niedziela, 14 sierpnia 2016

Helen Fitzgerald - "Wstyd"

Autor: Helen Fitzgerald
Tytuł: Wstyd
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 2016
Ilość stron: 296
Ocena: 3/10 

Opis:

Co byś zrobiła, gdyby twoją najgorszą wpadkę zobaczył cały świat?

Jak dotąd w sieci widziało mnie 23 096 osób. Wśród nich moja mama, mój tata, moja młodsza siostra, babcia, druga babcia, dziadek, szef, mój nauczyciel biologii z szóstej klasy i chłopak James.

Gdy Leah Oliphant-Brotheridge i jej przybrana siostra Su jadą na wspólne wakacje do Magaluf, żeby świętować zdaną maturę, do domu wraca tylko Leah. Jej siostra - przykładna, zdolna uczennica i chluba rodziny - zostaje za granicą, skompromitowana i przerażona. Do sieci trafił filmik, na którym Su po pijanemu dopuszcza się czynności seksualnych w nocnym klubie. I wszyscy go widzieli.


Recenzja:


Opis "Wstydu" totalnie mnie kupił. Bardzo lubię książki, które podejmują temat zagrożeń współczesnego świata, w którym Internet może i często faktycznie staje się narzędziem zbrodni. Niektóre powieści mogą być ciekawą lekcją dla czytelnika, tak jak na przykład "Wstać znowu o ludzkiej porze", o której niedawno pochlebnie pisałam. Przy okazji utworu pani Fitzgerald mogę jedynie dostrzec całe pokłady niewykorzystanego potencjału tej historii.

Zabrakło mi przede wszystkim motoru napędzającego akcję. Miało nim być śledztwo mamy Su, ale jej praktyki były bardzo chaotyczne i zupełnie niepasujące do jej wizerunku racjonalnej sędziny. Cała kreacja matki była jak dla mnie niekonsekwentna. Jej działania były krótkowzroczne, a wyczekiwany przez czytelnika punkt kulminacyjny nie został opisany z należytą starannością. We "Wstydzie" za wiele było niedopowiedzeń, które skutecznie irytowały odbiorcę. Poczynając od bardzo dziwacznych i nierzeczywistych bohaterów po błędy fabularne. Akcja składała się z kawałków z zupełnie różnych "bajek". Nie było widocznego ciągu przyczynowo-skutkowego ani logiki.

"Może kiedyś dostanę Nobla za uleczenie Lei z jej osobowości."

Końcówka okazała się jednym wielkim rozczarowaniem. Nic nie wyjaśniła, a jeszcze bardziej skomplikowała fabułę. Do tej pory nie wiem, z jakich to powodów powstała ta książka. Nie można jednoznacznie stwierdzić, co było morałem całej historii. Ten gatunek zobowiązuje. Sięgając po podobne historie, odbiorca chce niejako przeżywać razem z bohaterami ich koszmary, a następnie dostąpić swoistego katharsis. Zakończenie modelowego thrillera psychologicznego to wisienka na torcie i miód na zbolałe serce. Jednym zdaniem, musimy przygotować się na prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Czytając "Wstyd", nie czułam za to żadnych emocji.

Zabrakło miejsca na psychologizm postaci, a ich opis przeżyć wewnętrznych był jedynie powierzchowny. Łatkę thrillera psychologicznego przyczepiono tutaj zdecydowanie niesłusznie. Autorka miała trudności z wejściem do głowy swoim postaciom i garściami czerpała ze znanych schematów. Nie o to tutaj chodzi. Bohaterowie nie wzbudzali żadnych emocji, a co najwyżej niechęć. Sama Su wydawała się być niezbyt poruszona swoim upokorzeniem. Natomiast emocje matki były zdecydowanie przerysowane. 

Wątek nowoczesnych technologii został potraktowany po macoszemu. Zabrakło dokładnego researchu, który pozwoliłby na dogłębne rozwinięcie historii. Virale to kopalnie złota, która została porzucona przed dotarciem do pierwszej grudki.    

Trzeba jednak oddać autorce, że potrafi ciekawie pisać nawet o najzwyklejszej rzeczy. Dzięki jej lekkiemu stylowi w ekspresowym tempie pochłonęłam "Wstyd". Ta lektura nic mi jednak nie dała. Trzy razy nie.

Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Burda Książki


27 komentarzy:

  1. Jestem zachwycona tytułem, po prostu mnie zauroczył...ale po recenzji jednak się zawiodłam.  Książka nie jest dla mnie, może i to thriller wydaje się za przeproszeniem beznadziejny. O kurde, opis także nie powala a to szkoda. No cóż tu powiedzieć, nie wszytko będzie nam pasowało, komuś na pewno się spodoba, ja na tą chwilę mogę powiedzieć 3 razy na nie :) może kiedyś się przełamie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię jako Magdalena Ewa
    Obserwuję jako Magdalena Jagła
    Baner: na moim Facebooku


    Thilery to nie moja bajka, przyznaję szczerze. Nigdy mnie nie pociągały. Za to bardzo lubię książki psychologiczne. Tę dziedzinę akurat uwielbiam i zamierzam iść na studia o takim kierunku właśnie. Człowiek, jego działania, jego mózg, jego myśli, przeżycia... To sprawa naprawdę fascynująca. Dlatego kiedy przeczytałam opis byłam mocno zaintrygowana! Miałam nawet chęć zaryzykować i sięgnąć po tę pozycję. Ale po takiej recenzji raczej tego nie zrobię. Mój instynkt się nie mylił.
    Trzy rzeczy, które chyba najbardziej mi przeszkadzają to: irytujący bohater, przerysowane zachowania i chaos. A z tego co widzę właśnie tak jest w tym przypadku.
    Być może przeczytam ją, aby sama sprawdzić czy przypadnie mi do gustu... Jednak pozycja ta będzie na końcu mojej listy książek do przeczytania.
    O okładce krótko... Podoba mi się. Tytuł i to co pod nim wyglądają bardzo fajnie. Jedynie co to nie podoba mi się kolor napisu nad tytułem. Jednak przyznaję, że przyciąga on uwagę i pewnie zwróciłabym na niego uwagę.

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka tak kusi!
    Po kilku poważnych wpadkach z książkami przyznaję, że zaczęłam czytać opinie (nie tylko Wasze, ale często tu zaglądam ;) ). Literatura z motywem bieżących wydarzeń w tle czy nawiązująca do znanej nam technologii zawsze pociąga - znając siebie wrzuciłabym pozycje do koszyka, a tu taka klapa! Dzięki za ostrzeżenie ;) może kiedyś, kiedy zabraknie ciekawszych książek lub znudzę się tymi dobrymi przeczytam - tak żeby docenić dobrych autorów :P
    Obserwuje bloga jako :kozung
    Facebook : Ania S-ka

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam dwie córki więc i mnie interesują książki tego typu ,żeby sobie po takiej lekturze mieć o czym z nimi pogadać :D Nie wiem czy sięgłabym po tę tutaj ... Ale jak już jesteśmy przy temacie... polecam książki Anny Łaciny... Np. "Kradzione róże" która jak sie okazało po rozmowie z autorką jest oparta na prawdziwym zdarzeniu...Ta książka wywarła na mnie ogromne wrażenie ... szczególnie w kwestii zaufania drugiej osobie ... na ile możemy sobie pozwolić zbliżyć się do obcej osoby? ...na ile zaufać? ... Czy lepiej z góry założyć ,że poznana osoba chce nas zwodzić i nami się zabawić ? Czy może jednak powinniśmy tej osobie dać szanse by mogła się do nas zbliżyć ? Autorka pokazuje nam że zaufanie to cienka linia która balansuje między prawdą, a fauszem... Wybór zawsze należy do nas... Polecam takie książki szczególnie mamom i młodzieży, bo to może ich sprowokować do ciekawych rozmów o bezpieczeństwie i zaufaniu , szczególnie w tak niebezpiecznych dziś czasach! ;)
    Obserwuje i lubie ja jako ja

    OdpowiedzUsuń
  5. A myślałam że będzie to coś fajnego.. jednak można się zawieść po przeczytaniu fajnego opisu. Z thrillerem psychologicznym dopiero zaczynam przygodę i mam nadzieję, że trafię na coś dobrego. Niekoniecznie będzie to Wstyd jeśli jest tak slaby.

