sobota, 6 sierpnia 2016

R.K. Lilley - "Podniebny lot"

Autor: R.K. Lilley
Tytuł: Podniebny lot
Wydawnictwo: Editio
Data wydania: 2016
Ilość stron: 320
Ocena: 2/10
Pozycję tę dostałam od: Editio

Opis:

Bianca jest wysoką, szczupłą pięknością o jasnozłotych włosach, stewardessą w pierwszej klasie luksusowych linii lotniczych. Jest pewna siebie, wyniosła i chłodna, profesjonalna w każdym calu, nie pozwala nikomu na najmniejszą poufałość. Nawet jeśli ma do czynienia z ludźmi z pierwszych stron gazet, pozostaje uprzejma i niewzruszona ? niczym piękny posąg.
Tylko jeden mężczyzna przyprawia ją o bicie serca, niepokój i drżenie głosu. Sprawia, że traci panowanie nad sobą, nie umie pozbierać myśli, a w kolanach odczuwa zdradliwą miękkość. James Cavendish. Najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego widziała. Najpiękniejsze, turkusowe oczy, w jakie się wpatrywała. Miliarder o zniewalającym głosie i cudownie umięśnionym ciele. Bez wysiłku zyskuje nad Bianką władzę nieograniczoną, uwodząc ją niewypowiedzianą obietnicą dominacji, rozkoszy i bólu, uwalniając najbardziej podstawowe instynkty.

Pan Cavendish. Pan Uparty. Pan Perwersyjny. Pan Czarodziej. Pan Dominujący. Pan Zaborczy. Pan Czuły Kochanek. Pan Cavendish...

Tę historię przeżyjesz głęboko. Doświadczysz niezwykłych emocji, świdrującego strachu, tęsknoty i słodyczy uległości. Zatracisz się bez reszty w tej fascynującej opowieści o instynkcie, dotyku, pożądaniu i rozkoszy.

Pan Cavendish. Jak długo oprzesz się tym turkusowym oczom?


Recenzja:

Dawno się nie spotkałam z tak beznadziejną książką, naprawdę. Rozumiem, że to erotyk i one często wpadają we wszystkie schematy, o jakich można pomyśleć, ale nigdy nie sądziłam, że "Podniebny lot" okaże się aż tak słaby. Szczególnie, iż wcześniej naczytałam się samych pozytywnych opinii o tej pozycji. Jestem bardzo zawiedziona. Dlaczego? 

Biancę - główną bohaterkę tej pozycji, poznajemy jaką osobę z zasadami, w pełni profesjonalną, oddaną swojej pracy, malarstwie i najlepszemu przyjacielowi, który jest gejem, chociaż część ich znajomych uważa ich za parę. Dziewczyna ta ma trudną przeszłość, całkowicie patologiczne dzieciństwo i definitywnie musiało się to odrobinę odbić na jej psychice. Przede wszystkim największym schematem okazuje się to, że jest ona ponad dwudziestoletnią dziewicą i czuje się tak, jakby była zagrożonym, prawie wymarłym gatunkiem. 

Kiedy jednak Bianca, podczas obsługiwania jednego z lotów, poznaje Jamesa, bogatego faceta, który ma chyba więcej pieniędzy, niż jest w stanie policzyć, to jej kontrola przestaje istnieć. Mężczyzna ten zaczyna ją uwodzić, ale początkowo dziewczyna mówi stanowcze "nie", kierując się zasadą "żadnych kontaktów seksualnych z pasażerami samolotu". Szybko jednak zmienia zdanie i ląduje przed nim na kolanach... 

Później jest tylko ciekawiej: seks BDSM, który jest opisany na takim samym poziomie, jak w "50 twarzach Greya', czyli praktycznie wcale, zakupy drogich prezentów, potajemne schadzki... Bianca zdecydowanie przestaje zachowywać się jak dziewica, a zaczyna zachowywać się jak rozpustnica. Najbardziej śmieszy mnie to, że zainteresowani głównej bohaterki tematyką BDSM wynika z tego, że kiedy była dzieckiem, miała problemy z przemocą w swojej rodzinie. Jestem pewna, że u większości osób sadyzm, czy masochizm nie powstają w wyniku znęcania się w dzieciństwie, chociaż może mieć to jakiś delikatny wpływ na ukształtowanie się charakteru danej osoby. Zresztą, w "Podniebnym locie" mamy kilka takich sytuacji, które wręcz mnie rozbawiły i zaczęły podchodzić pod fantastykę... 

Najlepiej opisaną postacią w tej powieści był najlepszy przyjaciel głównej bohaterki, chociaż śmiem twierdzić, że gdybym była na jego miejscu, to nie wcisnęłabym nieznajomemu, obcemu facetowi praktycznie wszystkich danych na temat osoby, na której by mi zależało i nie pozwoliłabym, aby takową osobę, która jest pijana, odprowadzał on do sypialni. W końcu fajnie by było, jakby książka była chociaż odrobinę prawdopodobna i propagowała jakieś wzorce zachowań, które warto byłoby powielić...

W pozycji tej liczy się głównie seks, a chociaż pokazane są takie tematy, jak przemoc domowa, czy też homoseksualizm, to są wręcz niewidoczne na tle przemyśleń odnośnie Jamesa i tym, co mężczyzna ten robił z naszą Biancą. Osobiście nie jestem w stanie powiedzieć, że te sceny erotyczne mi się podobały - było w nich coś, co zdecydowanie sprawiło, że czytanie mi się dłużyło i wydawało mi się to monotonne.

Okładka ta bardzo kojarzy mi się z jedną z okładek Mii Sheridan, też z tego wydawnictwa. Zastanawiam się, czy taki był ich zamysł, czy mają grafika, który nie do końca wie, że takie okładki zlewają się ze sobą na tyle, że niebawem nie będę pamiętała, czym tak naprawdę się różnią i będę twierdziła, że tylko i wyłącznie odcieniem tła: zamiast szarego, jest biały. Zdecydowanie wolę oryginalne okładki, które czym się wyróżniają i na dłużej zapadają mi w pamięć.

Jeśli chodzi o styl autorki, to jest on według mnie bardzo przeciętny. Jak mówiłam: opisy zazwyczaj mnie nużyły, bo najwięcej było ich z podtekstem do seksu, albo bezpośrednio dotyczących czynności seksualnych. Dialogów i akcji też nie odbieram jako czegoś intrygującego i ciekawego - rzuciłabym, że ujdą, aczkolwiek nie ma w nich nic specjalnego.

Ciekawe jest też tytułowanie poszczególnych rozdziałów, przykładowo: Pan Dominujący, Czuły Kochanek... jak dla mnie było to trochę bez sensu. Z góry można było przewidzieć, co się będzie działo i w jakim humorze będzie akurat James.  Co więcej - odniosłam wrażenie, że autorka najpierw spisała sobie nazwy tych rozdziałów, a później zaczęła pod nie tworzyć. Czemu tak mi się wydaje? Bo są one swego rodzaju tytułem całego rozdziału i całkowicie go definiują, a także nastawiają czytelnika na konkretny odbiór tekstu. Chociaż początkowo to nawet nie rozumiałam, po co one są... Zdecydowanie mogłoby ich nie być.

To tyle na temat tej pozycji - zdecydowanie mogłabym napisać jeszcze więcej, ale... po co? Żałuję każdej sekundy jaką spędziłam przy czytaniu "Podniebnego lotu" i wiem, że nie sięgnę po następne tomy, które mają się pojawić. Mam nadzieję, że jeśli zdecydujecie się jednak na zakup tej powieści, to będziecie mieli o niej lepsze mniemanie niż ja. Bo jestem pewna, że ten erotyk znajdzie swoich fanów - pytanie tylko, czy od literatury wymagamy tego, żeby po prostu była i wciskała nam wszystko, co akurat przyjdzie autorowi do głowy, nawet jeśli to głupie i bezsensowne, czy oczekujemy czegoś, co skłoni nas do myślenia i sprawi, że nasze życie będzie o wiele wartościowsze? 


50 komentarzy:

  1. I jak to czytać?!
    Po Greyu (a przebrnęłam przez 1,5książki, krztusząc się ze śmiechu), każda następna wydaje się być tylko nieudolną kopią.. Wasz cytat -"...seks BDSM, który jest opisany na takim samym poziomie, jak w "50 twarzach Greya', czyli praktycznie wcale.." - kusi do napisania jednego - polecacie jakąś książkę w której BDSM opisany jest lepiej? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz jasna tu jako kozung, na fb jako Ania S-ka ;)

      Usuń
    2. Tak - DOTYK CIEMNOŚCI, ZAPACH CIEMNOŚCI i SMAK CIEMNOŚCI :)

      Usuń
  2. Obserwuję jako Dakota/97books,
    Odpowiedź:

    Sądząc po recenzjach jakie pojawiają się na innych blogach, to ta książka naprawdę musi być kiepska. Nie mam nic przeciwko schematycznym książkom, ponieważ w dzisiejszych czasach trudno o dobrą pozycję z oryginalną i ciekawą fabułą, ale uważam też, że co za dużo to nie zdrowo. Erotyki lubię, nawet te wydawane przez wydawnictwo Amber, bo w jakiś sposób mnie odprężają, no i przyjemnie można spędzić przy nich czas. Editio mnie zawiodło. Niedawno czytałam Sny Morfeusza, które okazały się gorsze niż jakakolwiek inna książka, więc myślę, że z Podniebnym lotem byłoby podobnie. Może nie gorzej, ale na przybliżonym poziomie. Lubię, gdy autor daje coś od siebie, wkłada w książkę serce, aż chce się ją czytać (tak, nawet w przypadku erotyków), ale myślę, że tutaj przeżyłabym duże rozczarowanie. Wstrzymam się z przeczytaniem tej książki, choć chciałabym się przekonać, jak bardzo jest ona kiepska. Po Twojej recenzji nie oczekuję od niej niczego spektakularnego, bo jak widać — nie warto.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzy razy mi sie komentarz usunał. Podejmuje ostatnią próbę.

    WIELKIE ROZCZAROWANIE!!
    Ostatnio słyszałam piski, ochy, achy a ja co najwyżej powiem: O losie, witki opadają :))
    Marna Kopia
    Bdsm poziom kijka z podwórka,
    ciekawe czy sprzęt bohatera też taki marny!
    Bogactwo, luksus, przepych basni jak u Greya!
    Przyjaciel Gey - Kumpel Evy z Dotyku Crossa!
    Dziewica rozspustnica - Ana, Eva i ich kolezanki
    Trudne dziecinstwo- Christian, Eva ...

    Szkoda mi czasu na szukanie porownan i pisanie jak bardzo mi szkoda braku pomyslu na siebie. Iwi dzieki za oszczedzony czas i grosz w portfelu.
    Idę na lody :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie od literatury i książek, po które sięgam wymagam czegoś głębszego, czegoś , co zmusi mnie do myślenia, refleksji, sprawi, że zapadnie w umysł, serce i na trwałe tam zagości, czegoś , co sprawi, że moje życie dzięki książce stanie się o wiele wartościowsze. Dla tego zastanawiam się czy sięgnęłabym po te pozycję? Chyba wyłącznie z ciekawości, by móc wyrobić sobie własne zdanie, własna opinię. nie czytałam i nie oglądałam "50 twarzy Greya". Za to sięgam po polskie autorki i czytam Serię z tulipanem - obecnie "Łatwopalni" Agnieszki Lingas -Łoniewskiej. Przeczytałam też "Szkołę żon", "Pensjonat Marzeń" Magdaleny Witkiewicz oraz "Mistrza" i "Zemstę" Katarzyny Michalak. Oprócz seksu, miłosnych uniesień bohaterów odnajduję w tych powieściach bohaterów z krwi i kości, stojących niejednokrotnie przed trudnymi wyborami życiowymi, walczących z demonami przeszłości, często poszukujących własnego miejsca na ziemi, miłości, szczęścia... Wątpię zatem , aby James Cavendish - miliarder o turkusowych oczach zdobył nade mną władzę. Ta obszerna, wnikliwa, rozbudowana recenzja jest jak znak ostrzegawczy ustawiony na drodze i ostrzegający o niebezpieczeństwie zagrażającemu naszemu życiu. Pozdrawiam. Obserwuję jako Monika Płatek, lubię jako Monika Płatek

