sobota, 9 kwietnia 2016

Kirsty Moseley - "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno"


Tytuł: Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno
Autor: Kirsty Moseley
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 351
Ocena: 6/10

Opis:
Od zawsze unikam jakiegokolwiek fizycznego kontaktu. Dotykać może mnie tylko mama, mój brat Jake i… Liam. Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. Gdyby Jake wiedział, że Liam spędza u mnie każdą noc, chybaby go zabił. Liam to największe szkolne ciacho. Szaleją za nim wszystkie dziewczyny, a on zmienia je jak rękawiczki. Nie mogę go rozgryźć. W dzień zachowuje się jak megadupek, a w nocy jest ciepły i kochany. Wiem, że nie mogę się w nim zakochać – związki Liama nie trwają dłużej niż kilka nocy…

Recenzja:
Chociaż nastolatką już nie jestem, lubię czasem poczytać lekkie, młodzieżowe powieści. Przyznaję bez bicia, że w przypadku Chłopaka, który zakradał się przez okno dużą rolę odegrała też śliczna okładka. Opis może sugerować, że ta książka ma w sobie coś z new adult, ale tak nie jest. To typowa amerykańska opowieść o nastolatkach ze wszystkim zaletami i wadami, które się z tym wiążą.
Amber nie znosi, gdy ktoś jej dotyka. Tylko trzy osoby mogą to robić – jej mama, brat i chłopak mieszkający w domu naprzeciwko, czyli najlepszy przyjaciel jej brata i zmora dzieciństwa dziewczyny. Gdy Amber i Jake byli mali i mieszkali jeszcze z ojcem, ich życie nie wyglądało kolorowo. Musieli chodzić na paluszkach, żeby go nie zdenerwować, a i to nie pomagało, bo ojcu wystarczył byle pretekst, żeby zacząć wydzierać się na dzieci i bić je. Choć Jake obrywał mocniej, to Amber miała gorzej, bo kiedy nikt nie patrzył, ojciec się do niej dobierał. Gdy Jake i Liam nieco podrośli i przyłapali go, jak usiłuje zgwałcić Amber, pobili go i kazali mu się wynosić. Ojciec odszedł, matka znalazła dobrze płatną pracę, ale rzadko bywała w domu. Lata później cała trójka chodzi do liceum i wiedzie w miarę beztroski żywot. Chłopcy są popularni i nie stronią od dziewczyn, które zaliczają, jakby to był sport, Amber natomiast stara się nie rzucać się w oczy.
Pewnego razu, gdy Amber miała osiem lat i płakała przez ojca, do jej pokoju zakradł się przez okno Liam. Dzięki niemu udało jej się spokojnie zasnąć, a potem chłopiec przyszedł do niej następnej nocy i następnej. Choć minęło osiem lat i mogłoby się wydawać, że Amber, Jake i Liam są zwyczajnymi, beztroskimi nastolatkami, Liam co noc zakrada się do pokoju Amber i śpią razem (tutaj pierwszy dowód na „amerykańskość” tej książki – chyba tylko w tym kraju rodzice przez osiem lat nie zorientowaliby się, że ich dziecka co noc nie ma w łóżku).
Amber zawsze myślała, że Liam ma rozdwojenie jaźni. W nocy był kochanym chłopakiem, dzięki któremu spała bez koszmarów, za dnia nieustannie jej dokuczał. Jak się okazuje Liam od dziecka kochał się w Amber, ale na przeszkodzie stał im jej starszy brat, który nie dopuszczał do siebie myśli, że ktoś mógłby być z jego małą siostrzyczką. Muszę przyznać, że ten wątek był bardzo uroczy, aż chciało się powiedzieć awww. Szczególnie, gdy wyszło na jaw, dlaczego Liam od zawsze nazywał Amber swoim aniołkiem.
Jak się pewnie domyślacie, gdy Liam zabiera się w końcu do rzeczy, Amber nie pozostaje długo obojętna. W końcu jak tu się nie zakochać w chłopaku, z którym chciałyby się przespać niemal wszystkie dziewczyny ze szkoły?

Liam jak zwykle cierpliwie na mnie czekał, przekomarzając się z Justinem. Miałam wrażenie, że uśmiecha się częściej niż zwykle. Podejrzewałam, że było mu ciężko czekać na seks przez cały tydzień – zapewne nigdy wcześniej mu się to nie zdarzyło.

Tak jak pisałam na początku, ta książka jest na wskroś amerykańska – poczynając od opisu szkoły, poprzez picie drinków składających się w trzech czwartych z wódki i w jednej czwartej z soku, a kończąc na nastolatkach, dla których tydzień bez seksu jest wiecznością. Szczerze mówiąc Amber okazała się irytującą bohaterką, a Liam był zbyt doskonały, ale mimo wszystko ta książka nie jest złą młodzieżówką. Czyta się szybko i nawet z zaciekawieniem, a na tę bijącą po oczach „amerykańskość” można się jedynie uśmiechnąć.
Niektórzy zarzucają tej książce, że jest zbyt słodka i faktycznie, autorka mogłaby darować sobie epilog, od którego można niemalże dostać cukrzycy. Powieść, jak pewnie zdążyliście zauważyć, ma swoje wady, ale i tak wam ją polecam. Jeśli szukacie czegoś lekkiego i niewymagającego, Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno będzie idealnym wyborem.


Książkę dostałam od Wydawnictwa HarperCollins

9 komentarzy:

  1. Cóż, lubię lekkie książki, przynajmniej raz na czas ale... Nie lubię takich przesłodzonych. Po prostu źle mi się to czyta i musiałabym być chyba naprawdę w paskudnym humorze aby leczyć go "książką od której można dostać cukrzycy". Nie mniej jednak możliwe, że się to kiedyś zdarzy i po nią sięgnę a jak na razie muszę leczyć mojego kaca książkowego :p
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam uraz od jakiegoś czasu to tej typowej ''amerykańskości'' i schemacików które rodzą się w umysłach amerykańskich autorów, dlatego mówię: pas :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię lekkie książki szczególnie wtedy gdy muszę odetchnąć. O wiele lepiej właśnie takie mi się wtedy czyta. Czy sięgnę po tą książkę? Nie wiem. Jakoś to, że jest to książka typowo amerykańska do mnie nie przemawia. Przeczytałam ich już o wiele za dużo.
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja lubię takie lekkie i przyjemne książki, czasami nawet przesłodzone.Nie musi być idealna jeśli będę szukała czegoś po prostu na odstresowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Recenzje raczej nie zachęcają... Do tej pory powieść Moseley jest oceniana raczej przeciętnie. Chyba sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka raczej nie dla mnie. Nie lubię przesłodzonych powieści.
    Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Opis wydaje mi się ciekawy, ale to już kolejna recenzje, w której czytam, że książka może zawieść. Chyba na razie odłożę jej czytanie na czas wakacyjny.

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam takie samo zdanie na temat tej książki. Jeśli będziesz miała ochotę możesz wpaść do mnie na bloga:
    https://ksiazeczkiblog.blogspot.com/2016/05/recenzja-chopak-ktory-zakrad-sie-do.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń