniem. Lubię takie chwile kiedy mogę się położyć i pomyśleć. W spokoju. W samotności. Sama ze swoimi myślami. Taka cisza pozwala mi poukładać wszystko w mojej głowie. Taki relaks dla umysłu. Uciekam wtedy od tej szarej rzeczywistości, jestem sama. Sama ale szczęśliwa, bo spokój jest potrzebny w życiu. Często ludzie uciekają od samotności i kontaktu, bo bliskie spotkanie z samym sobą wydaje się przerażające. Nieuniknione że samotność dołuje ale to ona uświadamia nas jak jest naprawdę. Każdy ma jakieś słabości, każdy z nas walczy ze swoimi trudnościami.
    Myślę, że autor wyszukuje metody, wskazówki lub punktu odniesienia aby opowiadanie było przestrogą dla innych. Czy aby nie na własne życzenie bohater cierpi, jest samotny i nie szczęśliwy? Historia o tym że każdy powinien sam znać swoją wartość i kochać siebie mimo wszystko a samotność, która niekiedy się pojawia nie jest naszą słabością - ona może być  naszą siłą.
    Nie cofniemy czegoś co nieuniknione, dlatego powinniśmy cieszyć się z życia póki jeszcze je mamy, wykorzystać je jak najlepiej.
    Książka o trudnej tematyce ale z pewnością dobrze trafia do serc ludzi, po niej pozwalamy przemyśleć sobie kilka spraw :)
    Pozdrawiam!

    Obserwuję jako: Izabela Szymańska

    OdpowiedzUsuń
  11. A więc życie, szare, okrutne życie... Uwielbiam książki psychologiczne, które poruszają ciężkie tematy. Niby jesteśmy różni, niby każdy inny, a tu bohater, z którym każdy czytelnik w jakimś punkcie się zidentyfikuje. Trochę wszystko brzmi pesymistycznie, poza poleceniami tej lektury, ale czuję, że to mój klimat.
    Lubię jako Anita Tanaś.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię książki psychologiczne, które podejmują tematy trudne, aktualne i skłaniające do zastanowienia się nad życiem, naszym postępowaniem.
    Lubię FB jako Iza Wyszomirska
    Obserwuje bloga jako izabela81

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedyną książką psychologiczną którą dotychczas czytałam jest "Rozmowa z Botem" Piotra Sendera. Tam bohater opowiada programowi komputerowemu całe swoje życie (które było niezbyt wesołe). Co jest najciekawsze to ten program był bardziej ludzki niż niektórzy ludzie. Jeśli chodzi o recenzowaną książkę to gdy tylko zobaczyłam okładkę przeszły mnie ciarki. Wiedziałam, że to będzie trudny dramat psychologiczny. Zgadzam się że autor pokazał w tej książce straszną prawdę o nas samych. Bolesną prawdą jest też to że część z ludzi nie zawsze staje się dorosła czy dojrzała. Niektórzy stają się tylko pełnoletni i na tym poprzestają. Chciałabym się dowiedzieć więcej o bezimiennym bohaterze i może kiedyś sięgnę po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo cenię książki związane z psychologią, dlatego ta pozycja będzie dla mnie odpowiednia. Ponadto uważam, że literatura powinna czasem wstrząsnąć człowiekiem. Może nie można porównać tej książki do twórczości szokującego Dostojewskiego czy Camusa, ale sam fakt, że stworzył taki portret człowieka nieradzącego sobie z własnym życiem - zasługuje na pochwałę. Chętnie sięgnę po tę książkę. ;)
    Obserwuję jako: Ania K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można nie zauważyć oczywistego podobieństwa do "Procesu" Kafki poprzez zabieg pozbawienia głównego bohatera prawie wszystkich cech indywidualnych, łącznie z imieniem, więc nie bałabym się tego porównywania do Camusa czy Dostojewskiego. Książka ma potencjał i jest wybitna w sposób, w który można określić współczesny utwór, który musi innymi środkami przemawiać do odbiorcy, mającego inne wymagania niż ten sprzed kilkudziesięciu lat. Nas niewiele już może zaszokować, więc autor ma utrudnione zadanie, a jednak udało mu się, przynajmniej w moim odczuciu :)

      Usuń
  15. Książka wydaje się być bardzo interesująca, ponieważ autor skupił się na wnętrzu człowieka, jego duszy i problemach. Przypomina mi ona człowieka zlagrowanego, który wychodząc z czasów pieców, krematoriów i wojny musi na nowo odbudować swój świat materialny i duchowy, czyli nadać nowe znaczenie słowom i rzeczom wcześniej istniejącym. Ta książka kojarzy mi się z twórczością T. Różewicza i poetami, którym przyszło żyć i tworzyć w trudnych czasach. Bardzo chciałabym ją przeczytać, ponieważ recenzja brzmi zachęcająco i pouczająco.
    Na fb obserwują jako Beata Sudoł - Kochan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W książce występuję elementy odniesień do przeszłych wydarzeń, w których bohater brał udział. Związki z Różewiczem to bardzo błyskotliwe postrzeżenie.

      Usuń
  16. Mam mieszane uczucia po przeczytaniu recenzji.Z jednej strony ciekawość i chęć poznania przeżyć bohatera oraz fascynacja psychiką człowieka, a z drugiej strach przed tym co ta książka może mi uświadomić, co może wyniknąć z przeżywania cudzych złych emocji.
    W związku z tym, że "nie ma ludzi zdrowych a jedynie nie zdiagnozowane jednostki" może się okazać, że i ze mną jest coś nie tak, więc może pozostańmy przy stanie obecnym ;)
    Nie wiem czy przeczytam ta książkę, na razie nie mam odwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja chyba nie doceniabym jej unikatowego charakteru. Wydaje mi się, że ta książka byłaby dla mnie ciężka i nie wchodziłaby mi przyjemnie do głowy. Jej nietypowość, obawiająca się np. w braku podania imienia bohatera, to coś, co za bardzo by nie wpasowało siebie w styl książek, jakie lubię : proste, ale nadrabiające ciekawą fabułą. Nie neguję tej książki, ale nje jestem po prostu przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdy przeczytałam opis byłam tak zachwycona, że nie miałam ochoty czytać recenzji ze strachu, że książka która zapowiada się wspaniale okaże się czystym chłamem. Ale potem zobaczyłam ocenę. 9/10 i już wiedziałam że autor mnie nie zawiódł. Dopiero wtedy przeczytałam recenzję. I choć po jej skończeniu powinnam zastanawiać się nad treścią książki i wartościami jakie twórca przekazuje, ja zaczęłam rozmyślać nad swoim życiem. Nie wiem czy taki zamiar miał Pan Tomasz, zmusić czytelnika do refleksji, ale siedząc na kanapie i zastanawiając się jak wykorzystuje swój potencjał i każda daną mi chwilę, wnioskuje że mu sie udało.

    Obserwuje jako Malwa/ Fb Malwina Łuczka

    OdpowiedzUsuń
  19. Obserwuję bloga jako: Miasto Książek
    Rzeczywiście okładka przykuwa uwagę i intryguję. Jednak wydaję mi się, ze mając te swoje 17 lat nie jestem gotowa na tak poważną lekturę. Niemniej zapiszą ją sobie na liście książek do przeczytania i chętnie przeczytam ją za jakiś czas, bo intryguje mnie zabieg autora, który nie nadał imienia głównemu bohaterowi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bezimienny odrazu kojarzy mi się z moją lekturą z poprzedniego roku szkolnego: Samotność bogów. Gdy spojrzy się na okładkę, pierwsza myśl: Ale będzie fajny horror ~przynajmniej ja tak miałam:D Horrory nie są moją ulubioną dziedziną książek, ale dawno ich nie czytałam:D
    Wracajmy do recenzji. Recenzja świetna, fajny fragment książki jest jako cytat. Jest to -tak wywnioskowałam- raczej poważna historia ale ma przekaz. Książki z despresją zazwyczaj mają taki koniec: mam depresję, poznaję miłóść swojego życia i lovki lovki, a tu nie. Książka jest od początku dokońca smutna. Pokazuje, co się stanie z nami i światem jak nie zmienimy toku życia. Nie warto być smutnym.
    Moja logika poprzeczytaniu tej recenzji. Myślę,że książkę kiedyś przeczytam:D Czekam na kolejne recenzje:)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ta książka jest nawet bardziej przerażająca niż jakikolwiek horror, przez to podobne historie że przydarzają się wielu ludziom, których znamy..

      Usuń
  21. Po książki psychologiczne jeszcze nie siegalam. Szczerze mówiąc ta pozycja też do mnie nie przepada. Czytając lubię oderwać się od rzeczywistości, przeżyć coś innego. Nie przemawia do mnie jej dekadentyzm. Na codzień jestem optymistką a ciągły smutek, narzekanie innych działa na mnie w sposób odpychajacy więc bohatera raczej bym nie polubiła. Szkoda tracić czas na zasmucanie. :)

    Obserwuję jako Joanna Zieleniecka

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam ją już w koszu, wystarczy tylko zamówić. ;) Ogromnie mnie zainteresowała, gdy zobaczyłam ją parę dni temu w zapowiedziach (albo nowościach, nie pamiętam). Zdecydowanie lubię takie klimaty i na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Trochę króciutka jak widzę po ilości stron... mam uraz do takich pozycji, ale ta zapowiada się interesująco.


    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre krótki książki pozostawiają niedosyt, ale w tym przypadku na szczęście tak nie jest :)

      Usuń
  24. Komentarz do recenzji z dnia kolejnego czas zacząć. Nie wiem jeszcze co przyniosą kolejne jej zdania, ale nie wykluczam, że popłynę w tekście. Mam tylko nadzieję, że nie czujecie się przytłoczeni czytając moje komentarze. Ten typ już tak ma. Jeśli jeszcze dochodzi do tego fascynująca książka, to nie odciągniecie mnie od klawiatury siłą. Pierwszą rekomendację do sięgnięcia po książkę upatruję w samym wydawnictwie, które ją wydało. Na Czarnej Owcy nigdy się nie zawiodłem, więc nie widzę powodu by tym razem miało być inaczej. Pierwsze zdanie z opisu i od razu mam wrażenie, że mowa będzie w niej o bardzo poważnym problemie, który atakuje znienacka i na który nie ma wrodzonej odporności. Choroby psychiczne (schizofrenie, rozdwojenia jaźni) były, są i będą. Osobom które dotykają oraz ich bliskim należy współczuć. We współczesnym świecie, w którym pęd za doskonałością, za pieniądzem oraz tym wszystkim co w skutkach może okazać się zgubne, sprawia że w pewnym momencie człowiek może zrobić o jeden krok za daleko, a stamtąd już tylko cieniutka linia oddziela go od "szaleństwa. Po kolejnych słowach recenzji dochodzę do wniosku, że w książce jest również mowa o tym jak zgubne w skutkach może być uzależnienie. Uzależnienie od tego co oferuje współczesny XXI wieczny Świat. Odnoszę nawet wrażenie, że sami swoim zachowaniem zbliżamy się do autodestrukcji. Oczywiście najłatwiej przychodzi obarczanie winą innych, jednak często to my właśnie jesteśmy sprawcami własnej zguby. Co dziennie stykamy się z ludzkimi istnieniami, ich cierpieniami i słabościami. Nie zastanawiamy się nad tym jakie skrywają w sobie problemy i co dręczy ich dusze. Dopiero gdy sami zostaniemy postawieni w sytuacji osoby cierpiącej na chorobę duszy, zaczynamy analizować czy mogliśmy postąpić inaczej by jej zapobiec. Nie wiem czy ta książka jest dla mnie, bo tematyka nie napawa optymizmem, a sam główny bohater może nie wzbudzić powszechnej opinii. Dlatego musiałbym się poważnie zastanowić czy dać jej kredyt zaufania i zaliczyć do grona książek do przeczytania. Dodam też, choć może zabrzmi to banalnie, że podobne skojarzenia co w Tobie, wzbudziła we mnie okładka. Od razu, gdy ją zobaczyłem po połączeniu jej z tytułem książki, nasunęło mi się skojarzenie z rzeką Styks.
    FB polubione, blog dodany do obserwowanych, baner udostępniony. Wszystko to jako Marcin Kannenberg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie też pomyślałam o Styksie. Wielkie umysły myślą podobnie :D

      Usuń
  25. Recenzja tej książki zachęca do sięgnięcia po trudny i nie każdemu odpowiadajacy książki psychologiczne ja raczej po nią nie sięgnę nie lubię takich przygnębiających tematów w dzisiejszych czasach lubimy raczej sięgać po cos lekkiego dla odprężenia jedynie okladka wzbudza ciekawość co do treści ale recenzja napisana świetnie 😊

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie są to moje klimaty, ale uderzył mnie sposób w jaki autor ukazuje nas samych, prawdziwego człowieka XXI wieku. Ten bezimienny bohater to każdy z nas, nie jest postacią literacką, jest odzwierciedleniem nas samych, dlatego nie ma imienia.

    OdpowiedzUsuń
  27. Lubie fb i obserwuje Klaudia Bujak
    Jeju świetna książka bardzo bym chętnie przeczytała :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Powiem tak. Piszecie świetne recenzje. Czytam je zawsze jednym tchem i nigdy jeszcze się nie zawiodłam kupując książkę kierując się waszą opinią.
    Ale nie tym razem. Wszystko tylko nie depresyjne książki.
    Zdaję sobie sprawę z tego, że to bardzo ciekawa pozycja ale jednak zrezygnuję. Poprzestanę na tej recenzji.
    Ula ex wysokinska rogalska

    OdpowiedzUsuń
  29. Powiem tak. Piszecie świetne recenzje. Czytam je zawsze jednym tchem i nigdy jeszcze się nie zawiodłam kupując książkę kierując się waszą opinią.
    Ale nie tym razem. Wszystko tylko nie depresyjne książki.
    Zdaję sobie sprawę z tego, że to bardzo ciekawa pozycja ale jednak zrezygnuję. Poprzestanę na tej recenzji.
    Ula ex wysokinska rogalska

    OdpowiedzUsuń
  30. Okładka rzeczywiście wspaniała!
    Ma niesamowity klimat i widać, że projektant ma w sobie to przysłowiowe "coś". Nie cierpię pstrokatych frontów, które wyglądają jakby narzygał na nie jednorożec.
    Co do fabuły- nie powaliła mnie jakoś szczególnie, aczkolwiek również uwielbiam książki psychologiczne (nie jestem pewna, czy tak to powinno się ujmować). Rozkochałam się zwłaszcza w thrillerach psychologicznych i mam taką swoją świętą trójcę, którą mogę polecić każdemu z czystym sumieniem:
    1. "Dziewczyny, których pożądał" Jonathana Nasawa- Tytuł, który nie porywa, okładka, która odrobinę nudzi, a treść niewymownie ekscytująca. Śmiem twierdzić, iż jeżeli chodzi o thriller/kryminał, jest to najlepsza pod względem fabuły- książka, którą kiedykolwiek przeczytałam. Połączenie specjalistycznej psychiatrii i seryjnego mordercy nawet najbardziej wybrednym czytelnikom zapadnie w pamięć. Niezwykły przypadek głównego bohatera niewątpliwie mnie zafascynował. Kryje się w nim wiele osobowości, dominator Max, chcący mieć władzę nad resztą alter ego, czuły i romantyczny Christopher, niewidomy Peter, skrzywdzony 5-letni Lyssy, który w rzeczywistości jest gospodarzem ciała, gwałcona i poniewierana Allicea, genialny i autystyczny Mosze, dzięki czemu cały „system” zapamiętuje wszystko, co jeden jedyny raz przeczyta, a także morderca i sadysta Kinch, a także inne, martwe już, bądź jeszcze nieujawnione tożsamości.
    2. "Obłęd" Erica Axla Sunda- Debiut szwedzkiego duetu Jerkera Erikssona i Hakana Sunquista (uwielbiam te skandynawskie nazwy własne), czyli muzyka elektropunkowego i jego producenta. Co z tego mogło wyjść? O dziwo, świetna książka. Pełna krwi, skrajnych emocji i przerażających opisów zachowań, których dopuszczają się zmuszeni do przetrwania za wszelką cenę ludzie. Muszę powiedzieć, że książka ta posiada coś, czego zawsze oczekuję,a niestety rzadko otrzymuję- generalnie rzeźni i dobitnych opisów. Świetne studium psychologiczne. Genialne jest również to, że główną bohaterką jest kobieta, nie widać natomiast, że pisało to dwóch mężczyzn. Opisy emocji nie są skonstruowane w sposób szczegółowy, jednak tutaj to absolutnie nie przeszkadza, dzięki temu nawet uzyskujemy niejaką neutralność postaci. Psycholog cierpiący na zaburzenia psychiczne? To możliwe tylko w tej powieści .
    oraz
    3. "Po drugiej stronie jaźni" Wulfa Dorna- W przypadku tej lektury uznałam, że to autor ma nie pokolei w głowie, skoro jest w stanie wymyślić taką historię :D. Mistrzostwo. Podróż do głębin ludzkiej psychiki. Medyczne opisy, które uwielbiam i chiałabym ich jeszcze, i jeszcze więcej. Główny motyw fugi dysocjacyjnej jest o boże…Rozpływam się po prostu. Dzięki tej książce można poznać wiele terminów psychiatrii i przede wszystkim je zrozumieć.

    Polecam Ci serdecznie! Nie tylko Tobie, ale wszystkim fanom książek psychologicznych :)

    Ps. Obserwuję itd. jako Katarzyna Zabłotna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uwielbiam thrillery psychologiczne, jednak nie każdy, z którym się stykam zdoła mnie do siebie przekonać. Niektóre niestety nie mają nic wspólnego z tym gatunkiem oprócz zbyt pochopnym przypisaniem do niego przez mało wybrednych krytyków. Na pewno zainteresuję się poleconymi prze Ciebie książkami, bo brzmią interesująco, szczególnie, że na twórczości duetu Erikssona i Sunquista dotąd się nie zawiodłam :)

      Usuń
  31. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, bo, wstyd się przyznać, nie interesuję się zbytnio polską literaturą. Ale jest w tej powieści coś, co uwielbiam - bohaterowie, którzy mają nie do końca równo pod sufitem. Nie lubię postaci idealnych, świecących przykładem, bez skazy - tacy ludzie nie istnieją! Może dziwnie to zabrzmi, ale uwielbiam szaleństwo czając się w umysłach bohaterów, ich nieprzewidywalność i obłęd. Takie postacie są bardziej ludzkie i prawdziwe. ,,Rzeka podziemna" to intrygująca lektura, tak bardzo różna od tego, co czytam na co dzień. Chętnie sięgnęłabym po tę książkę.
    Świetna recenzja!
    Pozdrawiam
    Dominika Jachimowska (booksofsouls.blogspot.com)
    PS. Obserwuję bloga i lubię na FB jako Dominika Jachimowska.

    OdpowiedzUsuń
  32. "To osoba chora, której leczenie nie przynosi efektów. To przechodzień, który mija nas na ulicy, kiedy pędzimy we własną stronę. To my sami." - Najlepszy fragment! Bez dwóch zdań ukazuje ot tak naszą niby zwyczajną codzienność, pęd czasu, kariery, ciągle tylko "Ja" i "Ja", pokazuje to brak czasu dla drugiej osoby, wszędzie widać egoizm i cynizm, bunt, brutalność i wiele innych wariactw niezbyt dobrze wróżących przyszłości naszej oraz naszych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  33. Staram się nie czytać takich książek, dlaczego? Dzisiejszy świat pełen jest dramatów tych większych i tych mniejszych. Depresja stała się już chorobą cywilizacyjną, co rusz napotykam się na wyznania, że ktoś ma albo cierpiał na depresję. Więc jeśli sięgam po lekturę wybieram taką, która albo mnie zrelaksuje i sprawi, że przez chwilę popatrzę na świat przez różowe okulary, albo przeniesie mnie do innego świata- książki fantasy uwielbiam. Recenzja bardzo dobrze zapoznała czytelnika z czym się zmierzy czytając książkę przy tym nie zdradzając za wiele ;) Jednak na ten czas wiem, że nie jest to pozycja, którą chciałabym przeczytać. Na tę chwilę mam dość brzydoty i bólu, który występuje w normalnym świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwuję na blogu jako Asia Szach a na FB jako Joanna Szarek

      Usuń
  34. Moja styczność z recenzjami dzieli się na pięć etapów. Nie zawsze każdy z nich jest realizowany, zwłaszcza ten ostatni, ale o tym później. Zawsze zaczyna się od pierwszego „rzutu okiem” na okładkę. Tak, tak, wiem. Książki nie ocenia się ponoć po okładce, w moim przypadku jest to jednak jeden z decydujących czynników w kwestii: zainteresować się, czy nie. Proszę nie myśleć, że jestem materialistką – najzwyczajniej w świecie gdy widzę na okładce wirującą kobietę w kolorowej sukience albo młodą wampirzycę z ociekającymi krwią zębami – po prostu od razu wiem, że to książka nie dla mnie (ale do Orwella chociażby zachęcił mnie Beksiński, więc nie takie złe te ocenianie po okładce!). Kolejnym krokiem jest przyjrzenie się tytułowi danej pozycji. „Rzeka podziemia” zainteresowała mnie zarówno oprawą graficzną jak i tytułem, aczkolwiek początkowo byłam przekonana, że okaże się być powieścią opowiadającą historię seryjnego mordercy, okładka wprowadziła mnie w klimat martwych ciał unoszących się na powierzchni rzeki płynącej pod ziemią, w głowę wwierciła mi się wizja bladości martwych, męskich ust i nosa wystającego lekko ponad płynącą monotonnie wodę w miejscu gdzie niczyje oczy nie poganiają czasu. Trzecim etapem jest przeczytanie opisu książki, który zmienił diametralnie moje zdanie o kompozycji, którą błędnie zinterpretowałam. Obraz, który widziałam zmienił się – pojawił się mężczyzna z dziwnym spokojem tonący w lepkiej mazi składających się z jego własnych myśli, rzeka podświadomości, która mulastym obłędem zaprasza go w głąb swojej toni. Po tym wszystkim lekkim krokiem przeszłam do etapu czwartego – przeczytania samej recenzji. Tekst Ariady upewnił mnie w przekonaniu, że w najbliższym czasie nie pozostanie mi nic innego jak piąty etap mojej styczności z recenzjami – przeczytanie powieści. Nie obawiam się wewnętrznego zachwiania, przeciwnie. Mam nadzieję, że rozpacz głównego bohatera niepoprawnie mnie zahipnotyzuje. W książkach psychologicznych cenię sobie przesłanie – wątpię aby autor chciał nam przekazać tylko i wyłącznie to, że celem człowieka jest autodestrukcja. Poszukam drugiego dna. Jak napisała autorka recenzji, trzeba poddać się głębszej refleksji czytając pozycje związane z psychologią. Analiza wnętrza człowieka jest zdecydowanie tym, co lubię. Mam słabość do bycia koneserem czyjegoś bólu, jeśli chodzi o powieści. Panie Tomaszu, nadchodzę.





    Obserwuję jako: Weronika Szubert.
    Lubię jako: Weronika Szubert.
    Baner na fanpage: https://www.facebook.com/Cyniczny-artyzm-1469938709893963/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie ma nic złego w ocenianiu książki po okładce, jeśli jest to tylko jeden z elementów oceny ;) Ja czasem cieszę się jak dziecko, widząc obrazki w poważnej książce!

      Usuń
  35. Nie wiem, nie wiem, niby lubię psychologiczne klimaty, ale nie czuję się zachęcona. Może dlatego, że wakacje i urlop? A na urlopie nie czyta się takich ciężkich książek :-)

    OdpowiedzUsuń
  36. Obserwuję jako: Pewna Książkoholiczka

    Bardzo ciekawa recenzja, jednak nie zamierzam sięgnąć po tą książkę w najbliższym czasie mimo że od zawsze pasjonowała mnie psychologia. A dlaczego? Już od pewnego czasu w mojej głowie nagromadziło się mnóstwo czarnych myśli, a moje codzienne życie zaczęło się komplikować. Praktycznie nie wychodzę z domu, straciłam całą pewność siebie, czuję się pusta i niepotrzebna. Nie wiem co się ze mną dokładnie dzieje, ale wiem z doświadczenia, że książki o smutnej, ciężkiej tematyce nie pomagają wyrzucić z głowy wszystkich trosk i rozterek, ale wręcz przeciwnie. Sprawiają, że człowiek zaczyna jeszcze bardziej rozmyślać nad własnym życiem i to niekoniecznie szukać w nim pozytywnych stron. Myślę, że potrzebuję teraz jak najwięcej pozytywnych, motywujących książek, które sprawią, że zacznę widzieć rzeczywistość w jaśniejszych barwach. Jak na razie tej powieści podziękuję, jednak zapiszę sobie tytuł by w przyszłości mieć ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  37. "Cóż będę czynił w tak straszliwym boju,
    Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie? " - te słowa z sonetu Mikołaja Sępa Szarzyńskiego przyszły mi na myśl, gdy przeczytałam recenzję powieści Tomasza Jastruna.

    Człowiek jest skomplikowaną istotą o bardzo rozbudowanej psychice. Nigdy nie możemy poznać wszystkich twarzy danej osoby. Osobiście zawsze interesowałam się portretami psychologicznymi przedstawionymi w książkach. Dzięki temu lepiej jest poznać człowieka jako człowieka, odkryć jego naturę. Zaglądamy w głąb ludzkiej duszy, poruszają nas słabości i wątpliwości różnych postaci, które tak naprawdę niewiele się różną od prawdziwych ludzi. Są wśród nas osoby pogrążające się w depresji, które przegrywają walkę o samych siebie, zapadają się coraz głębiej w swoich chorobach... Książki, które poruszają takie tematy, niektórym ludziom pozwalają otworzyć oczy na opisane problemy, bo przecież nie można przez całe życie wypierać istniejącej brutalnej i smutnej rzeczywistości.

    Opis "Rzeki podziemnej" a także jej recenzja pod pewnymi względami przypomina mi "Zbrodnię i karę", gdyż kto jest rysownikiem portretów psychologicznych jak nie Dostrojewski? Nie zdziwiłabym się, gdyby główny bohater powieści Jastruna byłby podobny do Rodiona Raskolnikowa, ale będę musiała się przekonać, gdy przeczytam tę pozycję (a recenzja jest bardzo zachęcająca, także "Rzeka podziemna" już się pojawia na mojej liście książkowej).
    Co mnie jeszcze zainteresowało w tej pozycji? To, że recenzentka wspomniała o lekkim, poetyckim stylu, bogatym w metafory. Taki styl sprawia, że czytelnik staje się "uduchowiony" (w każdym razie ja tak mam), w końcu poezja uskrzydla. Gdy czytam taką prozę, czuję się lżejsza na duszy i zmuszona do refleksji. A chyba takie powinny być książki, zostawiają na duszy i na umyśle jakiś ślad, a nie zostają odłożone na półkę po przeczytaniu i zaraz zapomniane.

    Reasumując, jestem jak najbardziej na "TAK". Czuję się zachęcona do tej pozycji.

    Fb obserwuję jako Dominika Rajchel

    OdpowiedzUsuń
  38. książka wygląda na bardzo wymagającą skupienia i wypompowującą ze wszystkich uczuć. Uważam, że to są jedne z najbardziej wartościowych książek, dlatego chętnie ją przeczytam. Mam tylko nadzieję, że te psychologiczne gierki mnie nie wykończą. :D

    Obserwuję jako:Bartosz Lauks

    OdpowiedzUsuń
  39. Zazwyczaj czytam powieści fantastyczne czy młodzieżowe, jednak kilka razy zdarzyło mi się sięgnąć po literaturę poważniejsza, w tym właśnie powieść psychologiczną. Muszę przyznać, że "Rzeka podziemna" intryguje mnie, zwłaszcza bohater, którego skonstruował autor, jednak nie jestem pewna czy poradziłabym sobie z jej lekturą. No i zgadzam się - ta okładka jest niesamowicie intrygująca i faktycznie kojarzy się z mitologią grecką :)

    Obserwuję jako: Patrycja 'Pyciaaa'
    Na fb lubię jako: Patrycja Nadziak :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Chyba nie miałam jeszcze przyjemności czytać nic tego autora. Błąd. Muszę go naprawić. Brzmi ciekawie. bezimienny bohater tylko mnie zaintrygował. Muszę koniecznie sięgnąć po tę książkę ;) dziękuję za kolejną świetna pozycję

    OdpowiedzUsuń
  41. Pozwolę sobie podzielić mój dzisiejszy komentarz na kilka części :)
    1. Okładka
    Zacznę od tego, bo tu będzie najłatwiej. Bardzo do mnie trafia i po przeczytaniu recenzji czuję, że nic innego by tak bardzo nie pasowało do treści książki. Jest... delikatna ale mroczna. Przykuwa wzrok i wywołuje lekki dreszczyk niepokoju.

    2. Opis
    Niepokojący, nieco zawiły, ale trafiający głęboko w serce. Powoduje u mnie lekki lęk przed tą książką, chęć przeczytania, ale też strach czy za bardzo nie odniosę treści do swojej osoby i jakie może mieć to skutki..

    3. Dekadentyzm
    "Chylimy się ku upadkowi" - Świat jest chory, społeczeństwo jest chore ... ale ile w tym artyzmu ! Twórczość dekadencka zawsze trafia i na długo pozostaje w sercu i w głowie . Czytając treść przypomniał mi się cytat :
    "w macierzyńskich łonach, niezrodzeni jeszcze,
    Myśmy znali żyjących buntownicze drżenie:
    Gniew i rozpacz, i zemsty straszliwe pragnienia,
    I miłość, i okrutne nienawiści dreszcze" ( zagadka - skąd to ? :)

    4. Autodestrukcja
    Podoba mi się motyw postaci - pierwszoplanowe przepełnione niezdrowym bólem i brzydotą, pozostałe - płaskie... Rok temu dzięki wam w moje ręce trafił Przewodnik Sarkastyczny "Autodestrukcja krok po kroku " - i to jest fakt wszyscy pośrednio bądź bezpośrednio do niej dążymy (choć przewodnik nie ma w sobie nic dekadenckiego, ironia i drwina , no coś wspaniałego ! )

    5. Bohater
    Tu jest tajemnica. Bezimienny. Depresyjny. "Rozpadający się psychicznie" . Raz, że stworzyć taką postać to trudne zadanie. Dwa sprawić, aby czytelnik się z nim utożsamił - dla mnie mistrzostwo pisarskie.

    6. Recenzja wywołuje we mnie wiele sprzecznych uczuć- po samej recenzji ciężko zebrać się w sobie, dlatego starałam się posegregować jakoś moje spostrzeżenia. To musi być niesamowite co może wywołać przeczytanie książki !
    Alex / na fb Janicka Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
  42. Jest to pozycja, która przeraża. Tak, przeraża. Przynajmniej taką mnie.
    Już teraz wiem, że nie mogę jej przeczytać. Nie teraz, nie na tym etapie życia. Nie jestem gotowa zauważyć siebie ani ludzkości w takiej formie.
    Recenzja napisana sprawnie i zachęca, jednak zwyczajnie odmawiam. Może za jakiś czas, kiedy W końcu ogarnę co trzeba ogarnąć.

    OdpowiedzUsuń
  43. Obserwuje jako bookparadisebynatalia lubie jako Natalia Zaczkiewicz
    Przede wszystkim zauważyłam, że ta książka z pewnością daje do myślenia. Juz sam opis to zapowiada.
    Czasami dobrze jest sięgnąć po "poważne" powieści, bowiem zazwyczaj niosą w sobie mnóstwo mądrości.
    Autodestrukcja jest coraz częściej występującym problemem. Wielu nastolatków, jak i dorosłych ludzi, wpada w kłopoty, a później ucieka od problemów i sami się niszczą.
    Co do okładki, masz rację. Ma w sobie ten klimat, tajemniczość i niewątpliwie nawiązuje to greki.
    Po ksiażkę z pewnością sięgnę, jestem pewna, że się na niej nie zawiodę, mimo iż jest to trudna lektura.

    OdpowiedzUsuń
  44. Lubię i obserwuję jako Paulina Hoppe. Pierwsze, co przykuło mój wzrok to intrygująca okładka. Temat psychologii jest jedynym z kilku, które uwielbiam. Z tego powodu na pewno sięgnę po powyższą pozycję.Dodatkowo fakt,że porusza ona trudną tematykę i daje do myślenia sprawia, że jeszcze bardziej chcę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Dałyście wysoką notę. Nie wiem co myśleć o tej książce. Jest depresyjna, ale też realistyczna - dokładnie oddaje współczesne realia. Nie znamy imienia głównego bohatera, choć to nie problem. Może nawet bardziej się z nim utożsamiamy. Boje się jego punktu widzenia, chorej duszy, myśli o śmierci (jestem z natury optymistką), ponieważ to dla mnie nowe. Nie czytuje książek psychologicznych. Okładka przykuwa uwagę, jest intrygująca i mroczna. Część twarzy jest wynurzona, część zanurzona. Czy bohater metaforycznie się topi? Zainteresowałyście mnie jednak tą recenzją i myślę, że czas spróbować czegoś nowego, zmierzyć się z poważnym tematem. Dodam książkę Tomasza Jastruna do mojej listy pozycji do przeczytania.

    Na fb: Klaudia Majerska

    OdpowiedzUsuń
  46. Mam dziwne wrażenie, że książkę powinny omijać szerokim łukiem osoby które w danym momencie borykają się z własnymi problemami. Dlatego w tym momencie to na pewno nie dla mnie ale tytułu nie zapomnę i mam nadzieję sięgnąć po niego w lepszych czasach ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Rzeka podziemnna to łzy które chowamy do szufladek naszej podświadomości udając na codzień w zwykłej codzienności,że jest ok! Sami siebie chcemy oszukać lecz przychodzi dzień oczyszczania kiedy te szuflady po prostu są już przepełnione i nagle jak ława z wulkanu nasze łzy wypływają jak rzeka ku oczyszczeniu! Nie wszystkim się udaje i w tedy jak postać z okładki toniemy w swojej podświadomości. Okładka świetnie ukazuje to co jest napisane w recenzji i choć jestem na takim etapie w zyciu, ze ciężko było by mi się zmierzyć z tak trudnym tematem to Bardzo mnie intryguje to, że autor pisze językiem poetyckim lubię poezję i sama kiedy było mi bardzo źle pisałam wiersze dlatego ciekawi mnie jak czyta się książkę! Recenzja sprawia, że tajemnica książki pozostaje ukryta a do Nas należy decyzja czy chcemy ją odkryc!

    OdpowiedzUsuń
  48. Za chwilę wybije 23, pranie zrobione, obiad na jutro ugotowany i dopiero teraz mogę wskoczyć na bloga i przeczytać recenzję książki której tytuł mnie przeraża...
    Jestem mega romantyczką, zazwyczaj czytam wzruszające i ckliwe romanse lub lekkie obyczajówki. Nie ciągnie mnie do kryminałów czy fantastyki. Ale... Po poczytania tej recenzji nabieram wielkiej ochoty na przeczytanie tej książki i sprawdzenie jakie uczucia wzbudzi we mnie bezimienny bohater i czy książka mną wstrząśnie tak jak Tobą. A może to dzięki niej polubię książki psychologiczne przecież od czegoś trzeba zacząć. Ocena tej książki sprawia, że coraz bardziej skłaniam się by zaryzykować i dać się porwać nurtowi tej rzeki podziemnej. :)

    Ps. Okładka tak elektryzująca, że nie mogę oderwać od niej wzroku.

    Obserwuję bloga jako Paulet
    Strona na FB polubiona jako Paulina Kozłowska

    OdpowiedzUsuń
  49. Po przeczytaniu recenzji juz wiem,że jej nie przeczytam,nie teraz ,nie na tym etapie mojego zycia.Jestem szczęśliwą mamą 8 miesięcznej córeczki i nie chce obecnie czytać tak smutnej i dołującej książki.Może kiedyś,by zrozumieć ludzi chorujących na depresję....Teraz chcę się cieszyć moim szczęściem,latem,wakacjami :) Ciężka pozycja,trzeba się naprawdę skupić nad tym co się czyta,starać się zrozumieć o co bohaterowi chodzi.Nie powiem okładka świetna,zmyliła mnie,byłam pewna,że to będzie horror :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Jastrun to mi się kojarzy z poezją. Obecnie nie mam siły na żadne "poważne" książki, o depresji i beznadziei tego świata. Ale po recenzji stwierdzam że to jest książka którą kiedyś trzeba przeczytać, tylko jeszcze nie dziś. Uwielbiam kryminały które lżejsze nie są ale jednak refleksyjne ksiażki o depresji musza poczekac :)
    blog i FB obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Psychologiczna głębia człowieka zakopana głęboko na dnie rzeki którą jak chcesz poznać przygotuj sięna coś naprawde mocnego.

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie przepadam za takimi książkami i nawet okladka mnie nie zacheca a czytając opis i recenzję róznież nie mam prekonać by ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  53. Chodź okładka mnie zachwyciła jednak recenzja mnie przeraziła tak, że chyba dziś nie usnę... Porusza ciekawy temat, chociaż nie wiem czy chciałabym go podjąć, to chyba nie łatwa książka. Z pewnością to nie jest lekka książka na wakacje tylko bardziej poważna i mądra literatura nie dla każdego, a dla bardziej wymagających czytelników!

    OdpowiedzUsuń
  54. Wnikliwa recenzja. Niestety, nie zachęciła mnie do sięgnięcia po tę książkę. Mam na co dzień dość problemów i smutków, żeby dodatkowo dołować się tak przygnębiającą lekturą. A przede wszystkim jej główny bohater wyłaniający się z recenzji nie budzi we mnie sympatii ani empatii. Mam wrażenie, że do autodestrukcji zmierza na własne życzenie i raczej wmawia sobie chorobę, niż faktycznie na nią cierpi. Traktuje ją jako świetną wymówkę dla swoich zachowań i ekscesów. Nie stronię co prawda całkowicie od książek psychologicznych, ale jednak widzę, że bardziej niż "Rzeka podziemna" odpowiada mi "Lustrzany świat Melody Black" czy powieści Ewy Łokuciejewskiej.
    Obserwuję jako Melisa Anonim
    Lubię jako Małgorzata Bula

    OdpowiedzUsuń