środa, 17 sierpnia 2016

Maria Rodziewiczówna - "Między ustami a brzegiem pucharu"

Autor: Maria Rodziewiczówna
Tytuł: Między ustami a brzegiem pucharu
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 240
Ocena: 6/10

Opis:

Oto hrabia Wenzel – jak sam o sobie mówi, Prusak z wychowania, języka, poglądów – nienawidzi szczerze Polaków i wszystkiego, co polskie. Kiedy ktoś wypomni mu, że jest półkrwi Polakiem – gotowy jest zabić! Hrabia Wentzel Croy-Dülmen to hulaka, rozkapryszony, próżny, niestały, leniwy człowiek, który nie ma głębszych zasad… do czasu. Pewnego dnia poznaje przypadkiem kobietę, która odmieni jego życie. Zakochuje się od pierwszego wejrzenia w młodej Polce, siostrze powstańca, kobiecie, jak to u Rodziewiczówny, bez skazy. Historia powolnej, bolesnej przemiany zakochanego Wentzla w Wacława, sprusaczonego kosmopolity w polskiego patriotę, dowodzi, że nigdy nie jest za późno na zmianę, na wywikłanie się z przeszłości, na nowy początek. Dowodzi też, który to już raz, potęgi i siły miłości.


Recenzja:

Maria Rodziewiczówna to chyba najsłynniejsza polska autorka powieści miłosnych. Ja czytać jej dzieła zaczęłam od nietypowego dla niej utworu, kierowanego do młodzieży Lato leśnych ludzi. Książka spodobała mi się, więc sięgnęłam po kolejną jej powieść, Między ustami a brzegiem pucharu. Trochę się obawiałam, bo o Rodziewiczównie wiele osób mówi z lekceważeniem i nie uznaje jej utworów za coś wartego przeczytania. Po lekturze myślę jednak, że to niesprawiedliwe.

Między ustami a brzegiem pucharu to historia miłości dumnej Polki i dumnego Niemca. Polka, Jadwiga, jest patriotką i o wrogach narodu ma bardzo złe zdanie, brzydzi się nimi, choć jest zbyt kulturalna, by okazywać to w brutalny sposób. Jest przyzwoita, poważna, małomówna i nie unika obowiązków. Niemiec, hrabia Wencel miał matkę Polkę, której nie zdążył poznać. Umarła wkrótce po jego urodzeniu, a jego wychowano w nienawiści do Polski i Polaków. Wencel jest hulaką, ma kilka kochanek, wciąż wywołuje awantury i pojedynkuje się z każdym kto mu przypomni o polskich korzeniach. Przypadkiem spotykają się w Berlinie, a on w tej pierwszej rozmowie, nie wiedząc że ona jest Polką, mówi szczerze co myśli o Polsce. Jadwiga wyrobiła sobie o nim wówczas bardzo złe zdanie, a on się w niej zakochał. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że opiekunka Jadzi to babka hrabiego, której on jeszcze nigdy nie poznał.

Początki znajomości Jadwigi i Wencla są trudne. Niemiec wychowany beztrosko wśród pokus życia towarzyskiego nie pasuje do świata pobożnej i przyzwoitej Polki. Ona go nienawidzi, babka zrzędzi i bardzo powoli do niego przekonuje, a on robi wszystko by wkraść się w łaski obu pań. Ta cała historia ma chyba ukazywać jacy to obrzydliwi są Niemcy a jacy cudowni Polacy, ale w tamtych czasach chyba wszyscy w Polsce mieli takie zdanie i musieli się jakoś pocieszyć. Wencel w końcu staje się Wackiem, Polakiem, i odnajduje się w polskiej rodzinie, zaczyna też pracować jak polski posiadacz ziemski. A czy zdobywa Jadzie, to niech każdy sam sobie doczyta.

Książka jest napisana bardzo przyjemnie, czyta się ją szybko a podczas czytania trudno się znudzić. Co prawda język jest starodawny i niektóre słowa brzmią obco, ale całość jest zrozumiała i prosta. Nie ma tu dłużyzn i niepotrzebnych fragmentów, wszystko dzieje się bardzo szybko. Historia wciąga, choć mogłaby być bardziej złożona. W każdym razie - warto po nią sięgnąć. Serdecznie polecam. 

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu MG. :)

36 komentarzy:

  1. Dziś drogę do pracy umiliła mi wasza recenzja i tak mnie porwała, że jeszcze chwila i przegapiłabym swój przystanek. :)

    Przyznam szczerze, że nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki (moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina). A przecież to autorka powieści miłosnych, które wprost uwielbiam. Nadrobię to – przysięgam! Skoro książkę czyta się przejmie to chętnie sięgnę po nią na jakiś leniwy weekend, jednak trochę odstrasza mnie ten starodawny język. Po przeczytaniu recenzji, postanowiłam dodać tę książkę do listy „Chcę przeczytać” i wtedy usłyszałam ciche łkanie… Ach to mój portfel lamentuje nad kolejnymi wydatkami….

    Po książkę sięgnę na pewno - jak tylko mój portfel przestanie płakać. :)

    Obserwuję bloga jako: Paulet

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakąś książkę tej pani mam, ale stoi na półce, bo powiem szczerze, właśnie języka się obawiam, wiem, że to nasza polska mowa, ale jakoś nie mogę się do niej skłonić. Ale widzicie, dzięki recenzji, myślę, że chociaż to sprawdzę sama... Bo skoro w sumie jest zrozumiała i łatwa w odbiorze, to czemu nie spróbować. Fabuła tej książki jak dla mnie....oklepana, dwoje ludzi z dwóch różnych światów zakochuje się w sobie (umieszczone tutaj w historii i polityce) i wszystko się dobrze kończy. Taki typowy romans. Nie mam nic przeciwko takim książkom, historia sama w sobie fajna. Jestem ciekawa wątków pobocznych, o których nic nie wiem (poza osobą babci-niani, co mnie zresztą nie zaskoczyło), także chyba spróbuję, choć boję się, że mnie nic nie zdziwi w tej opowieści.
    Lubię jako Anita Tanaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od tej książki zaczęła się moja przygoda z Rodziewiczówną i przepadłam. Historia miłosna, przemiana bohatera, patriotyzm wszystko tutaj jest idealnie wyważone. Rodziewiczówna pisała o czasach sobie współczesnych , a ja cenię sobie jej twórczość zwłaszcza za język mimo że starodawny pięknie brzmi. Dobrze że wydania jej książek są wznawiane i polecane czytelnikom, twoja recenzja zachęca a jest to nasz skarb narodowy więc książkę warto promować

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam że w podstawówce jedna z lektur szkolnych to było "O sierotce Marysi i siedmiu krasnoludkach". Strasznie mi się czytało tę książkę, bo jako dziecko nie rozumiałam staropolskiego słownictwa. Teraz dzięki studiom na polonistyce, wzbogacona o doświadczenia z zajęć z miłą chęcią "zobaczyłabym na własne oczy" to bogate słownictwo starodawne. Co do fabuły, to dobrze że miłość potrafi skruszyć w sercu lód i zmienia drugiego człowieka. Jest to piękne i warto dla prawdziwej miłość porzucić swoje dotychczasowe życie dla ukochanej osoby. Obserwuję jako Anna Szczurek

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam że w podstawówce jedna z lektur szkolnych to było "O sierotce Marysi i siedmiu krasnoludkach". Strasznie mi się czytało tę książkę, bo jako dziecko nie rozumiałam staropolskiego słownictwa. Teraz dzięki studiom na polonistyce, wzbogacona o doświadczenia z zajęć z miłą chęcią "zobaczyłabym na własne oczy" to bogate słownictwo starodawne. Co do fabuły, to dobrze że miłość potrafi skruszyć w sercu lód i zmienia drugiego człowieka. Jest to piękne i warto dla prawdziwej miłość porzucić swoje dotychczasowe życie dla ukochanej osoby. Obserwuję jako Anna Szczurek

    OdpowiedzUsuń
  6. OOO, nie spodziewałam się, że ta książka mnie zaciekawi, a Wasza recenzja sprawiła, że chcę poznać bohaterów, ich historię. Czytałam "Lato leśnych ludzi" ale szczerze- nie pamiętam już tej książki, ponieważ czytałam ja kilkanaście lat temu- może trzeba do niej wrócić? Zaczęłam tęsknić do klasyki, ostatnio wyciągnęłam "wierną rzekę" Żeromskiego i przeczytałam ją po raz dwudziesty ;) Może ta pozycja także zawojuje moje serce.
    Lubię jako Joanna Szarek
    Obserwuję jako Asia Szach

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo żałuję że wczoraj przegapiłam recenzję Sary Shepard, bo uwielbiam tą autorkę. Muszę się więc zrekompensować :D
    Recenzja podoba mi się, bo przekonuje, że warto sięgać po książki Polskich autorów. Faktem jest, że staropolski język może być dla niektórych barierą. Ale może warto właśnie sięgnąć po taką pozycję, by oswoić się z słownictwem, jakiego używali nasze babcie i dziadkowie?
    Książek o miłości w czasie wojny jest dużo, zwłaszcza typu "pokochałam wroga". Jednak przecież takie sytuacje miały miejsce, więc część tych zdarzeń może być oparta na faktach.
    Szczerze - przeczytałabym :)
    Lubię i obserwują jako Agnieszka Nikczyńska.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam ją kilka lat temu. Jestem pewna, że powrócę do niej nie raz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha! Macie mnie! Nazwisko znane ale nie czytałam (jeszcze?) tej Pani ;) przez Was, a może i dzięki Wam wzbogacę moją biblioteczkę o parę romansów. Tylko towarzyszy szlag trafia bo regał nowy, a już miejsca zaczyna brakować..
    Obserwuję jako kozung, fb Ania S-ka

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam do czynienia z Radziewiczówną i znów się pytam: Jakim cudem?
    Recenzja miła, lekka i przyjemna coś idealnego na trudy dnia codziennego :-) Takie powiesci to prawie temat relaksacyjny ! :-)

    Podoba mi się wątek historyczny i przedstawienie miłości ,,wrogów". To coś na kształt kobiety z dobrego domu i hulaki, zawadiaki z nizszej grupy społecznej. Nienawiść Polski i Niemiec? Rzekłabym : samo życie. Do tej pory starsze pokolenia mają takie zdanie o sobie. No i ja wcale się nie dziwię. Czas wojny dla naszych pradziadków to okres, o którym nikt nie chciałby pamiętać.
    Starodawne słowa nadają klimat, a czasem wsrod mlodych czytelników mogą i wywołać radość (,,moja babunia tez tak mówila", ,,ulubione słowa dziadka")

    Fajnie, ze mlode osoby chca siegac po takie pozycje :) Nie jest to moze ksiazka, ktora mnie zachwyci, ale powinna mi sie spodobac :)

    Dzieki za ta recenzje.
    Fb Anna Ka

    OdpowiedzUsuń
  11. Piszesz, że jest to bardzo popularna autorka, a ja po raz pierwszy o niej słyszę. Mimo wszystko książka bardzo mnie zaintrygowała. Uwielbiam takie opowieści - od nienawiści do szczerej miłości. Chciałabym poznać tę historię i zobaczyć czy prawdziwa miłość naprawdę jest zdolna pokonać wszelkie przeszkody. No i przyciąga mnie tytuł tej powieści. Posiada jakąś głębię, ukryty sens, który chciałabym odkryć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książkę mam i przeczytałam dawno temu lubię czytać książki Rodziewiczówny maja swój specyficzny klimat słowa starosłowiańskie nadają im taki ponadczasowy wymiar czytając książkę zastanawiamy sie jednocześnie nad pradawnym slownictwem .W książce Miedzy ustami a brzegiem pucharu autorka przedstawiła odwieczny konflikt Polaków z Niemcami na tle klasowego romansu lubię takie książki gdzie milosc potrafi przezwyciężyć uprzedzenia kruszy serca i zwycieza milosc na pewno z przyjemnością jeszcze raz sięgnę po ta książkę i polecę ja do przeczytania moim koleżanki w pracy.
    Obserwuje fb i bloga jako
    Janina Lewandowska
    Dziękuję za wspaniale zachęcające recenzje😊 📚 📚 📚 📚

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam opory przy sięganiu po klasykę, a Rodziewiczówna... tym mocniej, może to echo tego lekceważenia powszechnego. Sięgnę na pewno, temat interesujący, nawet biorąc pod uwagę "miłośność" historii.

    OdpowiedzUsuń
  14. Rzadko sięgam po klasykę, ale wiem że warto. Tej książki nie czytałam. Historia miłości dumnej Polki i dumnego Niemca zaintrygowała mnie na tyle, ze chętnie przeczytam :)
    Obserwuję jako: izbela81
    Lubię jako: Iza Wyszomirska

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam!
    Ostatnio w wirze codziennych obowiązków i jeszcze wcześniej w wirze podróży nie miałam czasu aktywnie włączyć się w akcję. ale przyznam szczerze, ze bez budzika budzę się już notorycznie przed szóstą, żeby zerknąć jaka nowa recenzja pojawi się na blogu. A dziś proszę - Maria Rodziewiczówna! Czytałam dotychczas dwie książki. Jedna z nich - "Wrzos" odcisnęła na mnie swe piętno. Melancholia, wzruszenie, smutek ... na samo wspomnienie opisanej historii.Czy podobnie będzie, kiedy sięgnę po Między ustami a brzegiem pucharu? Chciałabym bardzo poznać historię miłości tych dwojga ludzi. Szczególna moją uwagę dziś oprócz recenzji przykuwa okładka książki. Wymowna. Dwoje ludzi i most...Mężczyzna trzymając bukiet kwiatów wykonuje zdecydowany krok w stronę kobiety znajdującej się na drugim brzegu. chciałoby się zaśpiewać do zakochania jeden krok, jeden , jedyny... ale zważywszy na okoliczności, tło historyczne i wszystkie inne czynniki sądzę, że nie tak łatwo będzie mu zdobyć serce wybranki. Będzie musiał wiele przeszkód pokonać z recenzji wynika, że będzie musiał przejść wewnętrzną metamorfozę,a następnie włożyć wile pracy by utkać nić porozumienia,po której przejdzie na drugi brzeg - może nowy ląd? Inna kultura, inne wartości, a wszystko dla miłości.Wierzę, że miłość zwycięży! Coś w sam raz dla mnie jeśli chodzi o fabułę, i kwestię języka i warsztatu pisarskiego autorki - jestem filologiem polskim. Ten styl i język to nic w porównaniu z językiem staro-cerkiewno - słowiańskim i językiem staropolskim ;)
    Obserwuję jako Monika Płatek, lubię jako Monika Płatek

    OdpowiedzUsuń
  16. I cóż tu więcej można powiedzieć. Tylko tyle, że siła miłości jest pokonać nasze nawet bardzo wielkie uprzedzenia. Ale tak to w życiu bywa. Miłość pada na nas jak grom z jasnego nieba. Nie widzi się już złych rzeczy, a kocha się za nic. A hrabia Wentzel Croy-Dülmen został całkowicie spolszczony. Haha, jednak miłość ma swoje dobre wpływy. I jeszcze jedna uwaga. Powieść została napisana w dziewiętnastym wieku. Rodziewiczówna była wspaniała obserwatorka życia. Przyrównując nasze czasy czyli wiek dwudziesty pierwszy, tez można dostrzec takie anomalie. Bogaci młodzi buntownicy uważający się za bogów, z wypasionymi furami / hrabiowie naszych czasów / tez wpadają w takie sidła. Jeśli się ze mną zgadzacie to proszę o komentarze. G. Grzesiak.

    OdpowiedzUsuń
  17. Na pewno nie przeczytam, nie przepadam za typowymi romansami. :«
    Ale recenzja taka krótka i przyjemna, gdyby mie wątek miłosny na pierwszym planie, pewnie bym przeczytała, jednak sprawa zet zmianą przez miłość...to nie dla mnie. :«

    OdpowiedzUsuń
  18. Książkę napewno trzymałam kiedyś w rękach. Było to w domowej biblioteczce na strychu mojej cioci :) ma tam wiele swoich książek, zwłaszcza starych. Większość przeczytalam, pamiętam, że książek Marii Rodziewiczowny było najwięcej - ciocia była jej fanką :)
    Nie mogę sobie natomiast przypomnieć czy tą akurat czytałam. Po przeczytaniu recenzji nadal nie mogę sobie przypomnieć aczkolwiek imiona, sytuacje zdaja się mi znane. Chociaż z drugiej strony Rodziewiczowna poruszała podobne tematy w wielu swoich książkach. Wojna, miłość.. fajnie czyta się takie książki, i gdy będę miała okazję to przeczytam tę książkę w nowej szacie, bo pamiętam, że ciocia miała z inną okładką, nawet wiem, że była brązowa ! :)
    Obserwuję jako Joanna Zieleniecka

    OdpowiedzUsuń
  19. Książka należy do klasyki literatury kobiecej więc wstyd byłoby jej nie przeczytać ;) opowieść posiada swój urok jest lekka i posiada cudowny wątek miłosny. Jest to historia o patriotyzmie i szacunku ale także dla osób innych narodowości. Urocza, wzruszająca historia o wewnętrznej przemianie. Przedstawia coś nieszablonowego, jestem zachwycona książką jak i Twoją recenzją. Film także był niczego sobie ;) Opowieść wspaniała na każdy swój sposób. Można w niej znaleźć cząstkę siebie, po postu niesamowita i na pewno dla każdego! :)

    Obserwuję jako: Izabela Szymańska

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam styczności z twórczością Pani Rodziewiczównej. Ta historia zapowiada się dla mnie zbyt przewidująco. On zostanie Polakiem i dzięki temu ona go pokocha i będą żyli długo i szczęśliwie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Odwieczny konflikt polsko-niemiecki... Co się stanie, gdy wrogo nastawiony do Polski mężczyzna spotka na swojej drodze pewną Polkę?
    Proszę spodziewać się historii miłosnej z konfliktem narodowym w tle.
    Teraz, gdy w współczesnych czasach pojawiają się różne niepokoje związane z Państwem Islamskim i przyjmowaniem imigrantów z Syrii, potrzebne są pozycje książkowe, które pokazują, że miłość może przełamać wszelkie uprzedzenia wobec innych narodowości i wierzeń.
    Jednak książka "Między ustami a brzegiem pucharu" jakoś mnie nie przekonuje. Może chodzi o to, że Polacy są ukazani jako najwspanialszy naród, a Niemiecy to zło wcielone. Dobrze, rozumiem, że Polacy chcą przez to się podbudować i pokazać, kto jest ich odwiecznym wrogiem, ale wcześniej sarmaci także widzieli tylko czubek własnego nosa, a, jak wiadomo, ich postawa przyczyniła się pośrednio do klęski Polski. I jeszcze te określenia "dumna Polka", "dumny Niemiec". Duma jest pozytywna, ale granica między dumą a pychą jest bardzo cienka. Sądzę, że w tej książce niestety duma będzie się ocierać o pychę a ja naprawdę męczę się, gdy w książkach bohaterowie są pyszni.
    Wolę nie ryzykować, że postaci będą takie, jakie myślę, że są.

    Obserwuję jako Chodząca Parodia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Obserwuję pod nickiem: Charlotte Cz. Lubię na FB: Karolina Czwojdzińska

    Ach można by rzecz, jeśli romanse to tylko takie. Maria Rodziewiczówna, autorka debiutująca w epoce pozytywizmu tworzyła piękne, subtelne i bardzo wymowne powieści. Ta akurat jest przykładem literatury, którą odnajdziemy także współcześnie w kręgu literatury kobiecej. Tutaj mamy złego, wyrachowanego, pewnego siebie Niemca i odrzucająca go piękną polską kobietę. To trochę jak we współczesnych powieściach występuje typowy "bad boy" i również dziewczyna z trudnym charakterem, która nie popiera jego wybryków. Ale... No właśnie u Rodziewiczówny jest zupełnie inaczej, mamy klimat epoki, antypatie polityczne, tło historyczne i przede wszystkim język. Język, który jest żywą materią i tak wspaniale pokazuje ile zmieniło się przez te wszystkie lata i jak ludzie się nim posługiwali. Dobrze sięgnąć po coś innego, to też pokazuje jak zmieniło się pisarstwo przez lata ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zamówiłam sobie tą książkę, mam nadzieję, że archaiczny język mnie nie odstraszy. Myślę więc, że to pierwsze spotkanie z pisarką będzie dobrym spotkaniem i pozwoli jeszcze kiedyś sięgnąć po inne "papierowe dzieci" Pani Rodziewiczównej.

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie na rozdawajkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Gdy spojrzałam na okładkę tytuł i autora moja pierwsza myśl zabrzmiała : " o nie nie nie !" Ja też należałam do osób podchodzących do dzieł tej autorki z lekceważeniem i niechęcią. Pierwszy akapit recenzji dalej mnie w tym podtrzymał jak i sam opis książki. Poważnie?? Znów wewnętrzna przemiana bohatera?? I nagle pac ! Przecież ta historia ma w sobie coś z "Dumy i Uprzedzenia"! No jest i duma i uprzedzenie. Są dwa silne charaktery wychowane w różny sposób a jednak tak podobny. I teraz oto siedzę i żałuję , że recenzja jest tak krótka ! Chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej - a mam inne wyjście jak zapoznać się z książką ? No właśnie nie , brzydkie zagranie Dizzy oj brzydkie ... Przez Ciebie muszę się zapoznać z książką, której w życiu wcześniej bym nie tknęła, bo już w recenzji polubiłam Jadźkę i chcę wiedzieć co z tym jej Wackiem :P Taka sytuacja... Cóż, pozostaje tylko cieszyć się , że książka napisana jest łatwym językiem - więc lekko będzie się czytało !

    obserwuję jako Alex
    lubię jako Janicka Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubię i obserwuję jako Paulina Hoppe. Czytam, że jest to bardzo popularna autorka, a ja pierwszy raz o niej słyszę. Właśnie dlatego tak bardzo Was lubię, dzięki Wam poznaję mnóstwo interesujących książek.Nie wiem, czy sięgnę akurat po tę książkę, ale coś pani Rodziewiczówny na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Interesujące... Nie czytałam jeszcze książek na tle nienawiści do siebie Polski i Niemiec. Za to słyszałam wiele historii o miłości Polaka i Niemki, i na odwrót. Wszystkie opowiedziała mi babcia. Ta pozycja zachęca do sięgnięcia, uwodzi nas swoim opisem. Dopisuję do listy, może kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. z ręką na sercu muszę się przyznać że książkę Marii Rodziewiczównej pt ''Między ustami a brzegiem pucharu'' nie przeczytałam dlaczego? to pytanie mnie nurtuje od chwili skończenia czytania recenzji, a ręka która spoczywa na mym sercu boleśnie je rani. Książka która łączy w sobie miłość do ojczyzny i miłość niewygodną, co to oznacza dla Wacława? myślę, że to iż nie wybrał sobie kobiety która jest jego podobieństwem, a taką która wymagała od niego zmian, a mam tu na myśli zmiany w sposobie postrzegania świata. W dzisiejszych czasach nie wyobrażam sobie zmienienia tego, gdy zmieni się ta jedna rzecz to automatycznie twoje życie wykonuje fikołka. Zamierzam przeczytać tą książkę w dzień idealny na zgłębienie treści literatury, w ponury i deszczowy dzień który nic nie oferuje, lecz jest to czas w którym twój umysł maksymalnie skupi się na twórczości, ocieplą mi chwile bohaterowie książki, koc i gorący napój. Dlatego z powodów powyżej, jutro z rana zamierzam wybrać się do księgarni i zakupić ''Między ustami a brzegiem pucharu'' lecz wbrew pozorom nie zamierzam przeczytać jej od razu poczekam z niecierpliwością na dzień idealny na przeczytanie książki ;)
    fb Klaudia Durał

    OdpowiedzUsuń
  28. Obserwuję jako Teresa Lechowska

    Tak pięknie piszecie te recenzje, że jeszcze mnie przekonacie do tej książki. Wszelkie utwory mające w sobie przesłanie patriotyzmu, walki z wrogami i nienawiścią do zaborców skutecznie obrzydziły mi analizy w szkole średniej. Nie żebym coś miała do tych wartości, ale mówię o literaturze i o wałkowaniu jej w szkole. Dobrze ktoś kiedyś powiedział, że największą krzywdę można wyrządzić książce wpisując ją do kanonu lektur. Jak pamiętam, jakiś utwór Marii Rodziewiczówny też miałam w spisie lektur, dlatego chyba do dziś nie przeczytałam żadnej jej książki. Jednak dzisiejsza recenzja przekonuje i zachęca. Może na razie podchodzę do tej książki trochę jak do jeża, ale myślę, że z czasem ciekawość zwycięży ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wydaje mi się, że zmęczeni często przymusowym czytaniem lektur nie dostrzegamy piękna literatury Prusa, Gombrowicza czy innych naszych Wieszczów Polskich a potem tak przestrzeni nie chcemy uwierzyć że taka literatura jest piękna! Przyznaję się bez bicia że sama po nią nie sięgnęłam od czasów szkolnych, ale dzięki recenzji "Między ustami a brzegiem pucharu" na nowo się do niej przekonam i myślę że sprawie świetny prezent mojej drugiej mamie (teściowej) na imieniny które ma we wrześniu a potem jej podkradne i sama przeczytam😉

    OdpowiedzUsuń
  30. Najsłynniejsza polska autorka powieści miłosnych? Aż mi wstyd w takim razie się przyznać, że nie znam niestety i nie czytałam nic, a tu widzę tyle książek autorka recenzji przeczytała :( To przykro, że jak piszesz, że dzieła tej Pani ludzie traktują z lekceważeniem, bo nie należy nikogo lekceważyć i warto wspierać naszych autorów Po lekturze myślę jednak, że to niesprawiedliwe. Uważam, że warto wspierać naszych ja wspieram! Kolejna historia miłosna znajduje się z tej książce o ciekawym tytule. Chętnie poznałabym losy tej pary z różnych państw, poznałabym ich historię jak się rozwijała i jak zakończyła. Para jak to często bywa spotyka się przypadkiem, a początki bywają trudne, ale takie życie! Czuję, że może być fajna książka! Jestem zachęcona!

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie miałam dotąd styczności z tą autorką, chociaż jej nazwisko nie jest mi obce. To co mnie zachwyciło w tej książce to tytuł książki. "Między ustami a brzegiem pucharu". Niby taki prosty i logiczny, a jednak ciekawy.
    Co do tematyki książki: Czytając o opis i recenzję byłam pewna że to komedia! Niemiec Wenzel skłonny do zabawy i pobożna Polka, którzy pałają niechęcią do swoich narodów, ale mają się ku sobie! To idealna historia na komedię, jeśli nie nawet na komedię romantyczną. Brakowałoby kilku przerysowanych postaci i odrobinę humoru i sukces murowany!
    Nie wiem czy jednak zabiorę się za ten utwór klasyczny nie ze względu tematyki, a na język, który mimo zagwarantowanej lekkości, spowalnia moje czytanie. Mimo to książka wydaje się ciekawa jednak nie w moich standardowych klimatach.

    Obserwuję jako Malwa

    OdpowiedzUsuń
  32. Czytałam bardzo dawno temu Lato leśnych ludzi i kompletnie nie mój gust czytelniczy więc się o nią nie pokuszę. Nie czytam żadnych romansów w życiu osobistym za dużo miłostek. Po recenzji tej książki mogę powiedzieć że na pewno się o nią nie pokuszę,wieje od niej totalną nudą, romas w dawnych czasach ze starodawnym słownikiem by trzeba było się tylko pokusić o słownik staropolski może bym się jakiś słówek ciekawych nauczyła. Lubię i obserwuje jako Emila Kejna

    OdpowiedzUsuń
  33. Obserwuję jako Melisa Anonim
    Lubię jako Małgorzata Bula

    Znam nazwisko Rodziewiczówny jeszcze z dzieciństwa, ponieważ jako uczennica szkoły podstawowej sięgnęłam po jej dwutomowe "Dewajtis", które kupiła sobie moja mama.
    Zabrałam je ze sobą na wakacje u babci na wsi i chociaż dzisiaj nie kojarzę już treści, to pamiętam za to dobrze, że powieść tak mi się podobała, że kiedy wszyscy w domu poszli spać i nie mogłam sobie pozwolić na zaświecenie lampy, żeby jeszcze poczytać, usiadłam przy oknie i czytałam przy świetle latarni ulicznej :D Jeden, jedyny raz w życiu zdarzyło mi się coś takiego, pewnie dlatego tak utkwiło mi w pamięci :) Wyobrażam sobie, jak nakrzyczeliby na mnie rodzice, gdyby o tym wiedzieli - że psuję sobie wzrok - a wystarczyło już to, że dowiedzieli się o moim czytaniu pod kołdrą z latarką, gdy siostra na mnie naskarżyła :D
    Innych książek Rodziewiczówny nie czytałam, ale od razu wpadło mi w oczy jej nazwisko, kiedy niedawno zauważyłam, że Wydawnictwo MG zaczęło wydawać jej powieści w takiej pięknej szacie graficznej. No bo czyż ta okładka książki "Między ustami a brzegiem pucharu" nie jest cudowna? Aż mnie do niej rwie i próbowałam ją ostatnio wygrać w dwóch konkursach. Trochę dziwię się sobie, że przez całe życie nie tylko nie miałam jej w rękach, ale nie obejrzałam nawet wydaje mi się, że dość znanej jej ekranizacji. Uważam, że nadszedł czas na nadrobienie i jednego i drugiego zaniedbania, bo chociaż nie wiem, jak teraz w wieku dojrzałym zareaguję na kolejną historię spod pióra tej autorki, to zrobię to również ze względu na sentyment z tamtych (bardzo) młodych lat... ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  36. O książce nie słyszałam i chyba nawet bardzo dobrze.
    Jakoś nie specjalnie przekonuje mnie jej fabuła.
    Wydaje mi się taka... zwyczajna i monotonna.
    Jak widać tobie również nie szczególnie przypadła :)
    Chyba mamy podobne gusta
    Pozdrawiam.
    Obserwuje z tego konta, lubie jako Natalia Zaczkiewicz

    OdpowiedzUsuń