    Obserwuję jako Joanna Zieleniecka

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak, po tytule można by oczekiwać dogłębnej analizy uczuć, bo uczucie w tym tytule jest, ale skoro brakuje głównego składnika w thillerze psychologicznym, to coś nie tak. Dobrze, że niektórzy czytają i piszą szczere recenzje... Tę książkę sobie opuszczę. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Opis tej książki faktycznie jest bardzo interesujący :)
    Mimo Twojej nie pochlebnej opinii bardzo chciałabym przeczytać tą książkę :) Oczywiście zdaje sobie sprawę, że w moim przypadku może być podobnie jak u Ciebie, ale jednak moja ciekawość jest większa :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak słaba ocena? Spodziewałam się, że będzie wyższa. Temat wydaje się być bardzo aktualny w dzisiejszych czasach - mamy przecież tyle zagrożeń płynących ze zdobyczy techniki. Piszesz Dario, że zabrakło strony psychologicznej postaci, szkoda, bo to dla mnie bardzo ważny aspekt w książkach. A czy sięgnę po tę książkę? Nie wiem, mam mieszane odczucia.
    Pozdrawiam :)
    Obserwuję bloga jako: izabela81
    Lubię na fb jako: Iza Wyszomirska

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie wymagające książki! Poza tym zainteresowało mnie to, że książka porusza problemy naszego świata. Jestem przeciwniczką surfowania w sieci bez przerwy, każdego dnia po 10 godzin... Uważam, że to przerażające. Chętnie sięgnę po tę książkę i będę się sama zastanawiać, co autor miał na myśli. :)

    obserwuję jako: Ania K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka nie jest zbyt wymagająca, co wielokrotnie podkreśliłam w recenzji.

      Usuń
  10. Super że ktoś chce pisać o internecie jako zagrożeniu. Bo jak by nie było, raz coś wrzucone do sieci pozostaje tam na zawsze. A my nie zawsze sobie z tego zdajemy sprawę jakie to może być dla nas lub naszych bliskich zagrożenie. Kiedy wrzucasz zdjęcia swojego dziecka lub informacje że jesteś wśród kangurów w Australii i właśnie ktoś w tym czasie okrada ci dom lub w najgorszym wypadku można zostać okradzionym z tożsamości i mieć długi do końca życia, mimo że sie nic w tym czasie nie kupowało lub nie brało pożyczek. Wszędzie i w każdej sytuacji trzeba zachować zdrowy rozsądek i rozwagę. Bo często jak w przypadku głównej bohaterki takie puchopne decyzje są tragiczne w skutkach.
    Obserwuję jako Anna SZczurek

    OdpowiedzUsuń
  11. Super że ktoś chce pisać o internecie jako zagrożeniu. Bo jak by nie było, raz coś wrzucone do sieci pozostaje tam na zawsze. A my nie zawsze sobie z tego zdajemy sprawę jakie to może być dla nas lub naszych bliskich zagrożenie. Kiedy wrzucasz zdjęcia swojego dziecka lub informacje że jesteś wśród kangurów w Australii i właśnie ktoś w tym czasie okrada ci dom lub w najgorszym wypadku można zostać okradzionym z tożsamości i mieć długi do końca życia, mimo że sie nic w tym czasie nie kupowało lub nie brało pożyczek. Wszędzie i w każdej sytuacji trzeba zachować zdrowy rozsądek i rozwagę. Bo często jak w przypadku głównej bohaterki takie puchopne decyzje są tragiczne w skutkach.
    Obserwuję jako Anna SZczurek

    OdpowiedzUsuń
  12. Podejrzewam, że ta książka miała być tzw. młodzieżówką, a nie thrillerem, ale no cóż, skoro już ktoś rzucił hasło thriller to wszyscy się na to dali nabrać. Wiele jest takich książek, które mają fantastyczne opisy, wstępne recenzje, a ja je czytam i dla mnie są totalną klapą. Z ciekawości przeczytałabym jednak "Wstyd" bo jako nałogowa książkoholiczka nie mogłabym sobie odmówić tej lektury. Szkoda, że tak jak piszesz brak tu jakiegoś logicznego czy wręcz powalającego zakończenia, na które czeka każdy czytelnik.

    OdpowiedzUsuń
  13. O kurcze, jaka niziutka ocena. Jeśli faktycznie autorka nie posklejała sobie faktów, i jak czytam książka nie w pełni usatysfakcjonuje czytelnika, to może ktoś tu zawinił. Ostatnio czytałam ' Dobra matkę' Rogali. Czytało się z zainteresowaniem. Nie pogubiono wątków. No cóż, nie zdecyduje się na tą książkę. G. Grzesiak. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. A Ty co zrobisz gdy Twoją wpadkę zobaczy cały świat?

    Zmiana miejsca zamieszkania nic nie da, ukrywanie się może skończyć się depresją. Staw czoła największemu wrogowi jakim jest strach przed ludźmi. Widziałam w życiu różne rzeczy i wszystkie skandale w końcu ucichły.
    Czy w tej książce jest w ogóle cos co mozna nazwac wpadka? Skoro taka słaba recenzja to wg mnie powieść nie szokuje, a powinna wbić sztylet w bohatera i zarazem czytelnika. Razem powinni się ,,wstydzić". Z tego co widzę tylko jedna osoba powinna zapaść się pod ziemię - autorka.

    Nie cierpię gdy świetna koncepcja zostaje zmiksowana z wypocinami. Mimo wszystko przeczytałabym choć kilka stron. Lubię być czasem przekorna.

    Nawiaze jeszcze do zagrozen w cyberprzestrzeni. Bardzo trudno jest znalezc przesladowca i dlatego tak istotne jest co sami umieszczamy w siebie. Regulacje prawne maja luki i sprytny potrafi z tego skorzystać. Bezpieczeństwo w sieci to podstawa, warto poczytać o problemie. Jednoczesnie warto wiedzieć z jakimi przestepstwami mamy do czynienia, jakie organy prawne powiadomic. Szkoda, ze nie ma takiego thrilleru, który pokazałby jak bardzo internet jest niebezpieczny.
    Anna Ka

    OdpowiedzUsuń
  15. Recenzja od samego początku odpychała mnie od tej książki, ale się wahałam. Jednak pojawiło się zdanie które przeważyło, sprawiło, że jestem stuprocentowo pewna, że nie sięgnę po tę pozycję. Chodzi o zdanie"Zabrakło miejsca na psychologizm postaci, a ich opis przeżyć wewnętrznych był jedynie powierzchowny.". Ten krótki fragmencik, liczący 88 znaków (bez spacji)całkowicie przelał czarę, odepchnął mnie całkowicie. Czytając opis spodziewałam się czegoś zupełnie innego, książki która pokazuje jak internet jest niebezpieczny, jak potrafi nas skrzywdzić. Oczywiście sam internet nas nie krzywdzi, ale jego użytkownicy, którzy krzywdzą nas emocjonalnie. Dziury fabularne i niekonsekwentny opis bohaterów to także wielki błędy, a brak morału w thrillerze psychologicznym to błąd nie do przyjęcia. Książka na pewno znajdzie swoich wielbicieli, ale nie będę to ja, przeczytałam za dużo książek z tego typu błędami, nie zamierzam denerwować się przy tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię i obserwuję jako Paulina Hoppe. Kurcze, a tak zainteresowała mnie ta książka. Opis sprawił, że mało co, a bym ją kupiła, jednak coś mnie powstrzymało. Po recenzji wnioskuję, że to jednak dobrze, że jej nie kupiłam. Sądziłam, że to będzie wyjątkowa historia, a tutaj dostajemy dużo schematów, które tylko drażnią. Niewykorzystany potencjał książki zawsze budzi moje rozczarowanie i irytację. Sądzę, że pomimo moje początkowego zachwytu nad opisem i okładką, jednak po nią nie sięgnę. Szkoda :/

    OdpowiedzUsuń
  17. W pierwszej chwili okładka, tytuł i tajemniczy opis mnie zachwyciły. Zaraz jednak spojrzałam na ocenę i stwierdziłam, że książka musi być gniotem. Jak thiller psychologiczny może zawierać powierzchowny opis przeżyć? No jak?
    Świetny pomysł, lecz źle wykorzystany.
    Brak logiki, postacie papierowe, a wątek nowoczesnej technologii potraktowany...
    Z całą pewnością nie wezmę się za tą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zabieram się za opis i recenzję i patrzę, ocena 3/10. Zastanawiam się czemu aż taka niska. Zaraz się pewnie dowiem. :) Czytam pierwsze zdanie z opisu
    i zastanawiam się czy to takie istotne. Rozumiem, że czasami można niechcący puścić bąka w towarzystwie, po czym przez kilka miesięcy rozpamiętywać to
    i zadręczać siebie wyrzutami, bo przecież ktoś coś sobie o mnie pomyślał. Ale czy życie nie jest za krótkie, żeby tak do tego podchodzić. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, choć co prawda niektórzy uważają się za lepszych od innych. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet takie przykre dla nas samych wypadki czy inaczej mówiąc wpadki, są jedynie nic nie znaczącym wydarzeniem na skali całego naszego życia. Po co się zadręczać. Nie lepiej postawić po tym kropkę i żyć dalej. Moja nie żyjąca już babcia mawiała, że wstyd to kraść. Tu się zgodzę. Wszystko inne powinniśmy traktować z przymrużeniem oka. :) Nie zapominajmy rzecz jasna o tym, że dzisiejszy świat rządzi się swoimi prawami. Wielki Brat jest obecny i najprędzej jeszcze długo będzie tak, że obnosząc się ze wszystkim na widok publiczny za pomocą Internetu i różnych funkcjonujących tam stron sami niejako stwarzamy sytuacje dające innym ludziom pożywkę. Powinniśmy trochę przystopować i zapamiętać, że nie należy się chwalić wszystkim przed wszystkimi. Czy nie lepiej zachować odrobinę prywatności wyłącznie dla siebie i swoich bliskich. Po co tak się ze wszystkim afiszować.
    Dochodzę do kolejnych zdań i zastanawiam się dlaczego tylu młodych ludzi nie zna umiaru. Alkohol tak jak wszystko inne co nie jest prawnie zakazane, jest dozwolone. Ale nauczmy się korzystać z wszystkiego co nam dano z głową. Gdyby tak było, niejedna osoba uniknęła by wielu przykrych sytuacji.
    Idąc dalej tym tropem za maksymą nie żyjącej już Marii Czubaszek brzmiącą następująco "Młodość musi się wyszumieć, a starość wypalić", dodam że owszem mamy prawo w pewnym wieku postępować w pewien jemu tylko właściwy sposób, jednak pamiętać należy że to co robimy w młodości, może mieć później poważne konsekwencje w latach kolejnych naszego życia. Czy nie lepiej czasami zastanowić się kilkakrotnie nim się coś zrobi. Na początku mojego komentarza napisałam, że nie należy się przejmować tym co już było i żyć dalej. Teraz dodam do tego, że jeśli w pewnym momencie swojego życia znajdziemy się w sytuacji którą ocenimy jako beznadziejną, to stamtąd już tylko krok dzielić nas może od tragedii.
    Po przeczytaniu całości recenzji, stwierdzam że cieszę się iż dane mi było wychowywać swoje dzieci w czasach, kiedy Internet, Facebok i temu podobne wynalazki nie były jeszcze tak popularne jak obecnie.
    Obserwuję blog jako Irena Kan

    OdpowiedzUsuń
  19. ............brak mi słów. Opis zachęcający, krzyczący wręcz: przeczytaj mnie! z miłą chęcią, bo thriller psychologiczny to zdecydowanie mój ulubiony gatunek, ale co to za thriller psychologiczny skoro autorka nie weszła bohaterom do głowy, a emocje są potraktowane po macoszemu?
    Dzięki Bogu za blogi książkowe i recenzentki które szczerze wypowiadają swoje opinie zwłaszcza te mniej pochlebne
    lubię i obserwuje jako Maria/Marysia Kasperczak

    OdpowiedzUsuń
  20. Opis zaciekawił mnie tak samo jak ciebie. Być może dlatego, że daje dużo możliwości do analizy psychologicznej postaci lub dlatego, że przypomina mi serial Scream, w którym viralowy filmik trafia na YouYube. Jest to prześmiewcze nagranie pewnej dziewczyny. I mimo że serial jest (niezwykle dobrym) horrorem to bardzo skojarzył mi się z zapowiedzią książki. I może przez to podobieństwo narodziło się we mnie przeczucie, że książka również okaże się dobra. Przykro mi, że się zawiodłam, bo nawet po tytule byłam przekonana, że coś z tego wyjdzie.

    Thriller jest trudnym do napisania gatunkiem. Co dopiero thriller psychologiczny. W takich książkach łatwo przedobrzyć. Autor zbyt skupia się na wnętrzu bohaterów i zapomina o akcji lub przeciwnie. Aż serce boli, gdy książka z takim potencjałem okazuje się marnotrawstwem papieru. Dobra kreacja postaci jest ważna, jeśli nie najważniejsza w każdej książce. Przykro mi, że Helen Fitzgerald nie była konsekwentna w budowaniu postaci, tym bardziej że nie jest to jej debiut i jest ona na prawdę utalentowaną autorką.
    Miałam nadzieję że postacie zostaną "rozebrane" co do cna. Że zostaniemy wciągnięci w emocojonalny wir, a potem wyciśnięci jak gąbki. Jedyne co wyniosłam z tej recenzji to znów by nie oceniać książki po okładce.

    Obserwuję jako Malwa/ Fb jako Malwina Łuczka

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytam kolejną negatywną opinie na temat tej książki. I niestety wpadka okazuje się totalna wtopa.opis ciekawy myślisz że oczekasz się fantastycznego thrillera o zagrozeniach w sieci.uważaj bo ktoś może cię nagrać i wrzucić filmik do sieci. Ostatnio bardzo popularne przede wszystkim wśród nastolatków.brak mocy w tej ksiazce wnioskuje z twojej recenzji i nagromadzenie płytkich emocji.dla mnie dobry thriller psychologiczny musi tak oddać emocje uczucia żebym powiedziala tak czuje jej emocje tak to jej wydarzyło się naprawdę.przeżyła to nie ma żadnych wątpliwości nawet najmniejszych.gdy nawet zakonczenie rozczarowuje to nie ma co zaczynac od początku.lubie i obserwuje jako emila kejna

    OdpowiedzUsuń
  22. Obserwuję jako Melisa Anonim
    Lubię jako Małgorzata Bula

    Nie znam tej autorki, ale książkę w internecie już widziałam, utkwiło mi w głowie to reklamujące ją hasło: "Co byś zrobiła, gdyby twoją najgorszą wpadkę zobaczył cały świat?". Ponadto nieobca mi jest nazwa miejscowości Magaluf - widziałam w TV programy dokumentalne o tym, co tam wyprawia "spuszczona ze smyczy" młodzież w czasie wakacji. Łatwo mi więc wyobrazić sobie początek opisanej we "Wstydzie" historii... Historii jakich dzisiaj wiele i każda z nich może skończyć się tragicznie z powodu ostracyzmu społecznego i niemożliwości pogodzenia się z tym, co zaszło i dalszego życia z takim piętnem. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy praktycznie każdy w naszym otoczeniu ma przy sobie komórkę z dostępem do sieci... Szkoda więc, że taki potencjał został w książce zmarnowany, bo piszesz, że ten właśnie wątek nowoczesnych technologii został potraktowany po macoszemu i zabrakło researchu... Taka niska ocena mówi niestety sama za siebie. Thriller psychologiczny nie może być płytki ani rozczarowywać zachowaniami bohaterów - a już zwłaszcza zakończeniem!
    Piszesz, że Su niespecjalnie przejęła się swoim upokorzeniem. Nie jestem więc w stanie zrozumieć takiej postawy. Ja sama pamiętam do dziś sytuację, gdy narozrabiałam na osiemnastce koleżanki w klubie. Co prawda skończyło się tylko na nagadaniu głupot kilku osobom, ale wstyd było mi wobec nich jeszcze bardzo długo... Raptem kilka lat temu zgadałam się z nimi przez internet i przeprosiłam za swoje zachowanie. Ale sądzę, że i tak miałam szczęście, że było to w tak zamierzchłych czasach, gdy nie było jeszcze wszechobecnych komórek, a słowo viral nic nie znaczyło... ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Obserwuję jako ann
    Lubię na facebooku jako Anna Kasperek
    Thrillery psychologiczne to rzeczywiście gatunek wymagający od czytelnika skupienia i uwagi, zwłaszcza przy szczegółach oraz opisach ludzkich zachowań. Ale mimo wszystko to gatunek, który musi być doskonale przygotowany przez autora - przemyślany i realny. Nie zawsze ta sztuka jednak się udaje i czytając tę recenzję także mam wrażenie, że sam zamysł i fabuła wciąga już od przeczytania opisu książki, natomiast jak widać w czasie lektury nie porywa. Uwielbiam sensacje, kryminały i thrillery, a jeśli jeszcze są zwieńczone podłożem psychologicznym mam chęć brnąć w wersy od razu. Pomimo wszystko chciałabym mieć ten egzemplarz w rękach i wyrobić sobie własne zdanie o "Wstydzie", bo sam tytuł intryguje. Może jednak nie jestem aż nazbyt wymagająca, choć po tuzinach lektur Kinga, Cobena, Link, Spindler czy Gerritsen nie wiem czy rzeczywiście wciągnęłabym się w świat wstydu i emocji wtapiając się w przeżycia głównej bohaterki...

    OdpowiedzUsuń
  25. Same minusy, a szkoda, bo mogła to być całkiem dobra pozycja. Cóż, skoro jest tak źle, to będę omijać tą książkę szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń