czwartek, 28 lipca 2016

Colleen Hoover, Tarryn Fisher - "Never Never"

Autor: Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Tytuł: Never Never
Wydawnictwo: OTWARTE
Data wydania: 2016
Ilość stron: 300
Ocena: 6/10

Opis:

Nie kocham cię.

Nic a nic.

I nie pokocham.

Nigdy, przenigdy.
Czasem wspomnienia mogą być gorsze niż zapomnienie. Charlie i Silas są jak czyste karty. Nie wiedzą, kim są, co do siebie czują, skąd pochodzą ani co wydarzyło się wcześniej w ich życiu. Nie znają swojej przeszłości. Pomięte kartki, tajemnicze notatki i fotografie z nieznanych miejsc muszą im pomóc w odkryciu własnej tożsamości.
Ale czy można odbudować uczucia? Czy można chcieć przypomnieć sobie… że ma się krew na rękach? A jeśli prawda jest tak szokująca, że tylko zapomnienie chroni przed szaleństwem? Umysły Silasa i Charlie pełne są mrocznych tajemnic.
On zrobi wszystko, by wskrzesić wspomnienia.
Ona za wszelką cenę chce je pogrzebać.
Nigdy nie zapominaj, że to ja jako pierwszy cię pocałowałem.
Nigdy nie zapominaj, że będziesz ostatnią, którą pocałuję.
I nigdy nie przestawaj mnie kochać.
Nigdy…




Recenzja:

Dawno nie słyszałam o tak sławnej książce - w końcu tworzyły ją dwie bardzo znane autorki. Czy dziwi mnie to, że romantyczna Hoover i zaskakująca Fisher połączyły swoje siły? Tylko trochę - wiedziałam bowiem, że obie są na tyle dobre pod względem pisarskim, że są w stanie jakoś to połączyć. I połączyły. Muszę przyznać, że fabuła wręcz wbiła mnie w fotel. Można to chyba uznać za ich wielki sukces... 

Charlie i Silas nic nie pamiętają. Wiedzą, jak prowadzi się auto i jak używa się aparatu, ale nie wiedzą nawet, jak się nazywają. Nie wiedzą też, dlaczego tak się dzieje. Kiedy codzienność jest okryta mgłą niepewności, każdy stara się, aby zebrać jak najwięcej informacji, które pomogą ułożyć im części układanki, dlaczego oboje znaleźli się nagle w takim stanie. Przeszłość skrywa jednak wiele tajemnic - czasem aż zbyt wiele i ciężko jest przebrnąć głównym bohaterom przez gąszcz zagadek i ukrywanych sekretów. Z dnia na dzień idzie im to jednak coraz lepiej... Co stoi na końcu ich drogi i co kryje ich wspólna historia, to jest coś, co sami powinniście odkryć!

Muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się charakterek Charlie. Nawet bez pamięci była ona kimś, kto potrafił rzucać cięte riposty, używał sarkazmu i ironii, ale przede wszystkim była ona indywidualistką, która czasem robiła coś, co czasem wydawało się dla mnie totalną głupotą, ale to idealnie do niej pasowało i było czymś, co ją charakteryzowało. Podobało mi się także wykreowanie Silasa. Nie był on typowym przystojniakiem i sportowcem, który występuje w większości współczesnych książek, filmów i serialów, ale był on zabawny, czarujący, miał pasję, potrafił logicznie myśleć i był na tyle inteligentny, że szybciej kojarzył pewne fakty niż jego ukochana. Sprawiało to, że był on kombinacją sportowca, inteligenta i dowcipnisia, czyli w sumie podchodził pod szablon idealnego mężczyzny dla wielu z nas.

Colleen Hoover i Tarryn Fisher jak zwykle potrafiły stworzyć coś oryginalnego, chociaż używały pomysłów, wykorzystywanych już od dawna w przeróżne sposoby. Akcja jest często splotem zaskakujących intryg i zrządzeń losu. Czytelnik nie jest w stanie się nudzić i nie jest w stanie oderwać się od czytania. Cieszę się, że w Polsce wydana będzie ta trylogia w jednym tomie - gdybym miała dłużej czekać na poznanie zakończenia, to chyba bym oszalała! Brakowało mi jednak jakieś dynamiki - bo chociaż pod koniec jest jej pełno, a zakończenie mnie zszokowało - oczywiście pozytywnie, to jednak potrzebowałabym w tej pozycji jeszcze czegoś, czegoś więcej, co sprawiałoby, że na długo zapamiętam tę powieść.

Obie panie piszą rewelacyjnie. Książkę tę czytało się szybko i z wielką łatwością. Bogaty, barwny język i używanie prostych zdań, które były zrozumiałe dla każdego, stworzyły naprawdę niesamowitą kombinację. Ciekawe dialogi, często intrygujące i skłaniające do rozmyślań nad poważnymi tematami, doskonałe opisy, które pozwalały wczuć się czytelnikowi w przedstawiony świat. Do tego wszystkiego jeszcze masa emocji, która czasem sprawiała, że serce biło szybciej, a myśli wylatywały z głowy. 

Sama okładka jest czymś, co definitywnie skradło moje serce. Jest śliczna - albo nawet prześliczna. Nie dosyć, że idealnie pasuje do tej historii, to jeszcze nie można oderwać od niej wzroku. Grafik wykonał doskonałą robotę i należą mu się ogromne brawa i gratulacje. Nie jestem zazwyczaj osobą, która patrzy na okładkę przy zakupie książki, ale tę bym kupiła chociażby dla samej oprawy graficznej!

"Never Never" jest definitywnie porywającą historią. Sięgając po tę powieść, możesz mieć pewność, że dobrze spędzisz z nią czas. Idealna, lekka lekturka, która porusza bardzo ważne kwestie i sprawia, że człowiek jest się w stanie całkowicie zatracić w czytaniu. Nic więc dziwnego, że rekomenduję tę książkę, prawda? Zresztą, sami zobaczcie i powiedzcie mi, czy było warto!

Pozycję tę dostałam od Wydawnictwa Otwartego



9 komentarzy:

  1. Być może w wolnej chwili się skuszę ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  2. No ja chcę, nawet bardzo chcę. I czekam aż będę mogła sobie zakupić, fajnie, że chwalisz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi świetnie! Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Hoover i tę jej nutę romantyzmu, którą tu wymieniłaś. Z Fisher nie miałam do czynienia, ale mam nadzieję, że razem stworzyły coś, co mocno mnie poruszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka tej książki jest na tyle piękna, że moje półki się uginają, a ja i tak zastanawiam się nad jej kupnem zamiast ebooka. Chyba oszalałam ;P W każdym bądź razie na pewno ją przeczytam - mam nadzieję, że jak najszybciej :D
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiałam się nad tą książką, bo lubię styl Hoover, natomiast kompletnie nie znam pióra Fisher. Wszystko przede mną :) Może być ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę na tę książkę polować, to moje absolutne must have :D

    OdpowiedzUsuń