wtorek, 21 czerwca 2016

Bernard Cornwell - "Ostatnie Królestwo", "Zwiastun burzy"

Autor: Bernard Cornwell
Tytuły: Ostatnie Królestwo, Zwiastun Burzy (cykl Wojny Wikingów)
Wydawnictwo: Erica
Rok wydania: 2010, 2011
Liczba stron; 544 + 560 
Ocena: 9,5 (średnia z 9, 10)

Opisy: 

Ostatnie królestwo: Wyspy brytyjskie, dziewiąty wiek, czas wewnętrznych niepokojów, głodu i bezpardonowej walki o władzę. Czas największego najazdu Wikingów w historii.
Syn jednego z angielskich wielmożów, Uther, zostaje porwany w wieku 10 lat. Jako jedyny ocalały z pogromu całego rodu dorasta wśród szczęku mieczy, pod czułą opieką śmiertelnych wrogów.
Choć nauczył się żyć w zgodzie z zasadami Wikingów, w głębi duszy pozostaje synem Brytanii.
Na jego oczach upadają kolejne królestwa, dokonują się zdrady, przewroty i krwawe rzezie… Pewnego dnia będzie musiał podjąć decyzję, kim jest i któremu panu będzie służył.
Los zwiąże go z Alfredem, władcą ostatniego opierającego się Wikingom królestwa, i da sposobność, by stawił czoła legendarnym wikińskim wojom, przed którymi drży cała średniowieczna Europa. Spętany więzami honoru, lojalności i miłości, Uther stanie się tym, od którego zależeć będą losy całej Brytanii.

Zwiastun burzy: Anglia, dziewiąty wiek. Wessex, ostatnie wolne państwo Anglosasów pod rządami pobożnego króla Alfreda, walczy o przetrwanie, odpierając kolejne najazdy duńskich wikingów.Uhtred z Bebbanburga, młody dziedzic ziem zajętej przez Skandynawów Northumbrii, nie wie, po której stronie walczyć. Z Duńczykami wiążą go przyjaźnie i pogańska religia. Z kolei saskiemu królowi Alfredowi przysiągł wierność… Od woli Uhtreda oraz jego poczucia lojalności będzie zależało, kto zwycięży w tej cały czas od nowa wybuchającej wojnie.
Losy Alfreda i Uhtreda ciągle się splatają, choć obaj nie są z tego powodu zadowoleni. Ale w ciężkich czasów sprzymierzeńców się nie wybiera. Czy jednak rozmodlony król jest w stanie zawierzyć jawnemu poganinowi? Tylko współdziałanie tych dwóch ludzi może zapewnić Anglii przetrwanie.


Recenzja:

Bernard Cornwell to jeden z najbardziej utalentowanych pisarzy powieści historycznych, z jakimi dotychczas miałam do czynienia. To autor, który rewelacyjnie łączy zdobytą na studiach wiedzę o dawnych dziejach z własną wyobraźnią, tworząc doprawdy fascynujące i solidnie zbudowane powieści historyczne, od których nie sposób się oderwać. Przy jego książkach zawsze zarywałam (i wciąż zarywam) noce, niezależnie od tematyki, a Trylogię Świętego Graala pochłonęłam w... jeden dzień (odpuściłam sobie wówczas sen). Nic dziwnego, że królowa Elżbieta II postanowiła odznaczyć owego pisarza Orderem Imperium Brytyjskiego, zasłużył na niego w pełni. 

Na Wojny wikingów miałam chrapkę już od dawna, lecz zdecydowałam poczekać, aż ukaże się więcej tomów tego cyklu (obecnie ukazało się ich 8, w Polsce jedynie 5). Po prostu nie jestem osobą zbyt cierpliwą i cierpię katusze oczekując kolejnych tomów serii, jednak natrafiwszy na szansę zrecenzowania tej sagi, chwyciłam byka za rogi (albo raczej wikinga, patrząc na tematykę serii) i bez wahania poprosiłam o nią. I tak oto rozpoczęła się moja przygoda z Uhtredem, głównym bohaterem Wojny wikingów

Przyszłość rodzi się w ogniu wojny - ta myśl towarzyszy dwóm pierwszym tomom cyklu o Sasach walczących z wikingami. Sądzę, że dotyczy ona ściśle Uhtreda, syna wielmoży poległego w bitwie z Panami Północy. Dziewięcioletni bohater zostaje porwany przez wikingów i wychowany na ich podobieństwo, lecz saskie korzenie z czasem przypominają mu o sobie. Wówczas musi on podjąć decyzję, od której mogą zależeć losy całego Królestwa - w środku wojny musi zdecydować, po której stronie stanąć...

Na imię mam Uhtred. Jestem synem Uhtreda, który był synem Uhtreda, którego ojca także zwano Uhtredem.

Pierwszy tom cyklu, mimo ponad pięciuset stron, pochłonęłam niepohamowanie szybko. Ostatnie Królestwo już od pierwszych stron wciągnęło mnie w swój świat, w historię, a dorastający z wolna bohater od razu przypadł mi do gustu. Autor wspaniale poprowadził pierwszoosobową narrację, wplótł w opowieść Uthreda wiele interesujących ciekawostek i okrasił ją przednimi dialogami. Z początku nie do końca rozumiałam postępowanie głównego bohatera, ale z czasem zrozumiałam motywy i pobudki, którymi się kieruje (z perspektywy dalszych losów wiem, że słusznych). Zatraciłam się również w bataliach, które u Cornwella opisane są niezwykle wartko. Autor jest  bez dwóch zdań mistrzem militarnych opisów.


Prawdy nie można ukryć (...). 

Jeśli pierwszym tomem byłam zachwycona, to dla drugiego straciłam całkowicie głowę. Czytałam go nieprzerwanie, Cornwell po raz kolejny wspaniale nakreślił klimat IX-tego wieku, a Uthred wręcz rozkwita na stronach Zwiastunu burzy. Akcja pędzi nieprzerwanie do przodu, pojawiają się nowe wątki i postaci, rozgrywają kolejne niewiarygodne walki... Zwiastun burzy, zupełnie jak tytułowe zjawisko atmosferyczne, jest nieprzewidywalny i destrukcyjny. Zakochałam się w sposobie przedstawienia konfliktu chrześcijaństwa i pogaństwa, ukazanego również na stronach pierwszego tomu i bez wątpienia towarzyszącego historii Uthreda aż do końca. Po prostu... majstersztyk.

Wojny wikingów nie są jedynie cyklem o krwawych jatkach pomiędzy Anglikami i Duńczykami oraz dwoma zupełnie różnymi religiami. Ta saga jest również wspaniałym portretem człowieka rozrywanego przez dwa światy - postać Uthreda, miejscami nieco tragiczna, niejednemu czytelnikowi przypadnie do gustu. Ja polubiłam go bardzo i nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z nim. Dodatkowym atutem wszystkich tomów są proste, czytelne mapki, umieszczane na pierwszych stronach książek.

Jestem pewna, że każdy kto sięgnie po Wojny wikingów, uzależni się nie tylko od saskiego wikinga, ale i od całej twórczości Bernarda Cornwella. Polecam z całego serca wszystkie książki tego autora. Są nie tylko przyjemną odskocznią od rzeczywistości, ale i wspaniałą lekcją historii. 

Te książki zrecenzowałam dla Was dzięki TetraErica. :)

4 komentarze:

  1. Szukam wciąż odpowiedniej książki o Wikingach... Może to jest właśnie to :D

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. Polecam również serię "Zaprzysiężeni" Roberta Low. ;)

      Usuń
  2. Od zawsze wikingowie mnie interesowali, a już szczególnie w książkach. Niestety trudno jest natrafić na dobrą książkę, w której oni są bohaterami. Po twojej recenzji wiem, że po te z pewnością sięgnę :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dotychczas moja znajomość z Wikingami opierała się na filmie animowanym "Asterix i wikingowie". :) Zdaję sobie sprawę, że nie jest to powód do dumy. Jestem laikiem w tej dziedzinie literatury, ale to się zmieni, bo twórczość Cornwella zasługuje na to, aby ją poznać. :)

    OdpowiedzUsuń