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy nastąpiło wielkie zainteresowanie "50 twarzami Greya" i zewsząd atakowały mnie informacje o zachwycie tą książką przez Moje koleżanki. Mówię, jeśli jest taka super to przeczytam. Męczylam się strasznie przez pół książki, aż ją oddałam i nie chciałam mieć z tą historią nic wspólnego, nawet w stronę muzyki czy filmu nie chciałam spojrzeć. W literaturze zawsze był ten co dominował nad kimś i to nie ważne czy był to pan feudalny czy król, ale kiedy o dwóch pierwszych chętnie poczytam, to o uległości kobiety z zasadami, która na dodatek jest dziewicą i gdy widzi bogatego niebieskookiego Jamesa zrobi wszystko czego od niej żąda. Ten typ literatury jest nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja nie lubię tego typu książek dziękuję za recenzję dzięki temu zaoszczedze pieniądze na zakup innej książki

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałam, sięgnąć po tą pozycję, ale teraz już nie jestem tego pewna. Lubię, eroryki, ale jeśli ta książka jest chodźmy odrobinę podobna do Greya, to podziękuj. Co, do książki, to opis zaciekawia, a okładka odpycha. Jeśli kiedyś po nią sięgnę i ją przeczytam, to od razu podzielę się swoją opinią na jej temat. Co, do recenzji ogromnie mi się podoba, styl pisania. Zazdroszczę.

    Lubię FB jako Julia Głogowska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, za będę, ale moja telefon zwariował.

      Usuń
    2. Przepraszam, za będę, ale moja telefon zwariował.

      Usuń
  8. Fajne, rzeczywiste podejście do książki. Podoba mi się, że oceniłaś ją jakby patrząc z boku. Generalnie myślę, że czasami dla frajdy, jeśli się lekko czyta, można zerknąć na "płytką" pozycję, ( Grey mi się podobał, ale 1 tom tylko), która nie wymaga od nas refleksji czy zadumy. Kupić nie kupię, ale chętnie bym przeczytała, żeby porównać opinię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałam, sięgnąć po tą pozycję, ale teraz już nie jestem tego pewna. Lubię, eroryki, ale jeśli ta książka jest chodźmy odrobinę podobna do Greya, to podziękuj. Co, do książki, to opis zaciekawia, a okładka odpycha. Jeśli kiedyś po nią sięgnę i ją przeczytam, to od razu podzielę się swoją opinią na jej temat. Co, do recenzji ogromnie mi się podoba, styl pisania. Zazdroszczę.

    Lubię FB jako Julia Głogowska

    OdpowiedzUsuń
  10. No i klapa. Myślałam, że będę miała co czytać. Na Facebooku powstał jeden wielki szał na punkcie tej książki, więc powiedziałam sobie "trzeba przeczytać!"... Cóż po tej recenzji mocno się nad tym zastanawiam!

    Ileż już to razy czytałam książki owiane tymi wszystkimi schematami, czasem mi to przeszkadza, zwyczaj jednak nie. To zależy od kilku czynników, jednak nie o to teraz chodzi.

    Wracając do tematu tej książki. Mam dość! Ile razy można czytać o dziewicach i ich wielkich zasadach moralnych, które potrafią porzucić niemal od razu dla przystojnego bogacza?
    Ile razy można czytać o homoseksualizmie? Absolutnie nie mam nic przeciwko takiej tematyce. Sądzę nawet, że jest to dobre. Przynajmniej czasami. Ponieważ może niektórym osobom otworzyć oczy. (Bardzo podał mi się ten wątek np.: w książce Przypadki Callie i Kaydena, czy Oddam ci słońce). Jednak ostatnio mam wrażenie, że każda bohaterka erotyków musi mieć jakiegoś przyjaciela homoseksualiste. Naprawdę nie mam pojęcia z czego to wynika i co chcą nam przekazać autorzy.
    Wątek BDSM nie przeszkadza mi, jeśli nie jest nudny.

    Co do jednego nie wiem czy mogę się zgodzić, ponieważ "znam" wiele osób, które swoją przygodę z BDSM zaczynały przez problemy z przemocą, aczkolwiek nie wiem na ten temat aż tak dużo, więc nie będę się spierać. :)

    Co do ważnych kwestii, lubię je. Jeśli są przekazane w dobry sposób.

    Na temat seksu nie mogę się wypowiedzieć, bo nie czytałam książki... Aczkolwiek nienawidzę, gdy w erotyku, co druga strona jest o seksie, a każda głębsza rozmowa kończy nawiązaniem do niego. Między innymi dlatego tak mocno rozczarowały mnie takie serie jak: 80 dni, Crossfire.

    Przyznam szersze, że mocno po tej recenzji jestem mocno rozczarowana tą książką. Pewnie jednek przeczytam ją, choćby żeby się przekonać czy jest tak zła. Głównie też po to, aby stwierdzić czy zachęca do przeczytania pozostałych książek z tej serii.

    Pozdrawiam serdecznie, droga Iwi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście tak jak wczoraj:
      Obserwuje jako: Magdalena Jagła
      Lubię jako: Magdalena Ewa :)

      Usuń
  11. Nie będę czytać okladka nijaka według recenzentki szkoda czasu na lekturę tej książki pod czym podpusuje sie obiema rękami watek książki jak z harleqina tylko tam dzieje sie cos fajnego czekamy aby doczytać do konca tu powiało nuda niby erotycznie ale
    Obserwuje jako Janina Lewandowska 📚

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama zastanawiałam się nad sięgnięciem po tę księżkę.
    Recenzja ta skutecznie ostudziła mój zapał za co jestem wdzięczna.
    Zdecydowanie nie tego oczekuję od książek.
    Owszem, mówi się, że co kto lubi.
    Ja lubię realizm sytuacji, samych bohaterów. Tutaj tego najwyraźniej nie znajdę.
    Z Twojej recenzji wynika, że książka aż krzyczy: "lubisz Grey'a, przeczytaj mnie, jeśli zadowalasz się byle czym będziesz zachwycona". Ja mówię pas. Nie zadowalam się byle czym.
    Dziękuję za ostrzeżenie.
    Izunia Raszka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mimo takiej opinii zajrzałabym do lektury, intryguje a zarazem sprawia niezwykłe wrażenie. Chciałabym się przekonać co takiego w sobie kryje. Każdy ocenia ze swojej perspektywy, ma inne gusty i inaczej do niej podchodzi. Dlatego nie zważam na opinię innych, nie zniechęcam się, ale biorę ja pod uwagę. Może po części będziesz miała rację albo możesz jej kompletnie nie mieć. Wiadomo jak to każdy względem książek ma całkowicie inne mniemanie. Hiostoria kryje coś w sobie, coś co przyciąga mnie do niej, aby ją ocenić musiałabym ją przeczytać a dopiero później wyrażać swoje zdanie.
    Bardzo podoba mi się napisana wyżej recenzja, nie każdy potrafi ująć swoje zdanie w taki sposób. Pozytywnie jak i negatywne wyrażanie opini jest w dzisiejszych czasach trochę  trudne, nie każdy rozumie pojęcia "moim zdaniem" poprzez wyrażenie swoich emocji panujących właśnie przy czytaniu.
    Niestety na temat książki wypowiedzieć się nie mogę, gdyż jeszcze nie miałam okazji jej przeczytać, ale słyszałam o niej, z chęcią wezmę książkę pod swoje ramiona, chcę się sama przekonać czy jest ona taka jak wszyscy mówią. W każdej książce znajdziemy coś dla siebie, nie wszystko ale zawsze coś.
    Ale nie bójmy się wyrażać swoich opinii! Dlaczego przejmować się zdaniem innych, przecież każdy z nas jest inny i lubi co innego. Mamy podobne gusta ale odmienne zdanie i tego się trzymajmy. :)
    Świetna recenzja!
    Pozdrawiam! :)

    Obserwuję jako: Izabela Szymańska

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się z tobą co do okładek. Ostatnimi czasy wszystkie (czy większość szczególnie w Amberze) jest robiona na jedno kopyto, a wręcz spotkałam się z tym że jeden wydawca totalnie skopiowała okładkę amerykańskiej książki 'GEMINI' na polską książkę.
    Ja lubię książki o dziewicach i cichych myszkach choć faktyczniw w niektórych pozycjach wystarczy jeden numerek z 'panem wyśnionym' a ona od razu stają się rozwiązłe co czasem śmieszy.
    Mimo twojej negatywnej recenzji i tak bym chętnie po tą książkę sięgnęła.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kto by pomyślał, że z takiego całkiem interesującego opisu książki, może wyjść taka niepochlebna recenzja.. Cóż, chyba w tej kwestii będę musiała zaufać recenzentce, bo czytając to... Normalnie zapalniczka sama się odpala, by ta książka spłonęła (brzmi to bardzo brutalnie i ostatecznie, bo w końcu każdą książkę traktuję jak dziecko... Najprawdopodobniej w tym przypadku zostałabym dzieciobójczynią. Kara - 25 lat pozbawienia czytania takich pozycji. Czuję się winna? Nie.)
    Chyba z całej recenzji najbardziej mnie ruszyła często występująca w książkach myśl, że Bianca z początku powieści, która ma ponad dwadzieścia lat, jest niemalże zagrożonym gatunkiem, bo, proszę państwa, ONA JEST DZIEWICĄ! Wszyscy czytelnicy w szoku, Bianka powinna trafić na wystawę w zoo, bo drugiej takiej nie znajdziecie. Myśl, że każda dziewczyna powyżej 20. roku życia już dawno straciła cnotę jest śmieszna. A jak potem ten dziewiczy ewenement przez faceta, który prawdopodobnie ma więcej pieniędzy niż rozumu, zamienia się w niemalże rozpustnicę... Szkoda słów.
    Nie wspomnę już o tym, że w erotykach najlepiej by było, żeby wątki erotyczne były w miarę subtelnie pokazane, a nie, żeby podteksty pojawiały się wielkokrotnie na każdej stronie.. Oj, wspomniałam o tym. Trudno.
    Gdy czytam takie książki, zastanawiam się, co jest nie tak z ludźmi żyjącymi we współczesnym świecie? Najwyraźniej tematy seksualności przytłoczyły wszystko inne.

    Facebooka obserwuję jako Dominika Rajchel

    OdpowiedzUsuń
  16. Osobiście Graya nie czytałam więc nie mam porównania ale skoro piszesz ze podniebny lot 2 /10 a akurat mam mozliwosc przeczytać te książkę to na pewno tak zrobie z ciekawości i sama ją ocenie bo jak już nie raz zauważyłam że bestseler zostawiam w połowie a pseudo beznadziejne książki czytam z zapartym tchem do końca ;p cuż każdy lubi co innego, a recenzje trudno napisać tak by było wiadomo że się nie podoba a nie zniechęcić nia innych.

    OdpowiedzUsuń
  17. Obserwuje na Fb jako Żaneta Nina Domurad

    Ksiazke chcialam przeczytac odkad tylko zostala wydana. Przeczytalam kilka pozytywnych opini, wiec pomyslałam, ze nie moze byc tak zle. Mi osobiacie okladka sie podoba a opis zacheca do przeczytania. Niestety z recenzji wniosku że ksiazka to totalne dno :( 20-letnia dziewica, BDMS, dominacja, przyjaciel gej, trudne dziecinstwo I walka z "demonami przeszlosci", zasady... I tak dalej - gdzies to juz czytalam, nawet w kilku ksiazkach. Po przeczytaniu recenzji pomyslalam ze autorka przeczytala kilka ksiazek I na ich podstawie napisala "wlasna historie". Mimo wszystko mam zamiar siegnac po ksiazke by wyrobic sobie wlasne zdanie - w koncu opinie sa sprzeczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za błedy w niektorych wyrazach - pisze na telefonie :)

      Usuń
  18. Piątka, dziewczyno. Przeczytałam pierwsze zdanie z Twojej recenzji i wiedziałam, że mnie rozumiesz. Wiedziałam jakiej tematyki tyczy się ta książka, ale czułam się, jakby ktoś przepisywał w innej formie Greya. W ogóle , w mojej opinii, nie była jakaś górnolotna. Nie mówię, że erotyki mają być rozwinięte pod każdym względem jak inne powieści, ponieważ one skupiają się na romansie, ale tej książce jednak zarzucam płytkość. Erotyk erotykiem, ale to wygląda tak, ajkby życie owych postaci bez tego było wybrakowane. Pomimo wszystkiego historia mogłaby się inaczej potoczyć i być napisana w inny sposób. Dziewczyna bez żadnego doświadczenia w tych sprawach zadurza się w bogatym mężczyźnie, którym ją wprowadza w głęboki świat nieodkrytych dla niej emocji...Troszeczkę cliche, ponieważ dokładnie takich książek mamy na rynku pod dostatkiem. Wiem, że to prosty sposób na poprowadzenia akcji,ale czy aby ująć czytelnika na pewno powinno się iść tą drogą? Trochę oryginalności i małego opanowania bohaterów ,a mój stosunek byłby inny.
    Jak dobrze czuć, że ktoś mnie rozumie, bo po przeczytaniu Twej recenzji poczułam ulgę, że ktoś dzieli te same przekonania :)
    Pozdrawiam mocno
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  19. Z niepokojem dostrzegłem, że ponownie mam do czynienia z recenzją kobiecej książki. Nie jestem uprzedzony do żadnej literatury, ale jednak ta nie specjalnie do mnie przemawia. Nie mniej jednak spinam się w sobie, nabieram powietrza i rozpoczynam tę nieuczciwą walkę, w której na pewno polał by się tusz z długopisu lub pióra, gdybym rzecz jasna odpowiedż tworzył na papierze, nie w komputerze. :) Pierwsze skojarzenie z tytułem książki to inny tytuł – "Lot nad kukułczym gniazdem". W sumie nic z takiego skojarzenia nie wynika, bo oba tytuły diametralnie są od siebie różne. Ale jak by nie było, pierwsze koty za płoty. Można więc pójść o krok dalej i skupić się na tym co ważne, czyli na treści książki i na recenzji do niej. Po pierwsze co od razu rzuciło mi się w oczy to pewność, że bohaterka taka jak Bianca mojej sympatii nie wzbudzi, na pewno. Nie lubię tego typu osób. Wyniosłych, chłodnych, nie zdolnych do jednakowego szacunku dla wszystkich osó. Niejednokrotnie w życiu stykałem się z jej podobnymi osobami, stąd moje przekonanie w tym względzie. Kolejne zdania i co będę ukrywał, od razu na myśl przychodzi mi inne romansidło "50 twarzy Greya". Wprawdzie nie wiedzieć nawet czemu, obejrzałem jedynie film nakręcony na jej podstawie, bo książki nie dane mi było czytać i raczej nie będzie, ale po nim mogę stwierdzić, że to zupełnie nie moje klimaty. Nie rozumiem zupełnie czym ludzie się tak zachwycali. Dla mnie z filmu najlepsze były jedynie piosenki. Ścieżka dźwiękowa – pierwsza klasa. Nie dziwię się, że tak dobrze sprzedawała się nie tylko w Stanach. Nie obraźcie się drogie Panie, ale czy nie lepiej spotkać w życiu osobę płci brzydkiej, której jednak daleko do postaci Pana Greya? Rozumiem że ciacho, etc. etc., tylko co pozostanie gdy skończy się pierwsze zauroczenie i fascynacja ciałem. :) Okładka książki może i jest ładna. Jeśli ma być do pewnego stopnia odzwierciedleniem urody głównej bohaterki, to nie twierdzę że nie czytało by się o niej miło. Jednak ten typ kobiecej urody w ogóle do mnie nie przemawia. "Zimne" kobiety, nie były i nie będą w kręgu moich zainteresowań. W tych przymiotnikach opisujących Pana Cavendisha brakuje już chyba tylko "Pana Boskiego" i wypisz wymaluj będziemy mieli "Seks w wielkim mieście" z Carrie Bradshaw w roli głównej. :) No nic niestety nie poradzę, że co zdanie to książka kojarzy mi się z czymś kolejnym, co już zostało napisane. Pierwsze zdanie recenzji (tak, właśnie do niej dobrnąłem – wcześniejsze zdania tyczyły się jedynie opisu) i szok. Widzę, że nie jestem osamotniony w swoim zdaniu, a to dobrze wróży.
    Po przeczytaniu całej recenzji nie zmieniam zdania. Książka jest zdecydowanie nie dla mnie. Na domiar złego już samo czytanie o tym co w niej, skutecznie mnie zmęczyło. Do tego stopnia, że aż ziewałem. Mógłbym jeszcze odnieść się do tematu, który sama poruszyłaś a mianowicie kwestii relacji panujących między przyjaciółmi, która pozwala w pewnych sytuacjach zostawiać drugiego przyjaciela nieprzytomnego bądź prawie nieprzytomnego w rękach obcego człowieka. Ale po co. Nie to jest głównym tematem książki, a do tego już się odniosłem. Dziękuję.
    FB niezmiennie śledzę jako Marcin Kannenberg. Pod tą samą nazwą ukrywa się osoba obserwująca bloga.

    OdpowiedzUsuń
  20. Aż tak słaba ocena? Nie spodziewałam się. Ale mimo to chętnie bym przeczytała i sama przekonała się czy jest tak kiepska. Okładka również przypomina mi jedną z okładek Mii Sheridan. Odnoszę wrażenie, ze coraz częściej to się zdarza.

    Obserwuję jako: izabela81
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety ale erotykom mowie nie.. po Greyu (baardzo slabym) zwatpilam i stwierdzilam, ze to gatunek nie dla mnie. Dlatego tez po Podniebny lot nie siegne.

    Obserwuje jako Joanna Zieleniecka

    OdpowiedzUsuń
  22. Przebrnęłam przez wszystkie książki Grey'a, nigdy więcej. Okay, The Seducation nawet przeczytałam. Tylko z powodu nie porzucania żadnej serii. Ale kolejnego erotyka nie zdzierżę.
    Zazwyczaj jest chłodna, profesjonalna kobieta i facet, którego penis swędzi bądź i często ma jakieś pieprznięcia w głowie.
    No nie, nie podejmę się takiej pozycji znowu.

    OdpowiedzUsuń
  23. Po przeczytaniu recenzji w końcu wiem dlaczego za cholerę nie umiem się przekonać do erotyków! Każdy z nich jest praktycznie taki sam! Dwudziestokilkuletnia dziewica, która wcale nie jest brzydka i gruba! Wręcz odwrotnie! Budzi pożądanie u każdego mężczyzny który akurat się napatoczy do samolotu w którym pracuje. Tu nasuwa mi sie kolejna myśl: stewardessa to strasznie seksistowski zawód i jakże rozpowszechniony wśród literatury erotycznej. Ale to nie wszystko! Czym że byłby erotyk gdyby nie jakiś nieziemsko przystojny facet o cudownych oczach (Boże, dlaczego zawsze te oczy?! Niech zakochują się, no nie wiem ... w pełnych ustach czy delikatnych dłoniach! :D Te oczy są po prostu przereklamowane! :D). Żeby było jeszcze ciekawiej dorzućmy do tego przyjaciela kobiety - oczywiście geja, bo jakże by inaczej :D A teraz całość poprzeplatajmy seksem BDSM, który wiąże się z trudną przeszłością kobietą. I tak oto przed nami pojawia się najbanalniejszy i przereklamowany erotyk. Tyle w tej kwestii.

    Iwi, ogromnie dziękuję, że uratowałaś mój portfel przed zgubną decyzją kupienia tej książki. Dzięki Tobie będę mogła spać spokojnie :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Obserwuję jako Teresa Lechowska

    Jeśli ta książka jest w stylu erotyków już wyżej wspomnianych w komentarzach to ja podziękuję. Greya poleciły mi koleżanki, a poza tym recenzje tez były super, więc i ja się za nią wzięłam. Po około stu stronach wymiękłam, nie byłam w stanie przełknąć ani jednej więcej.
    Od tej pory omijam erotyki szerokim łukiem, więc i tą książkę sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeśli takie książki jak oceniana tutaj są wydawane, to ktoś kto je czytał i podjął decyzję o drukowaniu ma niewiele wspólnego z dobra literaturą. Właśnie sobie weszłam na stronke tefoż wydawnictwa. I cóz tam jest napisane? "Książki spod tego znaku to wspaniały sposób na przyjemne spędzenie wolnych chwil i oderwanie się od zgiełku dnia codziennego", " Editio to starannie wyselekcjonowana literatura dla ludzi myślących i oczekujących od książki więcej, niż tylko zabicie czasu.". I jak widać wyraźnie coś chcą dobrego zrobić , ale im nie wychodzi. Książka może się tylko i wyłącznie podobać osobom młodym, które 50 Twarzy Greya czytały z wypiekami na twarzy. Nie będę się sama linczować, wole poczytać moja ukochaną Marininę, albo coś w tym rodzaju. Nie wzgardzę też Mrozem moim ukochanym. Pozdrawiam. Grażyna Grzesiak.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dobra książka to taka, która wnosi coś do naszego życia. Nie chodzi mi tutaj tylko o pozycje, w których autor porusza trudne tematy, skłaniając nas do rozmyśleń i zmiany swojego postępowania. Po takie oczywiście bardzo chętnie sięgam, ale chyba prawie każdy książkoholik czasem ma ochotę odpocząć i przeczytać coś bardzo lekkiego i niezobowiązującego. Ja również. Należę do takich osób, które nawet w bardzo prostej młodzieżówce potrafią doszukać się czegoś ważnego. Nie są to może koniecznie rzeczy, które wstrząsają, ale jednak widać, że autor chciał coś nam przekazać. Tak jak napisałaś, książki które "wciskają nam wszystko, co akurat przyjdzie autorowi do głowy, nawet jeśli to głupie i bezsensowne" nie są warte uwagi. Z tego powodu tak bardzo nie lubię książek typu słynnego Greya i zamierzam omijać je baaardzo szerokim łukiem. One kompletnie nic nie wnoszą do życia, nawet wręcz przeciwnie- ogłupiają. Pokazują bohaterów, na których zdecydowanie nie powinniśmy się wzorować, szczególnie młodziutkie dziewczyny, które ku mojemu przerażeniu, coraz częściej biorą się za takie tytuły.
    Powieść tylko o seksie? No błagam. Widzę, że w tle były również inne ciekawe wątki jednak co innego było najważniejsze. A pomysł również baaardzo oryginalny... Tak samo jak wieele innych książek o tej tematyce. Typowy, utarty i jednocześnie do bólu beznadziejny schemat. To w sumie przykre. Widocznie autorce zależało na tym aby napisać po prostu przerażająco pustą książkę po którą pobiegną spragnione wrażeń panie. Cóż, patrząc na sukces El James to takie sprzedają się fenomenalnie...
    Tak więc takim sposobem ta pozycja dołącza do mojej listy książek po które nigdy nie zamierzam sięgnąć. Współczuję, że straciłaś przy niej cenny czas, ale dzięki recenzji wiele innych osób na szczęście tego uniknie.

    Obserwuję na blogu: Pewna Książkoholiczka
    Lubię na fb: Julia Markiewicz

    OdpowiedzUsuń
  27. Z Twojej recenzji książka bardzo przypomina powieść Sny Morfeusza, jednak ta była naprawdę ciekawa. No i ja w przeciwieństwie do ciebie słyszałam raczej nie pochlebne opinie. Z racji tego, że ja dopiero co zapoznaje się z erotyką, tą powieść sobie odpuszczę, bo nie chce sobie psuć opinii o jakimś gatunku, na samym początku jej poznawania ;)
    Obserwuje jako: Miasto Książek

    OdpowiedzUsuń

  28. Poczułam się zaniepokojona widząc okładkę kolejnej recenzowanej przez Was książki, znów jasnowłosa kobieta. Nie lubię takich okładek i przysięgam, zobaczywszy drugą tak podobną oprawę graficzną książki, pomyślałam, tym razem to nie może być nic dobrego.

    Nie ubliżając nikomu – po przeczytaniu niektórych komentarzy poczułam zimny pot na plecach – opis interesujący? Zapowiadała się ciekawie? Serce podchodzi do gardła z przerażenia, rozumiem, że warto czytać cokolwiek, byle tylko czytać, ale bez przesady, więc - przepraszam, ludzie, co Wy czytacie? Kto to w ogóle pisze… Kto i dlaczego wydaje?

    Wobec tej książki na pewno nie zostanę ani uprzejma ani niewzruszona, bo zapewne daleko jej do jakiegokolwiek piękna. Po przeczytaniu Pięćdziesięciu twarzy Greya mam ochotę uciec gdzie pieprz rośnie (albo i jeszcze dalej, na przykład na Groote Eylandt) gdy tylko spotykam się z lekturami o podobnej tematyce. Jak to ktoś napisał w czytanej przeze mnie w przeszłości opinii na temat tejże książki – każde bagno wciąga, niestety. Przeczytałam Greya, ale literatury erotycznej nigdy więcej. Nigdy. Rozumiem, że opis informujący nas o niezwykłych emocjach traktuje o niepoprawnym zniesmaczeniu wgryzających się w mózg wspomnianą słodką uległością na myśl o której robi mi się niedobrze. Tę historię GŁĘBOKO mogła przeżyć tylko główna bohaterka… Albo ktoś nieszczególnie wymagający jeśli chodzi o jakoś treści książek. Pan Uparty – żeby dobrnąć do końca z pewnością trzeba być bardzo i to bardzo upartym. Pan Perwersyjny – perwersyjnym też, bo to swoistego rodzaju masochizm katować podobną lekturą. Pan dominujący, zaborczy, czuły kochanek… Abstrakcja w złym tego słowa znaczeniu, jak zapewne cała powieść! Gdy patrzę na nazwisko owego Pana o ujmujących oczach wyobrażam je sobie w wersji Cave’n’dish. Uwalnia się we mnie niepoznany wcześniej instynkt grotołaza i prawdziwie wilczy głód – powoli kończę pisać, bo muszę zapewnić rozkosz moim kubkom smakowym – ugotowałam dziś na obiad spaghetti, mam nadzieję, że zagryzę nim niesmak, który we mnie powstał na samą myśl o tej powieści.

    Lubię fanpage jako: Weronika Szubert.
    Obserwuję bloga jako: Weronika Szubert.
    Baner: fanpage Cyniczny Artyzm (https://www.facebook.com/Cyniczny-artyzm-1469938709893963/)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie zamierzam przeczytać tej książki-dlaczego? już stwierdzenie Pan Dominujący, Pan Zaborczy, BDSM mnie odrzuca. Nie lubię takich erotyków- czytałam Greya i przeczytałam go z czystej ciekawości, drugą część czytałam chyba pół roku, co sięgałam po książkę to po kilku stronach odkładałam, a 3 część pewnie będę czytała rok, ale pewnie żadna biblioteka na taki czas nie pożyczy mi książki :D Wydaje mi się, że nie ma sensu katować się kolejną podobną książką. Dziękuję za tak wnikliwą i szczerą recenzję. Czasami przy wyborze książki kieruję się tylko okładką i tytułem, a nie przeczę, że ta okładka mnie przekonuje. Dobrze, że jesteście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię na FB jako Joanna Szarek
      Obserwuję jako Asia Szach

      Usuń
  30. Dziś ocenie sama recenzję która jest świetna! Nie chcę wnikać w tematykę tej książki ponieważ nie znam się na Erotykach gdyż ich nie czytam, nie dlatego że ich nie lubię tak po prostu nigdy mnie do nich nie ciągnęło. Uwielbiam recenzję które nie idealizuja książki bo jak wszyscy wiemy ideałów mieć na A niestety nieraz sie przekonałam, że im bardziej lukrowana recenzja tym treść książki jest nie ciekawa! A tu proszę ile burzy w śród Nas oceniających wywołała dzisiejsza recenzja BRAWO!!! Recenzja jest bardzo bardzo rzeczowa i wzbudza emocje brawo dla Recenzentki! Recenzja ocenia treść, język, okładkę i autorkę wszystko daje nam wyraźny zaryz tego z czym możemy się zetknąć a oceniać książkę możemy jeśli sami przeczytamy ale czy będziemy chcieli.....

    OdpowiedzUsuń
  31. Książkę mam zamiar przeczytać bo sama chcę się przekonać, czy trafi w mój gust. Wiem jedno: ta okładka jest śliczna. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Już podczas czytania opisu wiedziałam, że to oklepana beznadzieja. Recenzja tylko mnie w tym utwierdziła. Ten stary schemat ktoś z toksyczną przeszłością spotyka kogoś z innej sfery a ich relacja jest bardzo klimatyczna. Mało używana dziewica (tu przekręciłam/przytoczyłam tytuł książki Moniki Szwaji "Klub Mało Używanych Dziewic") staje się rozpustnicą, czekającą na kochanka z trzęsącymi rękoma. To spotyka się w tak wielu książkach, ze aż mnie mdli od tego podobieństwa. Jeśli chodzi o okładkę, oklepana i podobna do okładki książki wspomnianej w recenzji autorki. "Podniebny Lot" to pierwsza pozycja z tego wydarzenia której nie dopiszę do swojej listy "Do przeczytania" bo nie jest warta ani sekundy uwagi, nie chcę czytać znowu tego samego tylko w trochę innej oprawie.

    OdpowiedzUsuń
  33. obserwuję jako Alex , na fb Janicka Aleksandra

    Pierwszy śmiech wywołały u mnie :"Pan Cavendish. Pan Uparty. Pan Perwersyjny. Pan Czarodziej. Pan Dominujący. Pan Zaborczy. Pan Czuły Kochanek. Pan Cavendish.." - haha serio?

    Nie byłam w stanie ruszyć Greya w ogóle, głównie przez zachwyty koleżanek , obrzydziły mi tą książkę skutecznie. I śmieszy mnie ten motyw całkowicie, no dajcie spokój , o ktoś zasłynął taką książką, to ja też mogę ... seriously? Po co powielać ?

    Szczera recenzja skutecznie przekonuje czy książka jest warta zakupu i poświęcenia jej czasu. Dziękuję więc za tą recenzję - bo gdybym tylko zobaczyła okładkę w sklepie mogłabym skojarzyć z poprzednią książką i pomyśleć - " oo może to coś w stylu Eden. Nowy początek - biorę " i być mocno rozczarowana.

    Przede wszystkim sam motyw jest nudny i oklepany. Przeczytałam setki , nie przesadzając , setki harlequinów. I brzmi to gorzej niż wiele z nich. Taki przydługi, przesadzony harlequin, bo znam wiele umilających godzinkę czy dwie wolnego czasu. Jej , zimna dziewica staje się rozpustnicą... patologiczna przeszłość rzuca niewinną dziewczynę w ramiona perwersa... To takie... słabe, nie mam na to innych słów. Nie rozumiem tej mody na erotyki, no mnie to nie kręci bo nie musi. Ale nie popadajmy w przesadyzm , raz się sprzedało, niekoniecznie musi to przejść ponownie. Nawet tytul tej książki mnie irytuje - "Podniebny lot" - no rany boskie.
    I jeszcze do jednego zdania się odniosę - "Przede wszystkim największym schematem okazuje się to, że jest ona ponad dwudziestoletnią dziewicą i czuje się tak, jakby była zagrożonym, prawie wymarłym gatunkiem." - jak mnie ten schemat drażni ! Szczególnie że miałam przyjemność poznać takie osoby, co uważały się za "wymarły gatunek", o zgrozo, miały się z tego powodu za gorsze od innych ! Skąd to się w ogóle bierze?

    No nic. W każdym razie - dziękuję za ostrzeżenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS - to uświadami ze bycie recenzentką ksiazek to nie sam miód - jak mi się książka nie podoba to po prostu ją odkładam, a tu trzeba się męczyć czytając coś co nie jest do końca spełnieniem oczekiwań , poświęcić czas, przemyśleć opisać i ocenić - a potem często i gesto jeszcze są pretensje że ocena niesprawiedliwa że co to za recenzja itp... Wielki szacunek dla Was, dziewczynny !

      Usuń
  34. Już drugi raz spotykam się z tak negatywną recenzją tej książki. Mnie nie kręciło 50 twarzy Greya, więc jeśli coś jest podobne tematycznie ale znacznie słabsze, to z pewnością nie znajdzie się na liście książek do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Wkroczylismy w erę kiedy "sprzedać, zyskać, zarobić" jedną z głównych myśli, którymi kierują się ludzie. Przez długi czas to nie dotyczyło literatury (bo w końcu nie pozwolą by pierwsze lepsze gów.. nieumiejetnie napisana książka trafiła na rynek). Teraz nie liczy się przesłanie, wartości jakie pisarze przesyłali odbiorcą. Liczy się komercja i jak coś sprzedać. Po kilku minutach sławy Greya (któremu pozna poniekad przypisać zapoczątkowanie mody na erotyki) książki o podobnej tematyce uległy spopularyzowaniu. Płakać się chce obserwując sytuację jak ta - kiedy autor po napisaniu kilku scen łóżkowych odpuszcza sobie budowanie jakiejkolwiek akcji, czy dobre wykreowanie bohaterów z nadzieją że seks w ksiazce załatwi wszystko. Jedyne z czym się nie zgodzę w recenzji to ocena okładki. Biel która występuje w większości, przyciąga mnie. Ale to już zależy od osobistego odbioru.

    Obserwuję jako Malwa/Fb Malwina Łuczka

    OdpowiedzUsuń
  36. Po Twojej recenzji już wiem,że z całą pewnościa ta książka nie trafi na moją listę.Nie lubie erotyków,dla mnie to nawet nie książki,ponieważ nic w sobie nie zawierają.Seks? Jak będę chciała oglądnę w tv :) Pamiętam moje gorące dyskusje na nie jednej stronie FB na temat "50 twarzy Greya" :) Och ile się wtedy nakomentowałam,bo bez obrazy dla mnie to nie literatura.Książka musi mieć w sobie to coś,co wciąga czytelnika,skupia na sobie jego uwagę,rozwija wyobraźnię....z pewnością nie czynią tego erotyki.Jestem na nie!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Prawie same negatywy, ja będę pozytywna. Mam bardzo specyficzny gust i bardzo lubię tego typu książki. Nazywam je Udanymi Podróbkami Greya. Lubię te klimaty, nawet jeśli schemat się powtarza w innych książkach to bohaterowie sceneria i wydarzenia są zawsze inne i to mnie kręci. Jestem na tak i na pewno sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Rzadko się zdarza, żeby recenzja książki w 100 % zgadzała się z moimi własnymi odczuciami. Przyznaję, że w tym przypadku miło się zaskoczyłam. Nie wiem sama skąd wziąłem siłę aby dobrnąć do końca tej małej męczarni jaką było czytanie tej pozycji ale udało się. Nie oczekiwałam literatury wysokich lotów ale moim zdaniem świat BDSM został tu przedstawiony komicznie. Jeśli mam wybierać między Panem Greyem a Panem Cavendishem wolę Christiana. Popieram głos recenzentki, że okładka jest słaba i nie zwróciła mojej większej uwagi. Obserwuje na FB jako Magdalena Szabelska.

    OdpowiedzUsuń
  39. Opis zachęcający i sugerować może fajną książkę, a tu taka niska ocena i rozczarowanie bardzo szkoda i mimo pozytywnych recenzji niestety nie spodobała się. Recenzja sugeruje, że to taka banalna historia jakich wiele, kolejna nic nie wnosząca pozycja do przeczytania, która można sobie po prostu darować, a w tym czasie przeczytać coś lepszego. ;) Co zrobić szkoda, ale wszystkie książki nie mogą się podobać i być oceniane wysoko... skoro na to nie zasługują, trzeba być szczerym w swojej ocenie.

    OdpowiedzUsuń
  40. A to dopiero, dwa dni z rzędu i dwie książki o tak podobnych okładkach, że wydaje się wręcz, iż przedstawiają tę samą osobę :) Do tego podobny typ literatury (tam YA, tu NA), a ich recenzje są tego samego autorstwa :) A jednak po wczorajszej ocenie 8/10, tej książce dałaś tylko 2/10, co utwierdza mnie w przekonaniu, że nie warto po nią sięgać. Wygląda na to, że powiela schematy z tak wielu już napisanych, zazwyczaj również kiepskich, książek. Jak już pisałam wczoraj, w ogóle nie przemawia do mnie literatura YA/NA, dziś dodam do tego pakietu współczesne erotyki, które też mnie kompletnie nie nęcą. "50 twarzy Grey`a" nie czytałam, obejrzałam jedynie film, na którym strasznie się wynudziłam i stwierdziłam, że najlepsza w tym filmie była... piosenka Ellie Goulding :D
    W każdym razie, dzięki za ostrzeżenie, bo widywałam już tę okładkę w internecie i wydawało mi się mimo wszystko, że to literatura może nie podniebnych, ale jednak trochę wyższych lotów :D
    Obserwuję jako Melisa Anonim
    Lubię jako Małgorzata Bula

    OdpowiedzUsuń
  41. Jestem rozczarowana. Myślałam, że znajdzie się chociaż jedna książka, która będzie erotykiem dobrym, napisanym tak, że aż ciarki będą przechodziły,a tu się okazuje, że erotyk jest, ale bez sensu, napisany stylem niskich lotów a sceny, które powinny być w niej najważniejsze (żeby nie napisać kluczowe) są monotonne....to chyba najgorsze co można powiedzieć o tego rodzaju powieści;)Podoba mi się recenzja. Napisane o książce wszystko to, co chciałabym wiedzieć przed sięgnięciem po nią. Nie mam doświadczenia z erotykami, ale jak już mam sięgnąć po taką książkę to chce żeby była dobra, również pod względem pisarskim. Zwykły opis scen erotycznych to za mało, nawet w takim rodzaju powieści. Emocje musi wywoływać całość, wraz z otoczką romansu. Dzięki za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń